Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marvel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marvel. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 sierpnia 2017

Od Marvela - CD historii Lastrady

- Też bym tego chciał. - mruknął Marvel na tyle głośno, by można to było uznać za odpowiedź. Nie wiedział co o tym wszystkim myśleć.
Wilczak westchnął cicho. W co on się wpakował? A właściwie oni oboje... Zrobił coś, co obiecał sobie, że nigdy nie zrobi. Przespał się z suczką, której aż tak dobrze nie znał, no i się doigrał. Trzynaście szczeniąt, powtórzył jeszcze raz w myślach. Nie wyobrażał sobie tego.
Nie chciał tych szczeniąt, podobnie jak Lastrada. Ale stało się. Teraz musieli stworzyć rodzinę - trudną, ale mimo wszystko rodzinę. Nie mógł jej z tym zostawić, mimo że przez chwilę się nad tym zastanawiał. Jednak sumienie mu na to nie pozwalało. Poza tym jakaś jego cząstka chciała dobrze wychować te szczeniaki.
Musiał po prostu się z tym pogodzić i... próbować żyć dalej. Miał przed sobą nowe wyzwanie, któremu musiał stawić czoła. Wiedział, że mogło być jednym z trudniejszych w jego życiu.
Siedzieli obok siebie, wpatrując się w ogień. Bez wątpienia łączyła ich dziwna relacja, której pies nie mógł opisać.
- Eee... Lassie? - odezwał się niepewnie.
- No? - uniosła jedną 'brew'.
- Musisz o czymś wiedzieć. - rzekł Marvel. Wiedział, że suczka się nie ucieszy na tą wieść.
- O czym? - westchnęła cicho. - Już wiem, że nie umiesz szukać przypraw. Coś jeszcze?
- Nie umiem zajmować się szczeniakami. - wypalił. - Nigdy nie pilnowałem żadnego, nawet na piętnaście minut.
- Ja chyba też nie. - stwierdziła borderka, zastanawiając się przez chwilę. - Chociaż, może kiedyś... Nie wiem.
Pewnie teraz oboje by się roześmiali, gdyby nie to, że nie było im do śmiechu.
- Poradzimy sobie. - powiedział piesx chociaż chyba bardziej starał się wmówić to sobie niż jej. Ej, głowa do góry, pomyślał. To jeszcze nie jest żadna tragedia. Zdarzają się gorsze rzeczy, prawda? Musiał sobie z tym poradzić.
Uśmiechnął się do niej słabo. Lastrada odpowiedziała tym samym. W ciszy patrzyli, jak ogień powoli wygasa. Najwięcej światła dawały jasno świecące gwiazdy oraz księżyc. Marvel przymknął leniwie oczy.


Lassie?

piątek, 14 lipca 2017

Od Marvela - CD historii Lastrady

Wzrok Marvela krążył niespokojnie po ścianach jaskini. Unikał kontaktu wzrokowego z Lassie, dopóki nie podeszła do niego. Wówczas ich spojrzenia się spotkały.
- Marvel...
- Lass...
Oboje nie wiedzieli od czego zacząć.
- Nieźle. - podsumował wilczak. Borderka parsknęła. Ładnie się wpakowali. Pies nie potrafił sobie tego wyobrazić. Był przecież młody, zarówno on jak i Lassie... To nie był odpowiedni czas na wychowywanie młodych. Marvel chciał po prostu cieszyć się życiem, tym co miał teraz...W ogóle nie planował mieć w swoim życiu szczeniąt.
Ale stało się. Teraz musiał się z tym pogodzić.
- Wiadomo chociaż, ile ich będzie? - spytał.
- Trzynaście. - odrzekła Lastrada. Jej głos zabrzmiał trochę jak jęk.
Marvel westchnął głęboko. Wymienili pełne zrozumienia spojrzenia. Dla nich obojga był to szok.
- Damy radę je wychować, prawda? - szepnęła suczka.
- Pewnie. My nie dalibyśmy sobie rady? - Starał się, by jego głos zabrzmiał zdecydowanie.
- Właśnie. - zgodziła się.
Jakoś to będzie, pomyślał Marvel.


Lastrada? Brak weny... I przepraszam, że tak późno... Kończył się rok szkolny i musiałam, a ostatnio miałam wypadek. :/

piątek, 12 maja 2017

Lastrada jest w ciąży!

No to się doigrałam :3

Przysięgam na wszystkie świętości, że pierwsza wygenerowana liczba szczynów była 13, że rzut monetą pokazał 3 orły i 10 reszek, i że ja naprawdę nie ściemniam!

Matka: Lastrada
Ojciec: Marvel
Liczba szczeniąt: 13 (3 pieski i 10 suczek)
Rasa szczeniąt: Mieszanka mieszańca i wilczaka czechosłowackiego.
Data narodzin: 16-18 maja 2017
Lekarz prowadzący: Geris





Marvel, co my zrobimy? 

środa, 3 maja 2017

Od Marvela - CD historii Lastrady

Wilczak szybkim krokiem ruszył w stronę szpitala. Nawet nie zauważył, kiedy zaczął biec. Po jego głowie krążyły tysiące myśli. Co wydarzyło się tej nocy? Jakim cudem obudził się obok wtulonej w niego Lassie, do tego w jej jaskini? Był dość daleko od domu. Jak się tu znalazł?
Po chwili sobie przypomniał. Wieczorem Lastrada zaprosiła go do swojego mieszkania. Mimo typowych dla niego wątpliwości, zgodził się. Rozmawiali i pili wino, nie wiedział, ile.
To by wyjaśniało, dlaczego tak bardzo kręciło mu się w głowie.
Nic więcej nie pamiętał. Widocznie został u borderki na noc. Nie wiedział, co wydarzyło się później. Był jednak niemal w pełni przekonany, że chyba posunęli się za daleko, lecz drugiej strony niezbyt mu to przeszkadzało. Aż sam  był zdziwiony swoim podejściem.
Z zamyślenia nie zorientował się, że dotarł na miejsce. Wpadł na jednego z lekarzy.
- Wybacz. - wymamrotał półprzytomnym głosem.
- Marvel? - odpowiedział mu głos Gerisa. - Nie wyglądasz najlepiej.
- Dzięki. - mruknął Marvel, chociaż wiedział, że były samiec Beta miał rację.
- Ale co ci się stało? - spytał pies, przyglądając się mu uważnie. W jego oczach wilczak dostrzegł zmęczenie.
- To nie o mnie chodzi. - odparł, choć musiał przyznać, że również czuł się nie najlepiej.
- W takim razie o kogo? - border collie zmarszczył brwi.
- O... Lastradę. - rzekł Marvel.
Geris uniósł brwi pytająco, ale wilczak go zignorował. W skrócie opowiedział mu, co działo się z Lassie. Lekarz wysłał po pomoc Eileen, która od jakiegoś czasu pomagała lekarzom, oraz Alexa. Marvel zaprowadził ich do jaskini suczki, walcząc z silnym bólem głowy, którego nie udało mu się przez dłuższą chwilę ukrywać. Lekarze stwierdzili, że później zbadają również jego.
Po kilkunastu minutach znaleźli się przy mieszkaniu obecnej Gammy.

Lassie? Wybacz czas i długość...

niedziela, 19 marca 2017

Od Marvela - CD historii Lastrady

Jej propozycja bardzo go zdziwiła. Przez chwilę bił się z myślami, nie wiedział, czy to dobry pomysł. Jakaś jego część chciała jednak zostać.
I ta część wygrała.
- Skoro mnie zapraszasz... - przekrzywił głowę w jedną stronę. Lastrada posłała mu lekki uśmiech, na co on odpowiedział tym samym. Przez chwilę serce wilczaka zabiło mocniej. Opanuj się, skarcił się w duchu.
Wypił łyk wina z kieliszka. Smakowało dosyć dziwnie, ale musiał przyznać borderce rację - było dobre. Złapał się na tym, że od pół minuty nie odrywał od niej wzroku. O pół minuty za długo. Natychmiast odwrócił wzrok.
Po jakimś czasie zaczęli rozmawiać, z każdą chwilą czuli się coraz swobodniej w swoim towarzystwie. Marvel czuł, że dawno nie bawił się tak dobrze. Włączyli muzykę z płyty znalezionej w Pyskowicach. O dziwo wciąż działała, do tego mogła nadać klimat temu spotkaniu.
Siedzieli w jednym z pomieszczeń w jaskini, gdzie ułożyli parę kocy. Doszli do tematu różnych przypałowych sytuacji ze swojego życia, między innymi w Sforze.
- Jak mogłeś to zrobić? - wydusiła Lassie, nie mogąc powstrzymać śmiechu, gdy pies opowiedział jej historię o tym, jak zgubił się na terenach SPG i musiał siedzieć z Cayle w jakimś lesie, zanim ktoś ich odnalazł. Może i nie było to aż tak zabawne, ale zarówno Lastrada, jak i Marvel, wypili tego wieczoru tyle wina, że to musiało tak się skończyć.
Na chwilę przestali się śmiać. Spojrzeli sobie w oczy i tym razem żadne z nich nie uciekało wzrokiem gdzieś indziej. Marvelowi aż zakręciło się w głowie. Miał obok siebie najwspanialszą suczkę, jaką tylko mógł poznać... Nigdy nie czuł się tak dobrze w czyimś towarzystwie. To Lastrada go otworzyła. Minęło parę wyjątkowych sekund, które zdawały się trwać kilka godzin. Ich pyski nieśmiało zetknęły się ze sobą. Ale to był dopiero początek.

Lassie? B) Mam nadzieję, że Cię nie rozczarowałam. :P

piątek, 24 lutego 2017

Od Marvela - CD historii Lastrady

Wilczak stał nieruchomo przez moment, wbijając wzrok w swoje przednie łapy i bijąc się z myślami. Zastanawiał się, czy przyjąć zaproszenie, a może je odrzucić i zająć się własnymi sprawami? Westchnął w myślach i po dłuższej chwili wybrał pierwszą opcję.
- Ależ oczywiście. - odrzekł i posłał jej beznamiętne spojrzenie. Starał się, by chociaż jego głos zabrzmiał przyjaźnie. Naprawdę nie chciał w jakikolwiek sposób zranić swojej koleżanki. Do tego chyba jedynej, no może poza Freiheit.
- To super. - Lastrada odezwała się półgłosem. Posłała mu lekki uśmiech, na co on odpowiedział tym samym. A przynajmniej tak mu się wydawało. - W takim razie zaprowadzę cię do mojej jaskini. - dodała i skierowała się w stronę Fioletowej Rzeczki.
Bez słowa ruszył za nią. Chyba nawet pamiętał, gdzie mieszkała suczka. Ba, nawet to on oprowadzał ją po terenach, kiedy dołączyła do Sfory.
Szli w milczeniu. Żadne z nich jakoś specjalnie nie walczyło o to, by zacząć rozmowę na jakikolwiek temat. Towarzysząca im cisza była ciut niezręczna, aczkolwiek ani Marvel, ani Lastrada nie odważyli się jej przerwać. Pies co jakiś czas zerkał na koleżankę, ale gdy tylko napotkał jej spojrzenie, oboje odwracali wzrok, udając, że nic się nie stało.
- Dotarliśmy. - oznajmiła, jakby on sam tego nie wiedział.
- Właśnie widzę. - odparł, rozglądając się dookoła. Dawno tu go nie było. Szum rzeczki w tym miejscu niemalże zagłuszał ich rozmowę.
Weszli do środka. Nagle Lastrada zniknęła w jednej z grot, wyraźnie czegoś szukając. Zza ściany rozległ się jęk.
- Lastrada? - odezwał się Marvel. - Co jest?
- Raphael, zjadłeś wszystko! - zignorowała go. W tym samym czasie, ni stąd, ni zowąd pojawił się mały szczeniak, patrzący na wściekłą Lastradę ze skruchą.
- Przepraszam. - wydukał. Wilczak spojrzał na niego i przypomniał sobie, że to jest ten sam szczeniak, którego jakiś czas temu znalazła Lassie.
- Marvel, wygląda na to, że musimy udać się na polowanie. - suczka westchnęła głęboko, kręcąc głową ze zniercierpliwieniem.
- Nie ma problemu. - odparł. Pół godziny później wrócili z paroma królikami. O tej porze roku ciężko było znaleźć coś lepszego.
Lastrada zaprowadziła go do głównego pomieszczenia jaskini. Tam zabrali się do jedzenia.

Lassie? ^^

wtorek, 6 grudnia 2016

Od Marvela - CD historii Lastrady

Czas, jaki spędziłem dzisiaj z Lastradą, okazał się bardzo przyjemny i dobrze wykorzystany. Było całkiem miło z kimś porozmawiać i chociaż na chwilę oderwać się od ponurej rzeczywistości - nie dało się ukryć, że moje życie nie było zbyt ciekawe, większości psów ze Sfory nawet nie znałem.
Zszedłem do środka nory po prowizorycznych schodach (tak, do dzisiaj nie uporządkowałem swojego mieszkania) zrobionych z piasku i gliny. Jak na razie sprawowały się całkiem nieźle, ale na zbliżającą się zimę byłoby dobrze przygotować coś lepszego i bardziej trwałego. Nie wiedziałem, czego mogę się spodziewać.
Położyłem się na kilku ciepłych kocach, przykrywając się jednym z nich. Oparłem głowę na łapach. Zamknąłem oczy i po kilku minutach zasnąłem.
***
Zbudził mnie dźwięk śniegu spadająxego z gałęzi drzew prosto na dach mojego domu - czyli po prostu na ziemię. Otworzyłem leniwie oczy, po czym wstałem i przeciągnąłem się. Wyszedlem z nory. Moim oczom ukazał się cudowny widok.
Śnieg sypał niezliczone ilości ogromnych płatków, każdy z nich był inny. Cała okolica pokryta była białym puchem. Woda dookła mojej wysepki zdążyła zamarznąć, więc bez problemu po niej przeszedłem. Lód był na tyle gruby, że pod moim ciężarem nie pojawiło się ani jedno pęknięcie.
Poczułem burczenie w brzuchu, co włączyło u mnie tyb łowcy. Moje oczy gdyby mogły, zaświeciłyby się na czerwono. Zacząłem węszyć w poszukiwaniu śniadania. Z nosem przy ziemi, kłusowałem niczym koń. No moze nie z taką gracją, ponieważ zaoadałem się w prawie czterdziestocentymetrowrj warstwie śniegu, ale...
Nagle uslyszałem szmer. Dostrzegłem sarnę, kryjącą się w zaroślach. Odsłoniłem kły, ślina pociekła mi z pyska. Zaczałem się skracać, prawie zakopując się w śniegu. Już miałem skoczyć w kierunku zwierzyny.
Rzuciłem się na nią, ale coś stanęło mi na drodze. W locie. Najwyraźniej nie tylko ja wybrałem sobie na śniadanie właśnie tę sarnę.
Upadłem na ziemię razem ze swoim bialo-czarnym towarzyszem.
- Ej! - odezwał się znajomy, acz wyjątkowo zdenerwowany głos. O nie. Właśnie zderzyłem się z Lastradą, chyba moją jedyną koleżanką.
Zwierzę uciekło.
- Spłoszyleś mi śniadanie! - krzyknęła sunia.
- Jezu, sorry. - jęknąłem.
Suczka westchnęła, po czym podniosła wzrok i chyba dopiero wtedy zauważyła, że to ja.
- O. Cześć, Marvel. - murknęła, lekko zaskoczona.


Lastrada?

czwartek, 3 listopada 2016

Od Marvela - CD historii Lastrady

Suczka wpatrywała się we mnie przez dłuższą chwilę, nie kryjąc zdziwienia.
- N-naprawdę? - wydukała. Wiedziałem, że powiedziała to tylko po to, by się odezwać. Raczej nie pytałaby się o to po raz kolejny.
- Mhm. - potwierdziłem, kiwając głową. - Właśnie znajdujemy się w... eee... - Zagryzłem dolną wargę i rozejrzałem się. Nie wierzyłem, że zapomniałem, jak nazywa się to miejsce. Sam nie należałem długo do sfory i jeszcze nie znałem wszystkich zakamarków. Dopiero poznawałem tereny. - To chyba jest Las wrzosowy. - oznajmiłem, nie będąc do końca pewny swoich słów.
- Chyba? - borderka podniosła jedną brew do góry, po czym parsknęła śmiechem.
- Ej. Nie jestem w sforze dużo dłużej niż ty. - udałem obrażonego. - Ale tak serio, to może lepiej chodźmy do Nuti i Horizona. - Lastrada posłała mi pytające spojrzenie. - To Alfy. - wyjaśniłem. - Oni zdecydują, czy przyjmą cię do sfory.
- Mogą mnie nie przyjąć? - przestraszyła się.
- Mogą, ale na pewno się zgodzą. - uspokoiłem suczkę. Odetchnęła z ulgą, słysząc moje słowa. - To jak? Idziemy do nich?
- Okej. - wzruszyła ramionami. Ruszyliśmy w kierunku mieszkania pary Alfa. - Mam nadzieję, że trafisz. - zażartowała, uśmiechając się złośliwie.
- Ja też mam taką nadzieję. - odparłem, przypominając sobie pewną sytuację... - Ale lepiej uważaj. Już raz się tutaj zgubiłem.
- Super. - westchnęła Lastrada. Później już bez słowa szła za mną.
Na szczęście dotarliśmy tam bez problemów. Zastaliśmy jedynie Nuti, ponieważ Horizon, z tego co słyszeliśmy, był w pracy. Wilczyca zgodziła się, by moja towarzyszka dołączyła do Sfory Psiego Głosu. Tak jak myślałem, nowa członkini postanowiła zostać lekarką. Uzgodniła z przywódczynią jeszcze kilka spraw. Wyszliśmy po około dwudziestu minutach.
Udaliśmy się w kierunku Wysp, gdzie mieszkałem.
- To może najpierw oprowadzę cię po terenach, a później wybierzesz sobie miejsce zamieszkania? - zaproponowałem. - Tutaj masz naprawdę duży wybór.

Lastrada? Przepraszam, że krótkie, brak czasu... Ale nie zrażaj się! ;3

środa, 2 listopada 2016

Od Marvela - CD historii Lastrady

Zmierzyłem nieznajomą przenikliwym spojrzeniem. Nasze oczy na krótką chwilę się spotkały. Po chwili jednak suczka odwróciła wzrok. Przez chwilę nie wiedziałem co zrobić, gdyż pierwszy raz w tej sforze byłem w takiej sytuacji. Z tego co wywnioskowałem po tej wymianie zdań borderka nie należała do SPG.
- Nie należysz do Sfory? - przekręciłem łeb, starając się brzmieć przyjaźnie. - Prawda?
Zawahała się na moment i zmrużyła oczy, posyłając mi podejrzliwe spojrzenie. Po tej walce z samą sobą otworzyła pysk, by zabrać głos. Wydobyła z siebie ciche słowa:
- Nie, nie należę. - zaprzeczyła. Po chwili jakby nabrała pewności siebie i warknęła: - Nie wiem, o jakiej sforze mówisz. I nie wiem, czy mnie to obchodzi.
Westchnąłem w duchu, ale nic nie powiedziałem. Czekałem na kolejny potok słów, ale się nie doczekałem. Zamiast tego mogłem jedynie widzieć wpatrującą się we mnie wymownie border collie.
- Należę do Sfory Psiego Głosu Forever... - zacząłem. Jak Frei zachęciła mnie do dołączenia tamtego dnia? - Jestem szpiegiem.
- Szpiegiem? - parsknęła.
- Szpiegiem. - potwierdziłem poważnym tonem. - Takie wybrałem sobie stanowisko.
- Mhm. - przytaknęła skinieniem głowy. - Wszystko jasne.
- Może ty również dołączysz? - zasugerowałem. - Przywódcy na pewno cię przyjmą.
- Może. - przybrała ten sam ton co ja, z lekka mnie tym irytując. Starałem się nie dawać tego po sobie poznać.
- W takim razie zapraszam. - odparłem, siląc się na uśmiech. - Chętnie cię tam zaprowadzę.
Nagle zdałem sobie sprawę z tego, że zapraszam obcą suczkę do Sfory, nie wiedząc nawet, jak ma na imię. Do tego uświadomiłem sobie, że tak na początek nie dogadaliśmy się zbyt dobrze.
- Źle zaczęliśmy. - stwierdziłem. - Może spróbujmy jeszcze raz?
Tym razem znowu poczekałem kilka sekund na odpowiedź.
- No dobrze. - zgodziła się borderka.
- W takim razie jestem Marvel. - podałem jej łapę. - I nie jestem wilkiem.
- Lastrada. - odrzekła. - Ja też nie jestem wilkiem. - dodała.
- Dobrze wiedzieć. - prawie się zaśmiałem. - To jak? Chcesz dołączyć?

Lastrada? C: Takie krótkie na dobry początek. :P

czwartek, 18 sierpnia 2016

Od Marvela - CD historii Cayle

Wilczak przez dłuższą chwilę bił się ze swoimi myślami. Rozum kazał mu natychmiast stąd uciekać, ale coś go powstrzymało i postanowił zostać. Nie był jednak przyzwyczajony do tak swobodnych rozmów z innymi.
- To jak? - Cayle spojrzała na niego ze zniecierpliwieniem w oczach, machając mu łapą przed oczami. Ona w przeciwieństwie do niego przypominała wilka w bardzo dużym stopniu, dlatego Marvel nie miał wątpliwości, że nim była.
- Tak, poproszę. - odrzekł, jakby zupełnie nie był sobą. Kto by pomyślał, jak wpłynie na niego pobyt w tej Sforze. Uśmiechnął się blado, starając się nie dawać po sobie poznać, jak bardzo przerażony był tym spotkaniem. Samiczka odpowiedziała tym samym. Po chwili przyniosła dwie herbaty, jedną dla siebie, drugą dla niego. Zaczęli pić w milczeniu.
Marvel postanowił przerwać niezręczną ciszę.
- Zdążyłaś już poznać wszystkie tereny? - spytał, siląc się na neutralny ton.
- Jeszcze nie. - przyznała. - Byłam tylko tutaj, przy Fioletowej Rzeczce. No i może jeszcze w paru innych miejscach, ale nikt mnie po nich nie oprowadzał.
- To może ja pokażę ci resztę terenów? - Te słowa jakby same wypłynęły z jego ust. Gdyby nie należał do Sfory, nigdy w życiu by czegoś takiego nie zaproponował. Jednak teraz, gdy był członkiem SPG, starał się być bardziej otwarty. - To znaczy, tylko te z Avendeer. W pozostałych miejscach też nigdy nie byłem.
Cayle zamrugała oczami, wyraźnie zdziwiona tą propozycją, lecz odpowiedziała prawie że od razu.
- Chętnie. - przekrzywiła głowę, unosząc prawy kącik pyska w lekkim uśmiechu.
Wypili herbatę do końca, po czym wyszli z jaskini wilczycy. Szli po wysokich skałach przy rzeczce, powoli docierając do lasu. Pies pokazał jej Romantyczną Łąkę, gdzie mieszkała dwójka rodzeństwa Freiheit, następnie znaleźli się przy Złotym Wodospadzie.
- Ale dziwna woda. - skomentowała Cayle.
- Racja. - zgodził się. - Ale można ją pić. Jak na razie podobno nikt się nią nie zatruł. - parksnął, po czym zbliżył się do wody i zaczęrpnął łyk. Smakowała normalnie, jak każda inna.
Ruszyli dalej. Minęli Staw Zakochanych i Wodospad Różka (nie udało im się spotkać jednorożca, który co jakiś czas się tam oojawiał), by w końcu dotrzeć do Końskiej Plaży. Szli brzegiem morza, słone fale muskały ich łapy. Nagle wilczak wpadł na głupi pomysł. Wszedł na nieco głębszą część morza i ochlapał Cayle.
- Ej! - wykrzyknęła wadera, piorunując go wzrokiem. Jednak po chwili zrobiła to samo. Zaczęli wzajemnie chlapać na siebie wodą i podtapiać się. Bawili się jak szczeniaki, a bariery między nimi zaczęły maleć. Marvel przekonał się trochę bardziej do swojej towarzyszki, chociaż nadal nie mógł jej w pełni zaufać, zresztą ona jemu również. Wydawało mu się, że Cayle pod kątem śmiałości jest podobna do niego. Po kilku godzinach spędzonych wspólnie, doszedł do wniosku, że jest w porządku. Może nawet ją polubił.
Poszli na dalszy spacer, rozmawiając... właściwie o niczym. O swoich początkach w Sforze, o stanowiskach, jakie wybrali...
Przestali patrzeć gdzie idą. Zatrzymali się przy ogromnej rzece.
- Gdzie my jesteśmy? - mruknęła samica.
- Yyy... - wymamrotał Marvel. - Nie wiem...
- Marvel! - zdenerwowała się. Miałeś oprowadzić mnie po terenach, a nie...
- Ej, może znajdziemy kogoś, kto powie nam, gdzie jesteśmy. - pies próbował oszukać nie tylko ją, ale i samego siebie. Wiedział, że się zgubili.

Cayle? xD

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Od Marvela

Życie w Sforze Psiego Głosu bardzo mi się spodobało. Po kilku dniach odkryłem, że tutaj jest lepiej niż w pobliżu terytorium wrogiej watahy. Pobyt w nowym miejscu wywołał u mnie uraz do tych wilków, mimo, że przez dłuższy czas mieszkałem w ich pobliżu. Freiheit dużo mi opowiadała na temat kilkuletniej, wciąż trwającej wojny z wilkami, kiedy oprowadzała mnie po terenach. Nadal jej nie lubiłem, a ona mnie, lecz nie przeszkadzało mi  to w wprowadzeniu się do Avendeer - sektoru, nad którym sprawowali władzę jej rodzice.
Usiadłem na kamieniu znajdującym się na wyspie, na której zdecydowałem się zamieszkać. Był stąd piękny widok na góry Farreferre. Młoda Beta opowiadała o nich dużo chętniej niż o innych miejscach, co zwróciło moją uwagę, jednak nic na ten temat nie powiedziałem. Nie chciałem prowokować naszej kolejnej kłótni. Wystarczyło mi tego na jeden dzień.
Postanowiłem przejść się po terenach. Wszedłem do wody, która otaczała mój nowy dom. Nie była głęboka - nie miałem gruntu jedynie przez krótką chwilę. Dobrze, że w dzieciństwie nauczyłem się pływać.
Kiedy dotarłem na brzeg (a nie potrzebowałem na to dużo czasu - wybrałem wysepkę bardzo blisko lądu), ruszyłem biegiem przez las. Czułem wiatr szumiący mi w uszach.
Zatrzymałem się w pobliżu... eee... Romantycznej Polany? Łąki? Jakoś tak. Freiheit mówiła, że tu mieszka jej siostra Easy oraz brat, Niger. W jej głosie nie wyczułem wtedy jakiegoś  wielkiego entuzjazmu, nie wiedziałem jednak, dlaczego. Wolałem o to nie pytać - z tego samego powodu, dla którego nie spytałem jej o góry. Wbrew pozorom nie jestem aż tak kłótliwy.
Szedłem dalej, mijając ogromne jezioro, które znajdowało się na samym środku łąki. Zobaczyłem tam obejmującą się parę - biało-czarną borderkę oraz czekoladowo-białego bordera. Moja znajoma opowiadała mi coś o Easy, która mieszka tutaj teraz ze swoim "pół-partnerem" Devo, ale nie wnikałem, o co jej chodziło. W każdym razie pewnie chodziło jej o nich.
Nie chciałem im przeszkadzać.
Następnie dotarłem nad Końską Plażę, gdzie ujrzałem stado galopujących kucy. Były tutaj szczęśliwe, co widziałem po nich od razu. Nagle usłyszałem czyjeś kroki. Odwróciłem się i zobaczyłem nieznajomego mi psa.
- Witaj. - odezwał się. Po głosie nie rozpoznałem, kim jest. - Kim jesteś?
- Yy... cześć. - mruknąłem. - A ty kim... - urwałem, przypominając sobie o tym, że teraz należę do Sfory, więc powinienem być bardziej otwarty. W przeciwnym razie zostanę tutaj sam, a tego wolałbym uniknąć.
Pies wpatrywał się we mnie, niecierpliwie unosząc jedną brew do góry.
- Marvel. - przedstawiłem się. - Nowy. - dodałem po chwili, siląc się na sympatyczny uśmiech.

Ktokolwiek?

Nowy pies w Sforze - Marvel!

Przedstawiam Wam Marvela, należącego do mnie (Violet15)! Jest on związany z SPG, ze względu na należące do jego rodziny Shadow i Aishę.
Witać siebie nie będę. :P

Imię: Marvel
Płeć: Pies
Wiek: 2 lata
Rasa: Sarlooswolfhund (wilczak saarloosa). Bardzo irytuje go, gdy ktoś myli go z wilkiem.
Głos: Thirty Seconds To Mars - Up In The Air
Stanowisko: Szpieg Wyjściowy
Partner: Nic na siłę...
Młode: Na razie nie chce mieć.
Rodzina:
Matka - Shadow [należała jeszcze do pierwszej ery SPG]
Ojciec - Harley [nigdy nie należał do Sfory, drugi partner Shadow]
Siostry - Sophie i Jill [nie pamięta ich zbyt dobrze]
Babcia - Aisha [matka Shadow, należała do SPG prawie że od początku]
Urodziny: 13 dzień lata
Sektor: Avendeer
Cechy: Nie jest to pies, który może rozmawiać z każdym. Ma problemy z nawiązywaniem znajomości i nie wystarcza mu zwykłe "hej". Bardzo nieufny w stosunku do obcych, ale odkąd jest w Sforze, powoli otwiera się na innych. Mimo że chciałby się z kimś zapoznać, czasem po prostu brakuje mu wewnętrznej siły, która by go do tego zmusiła. Można z czystym sumieniem nazwać go nieśmiałym. Jednak kiedy już kogoś bliżej pozna, może być naprawdę wiernym i oddanym przyjacielem. Warto jednak zaznaczyć, że ciężko zdobyć jego tak duże zaufanie... ale jeszcze trudniej stracić. Wobec swoich przyjaciół Marvel nigdy nie jest podejrzliwy. Nigdy nie oskarżyłby ich o coś, czego nie byłby w stu procentach pewien. Łatwo wyprowadzić go z równowagi, jest bardzo wybuchowy. W złości nie panuje nad sobą i często mówi coś, czego później żałuje. Jest szczery do bólu, rzadko udaje mu się postrzymać przed chamską odzywką do kogoś, jeśli tylko taka przyjdzie mu na myśl. Marvel często najpierw coś robi, a dopiero potem myśli. Lubi ryzyko i adrenalinę. To młody pies, który ma jeszcze całe życie przed sobą i korzysta z niego najlepiej, jak tylko może. Ambitny, do wyznaczonego sobie celu dąży mimo wszystko.
Często brakuje mu empatii, i chociaż bardzo stara się zrozumieć problemy innych, nie za bardzo wychodzi mu pocieszanie innych. Jest chętny do pomocy i udziela jej, gdy tylko potrafi - a jeśli nie, to zawsze znajdzie kogoś, kto to zrobi. Zdarza mu się zachowywać egoistycznie, jednak zdecydowanie nie jest to cecha, która u niego przeważa.
Nie znosi rozkazów, słucha tylko tych, których musi. Jeśli ktoś nie ma stanowiska wyższego niż on, a każe mu coś zrobić, on się nie posłucha (chyba, że będzie to coś ważnego). Niechętnie dowodzi grupą, ale gdyby musiał, to by sobie poradził. Posiada zdolności przywódcze, o których sam nie wie. Jego zachowanie czasami zaprzecza cechom charakteru. Aby móc poprawnie ocenić jego charakter, trzeba po prostu lepiej go poznać.
Historia: Nie pamięta, gdzie dokładnie się urodził. Pamięta tylko to, że jako kilkutygodniowy szczeniak został sam w lesie. Mały, przerażony szczeniak. Takiego znalazła go Shadow. Postanowiła się nim zająć i w ten oto sposób Marvel stał się członkiem ich rodziny. Wychowywał się wśród wilków, razem z dwiema małymi waderami - Sophie oraz Jill. Shadow często opowiadała mu o Sforze Psiego Głosu, która podobno kiedyś istaniała i była jedną z najpotężniejszych sfór. Wilczaka bardzo interesowała ta historia i już w wieku kilku miesięcy postanowił sobie, że kiedyś ją odnajdzie.
Kiedy wreszcie nadszedł ten wyjątkowy dzień i Marvel skończył jeden rok, opuścił swój dom i ruszył przed siebie. Szukał sfory, do której mógłby dołączyć i szczerze miał nadzieję, że będzie to słynna SPG, o której tyle słyszał.
Błąkał się po różnych miejscach, w tym miastach, gdzie żyli ludzie, ale nigdy z nimi nie zamieszkał. Uważał, że nie będzie czuł się wolny razem z nimi, a poza tym wiele z nim obawiało się go ze względu na wygląd tak bardzo podobny do wilka. W końcu dotarł na tereny w pobliżu Pyskowic. Była tam wataha wilków. Coś sprawiło, że się do niej nie przyłączył. Nie chciał żyć wśród wilków, kiedy sam nim nie jest...
Ruszył dalej. Pewnego dnia spotkał Freiheit, młodą Betę pewnej sfory... która okazała się Sforą Psiego Głosu Forever, którą tak bardzo chciał znaleźć. Mimo ich wspólnej niechęci do siebie, w końcu do porozumienia, a Marvel dołączył do SPG. Na razie na tym kończy się jego historia, która z każdym dniem toczy się dalej...
Nick na howrse.pl i/lub mail: Violet15