Upadłem. Ciężar wilka znajdował się na moich barkach tym samym przygniatając mnie do ziemi.
Był tylko jeden. Drugi pobiegł za Gourą. Byłem przestraszony i martwiłem się jak nigdy.
Jęknąłem gdy kły wbiły się w mój bok.
- Cicho sza kundel. - burknął przemądrzale. Odwrócił łeb by zobaczyć czy czasem jego przyjaciel nie idzie.
To był błąd. Kopnąłem go z całych sił z nóg, co dało mi szansę na powstanie. Wykorzystałem to, ale pomyślałem o mojej ciężarnej partnerce, która była sam na sam z drugim wilkiem.
Odwróciłem się i pobiegłem w jej stronę. Mój przeciwnik nadal leżał na ziemi. To tylko ułatwiło mi sprawę.
Szukałem ją po zapachu. Jej ślad mieszał się ze śladem wilka.
- No nie. - mruknąłem. Bałem się, że mogło być za późno.
I wtedy ją zobaczyłem. Leżała bezwładnie a nad nią pochylał się Alex. Reanimował ją.
- Alex! Goura! - zacząłem biec w ich stronę.
Lekarz odwrócił się w moją stronę. Otworzył usta i zrobił wielkie oczy.
Odwróciłem się. Za mną stał wilk, ten drugi.
- Cześć. - rzucił i skoczył na mnie. Zaparłem się nogami i złapałem go za szyje. Ten udrapał mnie w krwawiący bok. Jęknąłem. Czułem, jak jedzenie podchodzi mi do gardła. Zwymiotowałem. Wilk wykorzystał to i powalił mnie na ziemie.
Przez chwilę oceniał wagę sytuacji i zszedł ze mnie.
- Zaraz umrzesz. - mruknął i odszedł.
Nic się nie stało. Stałem wpatrzony w jego malejącą sylwetkę. Czekałem.
Wtedy napadła mnie kolejna fala mdłości. Podbiegł do mnie Alex.
- Musisz iść szybko do Groty Medyków. - powiedział pospiesznie. - Szybko!
Leżałem na prowizorycznym łóżku. Wszystko dookoła mnie było czyste i starannie ułożone, nawet nie potrzebne leki.
- Żyjesz. - powiedziała Goura. Widać, że płakała.
- Źle się czuje. - znowu miałem mdłości. - Miska!
Pulsowało mi w głowie. Wilk miał racje.
- Chyba umieram. - powiedziałem. Goura stanęła jak wryta. - Kocham cię.
Suczka wybuchnęła szlochem.
- Hej, Goura. - szepnąłem. - Nie płacz. Kiedyś znowu się spotkamy.
Obraz coraz bardziej się zamazywał a w płucach brakowało powietrza.
Moje ostatnie wspomnienie to jej płacz.
Tym samym Houston umarł. Jego właścicielka, jak napisała niedługl wróci do SPG jako nowy pies.
/Bell
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz