- Jeśli chcesz... To możesz. - odpowiedziałam.
- Wolę poczekać.
Weszłam do gabinetu. Opowiedziałam lekarce, co mi jest. Zbadała mnie.
- Nic ci nie będzie. Masz zwichniętą łapę, ale niedługo się zrośnie. Założę Ci bandaż i wszystko będzie ok.
Uśmiechnęłam się. Przy gabinecie czekał na mnie Dry.
- I co? - spytał
- Mam zwichniętą łapę. Zagoi się.
- To dobrze, że nic więcej.
- Możesz mi powiedzieć o co dokładnie chodzi z tymi wilkami? Macie jakąś wojnę? - spytałam.
Dry?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katherine. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katherine. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 19 maja 2014
niedziela, 18 maja 2014
Od Katherine
Szłam sobie spokojnie przez las. Co teraz pocznę?! Natknęłam się na wodospad. Postanowiłam, że to właśnie tu przenocuję. Tak też zrobiłam. Byłam zmęczona, choć był to dzień. Gdy miałam już się położyć usłyszałam szelest i wycie wilków... Jeden podszedł do mnie. Patrzył na mnie jak na kąsek. Za chwilę otoczyła mnie reszta.
- Zostawcie mnie. Proszę...
Wilki nadal patrzyły na mnie jakby chciały mnie zjeść. Byłam tak blisko wodospadu. Podsuwałam się coraz bliżej. Wilki otaczały mnie coraz bardziej. Jeden zrzucił mnie. Upadłam na kamienie. Nie miałam siły gdzieś się ruszyć. Wyszłam na brzeg. Byłam cała ranna. Dyszałam. Nagle usłyszałam jak coś do mnie biegnie.
- Nic Ci nie jest?! Odpowiedz proszę.
Spojrzałam. Był to przystojny pies.
- Nic mi nie jest. To tylko siniaki. Przejdzie...
- Ja myślę, że nie. Choć zabiorę Cię do sfory.
- Sfory??
- Zostawcie mnie. Proszę...
Wilki nadal patrzyły na mnie jakby chciały mnie zjeść. Byłam tak blisko wodospadu. Podsuwałam się coraz bliżej. Wilki otaczały mnie coraz bardziej. Jeden zrzucił mnie. Upadłam na kamienie. Nie miałam siły gdzieś się ruszyć. Wyszłam na brzeg. Byłam cała ranna. Dyszałam. Nagle usłyszałam jak coś do mnie biegnie.
- Nic Ci nie jest?! Odpowiedz proszę.
Spojrzałam. Był to przystojny pies.
- Nic mi nie jest. To tylko siniaki. Przejdzie...
- Ja myślę, że nie. Choć zabiorę Cię do sfory.
- Sfory??
Jakiś pies?
sobota, 17 maja 2014
Nowa suczka w Sforze - Katherine!
No cóż, Kate jest skrótem od Katherine, więc mamy mały problem. Ale myślę, że jeśli nie będziemy używać skrótu do tytułu posta, będzie dobrze :3
Katherine jest kolejnym psem Mikusi ^^, chyba drugim (zależy, czy chce zostawić sobie Laydera)

Imię: Katherine
Płeć: Suczka
Wiek: 3 lata
Rasa: Golden Retriever
Głos: Mastina Stoessel - Libre Soy
Stanowisko: Wojowniczka
Partner: Przeżyła straszną historię. Raczej nie będzie chciała się z nikim wiązać, lecz warto próbować.
Młode: Była w ciąży, Niestety wiąże się to z jej przerażającą historią. Szuka partnera, lecz nie wie czy nie będzie się bała.
Rodzina: Miała partnera i matkę poza sforą.
Urodziny: 7 dzień lata
Sektor: Fallender
Cechy: Katherine jest pogodną suczką. Miłą oraz szlachetną. Przeżyła straszną historię, dlatego też przestała wierzyć w miłość. Może powoli wróci do stanu sprzed wypadku. Katherine jest wielką romantyczką. Zawsze stawia na swoim. Nie lubi gdy ktoś ją obraża. Nie lubi plotek. Kiedyś krążyła pogłoska iż potrafi uleczać złamane serca. Lecz oczywiście to nieprawda. Sama ma złamane serce i dotąd go nikt nie uleczył. A może jednak?
Historia: Żyła w luksusach. Jej rodzina miała przepisaną na siebie fortunę. Niestety musiała mieszkać z matką i bratem. Miała partnera, który nie traktował jej zbyt dobrze. No ale zamiast się rozpisywać lepiej będzie jak w końcu opowie. Zaczęło się to tak. Na porannym spacerze spotkała pewnego psa. Zaczęła się z nim spotykać, w końcu została jego partnerką. Żyli sobie spokojnie. Do czasu... Pewnego dnia w nocy gdy spała on przyszedł do niej do łóżka wraz z jej matką. Obudziła się przez szepty. Nie do końca do niej to dochodziło. Była strasznie zaspana. Jej mama wzięła sznurek i zaczęła ją przywiązywać do łóżka. Próbowała się wydostać... Nic z tego.
- Dobra. Ja już załatwiłam swoje. Wiesz co masz robić - Powiedziała do jej partnera.
Wyszła z pokoju. Katherine bardzo się przestraszyła. Jej partner ją... Chyba każdy się domyśli. Tej nocy zaszła z nim w ciąże. Następnego ranka skomunikowała się z psami "rządzącymi" w okolicach. Opowiedziała o całym zdarzeniu. Oczywiście jej matki i partnera już nie było. Po pięciu dniach w nocy przyszli do niej i podpalili jej dom. Wydostała się z niego. Błąkała się po lesie. W lesie z przemęczenia poroniła. Następnie trafiła tutaj i tutaj już została.
Inne zdjęcia: 1.
2.
3.
Nick na howrse.pl i/lub mail: Mikusia ^^
Płeć: Suczka
Wiek: 3 lata
Rasa: Golden Retriever
Głos: Mastina Stoessel - Libre Soy
Stanowisko: Wojowniczka
Partner: Przeżyła straszną historię. Raczej nie będzie chciała się z nikim wiązać, lecz warto próbować.
Młode: Była w ciąży, Niestety wiąże się to z jej przerażającą historią. Szuka partnera, lecz nie wie czy nie będzie się bała.
Rodzina: Miała partnera i matkę poza sforą.
Urodziny: 7 dzień lata
Sektor: Fallender
Cechy: Katherine jest pogodną suczką. Miłą oraz szlachetną. Przeżyła straszną historię, dlatego też przestała wierzyć w miłość. Może powoli wróci do stanu sprzed wypadku. Katherine jest wielką romantyczką. Zawsze stawia na swoim. Nie lubi gdy ktoś ją obraża. Nie lubi plotek. Kiedyś krążyła pogłoska iż potrafi uleczać złamane serca. Lecz oczywiście to nieprawda. Sama ma złamane serce i dotąd go nikt nie uleczył. A może jednak?
Historia: Żyła w luksusach. Jej rodzina miała przepisaną na siebie fortunę. Niestety musiała mieszkać z matką i bratem. Miała partnera, który nie traktował jej zbyt dobrze. No ale zamiast się rozpisywać lepiej będzie jak w końcu opowie. Zaczęło się to tak. Na porannym spacerze spotkała pewnego psa. Zaczęła się z nim spotykać, w końcu została jego partnerką. Żyli sobie spokojnie. Do czasu... Pewnego dnia w nocy gdy spała on przyszedł do niej do łóżka wraz z jej matką. Obudziła się przez szepty. Nie do końca do niej to dochodziło. Była strasznie zaspana. Jej mama wzięła sznurek i zaczęła ją przywiązywać do łóżka. Próbowała się wydostać... Nic z tego.
- Dobra. Ja już załatwiłam swoje. Wiesz co masz robić - Powiedziała do jej partnera.
Wyszła z pokoju. Katherine bardzo się przestraszyła. Jej partner ją... Chyba każdy się domyśli. Tej nocy zaszła z nim w ciąże. Następnego ranka skomunikowała się z psami "rządzącymi" w okolicach. Opowiedziała o całym zdarzeniu. Oczywiście jej matki i partnera już nie było. Po pięciu dniach w nocy przyszli do niej i podpalili jej dom. Wydostała się z niego. Błąkała się po lesie. W lesie z przemęczenia poroniła. Następnie trafiła tutaj i tutaj już została.
Inne zdjęcia: 1.
2.
3.
Nick na howrse.pl i/lub mail: Mikusia ^^
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)