Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ellie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ellie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 sierpnia 2014

Od Ellie - CD historii Ami

- Nie mam nic przeciwko poezji. Niektóre wiersze mi się podobają, inne nie - wytłumaczyłam.
- Acha… W takim razie cieszę się, że mój ci się podobał.
Uśmiechnęłam się lekko.
- Lecę. Spotkanie morderców i te sprawy – dodałam, gdy Ami zerknęła na mnie pytająco.

 <Ami?>

wtorek, 17 czerwca 2014

Od Ellie - CD historii Ami

Morze falowało delikatnie, a niektóre fale dopływały od czasu do czasu tak blisko, że moczyły mi łapy. Dawało to przyjemne schłodzenie, dzisiejszy dzień nie należał bowiem do najzimniejszych. Ani do najnormalniejszych. Spotkanie z wujkiem... świadomość, że rodzina, którą uważałam za martwą żyje...
Z zamyślenia wyrwała mnie wyjątkowo silna fala, chlapiąc na mój pysk. Potrząsnęłam głową, wstałam i zamierzałam odejść, gdy zauważyłam, że Ami mi się przygląda.
- Tak? - spytałam.

Ami?

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Od Ellie - CD historii Shisuhito

Spojrzałam na Robina i Shisuhito, a na mój pysk wypłynął mały uśmiech.
- Myślę, że najpierw powinniście znaleźć sobie jakąś wodę bez bagien - to mówiąc zerknęłam z ukosa na suczkę - i choć trochę się wyczyścić.
Psy również zaczęły się sobie przyglądać.
- Tak... Najczyściejsi to my nie jesteśmy - mruknął ponuro dingo.
- Nie zmienia to jednak faktu, że nie wiemy gdzie iść - odparła Shisuhito.
- Ech... A już myślałam, że dzisiaj w końcu zdrzemnę się w mojej norze - westchnęłam, po czym ruszyłam przed siebie drogą, którą przybyłam nad zdradliwą rzekę.
- Aaaaa... gdzie idziesz? - spytał niepewnie dingo.
- Znaleźć sobie jakieś miejsce do spania. Ciemno się robi - skinęłam głową na zachodzące Słońce.
Pomyślmy... gdzie w okolicy może być jakieś przyjemne miejsce? Może tam, gdzie Robin jadł grzyby? Nie... A może ta polanka obok? Nie, zbyt otwarta przestrzeń... Wiem! Ta jaskinia, o ile tylko jest nie zamieszkana. Trzeba to sprawdzić.
Moją uwagę przykuły odgłosy chlupocących kroków. Robin i Shisuhito postanowili iść za mną? Odwróciłam głowę...

Robin? Shisuhito?

wtorek, 20 maja 2014

Od Ellie - CD wspólnej historii Ellie i Robina

- Cześć!
Obróciłam się za siebie i z uwagą przyjrzałam przybyszowi.
- Hej. CO tu robisz? - odpowiedział Robin.
- Byłam na spacerze i wracam do Sfory. A wy? Dlaczego stoicie tu jak dwa słupy soli?
- Bo nam się nudzi - prychnęłam.
- Droga do Sfory jest zalana i nie wiemy jak przejść - pies sprostował moją sarkastyczną wypowiedź.
- Ach, jak miło. Czyli tędy nie przejdziemy.
- Otaczają mnie geniusze... - westchnęłam głęboko.
- Wymyśliłaś już coś? - spytał dingo, ignorując to, co przed chwilą powiedziałam.
- Nie. Może ty popiszesz się kreatywnością? Albo ty? - spytałam, kierują się w stronę pozostałej dwójki.

<Robin? Ktoś?:3>

niedziela, 18 maja 2014

Od Ellie - CD historii Vincenta

Przyglądałam się przez chwilę przybyszowi. 'Chcesz się zabawić? Dobrze, zagram w twoją grę'.
- To zależy - odparłam z powagą.
- Och? Co więc muszę zrobić, by cię zadowolić? - na pysku Vincenta gościł sarkastyczny uśmiech.
- Nie wiem, czy w ogóle powinieneś próbować. To zadanie może cię przerosnąć - odpowiedziałam z udawanym współczuciem.
- Mimo wszystko spróbuję - zapewnił mnie, a uśmiech cały czas znajdował się na jego pysku.
- W takim razie udowodnij mi, że przydasz się na coś Sforze.
- Czy to nie alfa powinien o tym decydować?
- To zależy - powtórzyłam z uśmiechem.

<Vincent? Ty także ;P>

Od Ellie - CD historii Vincenta

- Nie wiem kim jesteś. A znajdujesz się na terenie Sfory. Normalnie po prostu bym cię o to spytała, ale jestem w złym humorze - odparłam przyglądając się psu.
Zając, przestraszony zamieszaniem, uciekł w głąb lasu.
- Świetnie, przez twój zły humor straciłem jedzenie - mruknął pod nosem.
- Kim jesteś? - spytałam ponownie, ignorując to, co przed chwilą powiedział.
Pies spojrzał na mnie i mierząc mnie wzrokiem odpowiedział:

<Vincent? Wiem, długie to to nie wyszło XD>

środa, 14 maja 2014

Od Ellie i Robina

Zakląłem.
 Po raz pierwszy w życiu udało mi się zgubić. Wczoraj wyszedłem z domu na kilkudniową wyprawę, nie zamierzałem jednak spędzić tych kilku dni w lesie pełnym dziwnych, kolorowych grzybów. Zjadłem kilka (dookoła brak zwierzyny), i zapewne są halucynogenne, bo zza drzewa wyszła jakaś postać, a od wielu godzin nie widziałem  żywej duszy.
*************
- Dlaczego jesz grzyby? - spytałam niezbyt przyjaznym tonem.
- Bo jestem głodny - odparł lekko zdezorientowany Robin.
- Po kilku godzinach zrobi ci się słabo. Nie radzę.
Pies wypluł to, co właśnie przeżuwał.
*************
 - Masz rację. Nawet nie są smaczne. A poza tym, cześć.
 - Taaa, cześć. - niedbale rzuciła. - Ale też do widzenia, bo zamierzałam wracać.
 Odwróciła się i powoli ruszyła naprzód.
 - Ej, chwileczkę! Mogę iść z tobą.
 Spojrzała w moją stronę i uniosła pytająco brwi.
 - Zgubiłem się.
*************
- Wiesz w co się pakujesz idąc ze mną? - spytałam uśmiechając się złowrogo.
- Tak.
- Świetnie. Chodź.
Potruchtałam przed siebie, a Robin za mną.
*************
Już miałem zagaić rozmowę, ale gdy otwierałem pysk, przypomniało mi się, z kim zamierzałem pogadać. Tak więc nic nie powiedziałem, a Ellie także, rzecz jasna.
 - Co? - z westchnieniem zapytała.
 - Hę? Nic nie mówiłem.
 - Zamierzałeś.
 - Podobno nie lubisz rozmawiać.
 "Nie gasząc wypowiedzi innych", dodałem w myślach.
*************
- Wierzysz plotkom? - uniosłam wysoko brew.
- Nah, nie, to dzięki tobie jestem w tej Sforze...?
- Aha, świetnie. Ale masz rację, zbyt rozmowna to ja nie jestem - odparłam.
Zapadła cisza.
- Dokąd idziemy? - spytał w końcu dingo.
*************
 - Na tereny sfory. - lakonicznie odparła.
 Wzniosłem wzrok ku niebu. A właściwie ku niebu zasłoniętemu ciemnym listowiem.
 - To wiem.
 - To po co pytasz?
 - Dobra, to dokąd dokładnie idziemy?
*************
- Pobawmy się w zgadywanki - odparłam ze słodkim uśmieszkiem.
- Wracasz do swojego domu...?
- Brawo! A teraz: dokąd idziesz ty?
- Też do domu? Eeee... nie, chwila. Na wycieczkę.
- Wycieczkę, powiadasz... Musi być super. Hasasz sobie po lasach i łąkach, beztrosko konsumując trujące grzyby. Następnym razem wybierz inne biuro podróży.
*************
 - Cóż, jak widać mam...miałem małe problemy techniczne.
 "I nadal mam problem. Ciebie"
 - Z których musi cię wybawiać morderczyni, niezbyt rozmowna, jak wywnioskowałeś? Znajdź sobie też innego superbohatera.
*************
- Superbohatera? Jasne.
- No cóż, każdy uważa kogo innego za bohatera. Jedni silnych wojowników, inni inteligentnych czarodziejów, a ty - najwyraźniej sarkastycznych odludków.
- Twierdzisz, że cię podziwiam? - parsknął.
- Oczywiście! - uśmiechnęłam się promiennie.
*************
 - Chciałabyś.
 - Nie, nie chciałabym.
 - Czyli uważasz, że jesteś moją idolką, i jesteś przez to pokrzywdzona, bo nie chciałabyś nią być? - byłem coraz bardziej zdezorientowany.
 Pacnęła się łapą w czoło.
- Nie wiesz co to sarkazm?
*************
- Nie uczyli nas tego w szkole. - mruknął sarkastycznie pod nosem - Oczywiście, że wiem.
- No widzisz? Kolejny punkt dla ciebie. A teraz, panie Robinie, Sfora przed nami. Leć szukać biura podróży, czy jakichkolwiek innych atrakcji turystycznych. - zmrużyłam oczy i odwróciłam się do psa.
- Jest tylko jeden mały problemik... - mruknął znowu.
- Znowu masz jakieś zmartwienie?
- Nie widzisz? Ścieżka jest zalana. Nie przejdziesz.
*************
- Do psa ciężkiego! jeszcze więcej czasu z tobą. Masz jakiś pomysł? - westchnęła zrezygnowana.
 - To ja jestem zgubiony! Wymyśl coś! - jęknąłem.
 Nagle padł na mnie jakiś cień, ale Ellie tego nie zauważyła, przeklinając swój los.
*************

CD nastąpi w opowiadaniach :)


środa, 30 kwietnia 2014

Świnka Wędrowna!

No i dla Ellie... Świnka morska!

Imię: Kan
Płeć: Samczyk
Wiek: 2 lata
Rodzaj: Świnka Specjalna
Krótki opis: Dokładnie to, co pisze w ogóle.
Uwagi:
- Gubi się. Gubi, i to bardzo.
Okres pobytu: 20 dni (jedna pora roku)

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Od Ellie - CD historii Hockey'a

Prychnęłam cicho, tak że tylko Fart mnie usłyszał. On także miał lekko kpiący uśmieszek na pysku.
- Kto by pomyślał, Hockey i Maybie... - mruknął.
- No cóż, miłość jest ślepa. - zachichotałam cicho.
Fart najwyraźniej dostał głupawki, bo także zaśmiał się cicho i odpowiedział:
- Może powinna sobie kupić okulary.
Parsknęłam śmiechem. Mimo że żart Farta nie należał do najinteligentniejszych, sprawił, że się roześmiałam. Nie zdarzało mi się to od bardzo dawna. Hockey odwrócił się, by na nas spojrzeć.
- Wiecie, trochę przeraża mnie, gdy dwóch morderców chichocze za moimi plecami.
- Wybacz, już stajemy się poważni. - odpowiedział Fart, jednak jego oczy wciąż świeciły wesołością.

< Fart? Hockey? >

Od Ellie - CD historii Robina

Westchnęłam głęboko. Kolejny nowy. No cóż, jeśli nie będzie natrętny i pomoże obronie Sfory, to nie mam powodu, by na niego narzekać.
- Chodź za mną. Jeśli się zgubisz, to masz problem - powiedziałam, po czym nie oglądając się ruszyłam przed siebie.
- Okej... - odpowiedział niepewnie Robin.
Szliśmy w ciszy. Po drodze minęliśmy kilka psów, którym dingo przedstawiał się uprzejmie. W końcu dotarliśmy do jaskini Hockeya.
- Przyprowadziłam cię do bety, Hockeya, bo mieszka w mojej dzielnicy. Teraz tam wejdziesz, powiesz kim jesteś, on ci pozwoli dołączyć i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie, o ile nie będą sobie wchodzić w drogę. Jakieś pytania?

< Robin? >

wtorek, 1 kwietnia 2014

Od Ellie - CD historii Farta

Rozejrzałam sie dookoła. Świecący wilk zniknął, nie zostawiając żadnego śladu poza przysmaloną sierścią Farta. Zawyłam głośno, strasząc tym przy okazji stojącą obok mnie Veronę. Odpowiedziało mi słabsze, odległe wycie.
- Wygląda na to, że ktokolwiek tu był, teraz się oddala. - stwierdził Fart, po czym zwrócił się do Hockeya - Co teraz robimy?
- Po pierwsze, musimy ustalić dlaczego ten wilk się... rozsypał. Po drugie, trzeba zorganizować kilka grup zwiadowczych, które zbadają teren sfory i zorientują się, gdzie obecnie znajduje się wróg.
- Myślę, że o świecących zwierzętach możemy pomyśleć później - skomentowałam.
Hockey skinął głową.
- Verono, ogłosisz wszystkim wojownikom, zwiadowcom i szpiegom, że mają się pojawić jak najszybciej w miejscu zebrań?
- Jasne, już biegnę. - po chwili suczka zniknęła w gęstym lesie.
Hockey zastanawiał się chwilę, po czym powiedział:
- Fart, Ellie, mam do was prośbę.

< Fart? Hockey? Sorry, że krótkie i że dopiero teraz ;) >

wtorek, 18 marca 2014

Od Ellie - CD historii Harysta

Zerknęłam na Harysta i rzuciłam od niechcenia:
- Wiesz, szanuję gust innych. Ale mówienie sobie, że Wiedźma jest śliczna raczej nie pomoże ci jej pokonać.
Pies gapił się na mnie z otwartym pyskiem, a Eileen patrzyła na niego współczującym wzrokiem. Doskonale wiedziałam, że Haryst nie mówił o Wiedźmie. Nie miałam jednak teraz ochoty na zajmowanie się takimi sprawami. Ruszyłam powoli w stronę Olimpusa, mając nadzieję na znalezienie Drina. Po drodze minęło mnie szybko kilka psów. Wśród nich był także Fart.
- Ellie – skinął głową.
- Idę do alfy, może przydzieli mi jakieś zadanie. – odpowiedziałam na pytanie wymalowane w jego oczach – Chyba że tobie już coś mówił…?
- Powiedział…
Wypowiedź Farta przerwało wycie wilka dochodzące z niepokojąco bliskiej odległości.

< Fart? Ktokolwiek? >

sobota, 15 marca 2014

Od Ellie

Stoję na polu. Otacza mnie wysoka, złota trawa. W moich myślach pojawia się słowo ‘dom’. Jednak ja nie czuję się tu jak w domu. Tak naprawdę nigdy nie czułam się jak w domu. Odkąd pamiętam wędrowałam z miejsca na miejsce, nie zatrzymując się nigdy na dłużej niż tydzień.
Nagle ktoś się przede mną pojawia. To człowiek. W dłoni trzyma klatkę i uśmiecha się przerażająco. Chcę uciekać, ale nie mogę ruszyć się z miejsca. Wtedy twarz człowieka zamienia się w głowę mamy, potem taty, a na końcu rudego psa. Z jego zamkniętego pyska wydobywa się demoniczny śmiech.
Zrywam się przerażona. Oddycham głęboko i próbuję zebrać myśli. To był tylko sen. To był tylko zły sen. Bardzo, bardzo, BARDZO zły sen. Wstaję i wskakuję do rzeki, przy której zasnęłam. Chłodna woda pomaga mi ochłonąć, a wspomnienia z koszmaru powoli znikają. Przepływam na drugi brzeg i idę przed siebie. Po pewnym czasie docieram do Pyskowego przejścia. Zatrzymuję się. Mogę odejść ze sfory w każdej chwili. A jednak coś powoduje, że tego nie robię. Pytanie brzmi: co?

< Jeśli ktokolwiek chce pisać dalej… >

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Od Ellie - CD historii Farta

Uśmiechnęłam się pod nosem. Może Fart i ja wcale się tak bardzo nie różnimy...?
- Rozumiem. Może być cośtamdeer.
- W takim razie ruszamy.
Szliśmy w ciszy. Las był spokojny, a jedynym dźwiękiem, który można było usłyszeć był śpiew samotnego ptaka. Po pewnym czasie zaczęliśmy mijać pojedyncze jaskinie, a wkrótce dotarliśmy do czegoś, co w mieście nazywałoby się pewnie rynkiem.
- Jesteśmy na miejscu. Tutaj - wskazał łapą na opustoszałą okolicę - jest centrum cośtamdeer.
- Mieszkamy tu już jakiś czas i wciąż nie możesz nauczyć się nazw części Sfory?
Obróciliśmy się szybko. Przed nami stała suczka, chinook.
- Cour. - uśmiechnął się - Mogłabyś mnie oświecić...?
Suczka pokręciła tylko głową z uśmiechem na pysku.
- Fallendeer.
- Ach, racja. To moja siostrzenica, Ellie. Ellie, to Courage, moja partnerka.
Owa 'Courage' zrobiła wielkie oczy i spojrzała pytająco na Farta, lecz po chwili uśmiechnęła się ciepło w moją stronę.
- Wychodzi na to, że jestem twoją ciocią.
- Tak.
Moja 'ciocia' wyglądała na lekko zakłopotaną moim brakiem wylewności, ale wujek szybko wyrwał ją z opresji.
- A więc, Ellie, chciałabyś zamieszkać bliżej centrum, czy może na obrzeżach?
- Zdecydowanie obrzeża.
Jak najdalej od innych, powtarzałam sobie w głowie.

<Fart? Courage?>



niedziela, 26 stycznia 2014

Od Ellie

Pola. Lasy. Pustynie. Łąki. Miasta. Sfory. Mijam je i nie zwracam uwagi na to, co się tam dzieje. Bo dlaczego miałabym to robić?
Idę przed siebie, nucąc pod nosem piosenkę. Wieje silny wiatr. Liście spadają z drzew. Nagle słyszę za sobą czyjś głos. Wujek Daren miał podobny głos... Obracam się powoli. Przede mną stoi wilk, wygląda na starszego ode mnie, ale odcienie futra mamy zbliżone. Z początku słowa, które wypowiada są dla mnie niezrozumiałe, lecz po chwili słyszę je już bardzo wyraźnie. 
- Halo? Wszystko w porządku? 
- Tak - odwracam się i mam zamiar iść dalej, jednak nieznajomy znów się odzywa.
- Masz zamiar tak po prostu odejść? 
- Tak.
- A powiesz mi chociaż kim jesteś? 
- Sobą - odpowiadam już lekko zirytowana.
- Acha, bardzo mi miło - sarkazm - Ja jestem Fart.
Chciałam już skrytykować oryginalność imienia Fart, gdy coś mi się przypomniało. Gdy byłam jeszcze malutka, mama i wujek opowiadali mi o swojej sforze i o swojej rodzinie - wspominali wtedy imię Fart. Ale kto to był...?
- Czy...czy znałeś może Arię? Albo Darena?
Fart patrzy na mnie podejrzliwie.
- Może tak, może nie. Dlaczego cię to to interesuje?
- Aria to moja mama, a Daren - wujek. - odpowiadam po chwili wahania.
Fart robi wielkie oczy.
- To moje rodzeństwo. - mówi w końcu.
No właśnie! Wujek Fart! Farcik! To o nim mi opowiadali...
- Nie widziałem ich od dwóch lat... - mamrocze pod nosem - Gdzie teraz są? 
Biorę głęboki wdech i odpowiadam:
- Nie żyją. Zginęli.
*************************
Po dokładnym wytłumaczeniu mojemu nowo-odkrytemu wujkowi co się wydarzyło, chciałam się pożegnać i iść dalej, jednak Fart zaprotestował. Opowiedział mi o sforze - o nowej Sforze Psiego Głosu. I zaproponował mi dołączenie. Nie wiem dlaczego się zgodziłam. Może to instynkt podpowiedział mi, że łatwiej przetrwać w grupie? A może to tęsknota za rodziną? No cóż, pomyślę o tym później. Na razie grunt to z nikim się nie zaprzyjaźniać. I odpowiedzieć w końcu alfie, który wpatruje się we mnie z podejrzliwą miną. 

<Drin? Fart?>

piątek, 24 stycznia 2014

Nowa suczka w Sforze - Ellie!


Cieszę się, że jednak dołączyłaś, Lemon Tree
No cóż... Ellie również jest kimś ważnym w sforze, gdyż oto wnuczka Lauren, Bety poprzedniej wersji SPG! Po matce i babci charakterku to ona nie odziedziczyła, oj nie... Ale przynajmniej ma ładną buźkę :*

 Red Wolf Creek by Entophile

Imię: Ellie
Wiek: 2 lata
Płeć: suczka
Rasa: mieszanka setera irlandzkiego i wilka (przeważa to drugie)
Cechy: W młodości Ellie był bardzo wesoła i żywiołowa, a także beztroska. Jednak po tragicznym wypadku na północy jej charakter całkowicie się zmienił – stała się samotniczką, nie zbliża się do nikogo, nie szuka przyjaciół i odpycha od siebie każdego, kto chce się do niej zbliżyć - zdała sobie bowiem sprawę, że śmierć czyha na każdym kroku i że znów może kogoś stracić.
Zainteresowania: Uwielbia obserwować gwiazdy i wspominać chwile spędzone z jej rodziną. Czasami nuci sobie pod nosem, ale tylko wtedy, gdy ma pewność, że nikt jej nie słyszy. Interesuje się światem.
Stanowisko: Morderca
Partner: Nikogo nie chce. Nikogo nie potrzebuje.
Młode: Brak. Całkowity.
Rodzina: Mama Aria, tata Arc, wujek Daren, wujek Fart, brak rodzeństwa
Historia: Ellie urodziła się na dalekiej północy. Nie miała rodzeństwa. Razem z rodzicami i wujkiem podróżowali po świecie. Mama i wujek często opowiadali jej o dziadkach i o wspaniałej Sforze, w której byli gammami. Pewnego wyjątkowo mroźnego dnia trafili na wysoki klif, jednak nie zauważyli tego przez potężną zamieć. Cała rodzina spadła w przepaść. Gdy Ellie się obudziła, zaczęła szukać reszty, jednak po wielu godzinach, zrezygnowana i załamana, zostawiła przepaść za sobą i ruszyła przed siebie. Włóczyła się całymi miesiącami, aż pewnego dnia trafiła na wilka. Gdy przedstawił się jej jako Fart, przypomniała sobie, że mama opowiadała jej o swoim bracie – Farcie. Ellie opowiedziała nowo znalezionemu wujkowi o swoich przygodach i dołączyła do sfory, do której należał – do odnowionej Sfory Psiego Głosu. Nigdy nie przeszło jej przez myśl, że jej rodzina mogła przeżyć upadek.
Nick na howrse.pl i/lub mail: Lemon Tree, lauria.white12@gmail.com