Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prince. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prince. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 marca 2015

Od Prince'a - CD historii Kasumi

- Dziecko potrzebuje obu rodziców - dopowiedziałem zapłakany.
Jej oczy powoli się zamykały.
- Trzeba było iść po Acan'ę - oznajmiłem.
- Wtedy nie przeżyła, by żadna z nas.
- Acana, zabierz szczeniaki do siebie - zwróciłem się do ciotki szczeniaków - Nie chcę, by na to patrzyły.
- Dobrze.
Acana odeszła. Potem przybiegł Geris. 
- Da się coś jeszcze zrobić? - spytałem.

Kasumi?

sobota, 7 marca 2015

Od Prince'a - CD historii Kasumi

Uśmiechnęliśmy się do szczeniaków, a następnie do siebie.
- Nigdy więcej - oznajmiłem uśmiechnięty.
- Nigdy więcej - odpowiedziała tym samym. 


*parę dni później*

- Kiedy będziemy mieli lekcję polowania? - spytała zaciekawiona Nakey.
- Hm... - popatrzyłem na Kasumi - Może dziś?
- Nie - odpowiedział poirytowany Coffee - Nie dziś.
- Przestań - krzyknęła moja córka - Ile jeszcze mam czekać?
- Tyle ile trzeba - wymruczał mój syn.
Czułem, że Nakey miała ochotę rzucić się na brata i rozszarpać go na strzępy.
- To może ja z nią pójdę, a Ty zostań z Coffee'm? - zwróciłem się do partnerki.
- To dobry pomysł!
- Zawołam Acanę... 
- Nie jestem dzieckiem - podniosła ton.
- Kas...
- Dobra.

*parę minut później*

Po zawołaniu cioci szczeniaków ona natychmiast pojawiła się w jaskini.
- Pilnuj jej.
- Jasne.

*na polowaniu*

- Widzisz tego młodego zająca?

Nakey?

czwartek, 26 lutego 2015

Od Prince'a - CD historii Kasumi

- Boże, nic się nie stało - powiedziała partnerka.
- Nakey - popatrzyłem na córkę - Mów co się tam stało.
- Mówiłam Ci, że ni...
- Nakey - podniosłem ton.
- Mamo? - spojrzała na Kasumi.
- Dobra, powiedz - oznajmiła partnerka.
- No, bo mamie się coś stało z głową. Zakręciła jej się głowa. To znaczy w głowie.
- Żadnych wyjść do póki nie polepszy się twój stan zdrowia - powiedziałem stanowczo.
- Dlaczego my mamy na tym cierpieć? - spytała córka.
- Ty chyba. Mi tam się ten pomysł podoba - wtrącił się Coffee.

Kasumi? 

Od Prince'a - CD historii Kasumi

- Nakey! - krzyknąłem i dyskretnie wskazałem na Coffee'ego.
- No co? - spytała zdenerwowana - Będzie się wiecznie bał?
Coffee posmutniał.
- Nakey! - krzyknęła Kasumi - Szlaban! Żadnego wychodzenia przez tydzień.
- O! - przytaknąłem partnerce.
- Mamo? - spytała zaniepokojona - Tato?
Coffee pokazał język.
- Nie pozwalaj sobie - podniosłem ton.
- No dobrze - odpowiedział - Przepraszam.
- Ja... - zająknęła się córka - Też przepraszam.
Szczeniaki podbiegły do siebie i zaczęły się bawić. Wymieniliśmy się szczęśliwymi spojrzeniami z Kasumi. Podszedłem do Kasumi i szepnąłem do ucha:
- Mamy idealne dzieci. Nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba.

Kasumi?


środa, 25 lutego 2015

Od Prince'a - CD historii Kasumi

Odwzajemniłem jej uśmiech tym samym. 
- Dzieciaczki chyba zgłodniały - podpowiedziałem.
- Racja - odpowiedziała - Podsuń je tu do mnie. 
Lekko trąciłem je nosem, jednocześnie przysuwając do Kasumi.
- Wykończą Cię - wtrąciłem żartobliwie.
- Przestań - oznajmiła - Takie szkraby mnie nie męczą.
Położyłem się obok partnerki i zacząłem głaskać szczenięta.
- Możecie już iść - powiedziała Kasumi w stronę Gerisa i Acany.
- Tak - przytaknąłem - Idźcie już. Chcemy mieć chwile dla siebie.
Wyszli, ale nie byli na nas obrażeni. 
- Teraz wyglądają jak napompowane - zaśmiałem się.
- Przestań - na jej twarzy wbrew woli zagościł uśmiech.
- Wracając do naszych kłótni...
- Nie mówmy o tym - przerwała mi.
- W związku to całkiem normalne.
Warknęła łagodnie. 

*chwilę później*

- Chyba są już najedzone.
- Tak - potwierdziłem.

Kasumi?

Od Prince'a - CD historii Kasumi

- Myślałem i... Nie wymyśliłem. Myślałem nad takimi imionami jak: Coffe czy Music. Możliwe, że coś nagle wpadnie mi do głowy i zupełnie będzie różniło się od tych dwóch.

*parę dni później*

- To co z imio... - skuliła się.
- Kas...? - spytałem przerażony.
- Geris - wyszeptała - Szybko!
- Nie mogę Cię zostawić - odpowiedziałem - Acana! Geris!
Nie byłem pewny czy usłyszeli, ale trudno.
- Oddychaj.
Zauważyłem biegnącego Gerisa, a Acana była tuż za nim.


*gdy było już po wszystkim*

- Nie płacz - ocierałem łzy Kasumi, ale sam również nie mogłem powstrzymać się od płakania - Będzie dobrze.
- Tak - wyjąkała Acana - Tak.
- Dlaczego?! - spytała zdenerwowana - Dlaczego tylko dwa?!
- Przewidywaliśmy to - wtrącił się Geris.

Kasumi?

Od Prince'a - CD historii Brook

- Kochamy siebie, a to najważniejsze. Razem możemy wszystko!
- Lubię takie podejście.
Uśmiechnąłem się lekko.
- Dobrze, ja muszę już iść. Obowiązki wzywają!
- Spotkamy się jutro?
- Zobaczymy - puściłem oczko.

<sorry, że takie krótkie>

wtorek, 24 lutego 2015

Od Prince'a - CD historii Kasumi

- Przyniosę Ci coś do jedzenia.
- Nie, nie jestem głodna.
- Nalegam.
- Prince, na prawdę. Nic teraz nie przełknę.
- Jak chcesz.
Położyłem się obok Kasumi. 
- Obiecasz mi coś?
- Co? - spytała podenerwowana.
- Zostaniesz ze mną do końca, nie umrzesz. Za wszelką cenę.

Kasumi?

niedziela, 22 lutego 2015

Od Prince'a - CD historii Kasumi

Byłem podekscytowany na myśl o ciąży, a zarazem smutny. Bałem się o Kasumi. Było coś wspomniane o eliksirze, więc musiałem zareagować:
- W twoim stanie? - spytał lekko zdenerwowany - Nigdy. Zapomnij o przyrządzaniu eliksiru, poprosimy kogoś innego.
Kasumi wyraźnie nie była zadowolona z mojego wypowiedzenia, ale nic nie mówiła... Do czasu.
- Co Ty sobie wyobrażasz?!
- Przy szczeniakach też będziesz robiła takie awantury o nic?
- O nic?! - oznajmiła - Jak śmiesz?!
- To też moje dzieci!
- Uspokójcie się! - krzyknął lekarz - Prince ma rację, ale nie powinien podnosić głosu.
- To co, to już nic mi nie wolno?! - spytała.
- Musisz się po prostu oszczędzać - oznajmił lekarz - Dbaj o nią.
Wskazał na mnie. Spojrzeliśmy na siebie (ja i Kasumi). Pokiwaliśmy głową. Bardzo dziwnie czułem się czułem z tym, że nie jesteśmy już razem. Potrzebowałem jej bliskości. Podszedłem bliżej i szepnąłem do ucha:
- To może spróbujemy jeszcze raz?

Kasumi?


Od Prince'a

Nie! Nie! Nie! Oczy Kasumi się zamknęły. Ale... Jeszcze oddycha. Może jest jeszcze szansa... Dobra, albo zginiemy oboje, albo oboje przeżyjemy. Kasumi leżała w źródełku, więc... Energicznie zanurzyłem pysk w wodzie i czekałem. Mogę się utopić lub przeżyć (razem z Kasumi). Tylko ona może mnie urtować. Nikt nie wie, że mamy własną jaskinię i gdzie ona jest. Powoli umierałem.

Kasumi? Giniemy oboje czy przeżywamy?

sobota, 21 lutego 2015

Od Prince'a - CD historii Kasumi

- Przecież ich słyszę kłamco!
- Uspokój się...
- Przepraszam - warknęła.
- Dasz radę wstać? - spytałem troskliwie.
- Dla kogo? - spytała zażenowana - Nikt mnie nie potrzebuje.
- Dla mnie - powiedziałem cicho - Dla mnie.
- Kochasz mnie? - na jej twarzy pojawiło się zdziwienie.
Odwróciłem twarz i spojrzałem na jaskinie. Moje oczy krążyły bez ustanie nie wiadomo gdzie.
- Tak myślałam - oznajmiła bez uczuciowo - Pa.
- Stój!
Spojrzała jakby chciała o coś spytać.
- Marnuje się tu - powiedziała - Muszę odejść.
- Nie rozumiesz, że nie mogę bez Ciebie żyć?!
Wysunęła pysk do pocałunku.
- Nie - oznajmiłem z łzami w oczach - Nie o to mi chodziło.
- Więc o co? - spytała.
- Zaraz Ci wytłumaczę - oznajmiłem - Nic nie mów. Oszczędzaj siły.
Przełknęła ślinę.
- Obiecałem coś sobie... Nie mogę Cię zostawić. Będę Cię bronił... Za wszelką cenę. Ale nie możemy być razem. Na pewno nie teraz. Nie wiem jak mogłaś mieć wątpliwości po między mną, a nim... Jak?!
- Ja...
- Nic nie mów - zasłoniłem jej usta - Rozejrzyj się. 
Ta jaskinia zaparła jej dech w piersi, widziałem to wyraźnie.
- To twoje miejsce, zamieszkasz tu ze mną.
- Co?
- To co słyszałaś.
- Przecież mnie nie nienawidzisz - powiedziała wyższym tonem zakłopotana.
- Zapomnijmy o tym, czuj się tu jak u siebie.
- Tylko, że... Że ja umieram.
- Przestań. Jeśli w coś wierzysz to wszystko jest możliwe!

Kasumi?

piątek, 20 lutego 2015

Od Rue

Była noc, a ja nie mogłam zasnąć. Wszystko zaczęło mnie dołować.. śmierć Mayi.. odejście Jared'a i Flamy... prawdopodobna śmierć Kasumi... 
- Dobrze, że mam Campera.. - pomyślałam
Słyszałam grzmoty.. świetnie. Burza. Nagle ktoś zapukał. Nie mogłam po ciemku rozpoznać psa.
- Witaj! Czy mogę u ciebie zostać na chwile? - zapytał się tajemniczy pies
Po głosie wiedziałam że to na pewno nie suczka.
- Kim jesteś? - zapytałam 

Jakiś pies, który nie jest suczką?

czwartek, 19 lutego 2015

Od Prince'a - CD historii Kasumi

Nienawidziłem Kasumi, ale coś nie dawało mi spokoju. Jakieś uczucie więzi, coś było nie tak. Mózg kazał mi się zatrzymać, a serce sprawdzić czy u byłej wszystko OK. Opierałem się, ale w końcu pobiegłem. Powietrze miało dziwny zapach niepokoju. Wbiegłem zakłopotany do jej tunelu, ale tam zastałem tylko zwłoki Asesina. Podszedłem bliżej, wyczułem zapach trucizny, a szkła leżące na ziemi pokaleczyły moje łapy. Asesino był lekko podrapany, ale wiem, że to trucizna go wykończyła. Promienie słońca oświetliły ślady, zostawione przez... Kasumi! Trucizna musiała się rozlać, a Kasumi w nią wdepnąć. Modliłem się, by nie było za późno, bo jej ślady prowadziły do wrogiej watahy. Zaczął padać deszcz, zgubiłem trop i po prostu biegłem przed siebie. Głośno zawyłem, a w oddali usłyszałem kolejne wycie. Znów kolejne. Psie wycie wymieszało się z wilczym. Coś jest nie tak. Nagle ktoś, lub coś się na mnie rzuciło. Było ciężkie, ale przestało się ruszać. Udało mi się wyślizgać spod tego czegoś. To zwłoki jakiegoś nieznajomego mi psa, który miał zakrwawioną szyję i najwyraźniej dopiero teraz padł. Co tam się do c****ry dzieje?! Im bardziej biegłem przed siebie tym bardziej miałem ochotę zawrócić. Kasumi nie była już dla mnie taka ważna, ale nie mogłem nic poradzić na te uczucie. To było ode mnie znacznie silniejsze. Zatrzymał mnie jakiś wilk. 
- Co? - spytał w pozycji do walki (tak jak ja) - Kolejny pies chcę zawalczyć z Alfą?
- Co?
- No ta twoja koleżanka, pamię...
Nim zdążył wypowiedzieć ostatnią sylabę, rzuciłem mu się do gardła i bez wahania zagryzłem. Nigdy nie znalazłbym w sobie takiej siły, a jednak. Nadal czuję coś do Kasumi. Zatrzymałem się parę metrów, przed watahą naprawdę ogromnych i silnych (tak myślę) wilków. Moje oczy wbrew mojej woli dostrzegły drobne, małe ciałko... Kasumi. Lekkie drgania lewego ucha, dały mi siłę by walczyć. Nigdy, aż tak nie wytężyłem wzroku. Wilki również nie próżnowały. Zaczęły biec w moją stronę, a ja krzyknąłem jak nigdy wcześniej:
- Stać!
Były zaskoczone, że nawet nie próbuję uciekać i się nie boję. 
- Chcę jej ciało. 
Samiec Alfa (na takiego wyglądał) zaczął się śmiać, ale w końcu powiedział:
- Podobasz mi się młody, tym razem Ci darujemy, bierz ją i sp**aj.
Na mojej twarzy pojawiło się zdziwienie i musiałem dopytać.
- Nie no, kpisz ze mnie.
- Bierzesz je czy nie? Ten wasz związek jest na prawdę silny. Ty nie boisz się stanąć przed watahą wilków, a ona wyzywa Alfę na pojedynek.
Powoli podchodziłem do jej ciała. Wilki kąsały mi ogon. Potem łapy, ale nie reagowałem. Rzuciłem ją na moje plecy i ruszyłem w drogę do naszej jaskini, która była już gotowa. Dobrze, że wilk, którego zabiłem zdechł w krzakach i nie było go widać. Gdy dotarłem wyczerpany na miejsce, rzuciłem ją do zimnej wody, która zaczęła parować. Lekko ciepła woda, łagodziła jej rany. Musiałem sięgnąć po ekstremalne środki. Wezwałem jednego ze starych anonimowych szamanów i zostawiłem ich sam na sam.

*po paru godzinach*

- I? - spytałem przejęty.
- 15% szans na przeżycie. 
Prawie omdlałem, ale cieszyłem się, że jest nadzieja.
- Moje lekarstwa nie pomogą. Tu chodzi o jej umysł, nie ciało.
- Rozumiem.
- Dasz radę - powtarzałem podchodząc - Nie zostawisz mnie na tym świecie samego. Jeśli nie chcesz tego robić dla siebie, zrób to dla mnie. Wiem, że mnie kochasz, bo ja czuję to samo. 
Mówiłem do pół-trupa.
- No dalej... Zabije się jeśli tego nie przeżyjesz, nie dam rady żyć z myślą, że to przeze mnie.

Kasumi?

Od Prince'a - CD historii Kaumi

- Nie. 
Po wyrazie twarzy widać było, że oczekiwała zupełnie innej odpowiedzi.
- Albo kogoś kochasz, albo nie. Nie możesz od tak go ranić, leczyć i tak w kółko. Już kiedy kazałaś dać sobie jeden dzień, nie miałem ochoty na kontynuowanie związku. Przyszedłem po odpowiedź z nadzieją, że mi wszystko wytłumaczysz czy coś. Teraz, wszystko zniszczyłaś. Nie czuje się winny, ani trochę. Czuj się źle, należy Ci się. Nie będziemy nawet znajomymi, a o zwykłej wymianie zdań zapomnij. Jesteś dla mnie nijaka. Właściwie to nawet na minusie - wyrzuciłem wszystko z siebie - A, bo bym zapomniał. Obroża już dawno została zamieniona w popiół.
Zatkało ją, przez cały czas próbowała coś tłumaczyć, ale nie miałem na to ochoty. Po prostu odszedłem. Nadal coś do niej czuję, ale nigdy z nią nie będę. Na żadnej zasadzie.
- Prince! - wołała.
Łzy spływały mi po policzkach. Otarłem je i postanowiłem się nie załamywać. Nie przez kogoś takiego jak ona. Pójdę nad grób Mayi. Zawsze mnie rozumiała.

Kasumi?


Od Prince'a - CD historii Brook

- Ja... Ja nie mogę - zasłoniłem się łapą ze wstydu.
- Dobrze, ale dlaczego? - spytała wilczyca.
- Wilk, moja była partnerka...
- Rozumiem... Trochę.
- Niedługo mi przejdzie - uśmiechnąłem się sztucznie.

Od Prince'a - CD historii Kasumi i Mayi

Biłem się z myślami. To nie może być prawda! Byłem prawie pewien, że wybierze mnie. Nie! Moja pierwsza, ta jedyna i ostatnia miłość... Skończona na zawsze... Już miałem powiedzieć o skończonej jaskini i ją do niej zaprosić. Wszystko stracone. Nikogo nigdy nie kochałem bardziej i nie będę kochał. To była ta jedyna. Muszę z sobą skończyć! Nie... Tylko dla tego, że jestem Gammą i muszę dbać o sforę. 

*kilka minut później*

- Maya! Szpital! - usłyszałem krzyk jakiegoś przebiegającego psa.
- Co?!
Biegłem ile sił w nogach. Czułem, że muszę tam być. Teraz wiem co czuła jak ją odrzuciłem. Nie! Ja jestem inny. Ja to lepiej zniosę, nie. Ona miała Setha, ja nie mam nikogo. Jako psycholog, powinienem być na to przygotowany, lepiej to znieść. Nie ważne. Dobiegłem do szpitala. Zakłopotany biegałem po szpitalu szukając sali Mayi. Nagle zobaczyłem ją, leżącą, martwą.
- Nie! - krzyknąłem płacząc - Nie!
Trzeba było ją lepiej traktować. Ostatnie chwile spędziła nie jako moja przyjaciółka. Pie**zyć życie. Ono nie ma sensu. Jednak ma. Jestem Gammą. Dam radę, nie, nie dam. To za dużo jak na jeden dzień. Zdecydowanie. Ochroniarze czy coś wyprosili mnie z sali i wypchnęli na korytarz. Stała tam Kasumi i Seth i parę innych psów. 
- Nie! - krzyknąłem - Jestem Gammą, proszę mnie wpuścić. 
Jest! Udało się. Podbiegłem złapałem za jej łapę i płakałem, parę godzin...
- Już późno - powiedział Seth, któremu również udało się wejść.
- Bardzo - przytaknęła mu Kasumi.
Spojrzałem na nią bardzo zdenerwowany. To co było pękło. Potem na Mayię, ostatni raz. Gdy wszyscy wyszli szepnąłem jej do ucha:
- Będziesz w lepszym świecie...

Kasumi?

niedziela, 15 lutego 2015

Od Prince'a - CD historii Asesina

Od paru dni obserwowałem relację Asesina z Kasumi... Byłem strasznie zazdrosny, ale nie reagowałem. Myślałem: To tylko przyjaciele. W głębi serca sam się okłamywałem. Musiałem jej o tym powiedzieć. Poszedłem do jej starego domu (niedługo przeprowadzamy się do naszej jaskini). Zauważyłem Asesina. Wszystko we mnie zaczęło się gotować, ale nadal za nim podążałem. W jego pysku był naszyjnik. Czułem co się święci. Podszedł, a ja miałem ochotę rzucić mu się do gardła. Założył, przygotowałem się do ataku. Nagle. Zatrzymałem się. Coś we mnie pękło. Pocałował ją. Nie! Nie daruje mu tego. Rzuciłem się i energicznie zacząłem drapać mu oczy. Zaczął skomleć, ale odwdzięczył się tym samym. Zdołałem wykrzyczeć:
- Co ty sobie wyobrażasz?!
- Stój - krzyknęła Kasumi.
Przerwaliśmy walkę.
- No co? Dobierał się do Ciebie?!
- Pozwól jej wybrać - oznajmił.

Kasumi?

wtorek, 3 lutego 2015

Od Prince'a - CD historii Mayi

- Ja... Ja nie przepraszam - odpowiedziałem - Nie mam za co...
- Nie masz za co? - oznajmiła zdenerwowana - Nie masz?
- Nie.
- Przepraszam, poniosło mnie.
- Często Ci się to zdarza.
- Jesteś nie miły!
- Poprawiam - odpowiedziałem - Szczery. 
- Nie możemy się przyjaźnić - powiedział wysokim tonem - Nie będę się przyjaźnić z kimś takim.
- Też nie chcę... Znajomi?
- Znajomi.

Maya?


niedziela, 1 lutego 2015

Od Prince'a - CD historii Kasumi

- Nic, nic... Jeszcze za wcześnie...
- Szczeniaki? - spytała przygryzając kawałek.
- Tak, ale nie. Jest jeszcze wojna, a bezpieczeństwo jest najważniejsze.
- Racja - dalej zaczęła jeść.

*parę minut potem*

- Skończyłaś już? - spytałem.
- Tak, a co?
- Wracajmy. 
- Dlaczego? Przecież jest tu tak fajnie.
- Muszę parę spraw pozałatwiać. Może zrobimy sobie jakąś ładną jaskinie?
- Jasne, trzeba iść do Mayi po projekt.
- To Ty pójdziesz, a ja pozałatwiam inne sprawy dotyczące tego.
- Dlaczego ja?
- Bo ja z Mayą się trochę... No ten... Powymieniałem zdaniami, a ona na mnie naskoczyła.
- Aha...

Kasumi?

sobota, 31 stycznia 2015

Od Prince'a - CD historii Mayi

Powiedziałem co myślę, a ona tak mnie potraktowała. Nie wierzę. To już nie ta sama Maya. Miła, nie szukająca miłości na siłę, Maya... Na pewno się z nią pogodzę, ale nigdy nie będzie tak jak wcześniej. Chciałem jej poszukać i jeszcze raz na spokojnie porozmawiać... Szukałem jej i znalazłem była w towarzystwie Setha i chyba nie miała ochoty ze mną rozmawiać. Wydaje mi się też, że rozmawiali o mnie. Nagle Seth do mnie podszedł i zdenerwowany powiedział:

Seth? Maya?