Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filip. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filip. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 lutego 2015

Od Filipa

Minął dzień od ostatniego spotkania z Nageezi. Myślę, że ostatnio przegiąłem... Ona właściwie jest całkiem spoko... Postanowiłem dać jej prezent, ale bez podpisu. Żeby nie wiedziała, że to ja, ale żeby była troszkę weselsza... Ruszyłem na poszukiwania. Był to wczesny wieczór. Powietrze było rześkie. Niebo lekko zachmurzone. Słońce zaszło kilka minut temu... (czy jakoś tak, bo ja nie bardzo kumam czas XD) Z twardej i zimnej ziemi wystawał to tu to tam korzenie drzew. Dość długo maszerowałem równym krokiem. Po chwili ujrzałem w oddali kolorowy obiekt. Podbiegłem tak. Była to jakby miniaturka ludzia. 
Znalezione obrazy dla zapytania Lalka 
Na głowie miała jakby... sierść? Sam nie wiem... Cała była z jakiegoś materiału. I miała na sobie jakieś ubranie. Od mojej siostry, Peisly, wiem, że to sukienka, bo kiedyś mi o tym opowiadała... Cała była lekko różowawa. Oczy miała... jakby z małych błyszczących, kolorowych kamyków. Była uśmiechnięta. Podniosłem ją delikatnie, aby jej nie uszkodzić... Nagle kogoś zobaczyłem. Było to dziecko ludziów! Patrzyło na mnie błagalnie. Wiedziałem, że to jej (bo była to dziewczynka) własność... Położyłem zabawkę na ziemi i podsunąłem pod jej nóżki. Ona zaś podniosła ją i pobiegła w inną stronę.
- Tu jesteś Marysiu! - Słychać było głosy dorosłych ludzów.
- Mamusiu, tatusiu! Widzicie?! Znalazłam Basię!
Usłyszałem jakieś warczenie maszyny. Chwilę tam jeszcze stałem, po czym ujrzałem mamę!

Jessy?

czwartek, 22 stycznia 2015

Od Filipa - CD historii Nageezi

Dzisiaj również miała przyjść do nas Nageezi, niby bo jest jakiś dzień, ta ważna noc, próbowałem się czegoś więcej o tym dowiedzieć, ale nic z tego... Rodzice ciągle nas całują i głaszczą, to źle wróży, ale wolę nie wnikać. Pewnego razu podsłuchałem, że Nageezi jest adaptowana, czy jakoś tak, że wujek nie jest jej prawdziwym tatusiem, ale ją kocha. Postanowiłem wykorzystać to przeciwko niej, na pewno jest na tym punkcie przewrażliwiona. Gdy przyszła, zostaliśmy z mamą, bo tatuś musiał coś załatwić. Nageezi siedziała z boku. Podszedłem bliżej i powiedziałem:
- No to jak sobie radzisz sama?
- Jak to sama?
- No, wiesz... - usiadłem naprzeciw niej i począłem grzebać łapą w ziemi, tworząc różne wzorki - sama, bo bez rodziców, bez takich prawdziwych. Nawet nie wiesz kim jesteś! - Próbowałem jej dopiec, ale ona nie odpowiadała - nikt cię nie kocha, skoro cię porzucili - mówiłem na oślep, bo nie wiedziałem wiele z tej historii. Nageezi wstała i...

Nageezi?

niedziela, 28 grudnia 2014

Od Filipa

To była następna wizyta... mój tata rozmawiał z wujkiem Hockeyem o wojnie. Nie mówią tego nam szczeniakom, ale ja i tak wiem co się dzieje na świecie... Ja i moje rodzeństwo mieliśmy się bawić z Nageezi. To córka wujka... no tak jakby, to jest nasz daleki wujek, czy coś takiego, a Nageezi ponoć... że była adaptawana? No nie ważne. Ja nie bardzo ją lubię, ciągle sobie robimy psikusy. To całkiem zabawne, ale tylko, gdy ona "wpada". Dziś postanowiłem zrobić coś zmyślnego. A, ponieważ oni przyszli do nas to miałem uproszczone zadanie. Zwabiłem ją czymś co ponoć nazywa się szkłem, była ciekawa co to, właściwie sam nie wiem do końca czym jest, gdy to podniosła szarpnęła automatycznie za zamaskowany sznur, który zrzucił na nią błoto pomieszane ze śmieciami. Hockey był na nią trochę zły, że tak szybko się wybrudziła. Wiem, że to trochę oklepany żart, ale wyszedł dobrze. Ona jednak, gdy biegłem na wezwanie tatusia, podstawiła mi swoją długą nogę. Upadłem dość boleśnie, ale to nic.
- Wojna się jeszcze nie skończyła... - szepnąłem przechodząc koło suczki

Nageezi?