Gdzie jestem?
Skąd kojarzę to dziwne miasteczko?
Wyłażę ze stawu w publicznym parku. Skąd się tu wzięłam? Kim jestem? Jak mam na imię? Skąd pochodzę? Nie znam odpowiedzi nie tylko na te, ale i na wiele innych pytań. Mam jakąś rodzinę? W jakim jestem wieku? Uciekłam ze schroniska?
Sfrustrowana i zrozpaczona kładę się na trawie. Nic nie wiem, nic nie pamiętam. Nie mam tożsamości.
************************
- Ami! - słyszę krzyk tuż przy swoim uchu.
Otwieram oczy. Ciekawe, jak długo spałam. Wstaję.
Przede mną stoi długowłosy owczarek niemiecki.
- Szukali cię przez kilka tygodni, Leen, Haryst i Susan niemal zwariowali, potem i oni zniknęli... Byłaś pierwsza, potem jeszcze Cour i Geris. Co tu robisz?! Ale to nieważne, jesteś. Wszystko wyjaśnimy potem, ale na razie chodź do Sfory. Mamy wojnę, każdy się przyda! - wyrzucił z siebie niemal na jednym wdechu.
- Kim jesteś?
Pies spogląda na mnie zdezorientowany.
- Vexon. Możesz mnie nie pamiętać, ale...
- Co to za imiona, które wymieniłeś? Moja rodzina? - dopytuję się.
Vexon patrzy na mnie zrozpaczony.
- Ty nic nie pamiętasz?! Ami, co się z tobą stało?
- Ami to moje imię?
Owczarek jeszcze się nie poddał.
- Tak. A Sfora Psiego Głosu to twój dom. Chodź, zobaczysz wszystko i może sobie coś przypomnisz.
Vexon zaprowadził mnie do lasu. Ciekawe, co to za sfora. Pewnie jestem jej członkiem, obym tylko odzyskała pamięć.
Po kilkunastu minutach drogi znaleźliśmy się na sporej polanie. Nad naszymi głowami znajdowała się ogromna skała.
- To Olimpus, siedziba Hockey'a. Czyli alfy - wyjaśnił.
- Mhm.
- Hoooockeeeeeey! - wrzasnął Vexon w stronę skały. Po chwili stanął na niej czarny owczarek. Spojrzał na mnie jak na ducha i pospiesznie zbiegł do nas, na dół.
- Ona nic nie pamięta - uprzedził go Vexon.
- Słucham?
- Nie kojarzy imion Eileen, Susie, Harysta. Nie wie, czym jest SPG - uzupełnił.
- Skądś kojarzę to miejsce, ale nie mam pojęcia, skąd - powiedziałam.
- Oprowadź ją po terenach. Musi sobie przypomnieć - zarządził alfa.
Vexon westchnął, ale odparł:
- Jasne. Chodź, Ami.
Po godzinie wiedziałam na pewno, że już tu kiedyś byłam. Nie spotkaliśmy dotąd żadnego psa. A jeśli już nigdy nic więcej sobie nie przypomnę?
- Naprawdę nic nie pamiętasz? A stara SPG? Podobno w niej byłaś - maglował mnie Vexon.
- Już mówiłam. Kim są Eileen, Susan i Haryst? - zapytałam.
- Twoimi dziećmi. Dorosłymi, żeby nie było.
- Ile ja mam lat?
- Nie wiem.
- Mam partnera?
- Mówią, że miałaś.
- Jak miał na imię?
- Nie mam pojęcia. Sfora ma ponad stu członków, chyba tylko Hock wszystkich pamięta.
- A wojna?
- Z wilkami. Zwykle atakują w nocy, więc masz szczęście, że znalazłaś się w ciągu dnia.
Zamilkliśmy. Ciężka sytuacja.
Nagle usłyszałam szelest w pobliskich krzakach. Wyszła z nich suczka niewiele większa ode mnie.
- Eileen! - zawołałam.
Ten, kto nigdy nie stracił pamięci, nie zrozumie, co wtedy poczułam. To było najlepsze, co mi się dotąd przydarzyło. Eileen, Susan, Haryst - to już nie były przypadkowe imiona, to psy z krwi i kości, wiem, jak wyglądają. Mój partner, Seeve... Viva i Biała, Dry... Akcja ze schroniskiem w starej SPG, potem pożar i dwuletnia tułaczka, nowa Sfora, Hockey i Drin... Wszystko mi się przypomniało. Nagle.
Cudowne.
- Mamo...
Vexon zrozumiał sytuację bardzo szybko i w tym samym tempie wycofał się między drzewa. Nie prosił o wyjaśnienia.
- Eileen, czy ktoś jeszcze? - spytał na odchodnym.
- Susan i Haryst są już na granicy miasteczka i Sfory.
- Zgłoście się potem do Hock'a.
- Jasne.
Eileen?