Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vintage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vintage. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 lipca 2017

Od Vintage CD Quantusa

Ile jeszcze będę się szczerzyć, zanim ten idiota zrozumie, że mi się podoba? - pomyślała z irytacją Vintage, truchtając za psem. Zaczynała się męczyć, a on chyba dopiero się rozkręcał...
Wyszli zza drzew. Widok zaparł suczce dech w piersiach.
- A jak nazywa się to miejsce? - szepnęła.
- Lawendowe Pole. - tym razem nie miał problemów z nazwą. Pokiwała głową. Może niezbyt poetycznie, ale chociaż adekwatnie.
W nagłym przypływie czułości z całej siły wtuliła się w miękkie futro psa. Zachwiał się. W tym momencie do głowy Vinki wpadł szatański pomysł. Byli na górce, a pole było pod nimi. Uśmiechnęła się i zepchnęła psa w dół, lecąc za nim. Poturlali się, tratując połacie pachnącej lawendy.
- Pięknie pachniesz. - zaczęła go obwąchiwać, niby przypadkiem zbliżając się do pyska. Drgnął lekko.
Zachwiała się i upadła w nienaruszony jeszcze krzak lawendy. Przybrała minę rozkosznego szczeniaka i zaczekała, aż podejdzie.
Stanął nad nią, patrząc jej w oczy. W jednym momencie zmroziło jej myśli, a przed oczami przeleciało całe życie.
Mogłam nie robić z siebie takiej idiotki... - pomyślała z paniką.
Wziął głęboki oddech. 
- Co chcesz mi powiedzieć? - zdobyła się na odwagę. W jednym momencie uleciał z niej strach. Znów była sobą.
- Vintage. Muszę ci coś powiedzieć.
- A ja muszę ci przerwać. - zmyła z siebie sztuczny uśmiech i przybrała prawdziwy, lekki i przepraszający. - Wybacz. 
Wstała i zaczęła się kierować w odwrotną stronę.
- Stój. Wciąż nic nie powiedziałem. Usadź ten tyłek na miejscu, OK? - przechylił delikatnie głowę w bok. Mimo woli usiadła.





<Quantus? :D> 

piątek, 21 lipca 2017

Od Vintage CD Nageezi

Drgnęła zaskoczona, wychodząc ze zboża. To raczej nie był pies, nie, zdecydowanie, to nie pies. Ale czemu on, do licha, warczał? Warknęła ostrzegawczo, zaraz jednak się zreflektowała.
Pewnie po prostu się boi. - pomyślała.
- Vintage jestem. A ty? - spytała niezręcznie.
- Na... Nageezi. - odpowiedziała, jakby odruchowo, zaraz jednak zacisnęła zęby.
Vin pogrzebała chwilę w pamięci. Ciocia, ktoś ze sfory, pradziadek Stefan?
Boże, Vinka, to ktoś ze Sfory albo "bezfirmowiec" błąkający się po terenach. Żeby ją od razu od pradziadków wyzywać? - skarciła się w duchu.
Wzięła głęboki wdech i raz jeszcze przeleciała po wspomnieniach.
- Nie znam cię. - powiedziała.
- Geniusz... - prychnęła Nageezi.
Zacisnęła zęby. Kto ją, u licha, nauczył tak mistrzowsko denerwować?
- Jesteś ze Sfory Psiego Głosu. - odgadła, patrząc na nią z wymuszonym entuzjazmem i spokojem.
Zaczęła się niewyraźnie jąkać, jakby nie wiedząc, co odpowiedzieć na dość proste wszak stwierdzenie Vintage.
- No, ten, tego... No właściwie to...
- Szybciej. - znudzona aussie westchnęła ciężko. - No więc?






<Nageezi? :P >


PS: Raf, to ma tylko 100 słow ;) Zajmij Ty się sobą, naprawdę.

poniedziałek, 17 lipca 2017

Od Vintage do Quantusa

- Ćwir ćwir, tirli tili.
Co, do diabła? - poetycko przeszło przez głowę obudzonej Vintage.
Przeciągnęła się, aż łupnęło. Opadając, walnęła nogą w szyszkę.
- Auuuuuuu! - zawyła, bardziej dla zasady, niż z bólu.
Westchnęła ciężko i wstała. Nowy, męczący dzień. Zaklęła cicho.
Pobiegła truchtem. Slalomem, klucząc między drzewami. Tylko dlatego, by nie zapomnieć. Musi uczyć się jeszcze więcej, a nie zapominać. 
Zatopiona w myślach, nie zauważyła towarzystwa. Kiedy zwolniła, by odpocząć, poczuła lekkie klepnięcie w bok. Zachwiała się i z gromkim ,,Poszatkuję drania!" piżgnęła w ziemię.
Leżała kilka minut z zamkniętymi oczami. Po chwili poczuła dotyk. Dużo jednak milszy i delikatniejszy. Zdecydowanie, ktoś się nad nią pochylał i sprawdzał, czy żyje. Wzięła oddech i przytuliła swą miękką głowę do głowy psa. Czuła, jak drgnął, nie uciekł jednak z przerażeniem. Wuliła się w niego mocniej, jednocześnie próbując wstać.
A jak to suczka? - zaniepokoiła się nagle. - Trudno.
Wstała. Po otworzeniu oczu zobaczyła przystojnego owczarka niemieckiego. Tak, to był pies.
- Ahmm... Cześć? - uśmiechnęła się lekko.
- Wi... taj. - przegalopował po niej spojrzeniem.
- Jestem Vintage. Vin, Intage, bądź Tage.
- Quantus. - odzyskał mowę. - Czy... należysz do Sfory?
- Nie, ale chcę należeć. - odrzekła zdecydowanie. - O ile ty tam jesteś...
Uśmiechnęła się uroczo, czekając na reakcję psa. Był ładny, byli tylko we dwoje. Ona nie była na tyle brzydka, by mu się nie podobać. Nie zamierzała puszczać okazji.






<Quantus? Miiiłooośc rooośnie woookół naaaas <3 >

niedziela, 16 lipca 2017

Nowa suczka - Vintage!

Oto i Vintage. Z tym psem wiążę wiele planów, huehue.
Spodziewajcie się afer, rozwodów i intryg. :)

Imię: Vintage. Nie zdrabnia się wcale, od biedy Vin bądź Intage, najwyżej Tage.
Płeć: Ta uznawana za piękną.
Wiek: 4 lata
Rasa: Owczarek australijski aussie (red merle)
Głos: Avril Lavigne - Here's to Never Growing Up
Stanowisko: Psycholożka. Psycho
Partner: Po cichu kręci ją pewien owczarek niemiecki na Q.
Młode: Lubi szczenięta, chciałaby posiadać kilka egzemplarzy.
Rodzina: 
Matka - Hayley
Młodsza siostra - Drakie
Ojciec - Apache
Urodziny: 7 dzień wiosny
Sektor: Avendeer - Wyspy
Cechy: Od zawsze robiła to, czego od niej chciano. Mimo to jest samowystarczalna. Uparciuch, trudno zmienić jej zdanie. Wbrew pozorom jest sympatyczna, zabawna i ma łatwy kontakt ze światem. Kiedy trzeba, potrafi słuchać i umie pocieszać. Lubi pisać teksty piosenek i w samotności je śpiewać. Próbowała też pisać wiersze, ale nawet do wierszy znajdowała rytm. Bardzo lubi tworzyć. Wiersze, kompozycje z liści, obrazy abstrakcyjnie. Mimo wszystko nie to jest jej powołaniem - woli zawód psychologa.
Nie lubi starych psów. Stara się to ukryć, nie bardzo wie, czy jej wychodzi.
Ma wielką słabość do brzoskwini.
Zdaje sobie sprawę z urody. Wie, że jest ładna.
Bardzo lubi wodę, rzecz jasna umie pływać.
Kocha biec z wiatrem. To daje jej namiastkę prawdziwej i wiecznej wolności.
Historia: Była kobieta, suka właściwie. Imię jej, zapytacie?  Hayley. Była ona piękna, tak, najpiękniejsza w okręgu wielu, wielu, kilometrów. Była też jednak mądra, zabawna, wiecznie roześmiana, lecz ułożona. Drzemały w niej jednak uśpione pokłady siły.
Był mężczyzna, pies właściwie. Ubiegając pytanie powiem, że miał na imię Apache. Byl bardzo silny, mimo wszystko delikatny. Romantyczny i uroczy, zabawny. Był też urodzonym przywódcą.
Te ideały to rodzice Vintage i jej młodszej siostrzyczki Drakie.  Wydawać się mogło, że córkę tych dwojga od razu uznają za panią i królową świata, jednak zaczęto patrzeć na nią niechcętnym okiem. Denerwowała postronnych, bo jej pojawienie się oznaczało, że związek Hayley i Apache'a  już się nie rozpadnie. Denerwowała rodziców, bo nie mogli być już tylko we dwoje. Po upływie dwóch lat, kiedy to narodziła się jej młodsza siostrzyczka, Drakie, kazano jej się wynosić. Nie lubiła być ciężarem,  zawsze robiła to, czego od niej oczekiwano.
Tak było i teraz. Spakowała kilka potrzebnych rzeczy, po namyśle oddała je przyjaciółce, po czym odeszła, tak cicho i niezauważalnie, jak głośno i hucznie przyszła. Okazało się, że granice Sfory Psiego Głosu nie są aż tak daleko. Pierwszym, kogo spotkała, był ten, kogo pokochała. Czy coś ich połączy? Jak zawiruje los?
Zobaczymy.
Nick na howrse.pl i/lub mail: howrse.pl - Tajemnica* | mail - heaven.habitat@gmail.com