Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Arashi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Arashi. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 grudnia 2014

Od Arashi - CD historii Behemoth'a

Spojrzała na szumiące drzewa. Odpowiadało jej to otoczenie. Prawdę mówiąc czuła się tu wolna i nieskrępowana. Mogła chodzić gdzie chce i robić co chce. Irytowały ją tylko polowania. Nigdy wcześniej nie zabijała. Wprawdzie w walkach psów zdażało się że zagryzła jakiegoś psa, ale traktowała to jako samoobrone i zapewnienie lepszego bytu, a nie jako zwykłe odebranie życia.
- Lubię las. - stwierdziła zerkając na psa. - Nie ogranicza mnie. Wcześniej nigdy nie miałam tyle swobody. - dodała wspominając małe ciasne klatki. Behemoth spojrzał na nią lekko zaciekawiony.
- Byłaś psem domowym?
- Tak. Jeździłam na wystawy. - powiedziała lekko się uśmiechając na wspomnienie tamtych dni. - Potem moja pani zbankrutowała i musiała sprzedać dobytek i mnie razem z nim. A ty?
- Urodziłem się na ulicy. Tam się wychowałem. - wzruszył tylko ramionami. - Po sprzedaniu uciekłaś i trafiłaś tutaj?- zapytał. Odwróciła głowę speszona.
- Nie. - powiedziała oceniając czy może mu powiedzieć. Behemoth z zainteresowaniem przechylił głowę. - Trafiłam na nielegalne walki psów... Zbyt długo by opowiadać historie z areny. Skończyło się na tym że policja zaczęła się interesować sprawą, więc organizator spalił tę ruderę i psy razem z nią. Mi się udało uciec. Dopiero potem trafiłam do Sfory. - powiedziała nadal nie patrząc na Behemotha z obawy...No właśnie. Czego tak właściwie się bała? Że ją wyśmieje? Że zlekcewarzy? Odrzuciła te dziwne myśli i rzuciła mu spojrzenie.


Behemoth? 

czwartek, 27 listopada 2014

Od Arashi - CD historii Behemotha

Arashi zwinęła się w kłębek i zamknęła oczy. Już nie zasnęła. W głowie słyszała szum płomieni i ujadanie psów. Następnego dnia rano wymknęła się na dwór. Była przygnębiona co sprawiło że stała się spokojniejsza. Zamieniła kilka słów z suczką przy wodopoju i ruszyła dalej. W pewnym momencie poczuła głód a jako że było jeszcze wcześnie nie liczyła na dostawę śniadania przez łowców. Z resztą była wojna i większość psów polowała sama. Przyczaiła się w krzakach niedaleko strumienia i zaczęła czekać. Tak jak podejrzewała chwilę potem przystanął przy nim zając. Arashi skoczyła i złapała zwierzątko w zęby. Pisnęło po czym znieruchomiało. Położyła przed sobą zdobcz i spojrzała w jej wytrzeszczone oczy. Straciła apetyt.
- Witam! - usłyszała za plecami. Behemoth.
- Witam. - odparła spokojnie bez ani jednej nuty złośliwości. Nie chciało jej się z nikim kłócić.
- Ładne polowanko. - odparł pogodniej.
- Szczerze mówiąc to straciłam apetyt. - westchnęła. Podsunęła mu łapą zająca przed nos. - Chcesz?
- Coś ty taka miła?- zapytał. Wzruszyła ramionami i spojrzałam na zająca.
- No to chcesz go?


Behemoth? :3 

środa, 19 listopada 2014

Od Arashi - CD historii Behemotha

- Rozczarowany?- zapytała po czym odeszła nie czekając na odpowiedź. Dzień jej minął bardzo szybko. Pomagała wojownikom a mianowicie znosiła rannych do medyków. Przez cały ten czas nie spotkała Behemotha. Wróciła zmęczona do Starego Domu. Czuła się tam dobrze. Miejsce to przypominało jej dobre czasy. Czasy w których niczego jej nie brakowało. I jej panią. Prawie słyszała jej głos. Zwinęła się w kłębek na starej kanapie i zasnęła. Śniła się jej wystawa. Czuła przy sobie swoją panią. I nagle pojawił się on. Osoba którą Arashi nienawidziLa z całego serca. Organizator walk psów. Przeleciały jej przez głowę wszystkie wspomnienia z ringu. Otworzyła oczy z przestrachem.
- Hiyori!- zaskomlała imię swojej pani. Żałowała tego. Obiecała sobie że nie będzie wspomi
- Kim jest Hiyori?- usłyszała pytający głos. Podskoczyła zaskoczona. Behemoth! Jak mogła niezauważyć jego przyjścia?!
- Moja przyjaciółka. - fuknęła. - nic ci do tego. - spojrzała na psa zniecierpliwiona. Jednak on nie miał zamiaru sobie iść. Wręcz przeciwnie bo rozsiadł się wygodniej i rzucił jej ciekawskie spojrzenie.
( Behemoth?)

wtorek, 18 listopada 2014

Od Arashi - CD historii Behemotha

Arashi spokojnie chłeptała wodę. Obok Behemoth przyglądał się z dziwną miną. Zastrzygła uszami słysząc jego kroki. Zamarła napinając mięśnie. Chwile potem poczuła jego oddech na karku. Najeżyła sierść. Jej wargi zadrżały ukazując białe zęby. Odwróciła się i warcząc kłapnęła ostrzegawczo na psa. Ten zaśmiał się tylko co do reszty wyprowadziło ją z równagi.
- Ależ nie denerwuj się! Złość piękności szkodzi. - powiedział. Ptzewróciła oczyma słysząc kolejny tani komplement. Za kogo on ją miał? Inne suczki zapewne mdlały by już z zachwytu. Czy o to właśnie mu chodziło? Policzyła do dziesięciu siłując się na spokój. Nie widziała potrzeby na marnowanie energii na tego osobnika. Przeciągnęła się leniwie i ruszyła na swój przerwany. Behemoth spojrzał na nią zaskoczony tym jak szybko straciła zainteresowanie sprawą. Ruszył za nią co tylko rozbawiło Arashi. Najwyraźniej nie zamierzał się szybko poddać.

( Behemoth? )

poniedziałek, 17 listopada 2014

Od Arashi - CD historii Hockey'a

Uniosłam łeb i spojrzałam na Hockey'a. Zamrugałam kilka razy czekając aż moje spojrzenie znów nabierze ostrości. Lekko przekręciłam się na posłaniu. Cała byłam w bandażach.
- Lepiej...-powiedziałam cicho.
- Pamiętasz coś sprzed wydarzeń na pustyni?- zapytał. Kiwnęłam głową. - Jak się tam znalazłaś...?
- To bardzo długa historia.- powiedziałam.
- Spotkałaś jakieś wilki po drodze?- wypytywał. Zamyśliłam się lekko, na arenę czasem wpuszczali wilki aby przyciągnąć więcej gapiów ale raczej nie o to chodzi.
- Nie. Pożar też był daleko stąd. - powiedziałam. Hockey westchnął.
- Ostatnio dużo się dzieje w Sforze. Medycy mają pełne ręce roboty.- powiedział zatroskany.
- Wojna?- Pies pokiwał głową potwierdzając moje przypuszczenia. - Bedę mogła pomóc...w miarę swoich możliwości.- mruknęłam cicho.
- Jesteś ranna, powinnaś wypoczywać.
- Miałam już o wiele gorsze rany. Z tej też się jakoś wyliżę. - powiedziałam.

< Hockey? >

Od Arashi - CD historii Behemotha

Arashi powoli zmierzała w stronę jakiegoś psa. Nie chodziło jej o spotkanie, ba po prostu szli w swoim kierunku. Zaczęła lekko węszyć. Nie znała tego psa, to było pewne, ale przecież nie znała tu prawie nikogo. Pochyliła lekko głowę ku ziemi i ostrożnie próbowała przemknąć obok psa.
-Hej! - zawołał do niej. Arashi przystanęła i zastrzygła uszami. Czego chciał? - Nie widziałem cię tu wcześniej.- powiedział.
- Niedawno dołączyłam. - burknęła. Mimo to niepokój zniknął. Pies nie zachowywał się agresywnie. Wyprostowała się i zlustrowała go zimnym spojrzeniem. Pies zmieszał się lekko tak nagłą zmianą zachowania.
- Yhm...Jestem Behemoth...-przedstawił się. Otworzyła szeroko oczy. Słyszała już to imię.
- Mieszkasz w Starym Domu.- powiedziała. Behemoth spojrzał na nią zdziwiony.
- Skąd wiesz..?
- Bo też tam mieszkam. - prychnęła. - Jestem Arashi. - dodała.

< Behemoth? >

środa, 12 listopada 2014

Od Arashi

Wyszłam na dwór ze Starego Domu i przeciągnęłam się leniwie. Rana od poparzenia dopiero co się zagoiła. Futro odrosło i znowu stało się błyszczące. Rozejrzałam się po okolicy. Słońce dopiero wschodziło a na trawie migotała rosa. Ziewnęłam i ruszyłam na spacer. Zdążyłam już zwiedzić tereny ale nadal pozostawało tyle rzeczy do obejrzenia.Po za tym było wcześnie, w związku z czym nie będzie zbyt wielu psów. Poszłam do Kamiennej Oazy i ułożyłam się wygodnie przy tafli wody. Było pusto. Wszyscy jeszcze spali. Wyciągnęłam się czując jak słońce delikatnie ogrzewa moją sierść. Przymknęłam oczy i zanim sie zorientowałam zasnęłam. Znowu, jakby to było wczoraj poczułam swąd dymu i palonego mięsa. W uszach zadzwięczał mi skowyt innych psów. Nie mogłam się wydostać z płomieni. Nagle poczułam że coś spada mi na ogon. Otworzyłam gwałtownie oczy. Po kilku sekundach zorientowałam się że to sen. Głupi, idiotyczny sen. Coś przycisnęło mi ogon. Poderwałam się jak nazawołanie i kłapnęłam szczękami na jakiegoś psa. Ku mojemu zdziwieniu nie odsunął się i zachował swój stoicki spokój.
- Czyżbym cię wystraszył...?-zapytał uśmiechając się złośliwie.
-Nie. Akurat niezbyt przepadam za psami które depczą mi ogon.-odgryzłam się.

< Vincent? >

niedziela, 2 listopada 2014

Od Arashi

Postawiłam dwa chwiejne kroki. Zabujało mną niczym na okręcie po czym padłam na ziemię. Jęknęłam cicho. Szłam już przez 3 dni. Przez cały mój bok i część podbrzusza widniała paskudna rana. Miałam jeszcze inne poparzenia ale to było zdecydowanie największe i co za tym idzie, najbardziej niebezpieczne. Przez pierwsze godziny podróży po ucieczce, nie czułam bólu. Gnał mnie strach. Dopiero potem zaczęły się te katusze. Każdy kolejny krok był wyzwaniem, a każda minuta mogła być ostatnia. Z powodu utraty krwi niekiedy traciłam przytomność, ale potem szłam dalej. Drugiego dnia z rany zaczęła sączyć się również ropa, co nie powiem, mocno mnie zaniepokoiło. Moje futro, ogniś piękne i ślniące teraz było skołtunione i posklejane, momentami także nadpalone. Byłam cieniem samej siebie. Z każdą minutą leżenia czułam jak łapy mi drętwieją a powieki zaczynają ciążyć. Umrę...Dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę. Nie bałam się, bawiło mnie jednak to, że wytrzymałam walki na arenie, przeżyłam pożar i miałam już o wiele gorsze rany. Mimo tych wszystkich dokonań, zdechnę tu, z głodu, upału i prawdopodobnie zakażenia jak zwykły kundel. Nagle coś przesłoniło słońce nade mną. Otworzyłam oko i spojrzałam na czarnego psa pochylającego się nade mną. Byłam całkowicie bezbronna i zdana na jego łaskę i niełaskę.
- Kim jesteś?-zapytał.
- Ara...shi...-wychrypiałam przez suche gardło.
- Zaniosę cię do mojej Sfory. Rany wyglądają poważnie.- powiedział zdecydowanie. Zarzucił mnie sobie na plecy i skierował się w stronę stada.
- Wiem, że nie zbyt teraz dajesz radę ale mósisz ze mną rozmawiać. To cię utrzyma przy świadomości i nie zemdlejesz.- powiedział. Skinęłam głową zmęczona. Wcale nie miałam ochoty rozmawiać. Wręcz przeciwnie, najchętniej osunęłabym się w ciemność i skończyła te męczarnie,ale wiedziałam że pies ma rację. Po za tym nie zamierzałam zginąć w ten sposób.
- Skąd masz takie rany?
-Pożar.-odparłam cicho.
- Był ktoś z tobą? Jakieś inne psy? Rodzina?- wypytywał. Owszem, było ich całkiem sporo ale nie mieli szans przeżyć.
- Spłonęli. -powiedziałam znowu. Pies wyraził swoje współczucie, po czym zaczął opowiadać o sforze.
- Zapomniałem się przedstawić. Jestem Hockey.

< Hockey, dokończysz? >

Nowa suczka w Sforze - Arashi!

Oto kolejna suczka w Sforze, czyli Arashi należąca do złotej2001!

Imię: Arashi ( z jap. Burza )
Płeć: suczka
Wiek: 3 lata
Rasa: Border Collie Blue Merle
Stanowisko: Obrońca Ogólny
Partner: Szuka kogoś kto ją zaakceptuje taką jaka jest
Młode: Brak. 
Rodzina: Brak
Urodziny: 3 dzień zimy
Sektor: Fallendeer. Mieszkanie : Stary dom
Cechy: Arashi jest bardzo zamknięta w sobie. Nikomu nie opowiada o sobie i nie potrafi się otworzyć przed nikim. Jest wojownicza i świetnie walczy. Mimo iż sama się nie wychyla, nie pozwala nikomu sobą pomiatać. Zwykle ponura i obojętna na wszystko. Akceptuje to co przyniesie jej los i nie próbuje walczyć w sprawie która jest skazana na porażkę. Wiele osób mówi że Arashi jest egoistą co poniekąd jest prawdą. Nie nauczyła się dbać o innych więc skupiła się na samej sobie. Lubi obserwować innych. To jej główne zajęcie. Nie wtrąca się do konfliktów ani nie szuka znajomych ale zawsze jest obok. Jest niezwykle mądra i ma umysł stratega co pomaga jej w walkach. Nie brak jej też siły fizycznej. Jest drobniejsza od innych psów ale we wszystkim im dorównuje i nie zostaje z tyłu.
Historia: Arashi urodziła się w dość znanej hodowli psów. Została adoptowana przez pewną Japonkę która dobrze zajmowała się suczką. Jeździła na wiele konkursów i wiele z nich wygrywała. Jako że stała się czempionką nie brakowało ludzi którzy chcieli ją zdobyć. Tak się stało że jej właścicielka zbankrutowała i musiała sprzedać większąść swoich rzeczy, w tym także psa. Jej nowy pan był starszym mężczyzna . który sprawiał wrażenie dobrego człowieka. To były tylko pozory. Arashi trafiła na ring, bowiem jej kochający właściciel był organizatorem nielegalnych walk. Jedną z tych ''atrakcji " było rzucanie psów wystawowych na pastwę czempionów w walkach. Suczka spędziła tam prawie dwa lata. Z początku było ciężko. Otrzymywała wiele ran, których nikt nie opatrywał. Głodzona i bita często też chora trafiała na ring tylko po to aby przegrać. Ale po pewnym czasie zaczęła walczyć. Poznała taktykę każdego psa, i stworzyła własy styl walki. Zaczęła wygrywać i w zaledwie 4 miesiące stała się panią ringu. To jednak też nie potrwało długo, gdyż o sprawie dowiedziała się policja. Zdesperowany właściciel postanowił w zjawiskowy sposób pozbyć się dowodów winy i podpalił stary budynek. Łącznie z psami. Jednak Arashi mocno trzymała się życia i udało jej się uciec. Z potwornymi ranami wałęsała się po okolicy aż trafiła na Sforę. Niestety oprócz urazów fizycznych doznała też ran w psychice. Już nigdy nie była taka sama, a na sam widok ognia robi jej się nie dobrze.
Nick na howrse.pl i/lub mail: złota2001