Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Devo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Devo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 lipca 2016

Od Devo - CD historii Easy


*****

Następnego dnia, upolowałem sarnę dla siebie i Easy i przyniosłem ją do domu na śniadanie. Dzisiaj chciałem zrobić przyjemność dla borderki. Pomyślałem, że możemy zrobić sobie wycieczkę do Pyskowic i popatrzeć, jak tam żyją psy z ludźmi. Szczerze, nie wyobrażałem sobie miejsca w czyimś domu, legowisku. Wolałem Sforę Psiego Głosu, życie wokół przyjaciół i mojej pół-partnerki. 
Kiedy Easy wstała, na powitanie pocałowałem ją w czoło. 
- Dzisiaj ja upolowałem śniadanie i mam propozycję. Co powiesz na wycieczkę do Pyskowic? - zapytałem, prezentując swój uśmiech. 
Na początku suczka się chwilę zastanawiała, ale w końcu zgodziła się, po czym zasiadła ze mną do jedzenia.
Po naszym śniadanku, wyszliśmy z jaskini i poszliśmy prosto do miasteczka, gdzie mieszkają ludzie.
Szliśmy bez słowa, a ja w głowie zbierałem myśli. Co by było, gdybym był domowym psem? Zapewne nie poznałbym Easy, co już jest wielką stratą. I nie byłbym wojownikiem, a cały dzień leżałbym w legowisku, czekając na długi spacerek z właścicielem.
Niedługo potem, wreszcie trafiliśmy do Pyskowic. Ja i Easy wesoło merdaliśmy ogonem na widok tego miasteczka. Pełno kwiatów, ulic, sklepów. I ludzi. Zapytałem siebie, a co, jeśli ktoś nas złapie...? Musimy być ostrożni, bo chcę dzisiaj wrócić do SPG.
Spacerowaliśmy razem uliczkami miasteczka. Miały dość ciekawe nazwy... ulica 3 Maja, Kwiecista czy też ulica Psia.
- Bardzo ładnie tu. - powiedziałem do swojej pół-partnerki, a ona skinęła głową i się lekko uśmiechnęła.
Odwzajemniłem jej gest, ale uśmiech nie na długo tkwił na moim pysku. Niedługo potem, niespodziewanie stanąłem i wpatrywałem się w ulicę. Miałem wrażenie, jakby to było to miejsce, w którym moja mama została potrącona przez samochód.
- Devo...? - Easy stanęła obok mnie, a po chwili zrozumiała, o co mi chodzi i posmutniała.
Smutnym wzrokiem wpatrywałem się w pasy. Mama chciała tylko dać Horizonowi naszyjnik... ale nie zauważyła samochodu. Bez słowa przeszedłem szybko koło przejścia dla pieszych i szedłem dalej. Easy poszła za mną.
Stanąłem niedaleko eleganckiej restauracji. Z jej środka wychodziły na zewnątrz wspaniałe zapachy. Uśmiechnąłem się lekko i odwróciłem się w stronę suczki.
- Masz może ochotę na obiad? - zaśmiałem się.

Easy? Wreszcie powracam do pisania!

poniedziałek, 7 marca 2016

Od Devo - CD historii Easy

Było już po północy. Horizon niedawno zasnął, a ja sprawdzałem, czy wszystko spakowałem. Robiłem to kilkanaście razy, nawet jeśli doskonale wiedziałem, że już nie został po mnie żaden ślad w jaskini. Żaden oprócz kartki dla mojego brata z informacją, że wyniosłem się z naszego domu.
Odetchnąłem z ulgą i wyszedłem z jaskini. W końcu to zrobiłem. Nareszcie zamieszkam z Easy.
Zacząłem iść w stronę jej jaskini. W razie gdybym zapomniał, gdzie się znajdowała, suczka wcześniej mnie poinformowała, że mieszka na Romantycznej Łące... idealne miejsce dla dwojga, czyż nie?
Kiedy dotarłem na miejsce, delikatnie zapukałem. Kiedy Easy mnie zobaczyła, od razu rzuciła się na moją szyję.
- Cześć. - uśmiechnąłem się na jej widok.
- Witam w Twoim nowym domu, Devo. - zaśmiała się i pozwoliła mi wejść do środka.
Jaskinia była ogromna, chociaż nie wiem, czy tak duża, jak ta w której mieszkałem z Horizonem. Była jeszcze piękniejsza i chociaż nie było w niej takich rzeczy rozrywkowych, jak w mojej starej, to z chęcią tu zadomowiłem się.
Od razu padłem na łóżko, a moje rzeczy rzuciłem gdzieś w kąt, na co Easy zaczęła się śmiać. A ja razem z nią śmiałem się do samego rana...

******
Minęło kilka tygodni, a już coś zniszczyło moje szczęście. Śmierć mamy i spowodowana tym "depresja" mojego taty zepsuła mój, i mojego rodzeństwa humor. Dzisiaj po raz pierwszy po utraty Green, mieliśmy wszyscy razem zjeść kolację. Po raz pierwszy chciałem o siebie naprawdę zadbać i dobrze wyglądać. Ciekawiło mnie strasznie, jak się tata czuje, Roxo, Raf i też Heaven. Na szczęście Mizu i Easy również miały przyjść i potowarzyszyć nam.
Kiedy zastanawiałem się nad tym, co się zdarzy w ten wieczór, Easy czesała moją sierść.
- Nie mogę się doczekać dzisiejszej kolacji... - przyznała.
- Ja również. Dawno nie widziałem mojego ojca. Mam nadzieję, że dobrze się trzyma... - odpowiedziałem, a Easy skończyła mnie czesać.
- Wyglądasz świetnie. - wyszczerzyła się.
Odwzajemniłem jej gest, a następnie bez słowa wyszliśmy z jaskini i zaczęliśmy iść do domu mojego taty. Droga nie była długa, jednak szedłem szybkim krokiem, jakby zaraz miała się zacząć kolacja.
Kiedy dotarliśmy, delikatnie zapukałem i wszedłem z Easy do środka. Akurat w tym momencie Heaven przytulała się do mojego taty. Zaskoczona, odtuliła się od niego, a następnie spojrzała na mnie i moją pół-partnerkę.
- Cześć, Devo. Hej, Easy. - wymusiła uśmiech.
- Dzień dobry. - powiedziała w jej i mojego taty kierunku.
- Dzień dobry. Cieszę się, że przyszliście. - uśmiechnął się.
Heaven usiadła w kącie, a po chwili przyszła Roxolanne, jeszcze później Horizon z Mizu, na samym końcu Raf. Zaczęła się kolacja. Staraliśmy się być w jak najlepszym humorze, chociaż nie jedną chwilę mieliśmy łzę w oku, kiedy ktoś coś wspomniał o mamie. Strasznie za nią tęskniliśmy. Mimo tego, że trochę czasu już minęło od jej śmierci, smutek pozostał.
 
Easy? Przepraszam, że tak długo czekałaś...

sobota, 2 stycznia 2016

Od Devo - CD historii Easy

  - Ja też nie jestem gotowa na partnerstwo... - zaczęła, z każdym słowem ściszając głos. 
Serce szybciej mi biło. Czekałem nieciepliwie na odpowiedź. Tymczasem po jej "policzkach" spływały łzy.
- Ale kocham cię, Devo. Tak. - wyszeptała. - Zostanę twoją... pół-partnerką. 
W myślach wykrzyczałem głośne "TAK"! Nigdy nie czułem takiej euforii. Po słowach Easy dostałem jakiejś niezwykłej energii i żądzy do działania. Słowo "pół-partnerka" brzmiało tak dziwnie, a zarazem wyjątkowo. To było coś innego od partnerstwa, ale jednak dawało tą samą siłę i radość. 
Zakręciło mi się w głowie. Nawet nie wiem kiedy, nasze pyski zetknęły się ze sobą. W głowie usłyszałem oklaski, te same jak wtedy, gdy po raz pierwszy raz pocałowałem się z Easy. Haczyk był taki, że tym razem nikt nam nie klaskał. 
Dopiero po dłuższej chwili, odsunęliśmy się od siebie. Suczka uniosła wzrok, żeby spojrzeć mi w oczy. Uśmiechnęła się, na co ja automatycznie odwzajemniłem. Jej oczy były przepełnione radością, ale nie tak dużą, jaką kiedykolwiek widziałem. Nagle, borderka zbliżyła się do mnie i wtuliła się w moją sierść. 
W mojej głowie wciąż panował szum, jednak to nie przeszkadzało mi w tej chwili. Nigdy w życiu nie byłem taki szczęśliwy. Pytanie o pół-partnerstwo było jednak dobrym pomysłem.
 - To... co teraz? - odezwała się Easy.
Szczerze, to sam nie wiedziałem co robić dalej. Pewnie jak byśmy zostali partnerami, to zaczęlibyśmy się pakować do którejś z naszych jaskiń. Ale byliśmy pół-partnerami.
Suczka znów spojrzała na mnie i uśmiechnęła się blado. Słyszałem jej szybkie bicie serca. Biło zresztą tym samym tempem, co moje. Easy powoli położyła swoją głowę na moim "ramieniu", a ja próbowałem w głowie sklecić zdanie, które chciałem powiedzieć. 
- M-Może zamieszkamy r-razem? - zapytałem niepewnie. 
Oczy Easy gwałtownie powiększyły się, lecz potem odpowiedziała:
- Tylko u kogo...?
- Emm... może u Ciebie? 

*******

Wszedłem do domu i od razu zacząłem się pakować. Panowała mną ekscytacja, a jednocześnie niepokój. Nie pomyślałem nad reakcją mojego brata. Z drugiej strony dobrze wiedziałem, że nie będę z nim mieszkał całe życie.
Nagle, do domu wszedł Horizon. Prawdopodobnie był po spotkaniu z Mizu, z którą zresztą ostatnio często się spotykał.
- Hej, gdzie się wybierasz? - zapytał zaskoczony.
- Wyprowadzam się do Easy. - odpowiedziałem, w głowie myśląc jak dziwnie brzmi nasz dialog.
Mój brat nic nie odpowiedział tylko odszedł do swojej sypialni. 

Easy? 
Przepraszam, że dopiero teraz odpisałam.

niedziela, 22 listopada 2015

Od Devo - CD historii Easy

Wróciłem do domu. Było już dosyć późno, więc do jaskini już dawno wrócił mój brat.
- Cześć. Słyszałem, że byłeś odwiedzić Frei. - uśmiechnął się Bring.
- Tak, odwiedziłem ją z Easy.
- Nie dziwię się. Cały czas o niej myślisz i spędzasz z nią swój cały wolny czas.
Nastała cisza. Dobrze wiedziałem, co mi zaraz mój brat zasugeruje.
- Dlaczego nie zapytasz się jej o partnerstwo? Mogłaby u nas zamieszkać, albo ty z nią... i oficjalnie bylibyście parą. - powiedział.
- A ty po kilku dniach po wyznaniu miłości byłbyś z suczką? - mruknąłem.
Mój brat nic nie odpowiedział. Ja poszedłem do swojej sypialni i od razu walnąłem się na łóżko.
Nie mogłem jednak zasnąć, bo w głowie cały czas chodziły mi słowa Horizona. "Dlaczego nie zapytasz się jej o partnerstwo?"... sam nie wiedziałem dlaczego. Może jakaś cząstka starego Devo została we mnie? Albo po prostu nie chcę się jeszcze wiązać w takim wieku?

Następnego dnia zmęczony wyszedłem z łóżka i poszedłem zjeść resztki jelenia na śniadanie. Wyciągnąłem ze spiżarni mięso i zacząłem jeść. Po kilku minutach, usłyszałem głos swojego brata.
- Cześć. - powiedział.
- Cześć, jak się spało? - zapytałem, starając się nie wracać do wczorajszego tematu.
- Dobrze. Słuchaj... Nasi rodzice niedługo po wyznaniu miłości byli razem.
Spojrzałem na niego, jak na idiotę. Jak to możliwe? Aż tak byli w sobie zakochani?
Nagle usłyszeliśmy pukanie do jaskini. Wstałem i poszedłem zobaczyć, kto przyszedł pod nasze drzwi. To była Easy.
Przywitałem się z nią i czule ją pocałowałem. Weszliśmy do środka, a na widok mojej ukochanej brat uśmiechnął się szeroko.
- To ja może Was zostawię... gołąbeczki. - zaśmiał się.
Spojrzałem na niego złośliwym wzrokiem, a ten ponownie się uśmiechnął i poszedł do swojego pokoju.
Zostałem sam z Easy. Uśmiechnęła się szeroko, a ja odwzajemniłem ten gest. Cieszyłem się, że przyszła mnie odwiedzić.
W głowie nastała pewna myśl. A co gdybym ja i suczka byli pół-parą? Nie byłem gotowy na "pełne" partnerstwo, ona też nie... Ale myślę, że byliśmy gotowi chociaż na pół-partnerstwo.
Zjadłem z nią prędko śniadanie i poprosiłem ją, żeby zamknęła oczy. Musiałem długo ją namawiać, żeby to zrobiła. Kiedy w końcu były zamknięte, wziąłem ją za łapę i zaprowadziłem ją niedaleko mojego i Bringa mieszkania. Było tam mnóstwo drzew, a że zima się kończyła, pięknie tam wyglądało.
- Easy... Myślę, że powinniśmy wykonać "kolejny krok".. Wszyscy tak myślą, przynajmniej wszyscy z mojego grona. - zacząłem, trochę poddenerwowany.
Wiedziałem, jak wygląda poproszenie o partnerstwo, ale o PÓŁ-partnerstwo? Kompletnie nie miałem pojęcia jak się zachować, jednak borderka cierpliwie czekała, aż coś dopowiem.
- Nie jestem jednak gotowy na partnerstwo... Czy moglibyśmy być najpierw pół-parą...? - zapytałem niepewnie.

Easy? 
Ja również nie miałam weny. :<

sobota, 7 listopada 2015

Od Devo - CD historii Easy

- A pamiętasz, kiedy spotkałem Mizu? Jakim byłem egoistą i rasistą... - powiedział, wspominając jedno z wydarzeń swojego dzieciństwa.
Dawno nie widział przyjaciółki, odkąd tylko stracił do niej zaufanie. Z Horizonem się jednak pogodził, chociaż nigdy nie zapomniał, że znalazł się z waderą w sypialni.
- Ale się zmieniłeś i to jest najważniejsze. - uśmiechnęła się.
- Heh... To ty zmieniłaś mnie. - podkreślił słowo "ty" i objął ją.
Długo jeszcze wspominali, aż powoli wszyscy zaczęli wstawać i wracać do domu. Wśród niektórych widział Heaven, która ledwo trzymała się na nogach łapach. Z daleka jeszcze widział Mizu z Kaze. Oboje uśmiechnęli się na widok bordera z jego ukochaną. Odwzajemnił ten gest, chociaż uraz do wadery nie znikł.
Niedługo potem Easy również musiała wrócić do swojej jaskini. Devo oczywiście zaprowadził ją. Gdy tylko znaleźli się pod grotą znajdującej się w Romantycznej Łące, pies pożegnał ją czułym pocałunkiem.
- Do zobaczenia, Easy. - powiedział.
- Do zobaczenia, Devo. - odpowiedziała z szerokim uśmiechem na pysku.
I border odszedł. Powoli znikał z oczu borderki, zanurzając się w kwiatach...

*******

Był wieczór. Horizon siedział w swojej sypialni. Devo postanowił do niego pójść. Chciał z nim porozmawiać. Ostatnio jego brat nie spotykał się z żadnymi suczkami. Dla bordera było to tak dziwne, że aż zaczął się zastanawiać, czy owczarek się nie rozchorował.
Wszedł do pokoju swojego brata. Na łóżku leżał Horizon, rozmarzony. Pies usiadł obok niego i zapytał:
- Coś się stało? Ostatnio nie chodzisz za suczkami... Tata Cię zmienił? 
- Nic mi nie jest. Sam się zmieniłem. Nie chcę już nigdy być taki, jaki byłem. - odparł owczarek.
Devo kiwnął głową obojętnie, jednak w głębi serca ucieszył się ze zmiany Bringa.
- Mnie tam Easy zmieniła. Z nią czuję się... jak nigdy dotąd. Przy niej po prostu jestem inny. - wyznał border. 
- Jesteś zakochany. - uśmiechnął się Bring. 
- Wiem. I mam nadzieję, że ty również kiedyś taki będziesz. 
Nagle oboje usłyszeli głośne pukanie do drzwi ich ogromnej jaskini. Devo poszedł zobaczyć, kto to. 
To była Easy. Łzy leciały jej po "policzkach". 
- Easy... Co się stało? - zapytał. 
Borderka weszła do środka i zaczęła opowiadać. 
- F-Frei jest w szpitalu... P-P-Przez pół roku... N-Nie będzie mogła walczyć... -  Młoda Beta nie mogła powstrzymać się przed płaczem.
Syn Alex'a i Green Day przyciągnął swoją ukochaną do siebie. Nie mógł znieść tego, że ona cierpi. 
Wyobraził sobie, co by było, gdyby to ktoś z jego rodzeństwa miał podobny wypadek co Freiheit. Wiedział doskonale, że czułby to samo, co Easy w tamtej chwili. 
- Nie martw się... Jutro z Tobą ją odwiedzę. Obiecuję. - spojrzał jej w oczy. 
Suczka kiwnęła głową. Devo zaprowadził ją do swojej sypialni i powiedział, że dziś będzie mogła tu spać. Ona odmawiała, jednak w końcu zgodziła się. Wskoczyła do łóżka i od razu zasnęła. Border położył się obok niej i również zamknął oczy. 

Następnego dnia razem z Easy zjadł śniadanie. Horizon jeszcze spał, co go nie dziwiło. Kiedy tylko zjedli przygotowanego wcześniej przez psa jelenia, razem wybrali się do szpitala. 
Gdy tylko tam weszli, spotkali Gerisa i Alex'a. Gdy tylko dorośli zobaczyli trzymającą się parę, od razu do nich podeszli i zaczęli wypytywać. 
- Zostaliście partnerami? - Beta i ojciec Devo prawie równocześnie zapytali. 
- Tato, po trzydniowym wyznaniu miłości byłeś z mamą? - border zapytał lekarza. 
Alex się nie odezwał. Wskazał salę, w której leżała Frei i odszedł z Gerisem. 
Gdy tylko Devo i Easy weszli do sali, zobaczyli Młodą Betę i Rafaello. 
- Rafaello! Frei! - Border ucieszył się na widok przyrodniego brata z jego przyjaciółką. 
Uściskał Rafa, a Easy przytuliła swoją siostrę. 
- Wczoraj byłem u Ciebie... Otworzył mi Horizon. - powiedział przyrodni syn Alex'a. 
- Widocznie poszedłem coś upolować bądź byłem z Easy. - odparł. 
- To Wy parą jesteście? - zapytała Frei. 
Devo i Easy zaczęli opowiadać, co działo się w ciągu ostatnich kilku dni.

Easy? ^^

niedziela, 1 listopada 2015

Od Devo - CD historii Easy

Rozumieli się bez słów.
Jej oczy były zapełnione szczęściem i miłością. Jego zresztą również.
Uśmiechnęła się w jego stronę. Devo odwzajemnił uśmiech suczki. Zbliżył się do niej tak blisko, że słyszał bicie jej serca. Biło tak samo, jak jego. Bardzo szybko.
Chociaż wszyscy uczestnicy imprezy w jego i Horizonie domu obserwowali, co się działo między Easy a borderem, wydawało mu się, że są zupełnie sami. Nawet nie zauważył, kiedy jego brat zaprowadził wszystkie psy z powrotem do domku.
- Zakochałem się w Tobie. Do szaleństwa. I żadna obietnica tego nie zmieni. - szepnął do niej.
Borderka zarumieniła się. Taka odpowiedź Devo wystarczała w zupełności. Dobrze wiedział, co czuła do niego jego najlepsza przyjaciółka.
Słońce zaczęło zachodzić. Oboje przenieśli wzrok na zjawisko. Easy złapała bordera za rękę, ponownie się uśmiechając. Devo odwzajemnił ten gest. Uśmiech nie schodził mu z twarzy, gdyż do końca dnia był przy swojej ukochanej.

Otworzył oczy. Wtulona w niego spała Easy. Devo w głowie szukał informacji, co zrobił z suczką, gdy słońce zeszło. Prawdopodobnie poszli spać.
Rozejrzał się. Byli w ogrodzie, tuż przy drzwiach do domu, okryci... śniegiem. Pies zdziwił się, ponieważ nie czuł wcale zimna.
"Pewnie spadnął w nocy." - pomyślał i czekał cierpliwie, aż jego ukochana otworzy oczy.
Nie musiał długo czekać. Kiedy Easy to zrobiła, uśmiechnął się do niej i powiedział:
- Dzień dobry, księżniczko.
- Księżniczko, mówisz. - zaśmiała się i delikatnie go pocałowała.
Ten znów poczuł się w niebie, jak wtedy, kiedy przekroczył barierę, która dzieliła ich ponad rok.
Razem wyszli z śniegu i wkroczyli do domu. Wszędzie spali imprezowicze, w tym o dziwo Heaven. Od większości z nich czuć było alkohol, jednak to nie przeszkadzało dwójce. Przez chwilę border zastanawiał się, gdzie jest Horizon, aż w końcu uświadomił sobie, że pewnie spędził noc z którąś z suczek. Normalnie pewnie zastanawiałby się, jak on wybrał tą jedną z kilkunastu, ale w tej chwili go to nie obchodziło. Teraz ważna była dla niego ta jedyna - Easy.
To ona zmieniła bordera. Nie był już tym flirciarzem, jak jego brat. Teraz? Po uszy zakochany w swojej najlepszej przyjaciółce. Zresztą już kochał się w niej jako szczeniak.
Życzył z całego serca swojemu bratu, żeby również miał swoją wybrankę, taką, która roztopiłaby jego lodowate serce i została z nim do końca jego dni.
Wyciągnął ze spiżarni duży kawał jelenia i położył go na stole. Usiadł obok suczki i zaczęli posiłek.
Podczas śniadania dużo rozmawiali. Wspominali swoje przeżycia, od poznania się do tego wieczoru, kiedy złamali tą obietnicę.
- Wiesz czemu tamtego dnia byłem tak nieśmiały? - zapytał, wspominając dzień ze snem, kiedy ją pocałował.
Sen jemu, jako szczeniakowi strasznie się nie podobał. Jednak teraz mile go wspominał i traktował jak wizję jego wielkich uczuć do Easy.
- Dlaczego? - zapytała zaciekawiona.
- Już wtedy coś do Ciebie czułem. Śniłaś mi się, a raczej my. Byliśmy już dorośli. Pocałowaliśmy się. Tamten sen był jak wizja. - zwierzył się.

Easy? ^^

niedziela, 18 października 2015

Od Devo - CD historii Easy

- Oprócz nich... Gdzieś tu powinna być jeszcze Roxo z Rafem. Ach, no i jeszcze Heaven - pilnująca. - na ostatnie słowo border mruknął.
- Pilnująca?
- Na ostatniej imprezie był alkohol.. A że Heavusia słucha rodziców, to postanowili, że będzie pilnować każdej imprezy, którą zorganizowali.
Przyjaciółka Devo kiwnęła głową i rozejrzała się. Pies uczynił to samo. Znalazł Heaven koło barku, gdzie były drinki - oczywiście bezalkoholowe. Suczka jednak zaglądała do każdego napoju, aż przesadnie,
Przez nią potem nikt nie chciał pić drinków. Devo jednak z Horizonem doskonale wiedział, że tak będzie.
Kiedy jednak (a było to trochę potem) poczuła zmęczenie i ruszyła do sypialni, bracia wyciągnęli butelki zgarnięte z Pyskowic. Wszyscy poczuli zadowolenie i zaczęli pić.
Dużo suczek chciało podejść do Devo, jednak kiedy zauważały, że jest z Easy odsuwały się i myślały, że potem będzie "ich kolej". Tym sposobem Bring miał więcej suczek do flirtu.
Border spędzał na imprezie czas tylko z Easy. Siedzieli razem i rozmawiali na różne tematy. Tak jak zawsze, tylko wyjątkiem było to, że musieli rozmawiać głośniej.
Devo znowu poczuł to samo uczucie do niej. Co z nim jest? On już tego nie powstrzyma. Chyba, że... Skoro jego współlokator flirtuje z różnymi suczkami i potrafi o nich zapominać, to dlaczego nie może porozmawiać z nim?
- Zaraz wrócę, poczekaj. - powiedział do swojej przyjaciółki i ruszył na poszukiwania swojego brata.
Znalazł go z jakąś nieznajomą suczką. Całował się z nią, w sumie to czego innego mógł się spodziewać? Dopiero po kilku minutach, jego brat odwrócił się do niego. Uśmiechnął się szeroko, coś mruknął do suczki. Ta poszła i zostawiła ich samych.
- Co się dzieje tym razem? - zapytał Bring, chociaż miał teorię o tym, co mógł mu powiedzieć wojownik.
Cisza. Border nie umiał tego, co chciał swojemu bratu powiedzieć sformułować w zdania. To nie było tak łatwe, jak myślał.
- Chodzi o Easy, prawda? - po kilku minutach uśmiechnął się i zadał takie pytanie, jakby czytał swojemu współlokatorowi w myślach.
- Taa...
- Naprawdę nie przyszło Ci do głowy, żeby powiedzieć jej swoje uczucia? - prychnął.
- Obietnica...
- ...która była ponad rok temu, Devo. Zresztą... widać, że ona czuje to samo. - uśmiech owczarka stał się jeszcze szerszy.
Border zrobił oczy szczeniaka, jakby właśnie się dowiedział, że jednak dostanie swoje ulubione słodycze. Podziękował Horizonowi i zostawił go samego. Zanim się obejrzał, jego brat powrócił do flirtów.
Devo wrócił do Easy. W głowie miał tylko to, co chciał zrobić. Wyjaśnił swojej przyjaciółce, że musi jej coś powiedzieć i chce to rzec na osobności. Ta zgodziła się na chwilowe opuszczenie imprezy. Złapał ją za łapę i przeprowadził przez wyjście. Wszyscy jego znajomi wyglądali (w tym Heaven), jakby chcieli mu powiedzieć "Dajesz, Devo! Niech to będzie ta jedyna!". Ciekawy był, jak on będzie reagować, kiedy to Horizon będzie chciał wyznać suczce uczucia większe niż przyjaźń.
Kiedy znaleźli się trochę dalej od domku i nie było już słychać głośnej muzyki, stanął. Easy zrobiła to samo i odwróciła do niego wzrok.
Wziął głęboki oddech i spojrzał w oczy suczki. Były szczęśliwe, jak wtedy, kiedy poznał ją po raz pierwszy i przywitała się z nim mówiąc "Cześć. Mam na imię Easy". To był dla niego szok, że minęło od tego czasu cały rok.
- Easy. Pamiętasz może naszą obietnicę..? - zapytał, nie mając pojęcia od czego zacząć.
Nigdy nie wyznawał miłości. Przedtem były tylko flirty na jedną noc.
Suczka kiwnęła głową.
- I ja... Chciałem Ci powiedzieć, że... Próbowałem się przed tym powstrzymać.. ale...
Mówił w myślach, że da radę. Musi dać. Jego brat przecież mówił, że ona też widocznie coś czuje do niego! I tak powinno być.
- Easy, kocham Cię. - szepnął, z trudem wypowiadając ostatnie słowa.
Cisza. Suczka, w której pies się zauroczył nie wiedziała co powiedzieć. Zarumieniła się na słowa bordera.
- Devo... A co z obietnicą? - powiedziała, jakby obietnica ją blokowała.
Jeszcze nigdy nie złamała obietnicy, nawet jeśli czuła taką potrzebę. Devo zresztą tak samo.
- Wiesz co? - odezwał się i zbliżył się do swojej przyjaciółki.
Easy nic nie odpowiedziała. Czekała, aż coś wojownik dopowie i nie będzie musiała nic mówić.
- Walić zasady. - powiedział i przyciągnął ją do siebie.
Pocałował ją.

Easy? xD


sobota, 17 października 2015

Od Devo - CD historii Horizona

Nagle głos zabrała nasza matka.
- O tym możecie sobie porozmawiać później. Teraz omówimy sprawę ALKOHOLU na imprezie. - powiedziała chłodnym tonem.
Ojciec stanął obok niej. Miał ten sam wyraz "twarzy", co ona - niezbyt przyjemny.
- Przede wszystkim powiecie nam, kto z Was go wziął i skąd. - rzekł Alex.
- No... my... Wzięliśmy go z Pyskowic. - odpowiedziałem.
Horizon spojrzał na mnie tak, jakby teraz to on chciał mnie zabić za wygadanie się rodzicom.
Potem rodzice zadawali nam takie pytania jak: "Ile wzięliście butelek?", "W jakim celu go używaliśmy?", "Ile wypiliście?".
Po wszystkich odpowiedziach, mama westchnęła i odwróciła wzrok w stronę taty. Ten kiwnął głową i coś do niej mruknął.
Odwrócili się do nas i tata rzekł:
- Nie macie kary, w końcu jesteście dorosłymi. Ale od teraz na każdą imprezę ma przychodzić Heaven, dopóki nie skończycie 2 lat. Będzie sprawdzała, czy czasem nie ukrywacie trunku.
Wydałem prawie niegłośne z siebie "Co". Moja siostra była strasznie poważna. Nie chodziła na takie imprezy, jakie organizowałem z Horizonem.

Wyszliśmy z domu rodziców. Z daleka zobaczyłem Rafa. W łapach trzymał ładnie zapakowane pudełko, zapewnie prezent dla rodziców.
- Rodzice mają urodziny? - rzuciłem pytanie, jakby do Horizona.
- Szczerze... nie wiem.
Zaśmiałem się i stałem patrząc na zbliżającego się w naszą stronę przyrodniego brata.
- Cześć. Co tak stoicie? - zapytał.
- Byliśmy już u rodziców.. - powiedziałem równocześnie z Bringiem.
Wegetarianin tylko kiwnął głową i wszedł do jaskini Alexa i Green Day.
Ja i Horizon zaczęliśmy iść w ciszy w stronę naszego domku. W głowie znów zaczęła mi chodzić myśl o moim bracie i Mizu.
Gniew na mojego współlokatora trochę mi zszedł chociaż i tak byłem rozczarowany jego postawą. Miałem nadzieję, że cała ta akcja się jak najszybciej wyjaśni.
- Wiesz... Skoro Heaven ma być z nami na imprezach, może je przełożymy gdzie indziej? - owczarek przerwał ciszę.
- Niby gdzie? W jaskini Alfy? - zaśmiałem się.
- Jej praktycznie nigdy nie ma. - mój brat się uśmiechnął.
Cała sfora wiedziała, że Nageezi planowała odejście ze stanowiska Alfy.
- A tak na serio... To nie wiem. - westchnął mój brat.
- To co teraz? Impreza z Heaven to nie impreza... - powiedziałem.

Horizon? 
Pisałam na tablecie. :D

Od Devo - CD historii Easy

- Easy... - wyszeptał jej imię.
Tylko to w tej chwili potrafił powiedzieć. Brakowało mu jej zapachu, dotyku.
A teraz nareszcie była dorosłą suczką. Taka, jak on. Będzie mogła z nim chodzić na imprezy, spotykać się w każdej chwili.
- Tak mi Ciebie brakowało... - powiedziała.
- Mi Ciebie również. Czekałem na Ciebie... każdego dnia, przed szkołą. - odpowiedział.
- To słodkie. - uśmiechnęła się i pocałowała go w "policzek".
Lekko się zarumienił, ale nie przeszkadzało mu to. Uśmiechnął się jeszcze szerzej do suczki.
Przy niej Devo był zupełnie inny. Nie był tym flirciarzem, jak na tych wszystkich imprezach. Był romantykiem, uśmiechniętym, zakochanym... Chwila. CO?
Dopiero teraz border zdał sobie z tego sprawę, a tak naprawdę był w niej zakochany od bardzo dawna. Teraz już wiedział, czemu tak bardzo chciał odnaleźć Missisipi... Dlaczego tak bardzo chciał, żeby na jej pysku pojawił się uśmiech.
Ale co? Tak z dnia na dzień wyzna jej miłość? Nie... Mógłby zniszczyć przyjaźń, która była między nimi i złamać obietnicę, którą powinien zachować w sercu. Przyjaźń, nie miłość.
- Wiesz... Może uczcimy Twoje opuszczenie szkoły? - zaproponował, po dłuższej chwili ciszy.
- Jak?
- Możemy pójść do mnie, napić się czegoś... Co ty na to?
Kiwnęła głową, a na jej pysku pojawił się szeroki uśmiech.
Razem poszli do domku Devo. Horizon poszedł na flirt do jakiejś suczki, której imienia nawet nie pamiętał.
Border postanowił wziąć ze spiżarni jelenia, który niedawno został przez niego upolowany. Włączył również muzykę z głośników, które zabrał ze swoim bratem z Pyskowic.
- Ładny masz domek. Z kimś jeszcze mieszkasz? - zapytała, kiedy zaczęli jeść.
- Tak, z moim bratem - Horizonem. Myślałem, że ktoś Ci o tym powiedział. - na pysku bordera malowało się zdziwienie.
- Dowiedziałam się, że jesteś wojownikiem. Ale nie widziałam Ciebie w szkole.
- Jestem wojownikiem. Byłem zbyt zajęty chowaniem się pod drzewem, żeby sprawdzić co robisz.
Oboje zaczęli się śmiać. Jej śmiech... dla Devo był idealny. Nie za głośny. Nie taki, jaki miały suczki, z którymi pies zdążył flirtować.
Suczka wstała, border zrobił to samo. Kiedy powstrzymali śmiech, Easy powiedziała:
- Ach, Devo...
- Ach, Easy. - zaśmiał się.
Jego przyjaciółka podeszła do niego bliżej. Cała sytuacja zaczęła przypominać jego sen, za czasów dzieciństwa. Kiedy był szczeniakiem, sytuacja była dla niego obrzydliwa, jednak teraz Devo chciał, żeby działo się tak, jak działo się teraz.

Easy?
Ty możesz wymyślić, co przyjaciółka Devo zrobiła dalej. xD

Od Devo - CD historii Horizona

Chociaż suczka ciągnęła mnie w stronę sypialni, w głowie miałem tylko Easy. W ostatniej chwili odsunąłem się od prawdopodobnie pijanej i powiedziałem:
- Wybacz. Nie dzisiaj.
I odszedłem. Zacząłem szukać mojego brata. Nigdzie go nie było, Mizu też nie.
Na szczęście odnalazłem Kaze.
- Cześć, Kaze. Emm... Jak się bawisz? - zapytałem widząc go w świetnym nastroju.
Pewnie też się czegoś napił.
- Świetnie! Najlepsza impreza ever! A.. wiesz gdzie moja siostra? - Chciałem się o to samo zapytać. Na dodatek nie ma mojego brata...
Do głowy wpadła mi myśl. Może Mizu jest tą kolejną zdobyczą Bringa? Nie mogłem na to pozwolić. Mogłaby to nawet być nasza matka, ale nie ona! Nie moja przyjaciółka!
Widziałem jednak, że pewnie za późno się zorientowałem. Miałem ochotę rozerwać brata i jednocześnie Mizu za to, że dała się nabrać na jego sztuczki.

Imprezy nie miałem siły nawet zakończyć. Większość suczek, które poderwał Horizon zostały w domu na noc.
Wstałem wcześnie rano. Godzina 7. Poszedłem do pokoju Horizona. Spał tam z... Mizu.
Miałem ochotę go rozerwać za to, że zbajerował nawet moją przyjaciółkę. W mojej głowie nastało pytanie: "A co by było, gdyby zrobił to samo z Easy...?". Na bank bym tego nie przeżył.
Zszedłem na dół. Mnóstwo suczek jeszcze pijanych spało na podłodze. Widok mnie rozbawił.
Zjadłem jelenia na śniadanie i zanim ktoś wstał, wyszedłem do moich rodziców. Nie miałem ochoty czekać na mojego brata.

- Devo, kochanie! A gdzie jest twój brat? - zapytała mama.
Postanowiłem jej wszystko opowiedzieć. Nic bym nie mówił, gdyby nie to, że spał z moją przyjaciółką. Wykorzystał ją i jednocześnie mnie zranił. Ja nigdy przecież bym nie flirtował z jego przyjaciółkami!
- Ja mu dam... Nie ma głowy! - powiedział Alex.
- A propo głowy... Jak tutaj przyjdzie twój brat, omówimy sprawę alkoholu na imprezie! - dodała Green.
Świetnie. Mam przerąbane, równo z Horizonem. Chociaż... Może on bardziej.
Nagle do jaskini wszedł mój brat.
- O wilku mowa... - westchnął tata.
Horizon poczuł wzrok naszych rodziców na sobie. Odwrócił się do mnie. Spojrzałem na niego, jakbym miałbym do niego powiedzieć "Jak mogłeś?!".
- Co się stało? - zapytał Horizon.
- A jak myślisz? Nie dość, że na twojej imprezie jest alkohol, to jeszcze flirtujesz z innymi suczkami! Nawet twój brat cię przyłapał z Mizu! - oburzyła się Day.
Brat ponownie odwrócił do mnie wzrok. Doskonale wiedział o co mi chodziło. Chociaż chciał mi wytłumaczyć "że to nie tak, jak myślę", nie chciało mi się wierzyć.

Horizon?

piątek, 16 października 2015

Od Devo - CD historii Mizu

*Akcja opowiadania dzieje się przed przeprowadzką Horizona i Devo*

- Gratulujemy! - okrzyknięli rodzice i zaczęli nas wszystkich ściskać.
A wszystkich czyli mnie i moje rodzeństwo.
Spojrzałem na mamę. Miała łzy w oczach. Patrzyła na na wszystkich z dumą, jednak nie miała pewności, czy damy sobie radę bez niej i Alex'a.
Tata również był z nas zadowolony i zdziwiony, że nawet ja zdałem.
Kiedy skończyły się uściski i gratulacje, zapadło pytanie "Gdzie zamieszkacie i z kim?".
Pierwsza odezwała się Heaven, która oznajmiła, że niedaleko jest jaskinia, w której zamieszka. Mama ucieszyła się, gdyż chciała żebyśmy wszyscy byli jak najbliżej gniazda rodzinnego.
Potem Roxo powiedziała, że zamieszka w centrum naszego sektoru, więc również nie aż tak daleko.
Rafaello również znalazł jaskinię dla siebie.
Głowy mojej rodziny odwróciły się w moją i Horizona stronę. Do głowy wpadł mi świetny pomysł.
- Bring, możemy porozmawiać na osobności? - zapytałem.
- Jasne.
Poszli w kąt, jak najdalej od rodziny.
- Słuchaj, wpadłem na pomysł, że możemy razem zamieszkać! Niedawno widziałem taki domek, w naszym sektorze. Możemy go przerobić, tak jak chcemy. Co prawda, trochę jest stąd, ale..
- Zgoda. - uśmiechnął się.
Odwzajemniłem ten gest. Wróciliśmy do naszej rodziny i oznajmiliśmy, że za mieszkamy razem. Green nie była do końca zadowolona, że będziemy mieszkać trochę dalej, lecz tata nie miał nic przeciwko.

Kiedy wszystko było ustalone, ja i moje rodzeństwo pakowaliśmy swoje rzeczy. Oczywiście nasi rodzice nam pomogli.
Gdy wszyscy byli spakowani, okazało się, że była już poźna godzina. Postanowiliśmy, że jeszcze cala piątka zostanie na noc.

Mizu?

Od Devo - CD historii Horizona

Zaczęliśmy występ. Mnóstwo suczek, które mój brat podrywał pchały się, żeby być najbliżej niego.
Pierwsza piosenka była napisana z pomocą Heaven już daaawno temu. Chociaż raz moja siostra w czymś pomogła i nie było to związane z nauką. 



Suczki piszczały na śpiew ich podrywacza. Ten tylko to wykorzystywał. Potem zaśpiewał jeszcze dwie inne piosenki. 
Kiedy nasz mały koncert się zakończył Horizon oczywiście poszedł flirtować, a nawet więcej.
Ja również poszedłem to zrobić, akurat spotkałem piękną suczkę.
- Cześć, mała. Jestem Devo, brat Horizona. Ale możesz mi mówić... Dev. 
Ta tylko zaśmiała się i tak zaczął się nasz flirt.
Gdy chciała mnie pocałować, zatrzymałem się. Co jest ze mną? Cały czas coś mnie rozprasza.. coś, czego na imprezie brakowało...
Easy? Nie... była za młoda, nie mogła przyjść.* Ale tak mi jej brakowało... Nie. Nie jestem i nie będę w niej zakochany. Mieliśmy umowę, prawie rok temu. Tylko przyjaźń, żadne partnerstwo.
Suczka dalej się na mnie patrzyła. W końcu pozwoliłem jej się pocałować, jakże inaczej.
Choć świetnie całowała, humor mi nie zszedł. Wciąż w głowie miałem ją, Easy...

Horizon? 
Co ty robiłeś w tym czasie?

*- Impreza dalej dzieje się przed dorośnięciem Easy i jej rodzeństwa. ;)

Od Devo - CD historii Horizona

Postanowiłem powiesić jakieś balony, to był jedyny pomysł. Ostatnio w mojej głowie chodziła mi tylko Easy, której nie mogłem zaprosić, bo jeszcze nie ukończyła roku. Poza tym Geris i Another by jej nie wypuścili.
Dekoracje oczywiście były w kolorze domku. Kiedy poszedłem sprawdzić, co robi mój brat, ten krzyknął: "No nie!"
- Co jest? - zapytałem.
- A wiesz, kogo zapraszamy?
Cisza. Horizon westchnął i zaczął proponować gości.
Zaproponował Kaze i Mizu, na co oczywiście się zgodziłem. Bardzo chciałem, żeby moi przyjaciele pojawili się na imprezie. Postanowiliśmy też wziąć naszą siostrę - Roxolanne oraz Rafa. Heaven nie braliśmy, była zbyt sztywna, a poza tym mogłaby nagadać rodzicom, jaka ta impreza była okropna.
Ja zaproponowałem jeszcze Irish i resztę jej rodzeństwa (prócz Jonah'a). Szybko zrezygnowaliśmy z dzieci Despera, gdyż mogli zepsuć całą parapetówkę.
Wybraliśmy jeszcze kilkoro innych psów (głównie suczek) i pobiegliśmy po nich. Na szczęście wszyscy mieli akurat wolny czas i razem z nami poszli do domku.
Zaczęła się impreza. Horizon wytrzasnął z Pyskowic jakieś głośniki, z których dobiegała głośna muzyka. Mieliśmy też przekąski w postaci pieczonych ryb i owoców.
Podczas imprezy mój brat flirtował z innymi suczkami, z kilkoma zdążył już się całować. Roxolanne poznawała innych, między innymi rozmawiała z Kaze i Mizu. Wilki oprócz rozmowy z moją siostrą zajęli się tańcem, podobnie Irish i jeden z jej braci, których zapomniałem imienia.
Nagle muzyka się wyciszyła. Zrobiło się cicho.
Po chwili do domku weszła moja mama - Green Day.

Horizon? Ja też przepraszam za długość...

Mają przerąbane, przeerąbane :D xD

Od Devo - CD historii Easy

*ciąg sprawdzianu kończącego edukację Devo i innych znajduje się w tym opowiadaniu: [klik]*

Devo szybko przypomniał sobie, że o tej godzinie Easy kończy zajęcia. Pobiegł w stronę, gdzie miała mieć lekcje. Kiedy ją zobaczył, pobiegł do niej i mocno przytulił.
- Zdałeś? Gratuluję! - powiedziała.
- Skąd wiesz?
- Nie byłbyś taki szczęśliwy. Znam Cię, Devo.
Szybko przypomniał sobie, że jego przyjaciółka zna go na pamięć, tak, jak jej mama swojego ojca. To się nazywało przyjaźnią. Prawdziwą przyjaźnią, trwającą prawie całe dzieciństwo.
Dzieciństwo... W tej chwili pies uświadomił sobie, że to koniec czasów rodzinnych weekendów i leniuchowania połączonego z rozmyślaniem na temat, kim będzie w przyszłości. Ta przyszłość nadeszła. Stał się dorosłym psem... a jego przyjaciółka, najlepsza przyjaciółka, najdroższa Easy nie.
Szczęście bordera nagle zniknęło. Co prawda Easy nie była aż tak młodsza, jak przykładowo koleżanka jego brata - Horizona (Mikey), jednak 12 dni było dla niego wiecznością. Jak on bez niej wytrzyma? Był przyzwyczajony do tego, że codziennie się z nią widział i siedział w ławce.
- Easy... - szepnął.
Nie wiedział, co powiedzieć. Co teraz będzie bez niej robił?
Niczego jeszcze nie zdążył powiedzieć, gdyż Ross przyszedł po nią i jej rodzeństwo.

Przez następne dni Devo przychodził do szkoły. Może to się wydawać dziwne, jednak to był dla niego jedyny sposób, żeby po prostu zobaczyć swoją przyjaciółkę. Z czasem też inni zaczęli podobnie robić, między innymi jego przyrodni brat, który miał za najlepszą koleżankę siostrę Easy - Freiheit.
Co każdą przerwę przyglądał się, co robiła Easy. Zwykle rozmawiała ze swoim rodzeństwem, a czasem mówiła coś do siebie, jakby miała powtarzać wiadomości do lekcji.
Tęsknił za swoją przyjaciółką. Chciał do niej podejść, przytulić, ale wiedział, że nie powinien wchodzić do szkoły.

Easy?

środa, 14 października 2015

Devo

Nadszedł ten dzień, kiedy szczeniaki Alex'a i Greenie dorosły! :3 Czas tak szybko zleciał.


Imię: Devo
Płeć: pies
Wiek: 1 rok
Rasa: Border collie
Stanowisko: W dziecięcych latach chciał zostać wojownikiem... Jego marzenie się spełniło. 
Partner: Nie jest pewny, czy byłby jej wierny do końca życia. 
Młode: Nigdy! 
Rodzina: 
Matka - Green Day
Ojciec - Alex
Siostry - Roxolanne, Heaven
Bracia - Horizon i jego przyrodni brat Rafaello 
Urodziny: 7 dzień jesieni
Sektor: Avendeer
Cechy: W dzieciństwie był buntowniczym dowcipnisiem. I dalej nim jest. 
Devo jest typowym optymistą. Nigdy nie myśli realistycznie. Lubi opowiadać kawały oraz rozśmieszać innych. Jest to hobby i jednocześnie jego cel w życiu. Od szczeniaka chciał sprawiać uśmiechy na psich pyskach. Sprawiało mu to wielką radość, patrzeć na ich szczęście. 
Kiedy był mały, wierzył w duchy i inne nadprzyrodzone postacie. Pod tym względem też się nie zmienił. Jest strasznie infantylny. 
Pies uwielbia robić imprezy - nie ważne gdzie. W jaskini, pustyni czy nawet nad Stawem Zakochanych! Jeżeli chodzi o miłość, Devo jest wielkim flirciarzem. Wiele suczek mu ulega, między innymi jego romantycznymi piosenkami oraz zaproszeniami na piknik, czy oglądanie zachodu słońca. Jednak border collie nie jest zbytnio angażujący się w związek. Z nim nie ma 100% gwarancji wierności!    
Cechuje go też odwaga, co trochę wymaga od niego zawód wojownika. Jest też silny psychicznie. Nie podda się, będzie walczyć za SPG Forever. Przez jego namiętne walki, podczas których nie mógł się poddawać, stał się uparty jak osioł. Przegrywanie sprawia go wściekłego i niezrównoważonego psa. 
Mimo tych cech, jest świetnym przyjacielem. Pomoże Ci, doradzi... i oczywiście pocieszy! Co prawda, nie można na niego liczyć, jeżeli zostanie partnerem... ale na przyjaźń zdecydowanie tak.
Historia: Urodził się w Sforze Psiego Głosu. Miał mieć jeszcze jednego brata - Huntera, ale on zmarł w wynik wypadku, o którym Devo i jego rodzeństwo prawdopodobnie nie wie. 
Jego dzieciństwo minęło spokojnie... Może poza kilkoma zdarzeniami, jak śpiączka Alex'a czy ataki wilków. Podczas dziecięcych chwil zdobył brata - Rafaello, który zastąpił rodzicom zmarłego Huntera. Zaprzyjaźnił się też z córką Bet - Easy, a został największym wrogiem Dei. Nauczył się również tolerancji - został przyjacielem Kaze i Mizu, którzy byli wyzywani przez wiele rówieśników. Zdobył mnóstwo innych kolegów, na których może dziś liczyć. 
Teraz jest już dorosłym psem. Wyprowadził się od rodziców i zamieszkał z Horizonem w gigantycznej jaskini. Również zaczął pracować jako wojownik. 
Postanowił zostać w Sforze Psiego Głosu. Po co się męczyć długimi (a zarazem męczącymi) podróżami?
Nick na howrse.pl i/lub mail: Belliss



Imię: Heaven
Płeć: suczka
Wiek: 1 rok
Rasa: Owczarek Australijski 
Stanowisko: Śpiew jest jej pasją, a chciała, żeby jej stanowisko było z tym związane. Została śpiewaczką.
Partner: Nie! Chociaż... czuje coś więcej do pewnego dobrze jej znanego border collie'go...
Młode: Widzi się w roli matki. Szczeniaki są jednym z jej największych marzeń. 
Rodzina: 
Matka - Green Day
Ojciec - Alex
Siostra - Roxolanne
Bracia - Horizon, Devo, Rafaello
Urodziny: 7 dzień jesieni
Sektor: Avendeer
Cechy: Pomimo tego, że Heaven przeżyła mnóstwo złych wydarzeń, jest bardzo przyjazna i towarzyska. 
Każdemu pomoże i doradzi. Prawdziwa z niej przyjaciółka. Od zawsze była tolerancyjna i szybko zdobywała nowych znajomych bądź przyjaciół. Również to bardzo troskliwa suczka. Często myśli o swojej rodzinie i odwiedza ich z nadzieją, że nie mają żadnych problemów.
To wielka marzycielka. Zamyka oczy i rozmyśla godzinami, czego nikt nie potrafi jej przerwać. Dosyć rozśpiewana, dlatego też została śpiewaczką. Często pisze dla siebie lub innych teksty piosenek. 
Jest romantyczna, ale to nie flirciara. Czuje już nawet miętę do pewnego border collie'go... 
Nie jest głupia. Nie da się łatwo złapać w pułapkę, co czyni ją sprytną i inteligentną. Podczas nauki w Psiej Szkole, była pilną uczennicą. Teraz wszystkiego, czego się tam nauczyła stosuje w życiu codziennym. Kiedy tylko widzi swoich dawnych nauczycieli, dziękuje im za dobrą naukę. 
Rodzice dosyć dobrze ją wychowali, chociaż idealnej z niej nie zrobili. Potrafi być zazdrosna o swoją rodzinę i przyjaciół. Jest też uparta i wrażliwa. Łatwo ją skrzywdzić psychicznie. 
Historia: Urodziła się w Sforze Psiego Głosu. Miała mieć jeszcze jednego brata - Huntera, ale on zmarł w wynik wypadku, o którym Heaven i jej rodzeństwo prawdopodobnie nie wie. 
Jej dzieciństwo minęło spokojnie... Może poza kilkoma zdarzeniami, jak śpiączka Alex'a czy ataki wilków. Podczas dziecięcych chwil zdobyła brata - Rafaello, który zastąpił rodzicom zmarłego Huntera i stał się jednym z przyjaciół suczki. Jeżeli chodzi o przyjaźnie, to ma ich całkiem sporo. Najbardziej zaprzyjaźniła się z Jonah'em, synem Goury i zmarłego Houstona. Polubiła też resztę jego rodzeństwa. Dla każdego zawsze była tolerancyjna, chociaż nie z każdym szczeniakiem Heaven zdążyła porozmawiać.
Teraz jest już dorosłą suczką. Opuściła dom rodzinny. Znalazła piękną, dużą jaskinię, w której zamieszkała. Zaczęła też pracować jako śpiewaczka, co było jej wielkim marzeniem.
Postanowiła zostać w Sforze Psiego Głosu. Jest jej zbyt wierna, żeby ją opuszczać. Poza tym ma tu rodzinę, bez której trudno byłoby jej przeżyć.
Nick na howrse.pl i/lub mail: Belliss



Imię: Roxolanne
[Roxo, Lanne]
Płeć: suczka
Wiek: rok
Rasa: owczarek australijski.
Głos: Sylwia Banasik
Stanowisko: Psychoterapeutka
Partner: Nie mówię "tak", nie mówię "nie"
Młode: Pożyjemy, zobaczymy
Rodzina:
Matka - Green Day
Ojciec - Alex
Siostra - Heaven
Bracia - Horizon, Devo, Rafaello
Urodziny: 7 dzień Jesieni
Sektor: Avendeer
Cechy: Roxolanne jest oczywiście młodą i pełną energii suczką, która w pełni poświęca się temu co robi. Jak każdy w jej wieku lubi się bawić, choć nie jest też w gorącej wodzie kąpaną imprezowiczką. Narazie nie myśli ani o małżeństwie, ani o szczeniętach. Nie interesuje jej przyszłość. Chociaż sama tego nie widzi, to jednak potrzebuje kogoś kto swoimi słowami i czynami zdołałby odciągnąć ją od pracoholizmu. W przeciwnym razie już zawsze zostanie sama w swojej nowej jaskini z jej sublokatorką, żółtą papugą z czerwonymi policzkami o wdzięcznym imieniu Elanor. Być może znalazłby się jakiś pies, ale zajęłoby to bardzo dużo czasu, ponieważ Lanne ma na pierwszy rzut oka trudny charakter, bo tak na prawdę jej prawdziwe " ja " ukryte jest za szczelną szybą którą stłuc może tylko druga osoba. Jako, że Aussie od dziecka lubiła się uczyć i chciała mieć jakąś ważniejszą rolę w życiu sfory niż jakaś szara myszka kucharka, stała się odpowiedzialna za psychikę innych psów, które mocno przeżywają wojnę. Gdyby można było określić jej charakter ubiorem, z pewnością byłaby cichą bibliotekareczką z okularkami o cienkich oprawkach osadzonymi na nosie oraz krawatem. Niestety, kilka psów skomentowało już jej charakter, który nie pasuje do jej urody. Były to psy próżne, lubiące tylko rozrywkę, ale cóż poradzić.. Taka jest i JA mam szczerą nadzieję, że ta piękna suczka kiedyś zmądrzeje na tyle, że zacznie jeszcze żyć tak jak jej rówieśnicy. Jeśli chodzi zaś o przyjaciół to takowych posiada kilka, znajomych- dużo.
Historia: Roksolanne przyszła na świat jako trzecia z czwórki szczeniąt pierwszego miotu Green Day i Alex'a w sforze Psiego Głosu. Jej zmarłego przed porodem brata zastąpił jej przyszywany border Rafaello. Między innymi przez to, że dowiedziała się co było przyczyną śmierci Huntera,  zdecydowała się pomagać zestresowanym psom i zostać psychoterapeutką. Usamodzielniła się i zamieszkała we własnej skromnej jaskini blisko centrum Avendeer.
Nick na howrse: wercia1002



Imię: Bring The Horizon
[Horizon]
Płeć: pies
Wiek: rok
Rasa: owczarek australijski.
Głos: Jurzyk
Stanowisko: Okulista
Partner: ,a w życiu!
Młode: --||--
Rodzina:
Matka - Green Day
Ojciec - Alex
Siostry - Heaven, Roxolanne
Brat -  Devo, Rafaello
Urodziny: 7 dzień jesieni
Sektor: Avendeer
Cechy: No cóż.. jeśli mam skupić się na jednej cesze tego psa, to z pewnością będzie to niezależność. Powiem też wprost: Horizon ma paskudny charakter. Pies ten nie jest typem romantyka. Nie kochał jeszcze nigdy żadnej dziewczyny, chociaż miał ich dużo nawet jedną z wrogiej watahy przez co miał niezłe kłopoty gdy ją wykorzystał i rzucił.. Kiedyś był nakrapianym cielęciem,  a dziś najbardziej pożądanym psem w całej sforze. W gruncie rzeczy sama nie wiem dlaczego się w nim zakochałam, skoro gdy tylko odwiedza rodziców, oni żegnają go słowami oburzenia: "Horizon!!?"  Gdy ten wybiega w pośpiechu tłumacząc swoje wyjście spotkaniem z "kolejną". Nie wiem też czy ten flirciarz kiedykolwiek się zmieni, jeśli w każdej dziewczynie widzi jedno i to samo. Już jest z nią.. już mają ogłosić partnerstwo.. lądują w łóżku.. koniec. Na drugi dzień wychodzi wcześnie zostawiając na stoliku śniadanie, różę i małą kartkę.. "Taki jestem, wybacz ❤" Nie obchodzi go to, że łamie serca rodzicom i rodzeństwu, bo suczkom raczej nie..są w zbytnim omamie.. Zdobywa nowe dziewczyny w mgnieniu oka jego gadkami o wrażliwości lub innymi.. Dodatkowe względy zawdzięcza swojej posadzie okulisty, zwłaszcza, że w jakimś stopniu poświęca się temu co robi. Jednak ktoś od medycyny to jednak i tak wykształcony lekarz! Pies jest królem imprez i dobrej zabawy uwielbianym przez towarzystwo nie tylko w swoim wieku, ale jest też bardzo samotny pocieszany jedynie przez swoją siostrę Roxo, która dosłownie olewa jego charakter i stara się mu pomóc stać się lepszym i ustatkowanym oraz przez przyjaciółkę Mikey która mu doradza i pociesza, a z wiadomych przyczyn jest na niego wściekła. Rzecz jasna pies nic do niej nie czuje. Uspokaja ją tylko słowami:"Daj spokój, Mikey! ". Czy kiedyś znajdzie się " ta jedyna " która trafi mu do rozumu i do jego pokrytego taflą lodu serca?
Historia: Urodził się jako ostatni z pierwszego miotu lekarza i stratega wojennego Alexa i Green Day. Idąc w ślady ojca postanowił pracować z nim w jednej jaskini i zostać okulistą. Dorósł i jako ostatni wyprowadził się z domu zamieszkując w " willi " (czyt. Dużej jaskini ) w której towarzyszy mu tylko służba i piranie w akwarium w salonie,oraz jego współlokator, brat-Devo, który dzieli z nim nie tylko dom, ale też charakter. Wracając do Bring. Z wygadanego, zabawnego i roztropnego szczeniaka stał się.. nadal wygadanym, zbudowanym i silnym idiotą podrywającym wszystkie "warte jego" suczki.
Nick na howrse: wercia1002


Od Devo - CD historii Mizu

Easy odeszła ze swoim rodzeństwem i innymi szczeniętami na lekcje.
Powoli w moją, Kaze i Mizu stronę podchodzili moje rodzeństwo, Dea ze swoimi braćmi oraz dzieci Goury. Gdy już wszyscy się pojawili, ustawiliśmy się w kolejkę. Ponieważ mój wróg (tak, Dea) wepchał się przede mnie, byłem czwarty.
Chwilę potem pojawiła się Nirvana i odrzekła, że zaczynamy pierwszą część sprawdzianu - walki. Powiedziała, że co drugi pies będzie walczył z hologramem. Ulżyło mi, jednak trochę współczułem Kaze, który był pierwszy i miał sprawdzian z nauczycielką.
Kiedy zaczął iść, ja i Mizu rzuciliśmy w jego stronę krótkie "Powodzenia". Ten tylko lekko się uśmiechnął i poszedł za Nirvaną.
Chwilę potem pojawiła się druga nauczycielka, Rozie. Oznajmiła, że hologram już czeka i zabrała Mizu.
Czekałem, czekałem... Trochę denerwowałem się. Co jeśli wilki nie zaliczą tej części testu?
Wiedziałem dobrze, że takie myślenie nie jest pozytywne, ale nie potrafiłem z tymi myślami walczyć.
Kilka minut później Kaze z uśmiechem wrócił. Kiedy Dea poszła, wilk do mnie podszedł i rzekł:
- Zdałem. Kolejna część to zaprezentowanie polowania. A.. I powodzenia. - uśmiechnął się i odszedł gdzieś.
Po chwili też Mizu wróciła. Widocznie również zdała, gdyż uśmiechała się, a oczy błyszczały ulgą połączoną ze szczęściem. Wziąłem głęboki oddech i poszedłem za Rozie.

- To jest ten hologram? - zapytałem, a nauczycielka tylko kiwnęła głową.
Przyjrzałem się. Hologram przedstawiał wilka, zdecydowanie gotowego do walki. Nie wiem, jak nauczyciele to zrobili, jednak prawdopodobne też było, że wzięli to z Pyskowic.
Zanim Rozie krzyknęła start, wilk chciał na mnie naskoczyć. Szybko zrobiłem unik, co sprawiło, że wilk padł na podłogę. Rozbawiła mnie ta animacja, ale wiedziałem, że nie mogę się długo śmiać. Wskoczyłem na niego i zacząłem go drapać. O dziwo na hologramie nie były pokazane jego rany, lecz słychać było jego krzyki spowodowane bólem, jaki mu sprawiłem. Rozie podała mi coś ostrego. Ja podziękowałem i wsadziłem to w plecy wilka. I tak oto wilk przestał krzyczeć.
- Gratuluję, chociaż zabijanie nie było aż tak potrzebne. - westchnęła.
Obawiałem się najgorszego. Myślałem, że nie zaliczyłem testu, skoro zabiłem wilka... Nawet, jeśli był hologramem.
- Ale zdajesz. - dodała, na co uściskałem ją.
- Dziękuję! - powiedziałem i wybiegłem z sali, w której miałem sprawdzian.

- ZDAŁEM! - krzyknąłem do wszystkich. Z daleka zobaczyłem Mizu i Kaze. Dołączyła też do nich Roxo, która również skończyła tą część sprawdzianu. Pobiegłem do nich i uśmiechnąłem się szeroko.
- Gratulujemy! - powiedzieli prawie równocześnie.
Potem zaczęli się pojawiać koło nas pozostali. Jedni mieli dobre humory, inni nie.
- Czas na kolejną część testu! - usłyszeliśmy Rozie i Nero.
I tak oto zaczęła się kolejna część testu. Tym razem byłem pierwszy, przez co poszedłem za nauczycielem. Słyszałem wiele głosów, które szeptały "Powodzenia".

- Otóż tak. Z daleka jest jezioro z rybami. Musisz jedną złowić.
- C-Co?! - byłem zdziwiony, że Psia Szkoła pozwala na zabijanie podczas sprawdzianu zwierząt.
- Musisz złowić rybę. Całe zadanie. Nie pozwoliliśmy na polowanie wielkich zwierząt, takich jak sarna czy zając.
Kiwnąłem tylko głową i pobiegłem nad jeziorko. Zacząłem łowić. Nie szło mi to najlepiej.
Nagle kilka wyskoczyło z wody. Złapałem jedną z ryb i zaniosłem ją Nero.
- Hmm... Dosyć szybko to zrobiłeś... Ale zdajesz. - powiedział.
Z uśmiechem na twarzy wróciłem do kolejki. Mnóstwo psów zdziwiło się, że tak szybko zrobiłem to zadanie.
Kiedy wszyscy wykonali zadanie, przeszliśmy do ostatniego etapu. Vincenty zaczął nas pytać z zasad dobrego wychowania. Wszyscy dobrze wykonali to zadanie.

- ZDALIŚMY! - wszyscy krzyczeli, oprócz niektórych szczeniaków.
Podszedłem do Kaze i Mizu.
- A, właśnie! Macie dziś urodziny! Przecież to szósty dzień jesieni! - przytuliłem ich i zaśpiewałem im piosenkę "Sto lat".
Byli tak zdziwieni... Przez cały sprawdzian nawet nie pamiętali, że dziś stali się dorosłymi wilkami!

Mizu? Kaze?



niedziela, 11 października 2015

Od Devo - CD historii Mizu

Wszyscy pobiegliśmy na miejsce, gdzie miała się odbyć lekcja wychowania. Na szczęście jeszcze się nie zaczęła, ale gdybyśmy się zorientowali minutę później mogliśmy mieć gwarantowane spóźnienie.
Zdziwiłem się, kiedy zobaczyłem innego nauczyciela, ale szybko przypomniałem sobie, że Salavana nie jest już nauczycielką wychowania.
Niestety, prawie wszystkie miejsca były zajęte. Z tego powodu, ja i Easy musieliśmy zająć miejsca na samym końcu. Był plus, ponieważ siedzieliśmy obok Mizu i Kaze. Więcej czasu na gadanie!
- Dobrze, widzę, że są już wszyscy. Możemy rozpocząć lekcję. Dziś przypomnimy sobie zasady dobrego wychowania, ponieważ większość z Was będzie musiała je mówić z głowy na sprawdzianie. - powiedział Vincent.
Super... Kolejny nauczyciel przypominający o sprawdzianie. Im częściej mi o nim przypominano, tym bardziej byłem zdenerwowany. Na szczęście obok mnie była Easy z Mizu oraz Kaze. Dzięki nim czułem się bardziej rozluźniony.
Po głowie przeleciało wspomnienie, jak śmiałem się z wilków. Jakim byłem wtedy głupkiem... Teraz są moimi przyjaciółmi i nie zamieniłbym ich na nikogo innego.
Psia Szkoła czegoś dodatkowego mnie nauczyła. Tolerancji.

Kiedy lekcja się zakończyła, mogłem już wrócić do domu. Przytuliłem się z Easy. Ta pospiesznie po uścisku poszła do swojego rodzeństwa i obrońcy Bet. Poszedłem do wilków, żeby się z nimi pożegnać, jednak oni powiedzieli:
- Możemy wracać z Tobą i Twoim rodzeństwem do domu.
Zgodziłem się i razem z Roxo, Heaven, Horizonem i Rafem poszliśmy do domów.
Gdy wszedłem do rodzinnej jaskini od razu mama kazała nam zająć miejsca do obiadu. Przygotowała z tatą upieczone ryby. Moje ulubione.
- Och, dzieciaki... A już jutro ten dzień... - westchnęła, patrząc na nasze "twarze".
- Mamy nadzieję, że jesteście przygotowani. - dodał tata, przybierając poważny ton.
Razem z rodzeństwem kiwnąłem głową. Alex tylko się uśmiechnął.
Gdy zjadłem obiad (jak zwykle ostatni) ruszyłem do pokoju. Rozejrzałem się.
Heaven i Roxo powtarzały razem, natomiast Raf i Horizon czytali na głos notatki. Ja również postanowiłem się wziąć za naukę i poprosiłem moje siostry o przepytanie mnie z zasad dobrego wychowania.

Mizu? Co ty robiłaś w tym czasie? 

sobota, 10 października 2015

Od Devo - CD historii Mizu

Nigdy w życiu nie widziałem tak wystraszoną Deę. Jej widok sprawiał mi wielką radość. Chociaż raz dostała za swoje! 
Podczas lekcji myślistwa nic szczególnego się nie działo. Przygotowywaliśmy się do sprawdzianu, który miał być... jutro. 
Dopiero teraz sobie to uświadomiłem. I co teraz? Co jeśli nie zdam tego sprawdzianu? Nie mam zamiaru tutaj siedzieć, tym bardziej, że Dea pewnie nie zda... Dłużej z nią nie wytrzymam! 
Gdy lekcja się skończyła, razem z Easy poszedłem na przerwę. Zanim się obejrzeliśmy, obok nas stała Mizu z Kaze. 
Kaze o dziwo nie leciała krew, jednak zaliczył kilka siniaków. Na jego pyszczku widniał szeroki uśmiech, na który mój humor się polepszył. 
- Hej... Nie denerwujecie się jutrzejszym sprawdzianem? - zapytałem nieśmiało, zapominając o tym, że Easy będzie go miała trochę później. 
- Nie... ale trochę się boję, że może źle mi pójść na walce. - odpowiedziała Mizu. 
- Ja tam się nie stresuje. - dodał Kaze. 
Kiwnąłem tylko głową i uniosłem wzrok na niższą od siebie Easy. Ta tylko powiedziała:
- Życzę Wam powodzenia. Na pewno pójdzie Wam bardzo dobrze. 
- Dzięki... - odpowiedziałem równocześnie z wilkami. 
Spojrzeliśmy na siebie... Prawie wszyscy (oprócz córki Bet) wyglądali już na dorosłych i gotowych do opuszczenia Psiej Szkoły. 

Mizu?
Mówiłam, że nie mam weny... XD

Od Devo - CD historii Easy

- Może ten test będzie łatwy... Nie wiadomo, z jakiego jest zakresu. - powiedział border.
Zaczął wzrokiem szukać kogoś znajomego. Kaze i Mizu byli za daleko. Nagle niedaleko ujrzał swoją siostrę Heaven. Devo podszedł do niej śmiało.
Również wyglądała nie jak szczeniak, lecz niczym dorosła suczka. Jej sierść nabrała kolorów, a jedna z tęczówek wydawała się, że ma inny kolor niż druga. Chociaż była jego siostrą, zupełnie go nie przypominała.
- Heaven, wiesz może z jakiego zakresu będziemy mieć ten sprawdzian? - zapytał.
- Devo, znowu nie słuchałeś. - westchnęła.
Border nic nie odpowiedział, tylko oczekiwał odpowiedzi na swoje pytanie.
- To będzie test praktyczny. Walka z hologramem lub nauczycielem, zaprezentowanie prawidłowego polowania na zwierzę. I musisz znać zasady dobrego wychowania. - dodała.
Devo tylko uśmiechnął się i poszedł w stronę Easy, która wciąż zamyślona siedziała na kamieniu.
"Czy test będzie łatwy." - pomyślał i usiadł obok swojej przyjaciółki.
Mała suczka odwróciła główkę w stronę psa. Od razu można było zauważyć jej nastrój. Wyraźnie była zasmucona, a border znał powód.
- Znajdzie się... - szepnął do niej i złapał ją za łapę.
Co on robi? Nigdy tak się nie zachowywał w stosunku do Easy... Może to jest spowodowane jego dorosłością? A może jego sen się sprawdza?
Nagle przeleciała mu jego i jej obietnica o tym, że nigdy nie będą razem. I Devo musi się tego trzymać.
- A co jeśli nie...? Brakuje mi jej... - łzy zaczęły jej spływać po pysku.
Nagle usłyszeli krzyki nauczycieli. Devo pomyślał, że pewnie zaraz powiedzą "WILKI!", ale to nie było to. Krzyczeli, że z powodów niewyjaśnionych lekcje są odwołane.
Wiele szczeniaków cieszyło się. Jednak po raz pierwszy border nie czuł z tego powodu radości. Nie dość, że nie spotka się już dziś z Easy, to zastanawiało go jakie są powody zakończenia zajęć. Zaginięcie Missisipi? Tylko to mu przychodziło do głowy.
- Dosyć. Znajdę ją. - powiedział jakby do siebie, jednak Easy, która była obok niego myślała, że do niej.
- Missisipi? Niby jak?
- Jeszcze nie wiem, ale obiecuję, że ją znajdę. Jak nie ja, to na pewno wróci sama.
Przytulił swoją przyjaciółkę i wybiegł ze szkoły. Słyszał krzyki rodzeństwa z zapytaniem, czy wraca z nimi, jednak ten zdawał się ich nie słyszeć.

Wbiegł do lasu, w którym zaginęła siostra Easy. Przyjrzał się każdemu drzewu. W jednym z nich zauważył coś czerwonego, przypominającego szczeniakowi krew. Przeraził się i pobiegł w dalej, drogą, którą myślał, że tamto drzewo prowadziło.
Znalazł się w wielkich krzakach. Szedł i szedł, aż nagle usłyszał krzyk bardzo przypominający pisk małej suczki. Devo pobiegł w stronę, skąd usłyszał wrzask.
Tam była Missisipi, związana grubą liną. W jej oczach border zauważył strach połączony z zaskoczeniem z widoku prawie dorosłego psa.
- Missisipi! To ja, Devo, przyjaciel Easy. Uwolnię Cię. - powiedział nerwowo i zaczął ją rozwiązywać.
Trochę mu to zajęło, ponieważ wilk, który porwał małą suczkę bardzo mocno ją związał liną. Jednak kiedy suczka była uwolniona, border szybko złapał ją za łapkę i wybiegł z nią z krzaków.
Widać było, że Missisipi miała wory pod oczami, oraz, że była wygłodzona. Devo dał jej jabłko, które nie zdążył zjeść w szkole.
Była tak oszołomiona, że nie wiedziała, co powiedzieć przed psem. Border również był w szoku. Okazało się, że on jest lepszy od innych i to on znalazł córkę Bet!

Kiedy znaleźli się przed jaskinią Bet, Devo zapukał. Another pojawiła się przed wejściem. Rozszerzyła oczy na widok swojej zaginionej córki. Przyciągnęła ją do siebie i krzyknęła:
- Geris! Dzieci! Missisipi...
Cała rodzina przybiegła. Geris zaczął ściskać Missisipi, a szczeniaki były w szoku.
Kiedy Easy zobaczyła uśmiechniętego Devo, podbiegła do niego i uściskała.
- Dziękuję... - wyszeptała, a łzy szczęścia zaczęły jej spływać po pyszczku.

Easy? ^^
Devo bohater! :D

sobota, 3 października 2015

Od Devo - CD historii Easy

Devo mocno przytulił Easy. Miał żal do siebie, że jej (Missisipi) nie odnalazł i strasznie współczuł swojej koleżance. Nie wyobrażał sobie, żeby ktoś z jego rodzeństwa miałby zaginąć.
Jego koleżanka zaczęła płakać. Widok rozpłakanej małej suczki sprawiał, że borderowi łamało się serce. Tak bardzo chciał w tamtej chwili widzieć jej uśmiech. Nie potrafił się z tego wytłumaczyć.
- Ja już tracę nadzieję... - mówiła przez łzy.
- Nie trać jej! Znajdzie się, zobaczysz.
- LEKCJA! - usłyszał wrzask nauczycielki.
Razem z Easy pobiegł na lekcję.

- Dziś lekcja organizacyjna. Jak wiecie, już wkrótce większość szczeniaków skończy szkołę. - zaczęła Rozie.
Wszyscy zaczęli się wsłuchiwać. Dla szczeniaków skończenie Psiej Szkoły było ważnym do poruszenia tematem.
- Podam do wszystkich kartki z terminem sprawdzianu kończącego szkołę i kto będzie go zdawał. - rzekła.
"Chwila, co?!", "Jaki sprawdzian?!" - takie słowa wypowiadał prawie każdy szczeniak, w tym Devo. Nie lubił sprawdzianów, tym bardziej bał się, że będzie musiał siedzieć jeszcze dłużej w Psiej Szkole.
Kiedy on dostał kartkę, zaczął uważnie czytać, a Easy razem z nim. Na papierze wypisani byli prawie wszyscy. Szczeniaki Despera, całe rodzeństwo Devo, dzieci Goury, oraz Kaze z Mizu.
Jedyni niewypisani to Młode Bety i Mikey.
- Masz szczęście.. - szepnął do Easy przerażony sprawdzianem.
- A wiesz chociaż, kiedy ten sprawdzian będzie...?
Devo nerwowo zaczął szukać. W końcu znalazł napisany wielkim drukiem napis.
"SPRAWDZIAN KOŃCZĄCY EDUKACJĘ ZA TYDZIEŃ". To co przeczytali, przeraziło bordera.

Easy?
Devo dorasta :C xd