Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Despero El Diablo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Despero El Diablo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 lutego 2015

Od Despera - CD historii Nixy

Nie wiedziałem czy powiedzieć jej o tym co widziałem...może trochę z tym poczekać.Spróbowałem wstać,ale Nixa od razu kazała mi się położyć.Wojna już powoli ucichała,ale wilki nadal przybywały mniejszymi grupami.

(Nixa?)

Od Despero - CD historii Nixy

-Tak.-Odpowiedziała, a mi spadł kamień z serca. Jak tylko wyzdrowieję obiecałem sobie, że pójdę do Miskina i wszystko sobie wyjaśnimy. Tylko nie chciałem teraz informować o tym Nixy lub kogoś innego...czekałem tylko, aż wszystko będzie dobrze i będę mógł stanąć o własnych nogach. Wszyscy się cieszyli z tego, że jednak przeżyłem, ale jak zresztą zawsze widziałem tylko jedną poważną twarz w tym towarzystwie.

Nixa? Szczeniaki?

Od Despero - CD histroii Nixy

Akurat zrobiłem obiad i tylko czekałem na Nixę. Nie wiedziałam, że kogoś zaprosi, więc szybko wszystko poprawiłem. Kiedy Nixa i Vanija weszły do jaskini szczeniaki weszły za nimi, i wszyscy usiedli przy „stole”.

Nixa? Vanija? Szczeniaki?

Od Despero - CD historii Jared'a

Kiedy byłem już na sali operacyjnej stała nad mną medyczka. Podała mi znieczulenie. Wtedy wyjęła swoje narzędzie i zaczęła mi odwijać opatrunki.
-To stało się podczas wojny?-Spytała. Kiwnąłem głową na potwierdzenie, a dalszy zabieg przebiegał w ciszy. Nagle zaczęło mi się kręcić w głowie, a kiedy patrzyłem na sufit wydawało mi się, że on rozdwaja się. Kiedy jeszcze zaczęła boleć mnie głowa powiedziałem cicho:
-Kręci mi się w głowie.
Medyczka coś mi podała...zasnąłem...znaczy chyba. Dookoła ciemność...pustka. Nagle światło! Powoli idę w jego stronę i wyciągnąłem prawą łapę...nie było już na niej tamtej głębokiej rany i nie czułem bólu. Spojrzałem się w dół...stała tam ta medyczka. Biegała dookoła mnie i...chyba próbowała mnie ratować. Umarłem?
-Despero...-Powiedział ktoś. Ten ktoś stał w tym świetle i zbliżał się do mnie powoli. Był to...tak...był to Attaki. Zapłakałem ze szczęścia i wtuliłem się w jego futro. Attaki uśmiechnął się ciepło i stanął przed mną.
-Witaj.-Powiedział.
-Czy ja umarłem?
-Tak, niestety.
-Ale ja muszę wracać!-Krzyknąłem patrząc w dół.
-Dess...pogódz się z tym. Tu będzie ci lepiej.-Powiedział i położył łapę na moim ramieniu. Ja zrzuciłem jego łapę i odpowiedziałem z smutkiem:
-Nie mogę dostać ostatniej szansy...?
Attaki zamyślił się. Ta krótka chwila dłużyła mi się strasznie. Po chwili na pysku Attaki'ego pojawił się uśmiech.
-Wracaj.-Powiedział.
Znów go przytuliłem i wtedy zacząłem spadać. Znów ciemność...otworzyłem oczy. Znów poczułem ból, ale było mi lepiej. Nad mną stał Jared i Nixa, a szczeniaki siedziały obok. Wszyscy płakali jakby nie wiadomo co się stało.
-Jeszcze nie umarłem.-Uśmiechnąłem się lekko.

Jared? Nixa?

Od Despera - CD historii Jared'a

-Nie wiem,ale chyba jeszcze dziś...-Powiedziałem ledwo,bo strasznie bolał mnie bok.-Ale ja będę tam na pewno.-Dodałem po chwili z powagą i spróbowałem wstać,ale z tego nic nie wyszło i tylko upadłem.
-Lepiej tu zostań.-Powiedział Jared i pomógł mi się znów położyć.Westchnąłem ciężko.
-Jared...je nie chcę zrobić tego samego błędu co w przeszłości...ja nie chcę by inni musieli ginąć za moją słabość.Tak jak...Frets.-Powiedziałem,a do oczu zaczęły mi napływać łzy,ale powstrzymałem je w odpowiedniej chwili.
-Ale...-Spróbował coś powiedzieć.
-To mój obowiązek.
-Twoim obowiązkiem jest iść tam na pewną śmierć?-Spytał.
-Tak...-Odpowiedziałem i wstałem.Trzy pierwsze kroki sprawiały mi ból,ale po czwartym już udawałem,że go nie czuję.Umrę...dla sfory i dla Nixy...żeby w przyszłości nasze szczeniaki mogły swobodnie chodzić po sforze bez obawy przed wilkami.
Jared poszedł niepewnie za mną aż na polanę gdzie ciągle zbierały się wilki.Ludzie już powoli odchodzili.
-Idz lepiej do siebie.-Powiedziałem cicho,a na polanie zebrali się wojownicy.Brakowało mi tylko Frest'a...kiedy Jared był już bezpieczny zaczęła się walka.Od razu naskoczyłem na jednego z pierwszych wilków.Nasza walka stoczyła się na boku polany i nikt nie zwracał na nas uwagę.Już resztkami sił uderzałem go i gryzłem,ale on udawał,że nic nie czuje i wydawało się tylko,że przybywa mu siły.Kopnął mnie mocno,a ja odleciałem parę metrów dalej.Podszedł do mnie,a ja zwinąłem się z bólu.
-To ty ten Despero?-Spytał zdyszany.-Ten...dowódca dingo.Wojownik oddany w pełni.Dziś słaba resztka prawdziwego dowódcy...mały,mikroskopijny pies bez żadnego znaczenia.-Mówił podchodząc do mnie powoli.Każde słowo bolało mnie jeszcze mocniej niż rany.
-To przez twoją dumę zginęło tyle dingo.Przez twoją głupotę zabili Attakiego!

-Dość!-Krzyknąłem ze łzami w oczach.Zastanawiałem się tylko skąd on o tym wie...ale za krótki czas poznałem odpowiedz.Był to Miskin...kiedyś mój przyjaciel,ale pewnego dnia odszedł by dołączyć do watahy.
-Miskin...proszę...litości.-Powiedziałem bardzo cicho i nie wiem czy nawet to usłyszał.Wilk zaśmiał się szyderczo i pokręcił głową.
-Czemu niby?-Spytał kładąc łapę na moim barku.
-Mam rodzinę...wspaniałą partnerkę i szczeniaki.-Odpowiedziałem.
-Rodzinę...słowo niedawno dla ciebie obce.-Powiedział.Wtedy zwołał do siebie jeszcze trzy wilki,a one wywlokły mnie głęboko w las.Jeden przytrzymywał mnie przy drzewie,a drugi strasznie bił.Po drzewie spływała moja...niewinna krew.
-Zrobię wszystko tylko zostawcie sforę!-Krzyknąłem już ledwo żywy.-Proszę!
-Dość.-Powiedział Miskin kiedy zobaczył,że jestem już wykończony.Wilk puścił mnie,a ja padłem na ziemię.Dyszałem głośno i zaciskałem co chwilę powieki.
-Niech teraz cię zobaczą.Byłeś kiedyś zwykłym samolubnym idiotą.A teraz...oddałbyś życie za jakąś 
głupią sforę i rodzinę...zostawcie go.Niech umiera przynajmniej w spokoju.-Powiedział i odeszli zostawiając mnie samego.Czyli umrę...to mój koniec?Płakałem...ale nie z powodu ran.Z powodu tego,że zostawiam Nixę,szczeniaki i przyjaciół...czemu?Gdybym mógł jeszcze zobaczyć Nixę...Jared'a...pożegnać się z nimi i przytulić szczeniaki mówiąc,żeby były dzielne.Czemu ten świat jest taki okrutny?Czemu tak szybko?Chcę jeszcze tyle zobaczyć...jeszcze tyle poczuć.Nagle z krzaków wybiegł Jared.Usiadł nad mną.
-Co ci jest?-Spytał zmartwiony.
-Pójdz po Nixę...-Odpowiedziałem mu tylko.Jared wziął mnie tylko na plecy i pobiegł przez pole walki ze mną do medyka.Wtedy straciłem przytomność.

~~~~

Kiedy obudziłem się leżałem cały w bandażach,a nad mną stał medyk.Kręcił głową patrząc na 
otwarte rany i moją łapę którą ledwo mogłem ruszać.Nie wiedziałem co się dzieje i ledwo pamiętałem co się stało.Pozostał tylko straszliwy ból.Nagle wbiegł Jared.


Jared?Czy ktoś uratuje Despero?

sobota, 31 stycznia 2015

Od Despera - CD historii Nixy

-Do siebie.-Odpowiedział oschle i pobiegł.
-Mściciel!-Krzyknęła Nixa.Mściciel biegł dalej.
-Pobiegnę za nim.-Powiedziałem szybko i pobiegłem za Mścicielem.
-Mściciel!Czekaj!!-Krzyczałem.
-Zostaw mnie!-Odpowiedział i przyspieszył.
Wreszcie go dogoniłem i zatrzymałem.
-Puść mnie.-Warknął.
-Co się stało?-Spytałem.
-I ty się jeszcze pytasz?-Spytał ze łzami w oczach,ale szybko je powstrzymał.-Ty w ogóle się mną nie przejmujesz!Wychodzę tak od dobrych paru nocy!Uciekam!Na pustynię do innych dingo...wypuść mnie...-Powiedział,a ja przestałem go trzymać.
-Ja nie czuję się tu swój...każdy się ze mnie śmieje...z mojego imienia,a tam?Traktują mnie zupełnie inaczej...

Nixa?

Od Despero - CD historii Jared'a

-Nie wiem...przybywa ich i przybywa...-Odpowiedziałem poważnie chociaż smutek aż mi się ciskał na pysk.
-Jeśli to się nie skończy...to koniec.-Dodałem po chwili i spojrzałem się na dość sporą ranę na łapie i ślad po kuli w boku.
-A tak zmieniając temat...bardzo dobrze Ci idzie. Byłby z Ciebie niezły wojownik.-Powiedziałem i uśmiechnąłem się lekko.

Jared?

Od Despera - CD historii Jared'a

-Nie wiem...przybywa ich i przybywa...-Odpowiedziałem poważnie chociaż smutek aż mi się ciskał na pysk.
-Jeśli to się nie skończy...to koniec.-Dodałem po chwili i spojrzałem się na dość sporą ranę na łapie i ślad po kuli w boku.
-A tak zmieniając temat...bardzo dobrze Ci idzie.Byłby z Ciebie niezły wojownik.-Powiedziałem i uśmiechnąłem się lekko.

Jared?

piątek, 30 stycznia 2015

Od Despero - CD historii Nixy

Tylko nie widziałem jednego szczeniaka. Był to Mściciel...siedział jak zwykle w kącie użalając się nad sobą.
-O co chodzi?-Spytałem.
-O nic.-Odwrócił się do mnie plecami i wyszedł z jaskini. Nie wiedziałem czy iść za nim czy powiedzieć o tym Nixie.

Nixa?

Od Despera - CD historii Jared'a

Kiedy Jared wszedł odwróciłem się od razu w jego stronę.
-Lepiej się czujesz?-Spytał.
-Czemu to zrobiłeś...?
-Ale co?
-Czemu mnie tam nie zostawiłeś...przecież sam ryzykowałeś życie by mnie uratować...-Odpowiedziałem.

Jared?

czwartek, 29 stycznia 2015

Od Despero - CD historii Jared'a

-Uciekajcie!-Krzyknąłem tylko, a Flama i szczeniaki uciekli. Jared też chciał uciec, ale ja go zatrzymałem.
-O co chodzi?-Spytał lekko przestraszony.
-Chodź.-Powiedziałem tylko, a Jared poszedł za mną. Wdrapałem się na najbliższe drzewo, a Jared za mną.
-Musisz pomóc nam w walce...
-Ale...
-Już jest bardzo mało wojowników, a inni boją się nawet wyjść z nory.-Odpowiedziałem stanowczo.

Jared?

Od Despero - CD historii Nixy

Szczeniaki zmierzyły wzrokiem swojego nowego nauczyciela. Mściciel spojrzał się na niego wyzywająco i wszedł przodem do jaskini. Za nim reszta szczeniaków. Kiedy wszyscy weszli Nixa podeszła do psa, który miał uczyć nasze szczeniaki i przez krótką chwilę rozmawiali.

Nixa?

Od Despero - CD historii Nixy

Połowa szczeniaków niebyła zadowolona z tego, że musi iść do szkoły.
-A czemu sami nas nie nauczycie?-Spytał Mściciel siedzący w ciemnym rogu jaskini.
-A po co nam dobre wychowanie?-Spytał Niburu.
Zaczęły się inne pytania.
-Musicie się uczyć od prawdziwych nauczycieli.-Wyjaśniłem.

Nixa? Szczeniaki?

Od Despero - CD historii Jared'a

Pod czas kiedy Jared biegał ostrzegając wszystkich członków sfory ja walczyłem z jednym z wilków. Pokonałem go i rzuciłem o drzewo obok. Potem naskoczyły na mnie aż trzy wilki, a człowiek zaczął we mnie celować. Nagle na polanę wbiegł Jared.
-Oszalałeś?!-Krzyknąłem, bo nic nie było słychać i zacząłem unikać ataku.
-Uciekaj!-Znów krzyknąłem.

Jared?

Od Despero - CD historii Jaread'a

-Co się stało?!-Spytał zdyszany Jaread.
-Z prawej nadchodzą wilki, a z lewej ludzie.-Odpowiedziałem. Pewnie ominęli kanion i zapuścili się aż tu albo wszystkich już powybijali. Bałem się...bałem się, że ten koszmar powróci.Wszyscy wojownicy zebrali się na polanie.

Jaread?

Od Despero - CD historii Nixy

Kiedy Nixa się obudziła dopiero pozwolono mi wejść. Kiedy wszedłem do jaskini od razu przeniosłem wzrok na Nixę i leżące obok niej szczeniaki. Uśmiechnąłem się i przytuliłem Nixę, a potem przyjrzałem się uważnie szczeniakom. Każdemu nadaliśmy wspólnie imiona.

Nixa?

Od Despero - CD historii Jaread'a

Wtedy jeden z głównych wojowników wyszedł z ukrycia i podszedł do Jaread'a z groźnym wyrazem psyka.Wypiął klatkę piersiową pchając psa aż do ściany kanionu.
-Pytasz dlaczego się Ciebie boimy?-Zaczął.-Bo jesteście bezwzględnymi mordercami.-Warknął.
-Właśnie!-Dodał drugi wojownik wychodzący z ukrycia.
Wtedy podszedłem i rozdzieliłem wojownika i Jaread'a mówiąc:
-Jakoś na to zaradzimy...
-Zawsze tak mówisz!Co z ciebie z zastępca alfy jak pozwalasz by twoi poddani ginęli dzień w dzień!-Zaczął wojownik i popchnął mnie na ścianę z taką siłą,że aż upadłem na ziemię.
-Bruto!-Krzyknął Zirgos do wojownika.
-On ma racje!-Krzyknęła jedna z suczek dingo.
-Dość tego!Dość tego!Dość tego!-Krzyczeli wszyscy po kolei.
-CISZA!-Krzyknąłem,a wszyscy umilkli.-Staram się jak mogę!Nic nie poradzę na ludzi ani na inne psy!Zostaje nam tylko walka!-Dokończyłem wchodząc na podwyższenie.
-Dobrze mówi!-Poparł mnie Zirgos i wlazł ledwo na podwyższenie.Wtedy wszyscy razem zawyli na znak,że tak zrobią i przygotowywali się do wyjścia.Siedziałem z Jaread'em na wysokiej skale obserwując jak inni szykują się do walki.
-Zle to wygląda...-Powiedział Zirgos który wrócił od medyka.
-Wiem...muszę wracać.Wiem co powiedzą inni.Że jestem tchórzem...nieodpowiedzialnym przywódcą...oszustem i zdrajcą.-Odpowiedziałem ze smutkiem i wstałem,a za mną Jaread.

Jaread?

środa, 28 stycznia 2015

OD Despera - CD historii Jareada

-Trochę...-Powiedziałem zasmucony.-Ale nie dopuszczę do tego żeby zabijano niewinne dingo które wchodzą na ten teren.-Powiedziałem pewny siebie i spoważniałem.
-Ja już będę musiał się zbierać...-Powiedziałem po chwili.
-Dokąd idziesz?-Spytał.
-Chciałem iść do kanionu...muszę zobaczyć jak ma się sfora po tym ataku ludzi.Jak chcesz to możesz iść ze mną...-Powiedziałem,a Jaread poszedł na początku trochę niepewnie wolno za mną.

~~~

Kiedy byliśmy już przy kanionie na przeciw wybiegł nam Zirgos - dowódca wojowników.Strasznie poraniony i można powiedzieć,że ledwo żywy.Padł przed mną na ziemię ciężko oddychając.
-D-D-Despero?-Spytał cicho.
-Tak.-Odpowiedziałem i pomogłem mu wstać.
Jaread zmierzył wzrokiem dowódcę.
-Co się stało?-Spytałem spokojnie.
-Ludzie...oni tu byli.Trzech morderców nie żyje.-Odpowiedział i złapał się za ranę na brzuchu.
-Nie mogę tu zostać Zirgos...mam rodzinę.Chciałem tylko upewnić się,że z wami wszystko dobrze.-Powiedziałem i spojrzałem mu w oczy.Potem poszliśmy wolno do kanionu gdzie była cała sfora.Wszyscy z swoich ukryć patrzyli na mnie,ale nikt nie wybiegał.Chyba bali się Jaread'a,bo większość oczy było skierowane właśnie na niego.Wojownicy powoli wychodzili z ukryć prosto na Jaread'a,ale ja zatrzymałem ich łapą.Widać było,że pies nie był tu mile widziany.

Jaread?

Od Despera - CD historii Jareda

Uśmiechnąłem się tylko.
-Jasne.-Odpowiedziałem.
Chyba pierwszy raz w życiu ktoś powiedział mi,że na początku mnie się bał.Wszyscy zgrywali takich twardzieli licząc na to,że zyskają moją przyjazń i przy okazji swojego osobistego strażnika.Kiedy Jared to mówił nie widziałem w jego oczach takiego czegoś czego u innych psów,ale już mniejsza o to.
-Mogę tylko o coś spytać?-Spytałem trochę niepewnie.
-O co?
-Co się stało zanim tu przybyłem?Wiem tylko,że teraz jest jakaś wojna między jakąś watahą...-Odpowiedziałem.

(Jared?)

Od Despera - CD historii Jared'a

-Na to wygląda.-Odpowiedziałem,a na moim pysku pojawił się nawet mały cień uśmiechu.Widziałem,że na początku się mnie bał...ale już nie jestem taki jaki byłem wcześniej.Wtedy odwróciłem się i chciałem już iść w swoją stronę,ale Jaread mnie zatrzymał.

Jared?