Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mizu no shizukana oto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mizu no shizukana oto. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 września 2016

Mizu odchodzi...

Dzisiaj opuszcza nas Mizu no shizukana oto (zapamiętałam!!)... Było nam miło gościć Cię w naszej Sforze. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś do nas wrócisz.



Imię: Jej pełne imię to Mizu no shizukana oto (z jap. "Cichy szum wody") , lecz przedstawia się jako Mizu (z jap. woda). Tylko tym, którym ufa wyjawia swe pełne imię.
Płeć: Wadera
Wiek: 1 rok
Rasa: Wilk
Stanowisko: Językoznawczyni (Avendeer)
Partner: Szuka
Młode: Brak
Rodzina:
Przybrana matka-Natasha
Brat-Kaze ga noborimasu
Urodziny: 6 dzień jesieni
Sektor: Avendeer, Fioletowa Rzeczka
Cechy: Mizu całkowicie się zmieniła. Kiedyś była szarą myszką, teraz jest pewną siebie, energiczną i żywiołową waderą. Nie daje sobą pomiatać. Jest przyjacielska i miła, świetna przyjaciółka. Potrafi dochować sekretów, lecz sama jest bardzo tajemnicza. Nie lubi gdy ktoś krzywdzi innych, gdyż sama w dzieciństwie wiele razy tego doświadczyła. Stała się niezależnym, odważnym i walecznym wilkiem. Chodzi własnymi ścieżkami. Zawsze staje w obronie swoich przyjaciół i najbliższych, jest w stanie poświęcić się za nich. Dla nowo poznanych jest nieufna, lecz dla tych, których zna od dawna i których lubi, jest bardzo sympatyczna.To szalona, lubiąca się bawić wadera. Często zachowuje się jak szczeniak. Warto też wspomnieć, że jest bardzo uparta. Mimo tego, nadal ma bardzo miękkie serce i łatwo jest ją zranić. Kochana i troskliwa, jak nikt inny.
Historia: Mizu no shizukana oto urodziła się 6 dnia jesieni. Jej matka, wilczyca o niebieskich oczach (tylko tyle pamięta z jej wyglądu) zaniosła ją i brata Mizu na tereny jakiejś sfory/watahy. Zanim to zrobiła, uśpiła wilczki, śpiewając im kołysanke. Szczeniaki obudziły się dopiero na Końskiej Plaży, gdzie znalazła je i przygarnęła Natasha. Następnie wilczki poszły do Psiej Szkoły, gdzie nie były lubiane, ze względu na swe pochodzenie. Jedynymi ich przyjaciółmi byli Devo i Easy. Później zdali sprawdzian i zostali prawowitymi członkami sfory. Dalsza część tej historii nadal jest pisana przez los.
Nick na howrse.pl i/lub mail: ewela100


Od Mizu "Odejście"

Od kilku dni myślałam o jednej rzeczy-o odejściu. Odejściu ze Sfory Psiego Głosu. Spacerowałam po terenach sfory i ciągle się nad tym zastanawiałam. "Może będzie lepiej, jeśli odejdę?"-cały czas dręczyło mnie to pytanie. Dzisiejszego dnia podjęłam decyzję. Odejdę i rozpocznę nowe życie, gdzieś dalej... Kiedyś tu wrócę, ale nie nastąpi to szybko... Postanowiłam nic nikomu nie mówić, z wyjątkiem Kaze. Po południu udałam się do jego jaskini. Basior był w środku. Podeszłam do niego. Uśmiechnął się.
-Coś się stało, Mizu?-spytał, gdy zauważył moją smutną minę.
Westchnęłam ciężko i usiadłam obok niego. Opowiedziałam mu o tym, że chcę odejść. Kaze spojrzał się na mnie smutnym wzrokiem.
-Jesteś pewna?-zapytał ponownie.
Kiwnęłam głową. Spojrzał na wyjście z jaskini i rzekł, pewny siebie:
-Idę z tobą.
Wytrzeszczyłam na niego oczy. Uśmiechnął się zadziornie i powiedział:
-Nie mogę puścić mojej małej siostrzyczki samej.
Zaśmiałam się.
-Hej! Jesteś starszy tylko o kilka minut!
Przekomarzaliśmy się tak przez dobre 5 minut. Uwielbiam mojego brata, mogę się poczuć przy nim bezpiecznie. Tak też jest z Horizonem. Cieszę się, że jest szczęśliwy wraz z Nuti. Kaze i ja wyszliśmy z jaskini. Mijając mały cmentarzyk dla psów, zatrzymaliśmy się. Podeszłam do grobu Green Day... Uśmiechnęłam się do niego, a po moim policzku spłynęła samotna łza.
-Green Day, dziękuje, że ze mną byłaś. Dziękuje. Muszę odejść, ale obiecuję, że wrócę-powiedziałam do grobu.
Odpowiedzi nie dostałam. No tak, przecież groby nie mówią. Spojrzałam się mimowolnie w niebo i uśmiech znów zawitał na moim pysku. Blask słońca delikatnie oświecił mój naszyjnik, który wciąż nosiłam na szyi. Kiwnęłam głową w stronę grobu suczki i podeszłam do Kaze. Szliśmy dalej, przystanęliśmy przed grotą Devo i Horizona. Przed wejściem do jaskini zostawiłam wiadomość nabazgraną na dużym liściu.
"Horizon, Devo, Easy, Roxo, Heaven, Rafaello i wszyscy inni, chciałam powiedzieć, że...
na zawsze was zapamiętam. Nigdy o was nie zapomnę.
Postanowiłam odejść ze Sfory Psiego Głosu.
Kaze także odchodzi, wraz ze mną.
Przykro mi z tego powodu, ale mam nadzieję,
że jeszcze się zobaczymy...
Kiedyś wrócę, ale teraz,
Żegnajcie, przyjaciele.
Mizu"
Po zostawieniu wiadomości poszliśmy dalej. Gdy wychodziliśmy za tereny sfory, rzuciłam ostatnie spojrzenie na Sforę Psiego Głosu-mój prawdziwy dom, po czym poszłam przed siebie.

czwartek, 18 sierpnia 2016

Od Mizu - CD historii Horizona

Cieszyłam się, że pies zaprosił mnie do tańca. O dziwo całkiem dobrze się poruszał. Po tańcu zeszliśmy z parkietu. Napiłam się ponczu i usiadłam w wolnym miejscu, przyglądając się pozostałym psom. Horizon usiadł obok mnie.
-Dziękuje za taniec-powiedział mi na ucho.
Uśmiechnęłam się i lekko zarumieniłam. Dużo rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Członkowie sfory ciągle przychodzili do nas i składali kolejne gratulacje nowej Alfie. Po kilku godzinach prawie wszyscy byli już pijani i leżeli na ziemi.

Horizon?

sobota, 13 sierpnia 2016

Od Mizu CD historii Horizona

Usiedliśmy przy stoliku. Najpierw wszyscy krzyczeli w niebogłosy "Gratulacje Horizon", "Brawo Horizon", a później zaczęto podawać potrawy. Wszyscy niezmiernie się cieszyli i mieli uśmiechy na pyskach. Ja także byłam szczęśliwa, że to jego wybrano.
-Wiesz, Hori, myślę, że będziesz świetnym przywódcą-powiedziałam.
Pies uśmiechnął się do mnie, słysząc te słowa. Lekko się zaczerwieniłam i wróciłam do jedzenia mięsa z sarny. Po uczcie puszczono myzukę i podano alkohol. Większość psów tańczyła, a niektóre po 5 minutach były już upite i pozasypiały. Oczywiście tłum psów otoczył Horizona i nie miałam nawet jak z nim porozmawiać. W końcu jednak jakoś uwolnił się z tego potrzasku i podszedł do mnie.
Horizon? :3

wtorek, 9 sierpnia 2016

Od Mizu C.D. historii Horizona

Zaśmiałam się. Horizon zawsze umiał sprawić, że mam uśmiech na pysku.
-Wątpie, że to co mówisz jest prawdą-uśmiechnęłam się.
Pies zrobił minę w stylu "No weź". Wtedy skoczyłam na niego i przeturlaliśmy się przez mnóstwo wrzosów. Później rozmawialiśmy jeszcze przez większość czasu i bawiliśmy się we wrzosach. Zupełnie jak za szczenięcych czasów. Gdy zaczęło się ściemniać, wróciliśmy do domu.
--Następnego dnia---
Horizon został przywódcą Sfory Psiego Głosu. Cieszyłam się z tego, ale najbardziej martwiło mnie to, że będziemy znów rzadziej się spotykać. Była także oficjalna ceremonia, ale ja cały czas myślałam nad tym, co będzie potem. Widziałam na sobie wzrok Horizona, który chyba wyczuł, że coś jest nie tak.
Hori?

czwartek, 4 sierpnia 2016

Od Mizu C.D. historii Horizona

-Tak, masz rację!-odpowiedziałam z uśmiechem.
On także się uśmiechnął. Uwielbiałam oglądać jego uśmiech, ale nie lubiłam strasznie jak był smutny, lub przygnębiony. Resztę drogi spędziliśmy rozmawiając i śmiejąc się. Gdy weszliśmy do lasu, oniemiałam z wrażenia. Było tam pełno pięknych wrzosów, w większości koloru fioletowego lub lazurowego.
-Są przepiękne-powiedziałam, podchodząc do jednej z roślin.
Horizon kiwnął głową na znak, że się ze mną zgadza.
-Jakoś tak.... Nagle przypomniały mi się czasy, gdy byliśmy mali-powiedziałam.

Horizon?

środa, 3 sierpnia 2016

Od Mizu CD historii Rise

*2 miesiące po tym wydarzeniu*

Delikatne promienie słońce wkradły się do mojej jaskini i niemal natychmiastowo mnie obudziły. Ziewnęłam i z niechęcią wstałam. Wyszłam z jaskini, podziwiając przy tym piękny wschód słońca. Jak zwykle rano udałam się nad Wodospad Rożka, by zaczerpnąć świeżej wody. Później standardowo poszłam na polowanie, zjadłam i usiadłam na trawie. Oparłam pysk na przednich łapach i zamknęłam na chwilę oczy. Momentalnie pomyślałam o Horizonie. Od tamtego wydarzenia.... Nie mieliśmy okazji ze sobą porozmawiać. Postanowiłam więc udać się w tym celu do domu Rise. Gdy weszłam do środka, zobaczyłam Horizona i Devo. -Cześć-powiedziałam i podeszłam bliżej do Rise.
-O, cześć-odpowiedzieli mi niemal jednocześnie.
Parsknęłam lekkim śmiechem, po czym uśmiechnęłam się.
-Devo, czy mogłabym porozmawiać z Horizonem sam na sam?
Pies kiwnął głową i wyszedł na chwilę z jaskini. Postanowiłam zacząć rozmowę.
-Dawno nie rozmawialiśmy od... no wiesz, tamtego wydarzenia-momentalnie uśmiech zszedł mi z pyska.
Pies też stracił na chwilę swą radość.
-Tak, to prawda. Może więc się przejdziemy? Co ty na to?-zapytał.
Uśmiechnęłam się i wyszliśmy z jego "domu".

Bring the Horizon?

niedziela, 22 maja 2016

Od Mizu C.D. historii Horizona


Byłam tym lekko zaniepokojona. Nie wiedziałam, czy okulista powinien pchać się do wojska. Devo był wojownikiem od dzieciństwa, jego udział w tym mogłam zrozumieć, ale.... jak dla mnie żaden z nich nie powinien ryzykować życia.
-Spokojnie, będziemy ostrożni. Nie musisz się martwić naprawdę-powiedział Devo.
Westchnęłam kolejny raz.
-Jesteście podobni do mojego brata. On też lubi się bawić w takie rzeczy, w końcu jest zwiadowcą. Chyba pójdę zobaczyć co u niego.... Od kilku dni go nie widziałam-powiedziałam.
Devo i Rise pokiwali głowami. Pożegnałam się z wszystkimi i opuściłam ich jaskinię. Ruszyłam w stronę miejsca zamieszkania mojego kochanego braciszka. Gdy byłam już przed grotą, zawołałam:
-Kaaaze!
Mój głos odbił się niczym echo po ścianach jaskini. Nikt mi nie odpowiedział. Weszłam do środka. Nie zastałam tam mojego brata. Trochę mnie to zdziwiło i zmartwiło, ale po chwili się uspokoiłam. Może po prostu poszedł na zwiady? Ale... Od kilku dni nie dawał znaku życia. Postanowiłam pochodzić po sforze i popytać psy. Nikt jednak nic nie wiedział. Teraz byłam naprawdę przerażona. Pobiegłam jak najszybciej do jaskini Devo i Horizona. Zdyszana wbiegłam do środka. Wszyscy się na mnie popatrzyli, a ja powiedziałam roztrzęsiona:
-Kaze zniknął!

Horizon? Tylko nie uśmiercaj Kazusia xD

sobota, 21 maja 2016

Od Mizu CD historii Horizona


Rozmawiając z dziewczynami, przez przypadek usłyszałam kawałek rozmowy Horizona i jego brata. Nie chciałam podsłuchiwać, w końcu nie jestem wścibska, ale po tonach ich głosów mogłam stwierdzić, iż to była poważna sprawa. Postanowiłam dowiedzieć się o co chodzi i podeszłam do nich. Znajdowałam się bardzo blisko Horizona.
-O czym tak plotkujecie?-spytałam z uśmiechem na pysku.
Horizon i Devo spojrzeli się na mnie niepewnie. 
-Em... Mizu, to sprawa....-zaczął Rise.
-No proszę, to coś ważnego, przecież widzę! Chcę wiedzieć co się dzieje w sforze-przybrałam zdeterminowany wyraz twarzy.
-A.... Czy możesz nas na chwilę zostawić samych?-spytał Devo i odciągnął swojego brata na bok.
Czekałam cierpliwie i po chwili się doczekałam, gdyż podeszli do mnie i zaczęli mówić:
-....

Horizon? Sorry, że tak krótko.

wtorek, 1 marca 2016

Od Mizu C.D historii Horizona


Szliśmy kilka minut w ciszy, gdy w końcu postanowiłam się odezwać.
-Wszystko u ciebie w porządku?-spytałam, trochę niepewnie.
Pies nawet się na mnie nie popatrzył. Wpatrywał się w ziemie i był strasznie cichy.
-Halo, Ziemia do Horizona-powiedziałam mechanicznym głosem robota i pomachałam mu łapą przed nosem.
Spojrzał na mnie i odpowiedział:
-Mówiłaś coś? Wybacz, troszeczkę się zamyśliłem-uśmiechnął się.
-Troszeczkę? Ty to nazywasz troszeczkę? Totalnie odleciałeś-zaśmiałam się-I zadałam ci pytanie, czy wszystko u ciebie w porzo.
-Ah, sorry. Wszystko u mnie jak najlepiej-odpowiedział, gdy stanęliśmy przed grotą.
-Cześć wszystkim!-przywitałam się.
O dziwo wszyscy odwrócili się w moją stronę z uśmiechami na pyskach. No dobra, prawie wszyscy. Heaven siedziała w kącie. Nie była w dobrym humorze, ale co jej się dziwić? Zawsze najbardziej dbała o swoją rodzinę, a po tym wypadku? Eh.... Podeszłam do niej.
-Cześć, Heaven-uśmiechnęłam się.
 

Heaven? Albo Horizon?

poniedziałek, 22 lutego 2016

Od Mizu C.D historii Horizona

Po dość krótkiej rozmowie z Horizonem tej nocy, postanowiłam wrócić do jaskini i znowu spróbować zasnąć i teraz przyszło mi to z łatwością. Już po chwili spałam snem głębokim.

*Kilka tygodni później*

Sprawa, dotycząca nocy po imprezie nie została rozwiązana. Ale to było teraz moim najmniejszym zmartwieniem. Podczas 'naszego' (mojego i Rise) wypadu do Pyskowic zginęła matka Horizona. I tylko po to, żeby dać mi naszyjnik. Zdarzyło się to kilka dni temu, a ja nadal nie mogłam się pozbierać. Widziałam Bringa tylko raz od czasu wypadku. Ten dzień zaczął się spokojnie-jak każdy inny. Wstałam i postanowiłam w końcu wyjść z jaskini. Naszyjnik cały czas nosiłam na szyi-był dla mnie bardzo cenny. Postanowiłam udać się nad grób Green Day-do tej pory nie miałam siły, by to zrobić. Stanęłam nad nagrobkiem i pojedyncze łzy zaczęły mi spływać po policzkach.
-Green Day.... Tak bardzo nam wszystkim Ciebie brakuje-spojrzałam na naszyjnik i zdjęłam go. Przybliżyłam łapę z ozdobą w ręku do grobu i odrzekłam:
-Widzisz? To on. Nie musiałaś tego robić.... A to wszystko dla naszego dobra. Byłaś naprawdę cudowną matką dla swoich szczeniąt, Green Day. Nigdy Cię nie zapomnimy, a tego naszyjnika nigdy nie zdejmę z szyi-uśmiechnęłam się smutno.
Wtem niedaleko zobaczyłam sylwetkę jakiegoś psa. Od razu go rozpoznałam-był to Horizon. Podszedł bliżej. Ja szybko nałożyłam naszyjnik na szyję. 
-Przykro mi, Horizon-powiedziałam i spuściłam wzrok.



Horizon?

czwartek, 5 listopada 2015

Od Mizu - CD historii Horizon'a

Rzuciłam Rise zbolałe spojrzenie.
-Naprawdę, to nie czas na żarty-powiedziałam-Ale masz rację-powiedziałam.
Bracia kiwnęli głowami. Gdy już wszyscy wypiliśmy sok, odrzekłam:
 -Ja już muszę iść. Do zobaczenia.
Pomachałam psom. Oni także rzucili mi krótkie słowa pożegnania, po czym ja wyszłam z jaskini. Byłam kłębkiem nerwów. Cały czas po głowie chodziło mi "Jak to sie mogło stać!? Ktoś musiał coś widzieć! Musze się dowiedzieć... Musze!". Różne myśli chodzące mi po głowie nie dawały mi spokoju i nie mogłam znaleźć na nie odpowiedzi. Gdy doszłam już do jaskini, położyłam się i zasnęłam.
 --Następnego dnia---
Wstałam o dziwo wyspana. Był bardzo późny wieczór. Postanowiłam wyjść na spacer, żeby trochę ochłonąć. Nagle zobaczyłam Horizona. Podeszłam do niego.
-Cześć-przywitałam się.

Horizon? XD

niedziela, 18 października 2015

Od Mizu - CD historii Horizona i Devo

Horizon nie odpowiadał na moje pytanie, co zaczęło mnie niepokoić. Po głowie cały czas krążyły mi różne myśli. Po kilku minutach ponowiłam pytanie:
-Dlaczego JA śpię tutaj? Gdzie TY spałeś?
Pies popatrzył na mnie zakłopotany.
-Powiedz-ponaglałam.
Rise westchnął i spojrzał na mnie.
-Nie wiem jak to się stało... A-Ale.... O-Obudziłem się obok ciebie-Bring the Horizon w końcu to powiedział.
Myślałam, że nie wytrzymam i zaraz wybuchnę. Byłam tak wściekła, jak nigdy dotąd. Zmierzyłam go lodowatym spojrzeniem, lecz nie miałam zamiaru nikogo o nic obwiniać. Na razie.
-Co się wtedy stało?Nic nie pamiętam-westchnęłam.
Bring spojrzał się na mnie i pokręcił łbem na znak tego, że wie tyle samo co ja.
-Powinniśmy się kogoś o to spytać... Bynajmniej Devo-odparłam i wstałam.
Szłam w stronę wyjścia. Miałam zamiar się kogoś o to spytać. Rise szedł obok mnie.
Horizon? Robimy przesłuchanie xD

piątek, 16 października 2015

Od Mizu - CD historii Horizona

Stanęłam obok Devo i patrzyłam, jak organizatorzy imprezy witaja się z nowo przybyłymi psami. W końcu, gdy już wszyscy przybyli, impreza się zaczęła. Ujrzałam w tłumie mojego brata, Kaze. Podbiegłam do niego.
-O, Mizu-powiedział, lecz ledwo słyszałam go przez głośną muzykę.
Uśmiechnęłam się do niego. Rozmawialiśmy chwilę, lecz potem zgłodniałam i podeszłam do stołu zastawionego najróżniejszym jedzeniem. Zdecydowałam się na rybę, która była naprawdę dobra. Po zjedzeniu ryby zaczęłam się przyglądać innym psom. Horizon całował się z jakąś suczką, Devo tańczył z także nieznaną mi suczką, a Kaze rozmawiał z Roxolanne. Ja jako jedyna nie miałam co tu robić. Westchnęłam cicho. Wtem wszystko ucichło, a na imprezę wparowała wściekła matka Roxo, Heaven, Devo, Horizona i Rafaello. Green Day nie była zadowolona z tego, co wyrabiały jej dzieci. Rise podszedł do niej i coś tłumaczył po cichu, aż w końcu suka odeszła, a impreza po kilku minutach znowu się zaczęła. Ja stałam jak słup i wsłuchiwałam się w muzykę, gdy nagle podszedł do mnie Bring the Horizon.

Horizon? xD

Od Mizu - CD historii Horizona

Zastanawiałam się dłuższą chwilę.
-No dobrze. Niech będzie-odpowiedziałam.
Pies uśmiechnął się szarmancko i zaczęliśmy iść w stronę jaskini jego i Devo. Gdy weszliśmy do środka, moim oczom od razu ukazał się czekoladowy border.
-O, Mizu. Cześć-powiedział.
Uśmiechnęłam się
-Cześć, Devo-odpowiedziałam.
Na pysku psa także zauważyłam lekki uśmiech.
-Jeśli się nie obrazicie, ja się trochę rozejrzę-powiedziałam-Poza tym, słyszałam, że urządzacie jakąś imprezę. Parapetówka, tak?-spytałam.
-Tak-odpowiedział Devo.
-Fajnie. No to ja idę się rozejrzeć-powiedziałam i weszłam do pierwszego pomieszczenia. Była to sypialnia. Rozejrzałam się, po czym poszłam do kolejnego pokoju. Tak przeszło mi 10 minut. Weszłam do ostatniego pokoiku. Był on z gitarą, pianinem i perkusją. Musiałam przyznać, że psy miały tu bardzo przytulnie. Gdy skończyłam oglądać pomieszczenie, poszłam do Devo i Horizona.
Horizon?

Od Mizu - CD historii Devo

-Dziękujemy, Devo-powiedziałam-Miło jest mieć takiego wspaniałego przyjaciela-uśmiechnęłam się.
Devo także się uśmiechnął. W pewnym momencie usłyszeliśmy głos:
-Devo! Idziemy do domu!
Była to jego siostra, Heaven. Pies spojrzał się na nas. Zaśmiałam się i zamerdałam ogonem. Popatrzyłam na Kaze.
-Idziecie z nami?-zapytał wtedy border.
Kiwnęliśmy głowami i zaczęliśmy iść, wraz z rodzeństwem psa. Wszyscy byli szczęśliwi, że zdali i wstąpili w dorosły wiek. W końcu doszliśmy do jaskini rodziców Devo , Heaven, Roxo, Bring'a i Rafa. Pożegnaliśmy się z Kaze ze wszystkimi i poszliśmy do swojej jaskini. Powitała nas uradowana Natasha.
-Zdaliśmy!-wykrzyknęliśmy, wchodząc do jaskini.
-Gratulacje! Wiedziałam, że zdacie-powiedziała Tasha i przytuliła nas.
Resztę dnia spędziliśmy na rozmowie z naszą przybraną matką. Pod wieczór zjedliśmy jeszcze kolację, a gdy zrobiło się późno poszliśmy spać.
Devo? Co robiłeś w tym czasie? Poza tym: straszny brak weny

czwartek, 15 października 2015

Od Mizu

Wstałam wcześnie i wyszłam z jaskini. Ujrzałam przepiękną Fioletową Rzeczkę. Pobiegłam na Końską Plażę. Obrałam sobie za cel średniej wielkości kuca i ukryłam się za jedną z skał. Gdy był wystarczająco blisko, skoczyłam na niego. Po chwili już jadłam pyszne śniadanie. Po posiłku udałam się do jaskini Kaze. Stanęłam przy wejściu do groty.
-Kaze?-zapytałam.
-Jestem, wchodź-usłyszałam głos, z pewnością należący do mojego kochanego brata, Kaze. Weszłam do środka, gdzie ujrzałam basiora. Uśmiechnęłam się.
-Co u ciebie?-zapytał.
-Wszystko okey, a u ciebie?-odpowiedziałam.
-Też dobrze-powiedział.
Wymieniliśmy tak jeszcze parę zdań, aż w końcu wyszłam. Postanowiłam udać się na krótki spacer po terenach sfory. Przechadzając się blisko Wodospadu Rożka, zatapiając się w marzeniach nagle w coś uderzyłam. Upadłam na ziemię i ujrzałam Owczarka Australijskiego. Poznałam go. Wstał. Zrobiłam to samo.
-Przepraszam. Jesteś... Bring The Horizon, tak? Brat Devo, jeśli się nie mylę? Jestem Mizu, miło mi-powiedziałam.
Horizon? xD

środa, 14 października 2015

Szczeniaki Natashy dorosły!


Wstawiam, jednak nie jestem pewna, czy na zdjęciu może być również człowiek...
Imię: Jej pełne imię to Mizu no shizukana oto (z jap. "Cichy szum wody") , lecz przedstawia się jako Mizu (z jap. woda). Tylko tym, którym ufa wyjawia swe pełne imię.
Płeć: Wadera
Wiek: 1 rok
Rasa: Wilk
Stanowisko: Językoznawczyni (Avendeer)
Partner: Szuka
Młode: Brak
Rodzina:
Przybrana matka-Natasha
Brat-Kaze ga noborimasu
Urodziny: 6 dzień jesieni
Sektor: Avendeer, Fioletowa Rzeczka
Cechy: Mizu całkowicie się zmieniła. Kiedyś była szarą myszką, teraz jest pewną siebie, energiczną i żywiołową waderą. Nie daje sobą pomiatać. Jest przyjacielska i miła, świetna przyjaciółka. Potrafi dochować sekretów, lecz sama jest bardzo tajemnicza. Nie lubi gdy ktoś krzywdzi innych, gdyż sama w dzieciństwie wiele razy tego doświadczyła. Stała się niezależnym, odważnym i walecznym wilkiem. Chodzi własnymi ścieżkami. Zawsze staje w obronie swoich przyjaciół i najbliższych, jest w stanie poświęcić się za nich. Dla nowo poznanych jest nieufna, lecz dla tych, których zna od dawna i których lubi, jest bardzo sympatyczna.To szalona, lubiąca się bawić wadera. Często zachowuje się jak szczeniak. Warto też wspomnieć, że jest bardzo uparta. Mimo tego, nadal ma bardzo miękkie serce i łatwo jest ją zranić. Kochana i troskliwa, jak nikt inny.
Historia: Mizu no shizukana oto urodziła się 6 dnia jesieni. Jej matka, wilczyca o niebieskich oczach (tylko tyle pamięta z jej wyglądu) zaniosła ją i brata Mizu na tereny jakiejś sfory/watahy. Zanim to zrobiła, uśpiła wilczki, śpiewając im kołysanke. Szczeniaki obudziły się dopiero na Końskiej Plaży, gdzie znalazła je i przygarnęła Natasha. Następnie wilczki poszły do Psiej Szkoły, gdzie nie były lubiane, ze względu na swe pochodzenie. Jedynymi ich przyjaciółmi byli Devo i Easy. Później zdali sprawdzian i zostali prawowitymi członkami sfory. Dalsza część tej historii nadal jest pisana przez los.
Nick na howrse.pl i/lub mail: ewela100

Imię: Jego pełne imię brzmi Kaze ga noborimasu (z jap. Zrywa się wiatr), lecz przedstawia się jako Kaze (z jap. Wiatr). Tylko tym, którym ufa wyjawia swe pełne imię.
Płeć: Basior
Wiek: 1 rok
Rasa: Wilk
Stanowisko: Zwiadowca (Avendeer)
Partner: Szuka
Młode: ---
Rodzina:
Przybrana matka-Natasha
Siostra-Mizu no shizukana oto
Urodziny: 6 dzień jesieni
Sektor: Avendeer, okolice Końskiej Plaży
Cechy: Kaze bardzo się zmienił, tak jak jego siostra. Stał się rozsądnym, sprawiedliwym wilkiem. Przy pierwszym spotkaniu wydaję się być cichy i małomówny, lecz taki nie jest. To szalony basior. Odważny i waleczny, nie boi się niczego. Nieustannie dąży do swojego celu. Jest przyjacielski i ciepły. Kocha przygody, adrenalinę i ryzyko. Potrafi być wspaniałym przyjacielem, jest bardzo podobny z charakteru do swojej siostry. W obronie przyjaciół i najbliższych jest w stanie nawet skoczyć w ogień. Chamski i wredny jest tylko i wyłącznie dla swoich wrogów. Nienawidzi krzywdy innych, jest czułym i troskliwym wilkiem. Stara się być mimo tego twardzielem. Nie cofa się przed żadnym zadaniem, ale nie robi zbyt głupich i niebezpiecznych rzeczy. To typ samotnika, nie lubi zbyt dużego towarzystwa, no chyba, że są to jego siostra, Devo i Easy.
Historia: Kaze ga noborimasu urodził się 6 dnia jesieni. Jego matka, wilczyca o niebieskich oczach (tylko tyle Kaze pamięta z jej wyglądu) zaniosła jego i siostre Kaze na tereny jakiejś sfory/watahy. Zanim to zrobiła, uśpiła wilczki, śpiewając im kołysanke. Szczeniaki obudziły się dopiero na Końskiej Plaży, gdzie znalazła je i przygarnęła Natasha. Następnie wilczki poszły do Psiej Szkoły, gdzie nie były lubiane, ze względu na swe pochodzenie. Jedynymi ich przyjaciółmi byli Devo i Easy. Później zdali sprawdzian i zostali prawowitymi członkami sfory. Dalsza część tej historii nadal jest pisana przez los.
Nick na howrse.pl i/lub mail: ewela100

niedziela, 11 października 2015

Od Mizu - CD historii Devo

Gdy wróciłam z Kaze do domu, powitała nas Natasha. Od razu zasiedliśmy do obiadu. Tym razem na obiad był pieczony dzik. Zaczęliśmy zajadać. Po posiłku poszłam z Kaze do naszego pokoju. Pokój znajdował się w jaskini i był mniejszą grotą.
-Jutro sprawdzian. Musimy się pouczyć. Co ty na to, Kaze?-powiedziałam, po czym zadałam pytanie.
-Eh.. Tak-odparł niechętnie wilk.
Na początku, w ramach treningu zaczęliśmy walczyć nawzajem. Nie poszło mi wcale źle. Następnie, za zgodą Natashy poszliśmy na Romantyczną Łąke, gdzie upolowaliśmy dwa zające. Na koniec pouczyliśmy się jeszcze trochę wychowania i poczytaliśmy notatki. Nim się obejrzeliśmy, nadszedł wieczór. Poszliśmy spać.
**Następnego dnia**
Nadszedł dzień sprawdzianu. Wstałam wcześnie rano, 2 godziny przed szkołą. Obudziłam Kaze i Natashę. Zjedliśmy wspólne śniadanie. Wyszłam przed jaskinię i wykąpałam się w Wodospadzie Rożka. Potem przejrzałam jeszcze kilka razy notatki wraz z moim bratem. W końcu musieliśmy iść. Podeszła do nas Tasha.
-Życzę wam powodzenia. Napewno zdacie. W końcu jesteście bardzo mądrymi i wspaniałymi wilkami-uśmiechnęła się.
Na naszych pyskach także zawitały uśmiechy i zaczęliśmy iść do szkoły. Natasha machała nam na pożegnanie. Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Nagle ujrzeliśmy Devo i podbiegliśmy do niego.
-Cześć, Devo. Gdzie Easy?-zapytałam.
-Rozmawia ze swoim rodzeństwem-odpowiedział.
Nagle podbiegła do nas borderka.
-O, Easy, cześć-przywitał się Kaze.
-Cześć Easy-także ją powitałam.
-Cześć. Stresujecie się?-zapytała.
-Tak, trochę-powiedziałam.
Sunia uśmiechnęła się. Nagle usłyszeliśmy głos:
-Lekcje!
-Oh, muszę już iść-powiedziała Easy-Z tego co wiem, sprawdzian macie za chwilę. Powodzenia-i odeszła na lekcje.

Devo?

sobota, 10 października 2015

Od Mizu - CD historii Devo

Wszyscy wyglądali inaczej, no może Easy znacząco się nie zmieniła... Devo był od niej o wiele wyższy, za to Kaze przewyższał swoim wzrostem wszystkich-w końcu był wilkiem. Ja byłam trochę niższa od Kaze, wzrostem byłam podobna do Devo, choć mojemu bratu wydawało się, że jestem o centymetr wyższa. Moja sierść zbielała, przybrała mlecznej barwy, za to Kaze znacznie pociemniała. Nasz kolega był czekoladowo-biały, podobny do Roxolanne, ale nie ma się czemu dziwić-to jego siostra.
-Wszyscy się.... zmieniliśmy-przerwał nagle ciszę Kaze.
Kiwnęliśmy głowami i popatrzyliśmy się na siebie.
-Nie mogę się doczekać, kiedy opuszczę to miejsce. Chciałabym już żyć na swoich własnych zasadach. Mam dosyć całej tej głupiej szkoły-mruknęłam niezadowolona, lecz pewna siebie.
Bordery i wilk spojrzeli się na mnie. Wiem, o co im chodziło. Nikt nigdy nie spodziewał by się po mnie takich ostrych i zdecydowanych słów.
-Tak...-powiedział wilk.
Wtedy mój charakter znowu się zmienił.
-Oh... Przepraszam. Nie chciałam się tak wyrazić-szepnęłam cicho.
-Nie szkodzi-uśmiechnęła się Easy.
Na moim pysku także zawitał uśmiech.
-Chwila... Czy my nie mamy przypadkiem jeszcze lekcji wychowania?-spytał Devo.
Wszyscy wymieniliśmy zaniepokojone spojrzenia. Rzeczywiście, wtedy przypomniało mi się, że mamy jeszcze tą lekcje.
Devo? Brak weny xD