Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Houston. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Houston. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 lipca 2015

Houston nie żyje!

Tym razem zginął Houston... Zostawił przy tym ciężarną Gourę. Poszedł do lepszego świata. 

Imię: Houston
Płeć: pies
Wiek: 3 lata
Rasa: Gończy Fiński
Stanowisko: Strażnik Navydeer
Partner: Goura
Młode: Brak, ale zawsze o nich marzył
Rodzina: znał jedynie swoją matkę- Rosalie i swoje rodzeństwo- Lily i Thomasa
Urodziny: 11 dzień zimy
Sektor: Navydeer (Wodne Oko)
Cechy: Houston to pewny siebie pies, który wie czego chce. Lubi być tajemniczy, co często mu się nie udaje (przez co jest po prostu zabawny). Jest typem osoby, która przybiera różne maski. Towarzyski, może czasami romantyczny. Opiekuńczy, to jest pewne. Lubi opiekować się innymi i ich chronić. Odważny, oddany i wierny. Bardzo lojalny. Jego wadą jest lekkomyślność i zbyt wielki altruizm.
Historia: Houston urodził się wraz z rodzeństwem na ulicy. Wychowywał się w surowych warunkach i był przygotowany na rozdzielenie, które musiało nastąpić. Była ciepła, sobotnia noc. Jego matka wyszła niepostrzeżenie z ich pudła i zniknęła. Houston chciał sprawdzić gdzie jest, więc poszedł za nią nie budząc rodzeństwa. To, co zobaczył za rogiem było dla niego straszne. Jakiś wysoki mężczyzna wkładał jego matkę do klatki. Przestraszony pobiegł po rodzeństwo. Niestety, nie było ich tam. 
Przez następne trzy lata mieszkał na ulicy, aż znalazł Sforę Psiego Głosu.
Nick na howrse lub/i email: memories

Od Houstona - CD historii Goury

Upadłem. Ciężar wilka znajdował się na moich barkach tym samym przygniatając mnie do ziemi.
Był tylko jeden. Drugi pobiegł za Gourą. Byłem przestraszony i martwiłem się jak nigdy.
Jęknąłem gdy kły wbiły się w mój bok.
- Cicho sza kundel. - burknął przemądrzale. Odwrócił łeb by zobaczyć czy czasem jego przyjaciel nie idzie.
To był błąd. Kopnąłem go z całych sił z nóg, co dało mi szansę na powstanie. Wykorzystałem to, ale pomyślałem o mojej ciężarnej partnerce, która była sam na sam z drugim wilkiem.
Odwróciłem się i pobiegłem w jej stronę. Mój przeciwnik nadal leżał na ziemi. To tylko ułatwiło mi sprawę.
Szukałem ją po zapachu. Jej ślad mieszał się ze śladem wilka.
- No nie. - mruknąłem. Bałem się, że mogło być za późno.
I wtedy ją zobaczyłem. Leżała bezwładnie a nad nią pochylał się Alex. Reanimował ją.
- Alex! Goura! - zacząłem biec w ich stronę.
Lekarz odwrócił się w moją stronę. Otworzył usta i zrobił wielkie oczy.
Odwróciłem się. Za mną stał wilk, ten drugi.
- Cześć. - rzucił i skoczył na mnie. Zaparłem się nogami i złapałem go za szyje. Ten udrapał mnie w krwawiący bok. Jęknąłem. Czułem, jak jedzenie podchodzi mi do gardła. Zwymiotowałem. Wilk wykorzystał to i powalił mnie na ziemie.
Przez chwilę oceniał wagę sytuacji i zszedł ze mnie.
- Zaraz umrzesz. - mruknął i odszedł.
Nic się nie stało. Stałem wpatrzony w jego malejącą sylwetkę. Czekałem.
Wtedy napadła mnie kolejna fala mdłości. Podbiegł do mnie Alex.
- Musisz iść szybko do Groty Medyków. - powiedział pospiesznie. - Szybko!

Leżałem na prowizorycznym łóżku. Wszystko dookoła mnie było czyste i starannie ułożone, nawet nie potrzebne leki.
- Żyjesz. - powiedziała Goura. Widać, że płakała.
- Źle się czuje. - znowu miałem mdłości. - Miska!
Pulsowało mi w głowie. Wilk miał racje.
- Chyba umieram. - powiedziałem. Goura stanęła jak wryta. - Kocham cię.
Suczka wybuchnęła szlochem.
- Hej, Goura. - szepnąłem. - Nie płacz. Kiedyś znowu się spotkamy.
Obraz coraz bardziej się zamazywał a w płucach brakowało powietrza.
Moje ostatnie wspomnienie to jej płacz.

Tym samym Houston umarł. Jego właścicielka, jak napisała niedługl wróci do SPG jako nowy pies. 
/Bell

piątek, 24 lipca 2015

Od Houstona - CD historii Goury

 - Znowu jestem głodna. - wymamrotała suczka. - Chodźmy coś upolować. Dobrze?
- Okay, jak chcesz. - powiedziałem i przywarłem nosem do ziemi.
Poszliśmy pospiesznie na łąkę.
- Kto poluje, ja czy ty? - zapytałem.
- Ja. - odparła.
- Dobrze.
Gour przywarła nosem do ziemi. Poruszała się raz w prawo, raz w lewo aż znalazła trop.
- Jakiś dziwny zapach. - powiedziała. - Znam go, ale nie mogę sobie go przypomnieć.
- Sprawdzę. - schyliłem łeb.
Dookoła można unosił się specyficzny zapach.
- Wilki. Gdzieś tu są. - rozglądnąłem się. - Wracamy do domu.
Goura zrozumiała wagę sytuacji i przywarła do mnie bokiem.
- Masz być cicho, dobrze? - powiedziałem szeptem. - One gdzieś tu są.
Skinęła głową.
Usłyszeliśmy kroki. Na raz wskoczyliśmy w krzaki, aby uniknąć kontaktu.
- Hej, młody. - mruknął jakiś nieprzyjemny, szorstki głos. - Czujesz ten zapach?
- Tak, strasznie śmierdzi. - rzucił i oboje wybuchnęli niskim, drażniącym śmiechem.
- Pobiegnę wcześniej w prawo, żeby odwrócić ich uwagę. - zacząłem szeptem - Idź w lewo. Ale pamiętaj, biegnij jeśli to będzie konieczne.
- Nie chcę uciekać bez ciebie. - szepnęła.
- Dołączę do ciebie potem. - pocałowałem ją w czoło. - Powodzenia.
Ruszyłem.
- Tu jestem dzikusy! - krzyknąłem. Musiało ich to bardzo zdenerwować, ponieważ bez zwłoki ruszyli za mną.
Kątem oka zauważyłem siedzącą dalej w krzakach Gour.

Goura? opowiadanie z pomysłem vol. 2

Od Houstona - CD historii Goury

 Obudziłem się jak zwykle pierwszy. Słońce już było wysoko.
Postanowiłem przygotować śniadanie. Upolowałem kilka królików (Gourze bardzo one smakują) i zacząłem je przygotowywać.
- Głodna jestem. - powiedziała Gour. Nawet nie zauważyłem kiedy wstała.
- Robię śniadanie. - odparłem. - Jeśli chcesz, idź znaleźć jajka.
- Po co jajka. - przewróciła oczami. - Zjem mięso.
- Musisz mieć różnorodną dietę.
- Ojeju. - ponownie przewróciła oczami.
Jednak po godzinnym namawianiu, zjedliśmy tylko króliki. Postanowiliśmy również się wykąpać.
Siedzieliśmy na brzegu Końskiej Plaży. Kilka innych psów również wpadło na pomysł kąpania się, więc poszliśmy jak najdalej od innych.
- Mogę biegać? - zapytała suczka.
- Myślę, że lepiej jakbyś nie biegała.
- Pływać?
- Wolno, tak. - wstała i zaczęła chodzić przy brzegu. - Tylko nie nurkuj!
Zdążyła rzucić ,,jasne'' i zanurzyła się do szyi.
Postanowiłem do niej dołączyć. Woda była przyjemna, a piasek miękki. Po chwili znajdowałem się obok niej.
- Wyścigi! - krzyknęła i ruszyła przed siebie.
- Goura! - na szczęście byłem od niej szybszy i ją dogoniłem. - Obiecałaś.
- Dobrze, przepraszam. - wymamrotała pospiesznie. - Już nie chcę pływać.
Wyszliśmy na brzeg. Otrzepaliśmy się i położyliśmy się na piasku.
- Miło jest tak leżeć. - zauważyłem.

Gouraa?

Od Houstona - CD historii Goury

- Ja również. - spojrzałem na jej brzuch. - Kiedy zacznie rosnąć?
- Sama nie wiem. - mruknęła. - Jestem głodna.
- Chodźmy nad rzekę, zjemy ryby. - zaproponowałem.
Szliśmy łąką co chwila przypominając sobie nasze spotkanie.
- Jak nazwiemy dzieci? - zapytała wąchając biały kwiatek.
- Jeszcze nie wiem. - powiedziałem.
Gdy dotarliśmy na miejsce, Goura ułożyła się wygodnie na średniej wielkości kamieniu.
- Nie zasypiaj. - uśmiechnąłem się.
Miałem niewielkie trudności ze złapaniem ryby, jednak po chwili złapałem trzy.
- Jedzenie. - oznajmiłem.
Goura podeszła i zaczęła jeść.
- Smakuje ci? - zapytałem.
- Nie jest takie złe. - powiedziała z pełną buzią. - Słone.
Uśmiechnęliśmy się do siebie.

Kolejnego dnia musieliśmy pójść na kolejne, tym razem szczegółowe badania.
- No więc... - zaczął Alex. - Będziesz mieć osiem szczeniąt.
Goura osłupiała.
- Osiem? - przerwałem ciszę. - Strasznie dużo.
- Wiesz, zawsze mogło być dwanaście. - pocieszał nas.
- Będzie bolało, prawda? - Goura spuściła głowę.
- Damy ci znieczulenie. - uśmiechnął się

Goura?

Goura jest w ciąży!

Nasza Goura spodziewa się szczeniąt! :3 Gratulujemy!

Matka: Goura
Ojciec: Houston
Liczba szczeniąt: 8 (w tym 3 psy i 5 suczek)
Rasa szczeniąt: Mieszańce collie i gończego fińskiego
Data narodzin: 27-29 lipca
Lekarz prowadzący: Alex

czwartek, 23 lipca 2015

Od Houstona - CD historii Goury

- Więc ja też się zgadzam. - powiedziałem nachylając się do pocałunku. - Jeśli ty chcesz, to ja również.
Uśmiechnęła się.

Obudziłem się wcześniej niż zwykle. Goura jeszcze spała. Postanowiłem upolować nam jedzenie.
Powróciłem do jaskini z dwoma królikami, jednym dla mnie i drugim dla Gou. Położyłem je i posprzątałem w domu. Po drodze wstąpiłem jeszcze do groty medyków zapytać się, czy mogą obejrzeć Gour. Zgodzili się.
Suczka westchnęła głośno i otworzyła oczy.
- Cześć.
- Śniadanie! - krzyknąłem radośnie. Goura wstała i przeciągnęła się. - Dzisiaj idziesz do lekarza. Musimy sprawdzić czy jesteś w ciąży.
- Jutro też można. - mruknęła.
- Maruda. - uśmiechnąłem się promiennie. - Jedz szybko.

Goura? Pora na krótkie opowiadania!

Nowa para!

Już druga para w ciągu jednego dnia! ;D

Houston&Goura

Od Houstona - CD historii Goury

Upolowałem młodego jelenia. Zmierzałem właśnie do naszej nory, kiedy z oddali słychać były grzmoty.
Burza.
Jest co prawda jesień, ale od czasu do czasu pojawiają się niewielkie burze.
Musiałem się sprężać. Co chwila spotykałem chowające się niewielkie zwierzęta, a nawet dwa lisy.
- Kochanie, wróciłem. - powiedziałem wchodząc do jaskini. Goury nigdzie nie było.
- Tu jestem. - szepnęła - Idzie burza.
- Tak. Ale to nic. Patrz, upolowałem jelenia. - pokazałem jej zdobycz.
- Nie lubię burzy. - podeszła do mnie i się we mnie wtuliła.
- Ja też. - szepnąłem jej do ucha.
- Chodźmy jeść. - powiedziała i zasiadła do uczty.
Po skończonym posiłku położyliśmy się na legowisku.
Nagle błysnęło. Goura przestraszyła się.
- Jestem tutaj. - uśmiechnąłem się i przytuliłem ją.
- Wiem.
- Goura, zostaniesz moją partnerką? - błysnęło kolejny raz.

Gouraaa?

Od Houstona - CD historii Goury

Biegaliśmy i bawiliśmy się jak małe szczeniaki.
Co chwila łapaliśmy się i wskakiwaliśmy na siebie.
- Berek! - krzyknęła Goura wskakując na mnie. - Gonisz!
Zaczęła biec w stronę lasu.
- Goura, czekaj! - uśmiechnąłem się.
Podążałem jej tropem. Była schowana za drzewem. Nagle skoczyła powalając mnie. Leżała na mnie.
Pod sierścią byłem cały czerwony.
- Cześć.
- No cześć. - odparłem nerwowo.
W momencie zrozumiałem, że Goura bardzo, ale to bardzo mi się podoba. Ba! Nawet jestem w niej szaleńczo zakochany.
- Polujemy na dużą zwierzynę, pamiętasz? - przekrzywiła łeb.
- I wzięłaś mnie za nią? - roześmialiśmy się.
Zeszła ze mnie.
- Już wcześniej tropiłam i jestem pewna, że sarny poszły w lewo.
Miała rację. Poszliśmy w lewo i zobaczyliśmy stadko młodych saren.
- Musisz znaleźć najsłabszą. - wskazałem na jedną stojącą z boku. - Chyba ma coś z boku.
- Co mam robić dalej?
- Biegniesz i skaczesz na nią. - mówię. - Tak jak na mnie przed chwilą.
Zachichotała.
- Potem łapiesz na kark, albo za szyję.
- Proste. Idę. - powiedziała i zaczęła się skradać.
Gdy była już obok niej, stanęła na suchą gałąź i spłoszyła całe stado.
- To było piękne. - powiedziałem śmiejąc się.
- One mają za dobry słuch.
- Przeciętny. - zauważyłem. - Berek, gonisz.
Zacząłem uciekać. Tak jak ona wcześniej, schowałem się za drzewo. Gdy była obok niego, skoczyłem na nią przygniatając ją do ziemi.
- Dziwne uczucie leżeć pod kimś. - mruknęła i roześmiała się.
- Goura. - zacząłem. - Jak tak na ciebie patrzę to jesteś bardzo ładna.
Zaniemówiła.
- Wiem, że to trochę dziwne - niee, przygniatanie kogoś i wyznawanie mu miłości nie jest dziwne. - Ale chyba cię kocham.

Goura? hihihi ❤

Od Houstona - CD historii Goury

Serce mi zamarło. To fakt, już kiedyś byłem tak blisko suczki, ale nie Goury. Goura była inna. Dopiero teraz to zauważyłem leżąc w nią wtulony. Dla niej był to czysty przyjacielski gest, dla mnie coś o wiele bardziej poważnego.
Nie mogłem zasnąć. Nie wiem czy to przez jej towarzystwo, czy też przez to, że byłem głodny.
Wstałem nie budząc jej.
Poszedłem do lasu. Musze przyznać, było bardzo, ale to bardzo ciemno. Gdybym nie miał dobrego zmysłu węchu nigdy nie upolowałbym nawet myszy.
Po chwili szczęście mi dopisało i upolowałem młodego królika. Ucieszony zasiadłem do uczty.

Goura? Jezu jakie krótkie : /

środa, 22 lipca 2015

Od Houstona - CD historii Goury

- Martwiłem się. - powiedziałem i dodałem szybko. - Ale tylko troszeczkę.
Goura spojrzała na mnie przebiegle.
- Gour, naprawdę, musisz się wykąpać. - odwróciłem wzrok. - Teraz wyglądasz jak zabójca.
- Sam mnie tego nauczyłeś. - oburzyła się.
Przewróciłem oczami.

Po kąpieli poszliśmy pobiegać. Był już dobry wieczór gdy skończyliśmy biegać.
- Co teraz? - zapytała.
- Może taki mały biwak? - zaproponowałem. Goura chyba pierwszy raz usłyszała to słowo, bo była zdezorientowana. - Takie spanie pod gołym niebem.
- Och, rozumiem. - ułożyła się.
- Nie! - roześmiałem się. - Powinniśmy znaleźć lepsze miejsce.
- Co proponujesz?
Szukałem w głowie znanych mi miejsc.
- Może... Złote Pole? - zapytałem.
- Mi to obojętne. - powiedziała.
- No to chodźmy. - ruszyliśmy.

Goura?

wtorek, 21 lipca 2015

Od Houstona - CD historii Goury

Zmieszałem się lekko gdy Gou popatrzyła mi w oczy. Nie przywykłem to takich zaczepek.
- Jasne. - wstałem. - Chodźmy coś zjeść.
- Nie jestem głodna. - powiedziała zaskoczona.
- To świetnie. - uśmiechnąłem się głupio. - Będziesz miała dużo energii.
- Aha, chcesz nauczyć mnie polować. - przewróciła oczami. - Rozumiem.
- Komu w drogę, temu w czas! - zacząłem biec w stronę lasu.
Niemal usłyszałem jak Goura niechętnie wstaje i biegnie za mną. Zwolniłem by mnie dogoniła.
- Gdzie biegniemy? - zapytała.
- Na czas nauki chcę abyś mówiła do mnie ''nauczycielu''
- To jest głupie. - westchnęła. - Bardzo głupie.
- Biegniemy, żebyś się rozgrzała.
- Na co polujemy? - spojrzałem nią surowo. Przewróciła oczami. - Na co polujemy nauczycielu?
- Na coś małego. Króliki, łasice, bobry. - wymieniałem.
- Bobry. - parsknęła śmiechem.
Nakazałem jej stanąć. Przywarłem nosem do ziemi i zacząłem węszyć. Czułem wyraźnie grupę królików.
- Rób to co ja. - Gou zrobiła to pospiesznie. - Co czujesz?
- Jakiś brzydki zapach. - zamyśliła się. - Króliki?
- Dobrze. teraz masz iść po tym śladzie jak najciszej.
Skinęła głową. Po dłuższej chwili zauważyła grupę królików za drzewami. Spojrzała na mnie z paniką i twarzą z wyrażającą; Co mam teraz zrobić, pomóż mi!
Podszedłem do niej cicho.
- Zakradnij się jak najciszej i skocz na najsłabszego z nich. Gora skrzywiła się. - Celuj zębami w kark. No wiesz, szyję tylko, że tyłu.
- To akurat wiem.
Po wielu próbach, ponownych szukaniach i skokach, Goura upolowała kilka królików.
- Zadowolona?
- No jasne. - powiedziała zdyszana. Pysk miała cały we krwi.
- Lepiej chodźmy się umyć. - roześmialiśmy się.

Goura?

Od Houstona - CD historii Goury

Zamurowało mnie. Byłem szczęśliwy i zdziwiony.
- Jasne. - powiedziałem uśmiechając się półgębkiem.
- Więc Houston przyjacielu. - zaczęła. - Chodźmy na plażę.
Idąc tak, zastanawiałem się jak można pogłębić czyjeś relacje.
- Może opowiesz mi jak tu dotarłeś? - zapytała. Tak, o to właśnie chodziło.
- Jeśli nie zaśniesz. - roześmialiśmy się. - No więc. Urodziłem się na ulicy razem z moim rodzeństwem. Mieszkaliśmy w kartonowym pudełku, a, że było nas z matką czwórka nie było zbyt wygodnie. Któregoś razu zobaczyłem jak moją mamę wkładając do jakiegoś auta. gdy wróciłem do rodzeństwa ich już nie było. Nie wiem nawet czy pojechali z matką.
- Przykro mi. - powiedziała zmieszana.
- Eee tam. Pogodziłem się z tym.
- Co było potem?
- Dalej mieszkałem na ulicy, tylko, że sam. Gdy byłem młodszy dokarmiali mnie ludzie i niektóre psy. Jednak potem musiałem radzić sobie sam. - przełknąłem ślinę. - tak minęły mi trzy lata.
Dotarliśmy na miejsce. Goura powiedziała cicho, że ta plaża nazywana jest Końską Plażą ze względu na przybywające tu konie.
- A ty jak tu dotarłaś? - zapytałem przerywając ciszę.

Goura?

poniedziałek, 20 lipca 2015

Od Houstona - CD historii Goury

Czułem się jakby goniło mnie tysiąc wilków. Jednak żadnych wilków nie było. Biegłem szybciej nić kiedykolwiek. Dlatego, że 1 uciekałem przed hyclami, i 2 nie lubiłem chodzić. Usłyszałem jakieś ciche sapanie wśród krzaków. Zatrzymałem się.
- Jest tu kto? - zapytałem rozglądając się dookoła.
- Tak. - powiedział głos jakiejś suczki. - Wyjdę jeśli obiecasz, że nic mi nie zrobisz.
- Co miałbym ci zrobić? - uniosłem brew. Tak, to było jedno z głupszych pytań.
- Nie wiem. - sapnęła. - Obiecaj.
- No więc obiecuję. - przewróciłem oczami.
I wtedy wyszła. Czułem jakby zimny dreszcz przeszedł przez całe moje ciało. Była ładna, była bardzo ładna.
Zmierzyła mnie wzrokiem, po czym się lekko uśmiechnęła.
- Goura.
- Houston. - powiedziałem.
- Jesteś w Sforze Psiego Głosu? - zapytała po chwili. - Wiesz, jak chcesz możesz dołączyć.
W sumie nie przeszkadzało mi to. A nawet pasowało.
- Dobrze, dołączę. - uśmiechnąłem się. - Macie alfę?
- Nie, rządzi tu prawo dżungli. - roześmiała się. - Jasne, że jest. Zaprowadzę cię.
Ruszyliśmy.

Wychodząc z jaskini alfy byłem zadowolony. Dostałem porządne stanowisko i poznałem ciekawą suczkę.
- Może mogłabyś mnie oprowadzić? - zapytałem.

Goura?

Nowy pies w Sforze - Houston!

(Wszystkie formy wstawię do "Psów" w ciągu tego tygodnia, nie zamartwiać się)


Imię: Houston
Płeć: pies
Wiek: 3 lata
Rasa: Gończy Fiński
Głos: https://www.youtube.com/watch?v=wXUloVYbchg (jak do Psów)
Stanowisko: Strażnik Navydeer
Partner: Ma na oku pewną suczkę
Młode: Brak, ale zawsze o nich marzył
Rodzina: znał jedynie swoją matkę- Rosalie i swoje rodzeństwo- Lily i Thomasa
Urodziny: 11 dzień zimy
Sektor: Navydeer (Wodne Oko)
Cechy: Houston to pewny siebie pies, który wie czego chce. Lubi być tajemniczy, co często mu się nie udaje (przez co jest po prostu zabawny). Jest typem osoby, która przybiera różne maski. Towarzyski, może czasami romantyczny. Opiekuńczy, to jest pewne. Lubi opiekować się innymi i ich chronić. Odważny, oddany i wierny. Bardzo lojalny. Jego wadą jest lekkomyślność i zbyt wielki altruizm.
Historia: Houston urodził się wraz z rodzeństwem na ulicy. Wychowywał się w surowych warunkach i był przygotowany na rozdzielenie, które musiało nastąpić. Była ciepła, sobotnia noc. Jego matka wyszła niepostrzeżenie z ich pudła i zniknęła. Houston chciał sprawdzić gdzie jest, więc poszedł za nią nie budząc rodzeństwa. To, co zobaczył za rogiem było dla niego straszne. Jakiś wysoki mężczyzna wkładał jego matkę do klatki. Przestraszony pobiegł po rodzeństwo. Niestety, nie było ich tam. 
Przez następne trzy lata mieszkał na ulicy, aż znalazł Sforę Psiego Głosu.
Nick na howrse lub/i email: memories