Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jessy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jessy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 marca 2015

Jessy nie żyje!

Dziś Jessy straciła życie...

dalmatynczyk
Imię: Jessy
Płeć: Suczka
Wiek: 1 rok
Rasa: Dalmatyńczyk
Głos: Clean Bandit - Rather Be
Stanowisko: Śpiewak
Partner: Jason
Młode: Braighrt, Mortenza, Daiana, Brick, Jocker, Penny, Yuki, Filip, Paisley,
Rodzina: Zginęła w wypadku
Urodziny: 1 dzień zimy
Sektor: Fallendeer
Cechy: Miła, zabawna, pomysłowa, twórcza
Historia: Miała 2 miesiące gdy jej mama zdechła. Po czasie stało się to z resztą rodziny i została sama. Po pewnym czasie znalazła się tutaj.
Nick na Howrse.pl i/lub mail: natik880

Od Jessy

Wstałam z rana z nieco bolącą łapą. Dlaczego? Była cała zakrwawiona. Wystraszona szybko zlizałam krew. Nie potrzebny mi bandaż na taką małą ranę. Powoli wstałam całując Jason'a w usta. A dzieci po kolei w czoło. Moje kochane malce. Wyszłam z jaskini nieco kulejąc. Poszłam w stronę klifów. Usiadłam i beztrosko zamarzyłam się. Wpatrywałam się we wschód słońca który wyglądał nieziemsko z tak wysokiej perspektywy. W pewnym momencie dziwnie mną zapanował. Nie mogłam zabrać z niego wzroku. Ale na dodatek wstałam i zaczęłam iść przed siebie. Stawiałam łapy kolejno po drugiej. Idąc niby powoli ale wciąż przed siebie. W końcu pod łapami zabrakło mi gruntu i spadłam w ogromną przepaść. Po moim upadku usłyszałam tylko głosy Jason'a i moich dzieci:
- Mamo wstawaj!
- Mamo?!
- Jessy! Skarbie boże wstawaj!!!

Wstałam?... Niestety już nie...


Żegnajcie. Pamiętajcie Jason i dzieci że nadal was kocham... [*]

wtorek, 20 stycznia 2015

Od Jessy

Obudziłam się ciągając nosem. Przeziębiłam się przez tą okropną zimę. Wybrałam się do lekarza. Po drodze zauważyła mnie Catherine. Podbiegła do mnie widząc że co cztery sekundy kicham albo kaszlę.
- Witaj Jessy!- ucieszyła się.- Wszystko gra?
- Siemka!- powiedziałam.- Nie do końca...
- Właśnie widzę.- poklepała mnie po plecach.- Chodź! Zaprowadzę cię do lekarza.
Więc poszłyśmy. Przez całą droge gadałyśmy o dzieciach i tym podobne. Przed wejściem do lekarza zauważyłyśmy znaną nam sylwetkę. Salavana!
- Witaj Sala!- krzyknęłyśmy razem na jej widok.
- Witajcie!- ucieszyła się.- Coś wam dolega?
- Tylko mi.- odpowiedziałam.
Jak to miło po tylu miesiącach znowu zobaczyć przyjaciółki!

Catherine? Salavana?

czwartek, 13 listopada 2014

Od Jessy - CD historii Nageezi

Patrzyłam oczami szeroko otwartymi na... Właściwie to... Albo na lisa albo na jakiś rodzaj wilka.
- Ale że ja???-zapytałam jeszcze żeby się upewnić.
- No chyba słyszałam co Hock mówił...-westchnęła.
- Jak Alfa prosiła to zrealizować muszę. - powiedziałam.
Nageezi poszła ze mną. Miałam nadzieję że chocirz szczeniaki ją polubiął. Co chwila zerkałam na nią a jak ona zwróciła się na mnie od razu kierowałam wzrok przed siebie.
- Jestem Nageezi!- krzyknęła.-A ty?!
- Yyy...- przestraszyłam się- Jessy, jestem Jessy...
- A są u ciebie jakieś szczeniaki?- zapytała z nadzieją.
- No tak...
- A ile?!- jeszcze bardziej się uszczęśliwiła.
Nagle jak już dotarliśmy wyskoczyły maluchy. Nageezi spojrzała na wszystkie pokolei i chyba zdziwiła ją ich liczba.
- Cześć!!! Hej! A kto to?!- pytały po kolei szczeniaki.

Nageezi? Szczeniaki?

sobota, 8 listopada 2014

Od Jessy - CD historii Jasona

- Możemy u ciebie... -uległam z czułością.
- Ach...- westchnął- Już jutro szczeniaki...
- Niezmiernie się cieszę ale też boje...
- Ja będę przy tobie do końca...- powiedział- Nigdy cię nie opuszczę...
Pocałowałam go. Jason pomógł poprzenosić moje rzeczy do jego jaskini. Położyliśmy swoje posłania blisko siebie i przykryliśmy to kocem. Wyglądało jak łóżko dwu osobowe. Potem poukładaliśmy posłania dla szczeniaczków które dostałam od kilku suczek.
- Oj czy ja sobie poradzę z 9 szczeniakami...- westchnęłam patrząc na 9 posłanek poukładanych obok siebie.
- My sobie poradzimy...- przytulił mnie- My...

Jason?

Jessy urodziła!

Ciąże się ostatnio poprzedłużały, ale Jessy nareszcie urodziła zdrowe maluchy. Trochę ich jest, oby wszystkie były aktywne :3
http://fc04.deviantart.net/fs70/f/2014/189/f/4/snow_by_im_radioactive-d7pryo7.png
 Imię: Blaighrt [czytaj: Blichrt]
Płeć: Pies
Wiek: Kilka dni
Rasa: Mieszaniec owczarka szwajcarskiego i dalmatyńczyka
Stanowisko: Za mały
Partner: -
Młode: Sam jest jeszcze szczeniakiem
Rodzina: Mama- Jessy Tata- Jason Rodzeństwo- Quiet, Mortenza, Daiana, Brick, Jocker, Penny, Filip, Yuki, Paisley
Urodziny: 10 dzień wiosny
Sektor: Fallendeer
Cechy: Miły, umie znaleść towarzystwo, spostrzegawczy, odkrywczy
Historia: Urodził się w sforze.
Nick na howrse: natik880



 http://media-cache-ak0.pinimg.com/236x/91/b9/45/91b945e9430db95ea3668647a314a084.jpg
 Imię: Mortenza
Płeć: Suczka
Wiek: kilka dni
Rasa: mieszaniec owczarka szwajcarskiego i dalmatyńczyka
Stanowisko: Za młoda
Partner: -
Młode: Hahaha...
Rodzina: Mama- Jessy Tata- Jason Rodzeństwo- Quiet, Blaighrt, Daiana, Brick, Jocker, Penny, Filip, Yuki, Paisley
Urodziny: 10 dzień wiosny
Sektor: Fallendeer
Cechy: Śmieszny, lubi sport, pomocniczy, ciekawski
Historia: Urodził się tutaj, w sforze.
Nick na howrse: natik880



 http://fc01.deviantart.net/fs70/i/2011/304/3/5/litte_white_shepherd__by_unassailably-d4el3hy.jpg
Imię: Daiana
Płeć: Suczka
Wiek: Kilka dni
Rasa: Mieszaniec owczarka szwajcarskiego i dalmatyńczyka
Stanowisko: Za mały
Partner: -
Młode: A po co?
Rodzina: Mama- Jessy Tata- Jason Rodzeństwo- Quiet, Mortenza, Blaighrt, Brick, Jocker, Penny, Filip, Yuki, Paisley
Urodziny: 10 dzień wiosny
Sektor: Fallendeer
Cechy: Śmieszna, lubi się wygłupiać, roztargniona
Historia: Urodziłam się w tej świetnej sforze.
Nick na howrse: natik880



 http://www.krakowmiasto.pl/files/pict/2010-10-29/krakow-ikus-kochanyzjawiskowo-piekny-biay-szczeniak---owczarek-szwajcarski-mix-2jQxNDgzNj_o.jpg
 Imię: Brick
Płeć: Pies
Wiek: Kilka dni
Rasa: Mieszaniec owczarka szwajcarskiego i dalmatyńczyka
Stanowisko: Może nie teraz...
Partner: Phiii... Niby po co?
Młode: ...
Rodzina: Mama- Jessy Tata- Jason Rodzeństwo- Quiet, Mortenza, Daiana, Blaighrt, Jocker, Penny, Filip, Yuki, Paisley
Urodziny: 10 dzień wiosny
Sektor: Fallendeer
Cechy: Zamknięty w sobie, podły, zadaje się tylko z rodziną, zły, tylko cud by go złamał
Historia: Urodziłem się w sforze...
Nick na howrse: natik880



http://fc04.deviantart.net/fs71/i/2010/304/3/f/little_satur_by_taro1984-d31w70d.jpg
Imię: Jocker
Płeć: Pies
Wiek: Za młody
Rasa: Owczarek szwajcarski od ojca, od matki dalmatyńczyk.
Głos: Za młody....
Stanowisko: Za młody
Partner: Za młody
Młode: Za młody
Rodzina:
Matka: Jessy
Ojciec: Jason

Siostry:
- Penny, Paisley, Yuki, Daiana, Mortenza
Bracia:
- Filip, Blaigrhrty, Brick
Babcia od strony ojca: Sephora
Dziadek od strony ojca: Brave
Prababcia od strony ojca: Biała
Pradziadek od strony ojca: Dry
Babcia od strony matki: Nie zna i nie słyszał
Dziadek od strony matki: Nie zna i nie słyszał
Prababcia od strony matki: Nie zna i nie słyszał
Pradziadek od strony matki: Nie zna i nie słyszał
Urodziny: 10 dzień wiosny
Sektor: Fallendeer (z rodzicami)
Cechy: Jest jeszcze bardzo młody więc jego charakter może się zmienić, ale jak na ten czas to jakby czuje się przywódcą. Chce być liderem. Uważa, że to on zawsze ma rację, chce aby z rodzeństwem bawili się w zabawy jakie on chce. Jest bardzo inteligentny i szybko się uczy. Ma bardzo dobrą kondycję, ale jest całkiem spokojny i dorosły jak na swój wiek. Ma wiele osobowości. Lubi przebywać z psami starszymi od niego., uważa, że jest na tyle duży, że może z nimi przebywać, ale niestety jeszcze tak nie jest.
Historia: Urodził się tu, w Sforze. Nadal tu mieszka i nie zamierza się wynieść.
Nick na howrse.pl i/lub mail: Neli



http://acomitam.blox.pl/resource/DSC_1623.jpg
Imię: Penny
Płeć: Suczka
Wiek: Za młoda
Rasa: Owczarek szwajcarski od ojca, od matki dalmatyńczyk.
Głos: Za młoda
Stanowisko: Za młoda
Partner: Za młoda
Młode: Za młoda
Rodzina:
Matka: Jessy
Ojciec: Jason

Siostry:
- Yuki, Paisley, Daiana, Mortenza
Bracia:
- Jocker, Filip, Blaigrhrty, Brick
Babcia od strony ojca: Sephora
Dziadek od strony ojca: Brave
Prababcia od strony ojca: Biała
Pradziadek od strony ojca: Dry
Babcia od strony matki: Nie zna i nie słyszała
Dziadek od strony matki: Nie zna i nie słyszała
Prababcia od strony matki: Nie zna i nie słyszała
Pradziadek od strony matki: Nie zna i nie słyszała
Urodziny: 10 dzień wiosny
Sektor: Fallendeer (z rodzicami)
Cechy: Jest to bardzo spokojna suczka. Jak każdy szczeniak uwielbia się bawić, ale ona szybko się męczy…Często śpi, nie lubi zbyt dużo ruchu, przez co nie cieszy się zbytnio na rodzinne wycieczki. Ona lubi przebywać z rodzicami. Z nimi zwłaszcza. To taka córunia… wydaję się, że nigdy nie urośnie. Ciągle chce być przy mamie. Tatą też nie pogardzi… Gdy uczestniczy w zabawie tak w połowie przestaje grać i mówi, że „idzie do mamy”. Jest bezbronna. Gdy czasem wychodziła z rodziną na plac główny, to oddaliła się nieraz i ktoś przyprowadzał ją do rodziców.
Historia: Urodziła się tu, w Sforze. Nadal tu mieszka i nie zamierza się wynieść.
Nick na howrse.pl i/lub mail: Neli

 

http://acomitam.blox.pl/resource/s_DSC9154.jpg
Imię: Yuki (czyt. Juki)
Płeć: Suczka
Wiek: Za młoda
Rasa: Owczarek szwajcarski od ojca, od matki dalmatyńczyk.
Głos: Za młoda
Stanowisko: Za młoda.
Partner: Za młoda.
Młode: Za młoda.
Rodzina:
Matka: Jessy
Ojciec: Jason
Siostry:
- Penny, Paisley, Daiana, Mortenza
Bracia:
- Jocker, Filip, Blaigrhrty, Brick
Babcia od strony ojca: Sephora
Dziadek od strony ojca: Brave
Prababcia od strony ojca: Biała
Pradziadek od strony ojca: Dry
Babcia od strony matki: Nie zna i nie słyszała
Dziadek od strony matki: Nie zna i nie słyszała
Prababcia od strony matki: Nie zna i nie słyszała
Pradziadek od strony matki: Nie zna i nie słyszała
Urodziny: 10 dzień wiosny
Sektor: Fallendeer (z rodzicami)
Cechy: Yuki to silna i inteligentna suczka. Jest żywiołowa i „nieokiełznana”. Jest bardzo mądra, ale nie jeżeli chodzi o szkołę, lecz o sprawy życiowe. Jej rodzice są pewni, że w przyszłości na pewno sobie poradzi, nie jako lekarz, ale np.: artystka, czy wojowniczka. Ubóstwia bawić się z rodzeństwem, choć w większości robi to z braćmi. Jest dobrze sprawna fizycznie, ciekawska, ciągle chce poznawać świat. Lubi przygody i wycieczki, ale woli takie bez rodziców. Uważa, że jest już dorosła i odpowiedzialna, że może sobie radzić sama. Nie jest samotniczką, a wręcz przeciwnie, lubi być przy dzieciach w swoim wieku i to bez nadzoru rodziców, bo jak oni są to mówi, że „się wstydzi”… Nigdy nie odpuszcza, jak coś sobie „ubzdura” to już nie przestanie dążyć do celu... Nie nawiedzi się uczyć, jedyne co lubi to lekcje przetrwania i ewentualnie polowania… nie interesuję się historią sfory, czy swoimi przodkami, a zabawą, przygodami, tym co dla dzieci najważniejsze. Z tego co tutaj pisze wnioskujecie, że to najzwyklejszy szczeniak, ale ona… ona jest wyjątkowa… inna… nie znacie jej…
Historia: Urodziła się tu, w Sforze. Nadal tu mieszka i nie zamierza się wynieść.
Nick na howrse.pl i/lub mail: Neli




Sniffing Around by Smartierocks
Imię: Filip
Płeć: Pies
Wiek: Za młody
Rasa: Owczarek szwajcarski od ojca, od matki dalmatyńczyk.
Głos: Za młody
Stanowisko: Za młody
Partner: Za młody
Młode: Za młody
Rodzina:
Matka: Jessy
Ojciec: Jason
Siostry:
- Penny, Yuki, Paisley, Daiana, Mortenza
Bracia:
- Jocker, Blaigrhrty, Brick
Babcia od strony ojca: Sephora
Dziadek od strony ojca: Brave
Prababcia od strony ojca: Biała
Pradziadek od strony ojca: Dry
Babcia od strony matki: Nie zna i nie słyszał
Dziadek od strony matki: Nie zna i nie słyszał
Prababcia od strony matki: Nie zna i nie słyszał
Pradziadek od strony matki: Nie zna i nie słyszał
Urodziny: 10 dzień wiosny
Sektor: Fallendeer (z rodzicami)
Cechy: Filip to słodki i ruchliwy szczeniak, który poważnie myśli o swojej przyszłości. Lubi ciekawostki o sforze i sam zna ich od groma. W przyszłości chciałby być lekarzem, to jego marzenie… Mieszkać chciałby w Navydeer. Marzy o wynalezieniu czegoś przydatnego, gdy tylko znajdzie czas rozrysowuje na ziemi pazurkiem, rożne plany. Ma już nawet pomysł, myśli nad urządzeniem, które ułatwiałoby polowania. Rodzice nie biorą tego na poważnie, ale z wyobraźnią tego malca… naprawdę może zrobić kiedyś coś wielkiego. Nie szuka dużo towarzyszy, ale kilku prawdziwych przyjaciół, którzy towarzyszyli by mu na każdym kroku. Jest bardzo pomysłowy i kocha marzyć. Ma naprawdę wiele zainteresowań, ale to szczeniak, więc jak to szczeniaki, lubi zabawę i po prostu wspólne chwile z rodzicami i rodzeństwem.
Historia: Urodził się tu, w Sforze. Nadal tu mieszka i nie zamierza się wynieść.
Nick na howrse.pl i/lub mail: Neli



http://img33.olx.pl/images_tablicapl/133071957_1_644x461_bialy-owczarek-szwajcarski-szczeniak-opole.jpg
Imię: Paisley (czyt. Pejzli)
Płeć: Suczka
Wiek: Za młoda
Rasa: Owczarek szwajcarski od ojca, od matki dalmatyńczyk.
Głos: Za młoda
Stanowisko: Za młoda
Partner: Za młoda
Młode: Za młoda
Rodzina:
Matka: Jessy
Ojciec: Jason
Siostry:
- Penny, Yuki, Daiana, Mortenza
Bracia:
- Jocker, Filip, Blaigrhrty, Brick
Babcia od strony ojca: Sephora
Dziadek od strony ojca: Brave
Prababcia od strony ojca: Biała
Pradziadek od strony ojca: Dry
Babcia od strony matki: Nie zna i nie słyszała
Dziadek od strony matki: Nie zna i nie słyszała
Prababcia od strony matki: Nie zna i nie słyszała
Pradziadek od strony matki: Nie zna i nie słyszała
Urodziny: 10 dzień wiosny
Sektor: Fallendeer (z rodzicami)
Cechy: Peizly to mała suczka, dla której najbardziej liczy się wygląd. Gdy tylko zobaczy u kogoś nową bransoletkę z liści, od razu chce taką mieć. Ona kocha posiadać,  nie ważne co. Czy to zabawki, ozdoby, rzeczy do jaskini. Nie odpuści dopóki nie dostanie, jej rodzice mówią, że to „zakupocholiczka”. Zrobi wszystko, żeby mieć nowości. Fascynuje się też ludźmi. Zawsze marzyła, żeby wybrać się do ich miasteczka, niby wie, że to niebezpieczne… ale i tak chce. Wypatrują jak się ubierają, na całym ciele, że mają sierść tylko na głowie! Że jeżdżą w wielkich, hałaśliwych potworach. Dla niej oni są wspaniali, zadziwiający… Jeżeli miałaby kiedyś okazję się tam wybrać to wykorzystałaby ją na pewno. W przyszłości chciałaby tam zamieszkać i choć rodzice mówią jej i uczą ją, że ludzie są źli… to ona nie zmienia o nich zdania. Raz nawet powiedziała, że chciałaby chociaż przez chwilę być człowiekiem…
Historia: Urodziła się tu, w Sforze. Nadal tu mieszka i nie zamierza się wynieść.
Nick na howrse.pl i/lub mail: Neli

Od Jessy - CD historii Jasona

- Wiem...-zasmuciłam się trochę.- Ale teraz my i szczeniaki są najważniejsze...
- Chyba masz rację...- odpowiedział przyjmując przeprosiny.
Poszliśmy do mojej jaskini. Ja położyłam się i zapytałam Jasona:
- Jesteśmy prawie małżeństwem i mamy razem szczeniaki- zaczęłam- może warto zamieszkać razem?

Jason?

niedziela, 2 listopada 2014

Od Jessy - CD historii Salavany

Dziewczyny zaniosły mnie przerażone. Casey mnie zbadała i powiedziała że w ciąży mogę mieć czasami takie objawy. Uspokoiłam przyjaciółki po wyjściu ze szpitala. Poszłyśmy na łąkę. Pogadać i te takie. Po pewnym czasie skierowałam mój wzrok na głaz stojacy nieopodal. Przypomniałam sobie o moim znalezisku. Krzyknęłam do dziewczyn:
- Catherine! Salavana! Chodźcie!
Suczki nieufnie poszły za mną. Nagle żuciłam się na głaz usiłując go odsunąć. Poprosiłam o pomoc moje towarzyszki. Razem sprawnie odsunęłyśmy głaz i powiedziałam:
- Chodźcie za mną...- powiedziałam wchodząc w dużą dziurę która była pod głazem.
- Ale co tak właściwie chcesz nam pokazać?- zapytała Catherine
- Nic już nie mówcie tylko chodźcie...
Posłuchały i nasza trójka weszła w spory otwór. Na dole szłyśmy tunelem. Po wyjściu dziewczyny stanęły ja słupy ze zdziwienia.

KLIK


- Znalazłam to miejsce i trochę je zmodyfikowałam... Pomyślałam że jak niedługo szczeniaki to może coś dla nich zrobię... Żeby miały gdzie się bawić...
- Trchę???- szepnęła Salavana.
- I co wy na to???

Catherine? Salavana?

piątek, 31 października 2014

Od Jessy - CD historii Catherine

- Cześć!- Powiedziałam widząc idącą Catherine- Właśnie do ciebie szłyśmy. Idziesz z nami na badania?
- Jakie?- zapytała- A no tak ciąża...
Przypomniała sobie. I poszłyśmy razem rozmawiając, śmiejąc się i wygłupiając się. Gdy dotarłyśmy ja poszłam na badania a dziewczyny zostały na zewnątrz i czekały na mnie. Gdy wyszłam miałam już ich zdjęcia. W drodze powrotnej rozmawiałyśmy.
- Jak się czujesz mając dziewięć szczeniaków w brzuchu?- Pytała zaciekawiona Salavana
- Trochę ciężko- zaśmiałam się- Biegać to już wogle mi nie wolno.
- Też bym chciała być w ciąży... I mieć małe szczeniaczki...- powiedziała cicho Catherine
- Nie mart się!!!- Pocieszałam ją- Jeszcze przyjdzie twoja kolej...- Ej dziewczyny!!!
- Co???!!!- zdziwiły się
- Może zostaniecie ciociami?- Zapytałam uradowana

Salavana? Catherine?

wtorek, 28 października 2014

Jessy jest w ciąży!

Kolejna ciężarna, tym razem Jessy! 
Zaroi się nam od owczarków szwajcarskich O.O. I nie mogę się doczekać zobaczyć, kto wybierze dalmatyńczyka :P

Matka: Jessy
Ojciec: Jason
Liczba szczeniąt: 9 (4 psy 5 suczek)
Rasa szczeniąt: Mieszańce dalmatyńczyka i owczarka szwajcarskiego (tylko jeden piesek dziedziczy rasę po matce)
Data narodzin: 1-3 listopada
Lekarz prowadzący: Casey

Od Jessy

Tego dnia wstałam szczęśliwa. Od razu po przebudzeniu pobiegłam do Salavany jak zawsze ją odwiedzić. Potem razem z Catherine spotkałyśmy się. Potem spostrzegłam że jest dopiero południe. Postanowiłam zobaczyć co tam u Jasona. Zastałam go w jaskini. Pocałowałam go na przywitanie i poszliśmy razem na spacer. Usiedliśmy sobie przy strumyku i oglądaliśmy razem zachód słońca. Położyłam łeb na ramię Jasona i zamknęłam uśmiechnięta oczy i zaczęłam rozmyślać. Potem powiedziałam:
- Ale dzisiaj pięknie... -rozmyślałam- A jak twoja rana?
- Już lepiej jutro mam ściąganie bandaża.-powiedział liżąc mnie po uchu.- a u ciebie? Jak tam?
- Dobrze, zaprzyjaźniłam się bardzo z Catherine i Salavaną. -uśmiechnęłam się- Nie sądziłam że znajde w tej sforze inne przyjaciółki niż Sede. 
- O nie...- powiedział- już się sciemnia. Może przyjdziesz do mnie na noc? 
- Oczysiście!!!- powiedziałam ucieszona przytulając go. Czułam się w jego ramioach jak anioł. 
Poszliśmy do niego i poszliśmy spać... Następnego ranka obudziłam się a Jason polował w pobliżu na króliki na śniadanie. Upolował dwa i przybiegł do mnie. Zjedliśmy i pożegnałam go. Poszłam do siebie. Zastałam u siebie Catherine.
- Jessy ile można na ciebie czekać? Gdzie byłaś?- zaśmiała się Catherine.
- Nocowałam u Jasona. Sorki. -powiedziałam wchodząc do mnie.
- A co chciałaś?- zapytałam.
- Spotkać się z tobą.
- A to faj.......nie.........
- Jessy co ci jest??!!
Mój głos zerwał i padłam za ziemie. Po chwili ocknęłam się pewnie dla tego że Caherine uderzała mnie łapą w plecy krzycząc. 
- Co się stało Jessy???!!!- zerwała się widząc że się ocknęłam
- A nic... Ale strasznie boli mnie brzuch... -powiedziałam
- Choć zaprowadzę cie do pielęgniarki.
Poszłyśmy. Po wizycie ja poszłam szczęśliwa... Szczęśliwa? Strasznie szczęśliwa!!! Catherine pobiegła wezwać Jasona. Gdy zjawili się krzyknęłam wpadając na Jasona.
- Jestem w ciąży!!! 

Jason?

Od Jessy - CD historii Salavany

Jeden pies zapytał się
- Co jej się stało?!!!
- Musimy iść szybko do kącika szpitalnego!!!
Ja i Catherine niosłyśmy na plecach Salavane dość zwinnie. Szybko doszłyśmy do szpitala i Castile szybko położył ją na posłaniu. Musiała przejść długą operacje, ponieważ wilki dogryzły się dość głęboko w skórę Salavane. Po operacji szybko pobiegłyśmy do malutkiej jaskini w jakiej leżała. Pierwsze pytanie poleciało od Catherine:
- I jak???-zapytała zaniepokojona- Czy to poważne???
- Nie- uśmiechnęła się lekko do nas- muszę tylko przez parę dni tu jeszcze poleżeć.
- Będziemy ciebie codziennie odwiedzać. I przynosić co tylko zapragniesz- powiedziałam uśmiechając się.
Gdy księżyc wyłaniał się już zza krajobrazu razem z Catherine poszłyśmy do domu (jaskiń).
- Biedaczka...- westchnęłam- jaka ta wojna jest niebezpieczna. Już nikt tu nie może czuć się bezpieczny. Ale puki mamy takich dobrych wojowników nic nie stracone.
- Masz rację- powiedziała szybko idąc w stronę swojego sektoru- pa, jutro przyjdę po ciebie to zajdziemy do Salavane.
Pożegnałam się i poszłam do jaskini. Z rana przed wejściem do mojej jaskini widniała Catherine. Wyskoczyłam z łóżka i pobiegłyśmy do szpitala. Gdy weszłyśmy do pokoju suczki chodziła już powoli po jaskini.
- Widzę że czujesz się już lepiej?- zapytała Catherine
- Tak, mam już więcej sił...- powiedziała zwracając uśmiechnięty pyszczek w naszą stronę.
- Cieszymy się!!!- powiedziałam przytulając ją i Catherine na raz.
Wydawało mi się że po kilku latach szukania w końcu znalazłam przyjaciółkę od serca. I to nie jedną, bo dwie przyjaciółki. W końcu poczułam się lubiana i kochana. Nigdy już ich nie opuszczę.

< Salavana? Catherine? >

sobota, 25 października 2014

Od Jessy - CD historii Catherine

- Nawet.- Odpowiedziałam- zdążyłam się już przyzwyczaić 
- A masz jakiegoś partnera?- zapytała z ciekawością
- Tak, Jasona, on też mieszka na Fallendeer- odpowiedziałam na zadane mi pytanie- może mnie odwiedzisz?
- Jasne. Czemu nie?- powiedziała wstając.
Poszłyśmy z nad łąki do mojej jaskini. Idąc do mnie cały czas gadałyśmy. Jak to suczki oczywiście. Gdy dotarłyśmy do mnie powiedziałam:
- Usiądź gdzieś a ja przynose coś do picia.
Catherine usiadła w jednym z kątów. Przyniosłam dwie miski napełnione schłodzaną wodą. Zaczęłyśmy pić i tak oto zaczął się kolejny temat:
- Ładnie masz tutaj- powiedziała rozglądając się z uśmiechem
- Dzięki- odwzajemniłam uśmiechem po czym wzięłam łyka wody.
- A twój partner jakie ma stanowisko?- zapytała
- Obrońcą Alf, a twój lekarzem jak się nie myle?- zapytałam
- Tak, dokładniej to pielęgniarzem- powiedziała- O, to bardzo dobre ma stanowisko jak broni Alf.
- Może i tak...-powiedziałam opuszczając łeb w dół
- Co jest?
- Niedawno Jasona zagryzły wilki. Ma rane ale na szczęście żyje. Boje się bo może jeszcze grasują po Fallendeer.

 Catherine?

niedziela, 19 października 2014

Od Jessy - CD historii Sedy

- Dobrze tylko... -zacięłam się spuszczając głowę w dół.
- Co jest?- zapytała ze zdziwieniem
- Mamy w planach ślub ale... Sama widzisz jakie są warunki, nawet szczeniaki by nie przetrwały. Na oczach Sedy pojawiło się współczucie. 
- Ale gdzie on jest?- zapytała przejęta.
-  Nie wiem... Chodźmy go poszukać- powiedziałam
Wyprzedziłyśmy grupkę psów w której szłyśmy i pobiegłyśmy do jaskini Jasona. Zastałyśmy go tam ale... Był ranny!!!
- Jason!!! Kochany co ci się stało???!!!- krzyknęłam zapłakana.
- Oni... Oni już ty byli... Zaatakowali mnie i nie dałem rady nikogo zawołać...- powiedział cicho
- Seda biegnij po jakiegoś lekarza a ja tu z nim zostanę!!!- I Seda pobiegła na mój rozkaz.
Ja zostałam z Jasonem. Pocałowałam go i wtuliłam się w niego. Rana była na prawym boku, bardzo głęboka i ciągle sącząca się krwią. Zaczęłam lizać ranę żeby zatamować krew ale nic to nie dało. Nagle Seda przybiegła z Veroną. Verona podeszła do Jasona i zobaczyła ranę. Zadziałała szybko i zabandażowała mu bok. 
- Czyli już wstąpili na te tereny- powiedziała wystraszona Seda
- Tak... Już tu są... -wyszeptał Jason po czym wstał.
- Nie!!! Jason połóż się.-krzyknęłam.
Jason się położył. 
- A jak to dokładnie było Jason?- Zapytała Sedda

Jason? Seda?

wtorek, 7 października 2014

Od Jessy

Pewnego dnia zechciałam się przejść. W sumie jak codziennie. Pobiegałam sobie kilka okrażeń w okół sfory na rozruszanie kości. Gdy przebiegłam ich z 10, truchtem pobiegłam na łąke odpocząć. Po chwili zobaczyłam zziajanego Jasona wychodzącego z lasu na łąkę.
-Hej, Jason! Co się stało?
-Ty... Na serioo... Mnie nie słyszałaś?...- Padł na ziemię i zaczął dyszeć.
- A wołałeś mnie?- zapytałam zdziwiona
-Tak! Biegnąłem za tobą te całe 10 kółek jeszcze ciebie wołając...
Wstałam rozczulona i położyłam się obok Jasona.
- Przepraszam kochanie. A co chciałeś mi powiedzieć?
Jason spojżał na mnie z uśmiechem i powiedział:
- Chciałem się zapytać czy może byśmy zaczęli pracować nad ustaleniami...
- Jakimi?- Zapytałam się zdziwiona
- No... Ślubu...- powiedział po czym liznął mnie po szyi. 
-A no tak jasne!!! To gdzie go zrobimy? Jak udekorujemy? Kto nam złoży błogosławieństwo? 
Jason westchchnął, ale wiedział, że to jedyna szansa do lepszego życia z Jessy.

Jason? <3 

środa, 30 lipca 2014

Nowa para!

Oficjalnie mamy nową parę:

Jason&Jessy

Od Jessy - CD historii Jasona

Stałam zamurowana patrząc raz na jego oczy, a drugi na obròżkę. Po chwili gdy wyleciała mi łza z oka krzyknęłam:
- TAK!!!
Rzuciłam się w jego ramiona i pocałowałam go. Przeszliśmy się jeszcze troszeczkę i ogłosiliśmy nasze zaręczyny Alfie.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Od Jessy

Pewnego dnia zobaczyłam Wilki. Byłam ich ciekawa, ale wiedziałam, że są groźne. Miałam jednak ziarnko nadziei, że uda mi się z nimi dogadać. Niestety... Myliłam się... Wilki porwały mnie zanim zdążyłam coś powiedzieć. Byłam potwornie wystraszona. Krzyczałam i krzyczałam, ale nikt mnie nie usłyszał. Próbowałam ich gryźć żeby mnie puścili. Ale nie uzyskałam rezultatu... Wręcz przeciwnie... Oberwałam pazurami po pysku. Krew zaczęła sączyć się z mojego policzka. Zaczęłam myśleć o Jasonie. Co jeszcze bardziej przyprawiało mnie o łzy. Gdy dotarliśmy na miejsce wsadzili mnie do jaskini, przed którą stało więcej Wilków. Byłam przerażona.

Nadeszła noc...

Nie miałam nawet najmniejszej ochoty do spania. Połowa wilków przede mną na szczęście zasnęła. Inni już ledwo stali. Zauwarzyłam pode mną światło. Myślałam skąd leci. Spojrzałam w górę. Zauwarzyłam dziurę. Wilki mogły pomyśleć, że pies rasy Dalmatyńczyk się przez to nie prześlizgnie. Lecz ja byłam tak zwinna, że wyskoczyłam z niej jednym susem. Niestety, przy tym skoku kilka kamieni spadło na dół. Jeden z wilków mnie dostrzegł. Zaczęłam uciekać, a on mnie gonić. Zauwarzyłam niski spadek, którego wilk nie zobaczył. Lekko i zwinnie go przeskoczyłam, a wilk do niego wpadł. Byłam uradowana. Biegłam w stronę sfory tak szybko i taka szczęśliwa, że o mało nie wpadałam na drzewa. Nareszcie po tych 3 tygodniach zza drzew w lesie wyłonił się Jason. Wpadłam na niego uradowana. A on był jeszcze bardziej. Lecz potem dowiedziałam się, że dostałam upomnienie. Do dziś rozwiązuję tą sprawę z Alphą i Betą...

czwartek, 17 kwietnia 2014

Od Jessy - CD historii Jasona

 Nie wiadomo, powoli zaczęły mi kapać łzy. A to wszystko na myśl, że bez tego naszyjnika Rudzielec zagarnie naszą całą sforę... Gdy wiewiórka to zobaczyła podbiegła do mnie. A ze względu, że ona też ma uczucia, wypluła naszyjnik na moje łapy, kiwnęła główką i uciekła. Spojrzałam na Jasona uradowana i krzyknęłam:
- Jest!!! Mam go!!!
- Jessy... ciszej... coś słyszę...
 Nasłuchiwaliśmy oboje. Potem Jason powiedział:
- Szybko do wyjścia! Ktoś odsuwa głaz!
- Ale co mam zrobić z naszyjnikiem?
- Weź go w zęby i nie otwieraj pyska za żadne skarby...
 Więc wzięłam go i pobiegliśmy. Po drugiej stronie głazu była... Wiedźma! Zaczęliśmy pchać kamień tak aby nie zdołała go odsunąć. I tak zaczęło się siłowanie. Ruda w jedną a my w drugą... To było straszne... Moje serce biło strasznie mocno i szybko... Przecież to mogło trwać wiecznie... 

< Jason? >


piątek, 11 kwietnia 2014

Od Jessy - CD historii Jasona

 A więc zostałam sama w kryjówce Jasona. Chodziłam, zwiedzałam, te kwiaty, których mogłam dotykać wąchałam, oglądałam... Nie było, co robić. Z nudów nawet zaczęłam liczyć płatki każdego trującego i zwykłego kwiatka. Potem wieczorem Jason mnie odwiedził by pogadać i powiedzieć dobranoc.
- No więc muszę już iść... przynieść coś jutro?- Zapytał Jason
- Hmmm... może przynieś moje miski?
- Dobra. No to dobranoc!
- Cześć!
  No i Jason pobiegł ku wyjściu. Przed spaniem odłożyłam naszyjnik na szafeczkę obok łóżka. I zasnęłam myśląc ciągle o mojej jaskini, o Jasonie i o tej całej wiedźmie. Z rana, jak się obudziłam sięgnęłam łapą po naszyjnik... ku mojemu ogromnemu zdziwieniu... nie było go tam... Przeraziłam się okropnie i zaczęłam strasznie panikować. Po chwili przyszedł Jason z moimi miskami i zobaczył, że latam po całej skrytce i zapytał ze zdziwieniem:
- Co się stało, Jessy?
- Yhyhyhyhy... naszyjnik... nie ma go!!!

< Jason? >