Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiadanie w 3. os.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiadanie w 3. os.. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 lipca 2017

Od Rafaello CD. Freiheit

Pies wyczekiwał na te słowa od kąt poznał Freiheit. Wiedział, że suczka go bardzo lubi... kocha miłością przyjacielską... nie wiedział jednak czy tak silną i prawdziwą jak on. Teraz nie miał wątpliwości co do tego. Frei kochała Rafa jako partnera, a pies odetchnął z ulgą ciesząc się, że nie pozostanie w głupim friendzone. To niby tylko dwa wyrazy... takie proste, których uczymy się używać od najmłodszych lat... im jednak się dłużej zwleka, tym wypowiedzenie ich jest trudniejsze. Dla wielu oklepanych par 'kocham cię' nie ma znaczenia... dla Rafaello były najpiękniejszym dowodem miłości...
***
Była noc. Tym razem Rafaello przygotował większą kolację nić zwykle. Zrobił sałatkę, upolował królika i przyrządził go starannie. Cały dzień wydawał się niezwykle magiczny... kiedy pies robił kolację, Ona wyszła, aby delektować się pięknem nieba. Wymknęła się cichutko z jaskini Rafaello i szła nad strumyk, nucąc piosenkę. Usiadła na brzegu i włożyła łapy do chłodnawej, o tej porze <noc>, wody. Sunia kołysała łapkami w wodzie, aby rozmyć odbicie księżyca. Pełnia. Wyobraziła sobie, że w tej chwili znajduje się na tym pięknym niebie. Może przeskakiwać z gwiazdy na gwiazdę, ale po jej dotknięciu, każda- wygasa. Zadaje sobie pytanie, czy zgasiłaby jedyne światła nieba, czy też zrezygnowała z własnej przyjemności i uratowałaby świat. Nie wie. Chociaż niebo ją przyciągało, chciała mieć je na wyciągnięcie łapy... zdobyć gwiazdę... złapać jej światło i zamknąć w słoiku. Tymczasem Rafaello skończył przygotowywanie posiłku. Ustawił na stole dwie wazy z pieczeniami. W jednej był królik, w drugiej zaś udo sarny. Zapowiadała się wspaniała uczta. Do tego polał wszystko sosem mięsnym, a obok postawił sałatki. Pozostało mu czekać na partnerkę. Na szczęście zjawiła się bardzo szybko i usiadła przy stoliku. Rafaello nałożył mięso i zabrał się za jedzenie.

Kiedy oboje byli już objedzeni, pies zmył brud z naczyń, a następnie zabrał partnerkę na krótki, nocny spacer. Szli alejkami, a piękny księżyc oświetlał im drogę. Nie był to może spacer wyjątkowo romantyczny, ale najzwyklejszy, na jaki czasem chodzili... był jednak taki wyjątkowy, bo zakańczał jeden z najpiękniejszych dni w ich życiu.

Po przyjemnym przewietrzeniu się, wrócili do jaskini i zaczęli szykować się do łóżka. Tym razem Rafaello wyjątkowo położył się razem z Frei. Objął ją łapami i pocałował.

<Freicik? ^^>

czwartek, 1 maja 2014

O Hockey'u i Maybe

Maybe siedziała w swojej norze, rozmyślając.
 Seth. Hockey. Seth. Hockey. Ktoś inny. Tyle tego jest, a ona jedna. Kto by w ogóle pomyślał, że ona, niewzruszona Maybe, rozmyślam o miłości?
- Puk, puk - rozległo się u wejścia.
- Proszę - odpowiedziała cicho.
 Pies ledwo usłyszał odpowiedź suczki. Wszedł do nory i spojrzał na nią niepewnie.
- May? Co jest?
- Ech... - Westchnęła. - Słuchaj, wiem, jak jest.
- Nie rozumiem... - Usiadł naprzeciw niej.
- Wszyscy nagle się na mnie uparli, a ja sama nie daję rady.
- Masz mnie - przypomniał i uśmiechnął się niepewnie.
 Tego się obawiali. On przyszedł tu z podobnymi przemyśleniami, ale musiał ją pocieszyć. A ona nie chciała, żeby to utrudniał.
- Właśnie... - Zdobyła się na odwagę. - O to chodzi - odsunęła się. - Jesteś moją pierwszą miłością. Wiesz jak często to ona jest też ostatnią?
 Nie odpowiedział.
- Prawie nigdy... - Ciągnęła Maybe. - A zresztą ja jestem Gammą, a ty Alfą. Hockey...
- Wiem - przerwał jej. - To nie wypali. Masz rację...
 Oboje uśmiechnęli się smutno.
- Takie życie. - Stwierdziła May. - Przyjaciele?
 "Nie ma szans" - Mruknął w myślach.
- Oczywiście - odpowiedział.
- Dzięki...
 Wstał i wyszedł, po drodze rzucając krótkie "pa".
- Żegnaj, Hockey - po sierści May zaczęły spływać pojedyńcze łzy.

 The End.


Jest to także nowy sposób pisania wspólnych opowiadań - więcej na PW.