Biegaliśmy i bawiliśmy się jak małe szczeniaki.
Co chwila łapaliśmy się i wskakiwaliśmy na siebie.
- Berek! - krzyknęła Goura wskakując na mnie. - Gonisz!
Zaczęła biec w stronę lasu.
- Goura, czekaj! - uśmiechnąłem się.
Podążałem jej tropem. Była schowana za drzewem. Nagle skoczyła powalając mnie. Leżała na mnie.
Pod sierścią byłem cały czerwony.
- Cześć.
- No cześć. - odparłem nerwowo.
W momencie zrozumiałem, że Goura bardzo, ale to bardzo mi się podoba. Ba! Nawet jestem w niej szaleńczo zakochany.
- Polujemy na dużą zwierzynę, pamiętasz? - przekrzywiła łeb.
- I wzięłaś mnie za nią? - roześmialiśmy się.
Zeszła ze mnie.
- Już wcześniej tropiłam i jestem pewna, że sarny poszły w lewo.
Miała rację. Poszliśmy w lewo i zobaczyliśmy stadko młodych saren.
- Musisz znaleźć najsłabszą. - wskazałem na jedną stojącą z boku. - Chyba ma coś z boku.
- Co mam robić dalej?
- Biegniesz i skaczesz na nią. - mówię. - Tak jak na mnie przed chwilą.
Zachichotała.
- Potem łapiesz na kark, albo za szyję.
- Proste. Idę. - powiedziała i zaczęła się skradać.
Gdy była już obok niej, stanęła na suchą gałąź i spłoszyła całe stado.
- To było piękne. - powiedziałem śmiejąc się.
- One mają za dobry słuch.
- Przeciętny. - zauważyłem. - Berek, gonisz.
Zacząłem uciekać. Tak jak ona wcześniej, schowałem się za drzewo. Gdy była obok niego, skoczyłem na nią przygniatając ją do ziemi.
- Dziwne uczucie leżeć pod kimś. - mruknęła i roześmiała się.
- Goura. - zacząłem. - Jak tak na ciebie patrzę to jesteś bardzo ładna.
Zaniemówiła.
- Wiem, że to trochę dziwne - niee, przygniatanie kogoś i wyznawanie mu miłości nie jest dziwne. - Ale chyba cię kocham.
Goura? hihihi ❤
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz