Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ami. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 grudnia 2014

Od Ami - CD historii Eileen

Potrząsnęłam głową.
- Nie pamiętam. A wy?
- Nie - odpowiedzieli całą trójką jednocześnie. 
- No dobra, chodźmy do Hockey'a.
************************
Kilka godzin później zaatakowały wilki.
Wszystko działo się tak szybko.
Nie mam pojęcia, jak, dlaczego i kiedy znalazłam się w klinice w stanie krytycznym. 
Właściwie nie było powodu, dla którego miałabym zostać ranna. Przez dobre dwie godziny łaziłam bez celu jakieś dwieście metrów od pola bitwy, przeklinając bezużyteczność mojego stanowiska. Wiedziałam równocześnie, że moje przyłączenie się do walki oznaczałoby dodatkowego trupa - na niekorzyść Sfory, oczywiście.
A jednak około drugiej w nocy leżałam na prymitywnym stole operacyjnym i powoli traciłam przytomność pod wpływem środka usypiającego. Moją kołysanką były słowa lekarzy:
- Przeżyje?
- Kto wie. Jeśli tak, będzie długo wracać do zdrowia, a na to nie mamy warunków. Będzie trzeba zgłosić Hock'owi zapotrzebowanie na schron dla rehabilitantów.
Około czwartej nad ranem obudziłam się i pierwszą rzeczą, jaką zobaczyłam, był "sufit" w mojej prywatnej jaskini. Niezły schron - pomyślałam. Ostrożnie usiadłam i poczułam przeszywający ból w żebrach. 
Nie powinnam stąd wychodzić. Wilki mogły chwilowo odpuścić, nie słyszałam odgłosów walki. Zresztą i tak się nigdzie nie przydam. Bezradnie opadłam na koc.

Ktokolwiek?

sobota, 20 grudnia 2014

Od Ami

Gdzie jestem?
Skąd kojarzę to dziwne miasteczko?
Wyłażę ze stawu w publicznym parku. Skąd się tu wzięłam? Kim jestem? Jak mam na imię? Skąd pochodzę? Nie znam odpowiedzi nie tylko na te, ale i na wiele innych pytań. Mam jakąś rodzinę? W jakim jestem wieku? Uciekłam ze schroniska?
Sfrustrowana i zrozpaczona kładę się na trawie. Nic nie wiem, nic nie pamiętam. Nie mam tożsamości.
************************
- Ami! - słyszę krzyk tuż przy swoim uchu.
 Otwieram oczy. Ciekawe, jak długo spałam. Wstaję.
Przede mną stoi długowłosy owczarek niemiecki.
- Szukali cię przez kilka tygodni, Leen, Haryst i Susan niemal zwariowali, potem i oni zniknęli... Byłaś pierwsza, potem jeszcze Cour i Geris. Co tu robisz?! Ale to nieważne, jesteś. Wszystko wyjaśnimy potem, ale na razie chodź do Sfory. Mamy wojnę, każdy się przyda! - wyrzucił z siebie niemal na jednym wdechu.
- Kim jesteś?
Pies spogląda na mnie zdezorientowany.
- Vexon. Możesz mnie nie pamiętać, ale...
- Co to za imiona, które wymieniłeś? Moja rodzina? - dopytuję się.
Vexon patrzy na mnie zrozpaczony.
- Ty nic nie pamiętasz?! Ami, co się z tobą stało?
- Ami to moje imię?
Owczarek jeszcze się nie poddał.
- Tak. A Sfora Psiego Głosu to twój dom. Chodź, zobaczysz wszystko i może sobie coś przypomnisz.
Vexon zaprowadził mnie do lasu. Ciekawe, co to za sfora. Pewnie jestem jej członkiem, obym tylko odzyskała pamięć.
Po kilkunastu minutach drogi znaleźliśmy się na sporej polanie. Nad naszymi głowami znajdowała się ogromna skała.
- To Olimpus, siedziba Hockey'a. Czyli alfy - wyjaśnił.
- Mhm.
- Hoooockeeeeeey! - wrzasnął Vexon w stronę skały. Po chwili stanął na niej czarny owczarek. Spojrzał na mnie jak na ducha i pospiesznie zbiegł do nas, na dół.
- Ona nic nie pamięta - uprzedził go Vexon.
- Słucham?
- Nie kojarzy imion Eileen, Susie, Harysta. Nie wie, czym jest SPG - uzupełnił.
- Skądś kojarzę to miejsce, ale nie mam pojęcia, skąd - powiedziałam.
- Oprowadź ją po terenach. Musi sobie przypomnieć - zarządził alfa.
Vexon westchnął, ale odparł:
- Jasne. Chodź, Ami.
Po godzinie wiedziałam na pewno, że już tu kiedyś byłam. Nie spotkaliśmy dotąd żadnego psa. A jeśli już nigdy nic więcej sobie nie przypomnę?
- Naprawdę nic nie pamiętasz? A stara SPG? Podobno w niej byłaś - maglował mnie Vexon.
- Już mówiłam. Kim są Eileen, Susan i Haryst? - zapytałam.
- Twoimi dziećmi. Dorosłymi, żeby nie było.
- Ile ja mam lat?
- Nie wiem.
- Mam partnera?
- Mówią, że miałaś.
- Jak miał na imię?
- Nie mam pojęcia. Sfora ma ponad stu członków, chyba tylko Hock wszystkich pamięta.
- A wojna?
- Z wilkami. Zwykle atakują w nocy, więc masz szczęście, że znalazłaś się w ciągu dnia.
Zamilkliśmy. Ciężka sytuacja.
Nagle usłyszałam szelest w pobliskich krzakach. Wyszła z nich suczka niewiele większa ode mnie.
- Eileen! - zawołałam.
Ten, kto nigdy nie stracił pamięci, nie zrozumie, co wtedy poczułam. To było najlepsze, co mi się dotąd przydarzyło. Eileen, Susan, Haryst - to już nie były przypadkowe imiona, to psy z krwi i kości, wiem, jak wyglądają. Mój partner, Seeve... Viva i Biała, Dry... Akcja ze schroniskiem w starej SPG, potem pożar i dwuletnia tułaczka, nowa Sfora, Hockey i Drin... Wszystko mi się przypomniało. Nagle.
Cudowne.
- Mamo...
Vexon zrozumiał  sytuację bardzo szybko i w tym samym tempie wycofał się między drzewa. Nie prosił o wyjaśnienia.
- Eileen, czy ktoś jeszcze? - spytał na odchodnym.
- Susan i Haryst są już na granicy miasteczka i Sfory.
- Zgłoście się potem do Hock'a.
- Jasne.

Eileen?

Mój powrót do SPG

Cześć,
z tej strony Wasza stara znajoma, Szyszka. (Mam nadzieję, że tęskniliście...) Jak widzicie, nie udało mi się wytrzymać bez Was zbyt długo - wracam do Sfory Psiego Głosu Forever razem z Ami, Cour, Leen, Susie, Hastem i Gerisem i rezygnuję z potomstwa Cour. Lisa, Napoleon i Rozie trafiają do adopcji. Nie będę tak aktywna, jak dawniej, to pewne, ale już się stęskniłam za pisaniem...
Bez obaw, nagły powrót moich psów szybko się wyjaśni.
Byłabym wdzięczna, gdyby ktoś z ZZSPG zajął się w jakiś sensowny sposób uporządkowaniem moich psów w zakładkach.

                                                                                                            ~Szyszka

poniedziałek, 15 września 2014

Od Ami

Ukryłam się pod jakimś rozłożystym świerkiem, zastanawiając się nad sensem mojego stanowiska w danym momencie oraz sensem życia.
Doszłam do wniosku, że sens stanowiska jest żaden, a sens życia dość... sensowny i wyszłam na otwartą przestrzeń.
- Drin?
- Tak? - beta spojrzał na mnie nieco nieogarniętym wzrokiem.
- Co mam robić?
Pies westchnął ciężko. Pewnie nie ja pierwsza zadaję mu to pytanie.
- Nie wiem. Może potrzebują kogoś u lekarzy? - z tymi słowami westchnął po raz drugi.
W tym momencie poczułam silne uderzenie w tył głowy i straciłam przytomność.

Drin?

środa, 25 czerwca 2014

Od Ami - CD historii Ellie

- Nie, nic - zmieszałam się nieco. Utkwiłam wzrok w majaczącym na horyzoncie żagielku. Kto teraz wypływa żaglowcem tak daleko od brzegu? Chociaż... Może jest w jakiejś sporej zatoce. 
- Patrzyłaś na mnie - powiedziała Ellie z lekkim uporem - O co chodzi? - dodała łagodniej.
- Po prostu nie sądziłam, że lubisz poezję - wzruszyłam ramionami.

<Ellie?>

piątek, 13 czerwca 2014

Od Ami

"Łœåõćžāñqyšæ" - przeczytałam w dokumencie znalezionym przy Fioletowej Rzeczce. Było to kolejne słowo, którego nie tylko nie rozumiałam, ale też nie byłam w stanie zrozumieć. Westchnęłam ciężko. Kiedyś obiło mi się o uszy trochę niemieckiego, ale to na pewno nie był ten język. Może warto by było stworzyć w Sforze stanowisko językoznawcy. Mogłoby się okazać przydatne. A tak to nie ma do kogo pójść.
Wychodziłam z założenia, że dokument został napisany w języku, który faktycznie istnieje. Ale... równie dobrze może to być po prostu zbiór liter z różnych języków.
Westchnęłam po raz kolejny. Postanowiłam, że na razie schowam dokument pod swoim posłaniem. Zrobiłam tak i wyszłam z jaskini, aby trochę się przejść. Spędziłam w grocie niemal pięć godzin.
- O, witaj, Drin. Dawno cię nie widziałam - zagadnęłam psa.
- Ami? Cześć. Fakt, miałem sporo roboty z nowymi psami. Słyszałaś, że Daren dołączył? - spytał z entuzjazmem.
- Nie, to dla mnie nowość - odparłam z zainteresowaniem - Wspomnienia powracają...
- Zazdroszczę, że możesz wspominać starą SPG - westchnął.
- Za to ty możesz zaszpanować drzewem genealogicznym - zaśmiałam się. Drin uśmiechnął się.
- Fakt. Wybacz, ale mam trochę pracy w Centrum - powiedział.
- Ach, jasne. Nie zatrzymuję cię. Cześć.
Drin poszedł do Centrum, a ja zaczęłam rozglądać się za jakimś poręcznym, szpiczastym patykiem. Po chwili takowy znalazłam i ruszyłam na plażę.
Usiadłam na wilgotnym piasku z pisadłem w zębach. Pomyślałam chwilę i po kilku minutach na gruncie przede mną widniał całkiem przyzwoity wiersz. Przeczytałam go raz i drugi, po czym przystąpiłam do uczenia się go na pamięć.
- Fajny wiersz - usłyszałam nad sobą. Odwróciłam głowę.
- Ellie? Długo tu jesteś? - zdziwiłam się. Ellie nigdy nie sprawiała wrażenia przesadnie towarzyskiej.
- Nie. Szłam plażą, zobaczyłam jakiś tekst przed tobą i pomyślałam, że przeczytam - odparła beznamiętnie.
- Naprawdę ci się podoba?
- Mhm.
- Miło.
Ellie usiadła kilka metrów ode mnie i zaczęła wpatrywać się w morze.

Ellie?

wtorek, 29 kwietnia 2014

Od Ami - Quest IV "Jutro"

 Od kilku dni chodzę niespokojna. Czasem ma się takie przeczucie, że coś się wydarzy. Nie mam zielonego pojęcia, co to może być, ale raczej nic dobrego. Wszystko leci mi z łap, w ciągu trzech dni wylałam pięć misek zupy i potknęłam się jedenaście razy. Co więcej, dwa razy miałam halucynacje, raz wzrokowe, raz słuchowe. Najpierw zdawało mi się, że widzę Vivę, chociaż nikogo nie było, Lucky to potwierdził, stał parę kroków dalej. Następnie słyszałam jakieś niewyraźne, ale bardzo głośne wołanie o pomoc.
- Mamo, o co chodzi? - czwartego dnia Eileen nie wytrzymała - Co się z Tobą dzieje?
- Przeczucie - szepnęłam.
- Że co? - spytała zniecierpliwiona.
- Że coś się wydarzy.
- Rozumiem, ale CO?
- Żebym to ja wiedziała...
 Boję się odchodzić na dwieście metrów od Zielonego Tunelu. Nie biorę się za nic ważnego, bo wszystko leci mi z łap.
 Wreszcie przełamuję strach i biegnę pod Miejsce Narad. Balkonik jest pusty. Czy nie warto tego zmienić?
 Już ruszam do alfy, żeby powiadomić go o moim przeczuciu, gdy nagle nogi odmawiają mi posłuszeństwa. Nie mogę się ruszyć z miejsca! I nagle słyszę głos...
"Jutro... Jutro nastąpi koniec. Drugi koniec wiecznej, zdawałoby się, Sfory Psiego Głosu. I tym razem nic... i nikt was nie uratuje. I nie uciekniecie... Nadejdą ludzie i klęska żywiołowa jednocześnie..."
Zaczęłam krzyczeć, żeby zagłuszyć ten nieustępliwy głos. Niepotrzebnie, bo właśnie w tym momencie umilkł. Jakaś niezrozumiała siła nie pozwalała mi iść po alfę, mogłam tylko wrócić do domu. Zrozpaczona położyłam się spać.
*********************************************
 Od dwóch godzin przeczesywałam tereny sfory, histerycznie płacząc i co chwila potykając się w deszczu. Od dwóch godzin lala niemiłosiernie i wiał piekielnie mocny wiatr, a niebo było całkowicie czarne. Od dwóch godzin nikogo nie spotkałam. Tylko raz usłyszałam odgłos inny niż huk wiatru.
Był to huk strzelby.
 Gdy upłynęła trzecia godzina, poczułam, że siła, zabraniającą mi iść do alfy, ustąpiła. Pognałam więc w stronę Olimpusa.
- Drin!!!
 Dopiero po trzecim wrzasku usłyszałam odpowiedź.
- Słucham?!
Musieliśmy wrzeszczeć, żeby się słyszeć, tak mocno wiało.
- Słyszałam głos!!! Mówił, że dziś nastąpi koniec SPG!!! - darłam się.
- Nie ty jedna!!!
To mnie zaskoczyło.
- Kto jeszcze?!
- Nieważne! Trzeba ratować Sforę!!! 
- Przecież wiem!!!!!!
 Następne siedem godzin spędziliśmy razem z resztą Sfory, z nadzwyczajną zaciętością i furią kopiąc schrony, gryząc i warcząc na ludzi, szczekając na ludzi, przeklinając utrudniającą nam wszystko pogodę i wreszcie panikując, chociaż to ostatnie jest chyba oczywiste. 
 Po trzech godzinach deszcz i wiatr ustały. Ludzie też się wycofali.
 Wybiła północ.
- Dzień się skończył - stwierdziłam z niebotyczną ulgą - Nic już nie może się stać...

niedziela, 6 kwietnia 2014

Od Ami - CD historii Lessy





- Jestem Ami. I jestem tu naprawdę długo... - Dodałam, uprzedzając spodziewane pytanie.
- Aha - uśmiechnęła się - Jak ci dzień mija?
- Całkiem dobrze, tylko trochę się nudzę. Może... dokądś pójdziemy albo coś? Jesteś już obeznana z terenami?
- Nie do końca... Gdzie mieszkasz?
- Przy Zielonym Tunelu.
- Podobno ładnie - stwierdziła niepewnie.
- Bardzo. Chcesz zobaczyć? - zaproponowałam.
- Chętnie.
Poszłyśmy więc w stronę Zielonego Tunelu. Pokazałam Lessie najlepsze kryjówki, najbardziej zacienione i najbardziej słoneczne miejsca okolic torów.

< Lessa, jak się podoba? >

wtorek, 28 stycznia 2014

Od Ami - CD historii Dry'a


- Nie - szepnęłam smutnym głosem. - Przez parę pierwszych miesięcy udawało nam się trzymać razem... jednak pewnego dnia poszedł dowiedzieć się czegoś od wilków... nie wrócił... - zaczęłam w szaleńczym tempie mrugać oczami, żeby się nie rozpłakać - Filip wyruszył, aby go odszukać. Nie wiem, czy mu się udało, bo nie zobaczyłam go już więcej. Pół roku później zniknęli też Filip i Oksa. Zostałam tylko ja, Leen, Susie i Haryst - westchnęłam. - SPG to już nie to samo, co kiedyś...

niedziela, 26 stycznia 2014

Od Ami - CD historii Dry'a

Gdy zagadnięty z powodu mojego odruchu husky odwrócił się, miałam już połowę pewności. Gdy się odezwał, szok po prostu we mnie eksplodował.
- Dry?! - krzyknęłam.
- Eee... Tak - odpowiedział niezręcznie Dry.
- Ale jakim cudem? Przecież Ty... Jak to możliwe, wszyscy byli przekonani... Biała dostała niemal depresji... Jak... - wyrzucam z siebie niedokończone pytania niczym automat z batonikami.
- Biała - westchnął rozmarzonym głosem. Otrząsnął się i dodał z uśmiechem:
- No, a jednak nie jestem martwy. Okoliczna sfora pomogła mi się odleczyć. Próbowałem was odnaleźć, ale... SPG już wtedy nie istniała.
To wszystko wciąż nie mieści mi się w głowie. Dry żyje! Ach, gdyby Biała mogła go teraz zobaczyć...
- A gdzie jest Biała? - Dry chyba czyta mi w myślach.
- Nie ma jej w obecnej SPG. Nie wiem - potrząsnęłam smutno głową.

<Dry?>

piątek, 24 stycznia 2014

Nowa suczka w Sforze - Ami!

A oto jest pies... Szyszki! Ami! Brakuje tylko Seeve'a...


Imię: Ami
Płeć: suczka
Wiek: 4 lata
Rasa: Parson Russell Terrier
Stanowisko: poetka
Partner: Seeve
Młode: tak, sześcioro - Eileen, Haryst, Oksa, Filip, Susan, Simon
Rodzina: nie pamięta, niestety
Urodziny: 6 dzień lata
Charakter: nieśmiała, opiekuńcza, niezbyt odważna, uparta, towarzyska, panikara, nieufna, poważna (nie mylić z ponura!!!), wrażliwa, raczej rzadko myśli trzeźwo i rozsądnie, sprawia wrażenie, jakby nie znała pojęcia logika...
Historia: urodziła się w schronisku, które po kilku miesiącach spłonęło. Ami uciekła i trafiła do dawnej SPG... Pamięta aferę ze schroniskiem i późniejszy rozpad sfory, który pozostawił trwały ślad w jej psychice. Potem sprawa robi się strasznie skomplikowana...
Nick na howrse.pl: Szyszka