Raf nie wyglądał najlepiej. Zdałam sobie sprawę, że mnie nie słucha dlatego poruszałam jedynie pyskiem nie wydając żadnych odgłosów. Po jakimś czasie pies zemdlał. Wystraszona rzuciłam się w jego kierunku. Starałam się mu pomóc na jakikolwiek sposób. Nic to jednak nie dało. Nie wiele myśląc zarzuciłam go sobie na grzbiet. Parę razy mało nie spadł. Jakimś cudem doczołgałam się do jakiejś jaskini. Odłożyłam Rafaello na ziemie i zaczęłam się drzeć. Wołałam o pomoc. Modliłam się, by w środku ktoś był. Ktokolwiek. Mogłam pobiec do jaskini i tam poprosić o pomoc, ale tego nie zrobiłam. Bałam się zostawić samca samego. Z jaskini wyszły dla psy. Suczka i pies. Jak się szczęśliwie okazało była to jaskinia lekarza i przybranego ojca Rafaello. Suczka była jego przybraną siostrą.
***
Po upływie godziny, która była dla mnie wiecznością lekarz pozwolił nam wejść do jaskini i spotkać z Rafaello. Spojrzałam na suczkę, która jak się dowiedziałam miała na imię Heaven. Szła ku wejściu do jaskini. Ruszyłam za nią. Po chwili znalazłyśmy się w jaskini. Trzymałam się raczej ściany podczas gdy rodzeństwo wymieniało słowa. Myślałam tylko o tym, by on przeżył. Nie wiem czemu mi tak zależało. Może dlatego, że był pierwszym psem spoza rodziny, którego widziałam od szczeniaka? Całą sobą myślałam, by wyzdrowiał, by żył dalej, by istniał... W myślach odmawiałam modlitwy w tej intencji...
Podeszłam do Rafaello. Pytałam go o jakieś nieistotne sprawy zamiast zapytać po prostu "Jak się czujesz? Wszystko dobrze? Jak myślisz wyjdziesz z tego?" itp. Nawet nie zauważyłam kiedy Heaven wyszła.
Rafaello?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grace. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grace. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 16 listopada 2015
Od Grace - CD historii Rafaello
niedziela, 15 listopada 2015
Od Grace - CD historii Rafaello
Jaskinia zrobiła na mnie wrażenie. Nie przypominała tej, w której mieszkałam z rodziną. Była o wiele większa i czystsza. Ja z rodzicami i rodzeństwem mieszkaliśmy zaledwie na jednej trzeciej tej jaskini. Niestety nasze kąty bardzo śmierdziały. Wilki specjalnie urządziły sobie u nas toaletę. Na tą myśl skrzywiłam się. Starałam się, by nikt nie zauważył tego jakie wrażenie zrobiła na mnie jaskinia.
Ymm... Jesteście Alfami? - spytałam przerywając ciszę.
- Nie, tutaj nie ma Alfy. - wyjaśniła suczka nieznanej mi rasy.
- Jak nie ma? - zapytałam – Przecież w każdej sforze i watasze jest.
- Była, ale zrezygnowała ze swojego stanowiska. Ja i Geris jesteśmy Betami i na nas spadł obowiązek zajęcia się sforą. - tłumaczyła dalej suczka – A tak w ogóle to jestem Another.
- Grace. - skinęłam głową – Chciałam się zapytać czy mogę dołączyć...
Another spojrzała na Gerisa, ten kiwnął głową.
Daj nam chwilę. - odparła Another. Nie czekając na moją odpowiedź odwróciła się i poszła ze swoim partnerem na drugi koniec jaskini zastanowić się razem.
Kątem oka spojrzałam na Rafaello. Pies był pogrążony we własnych myślach. Patrzył uparcie w swoje łapy. Chciałam się go o coś spytać, ale para Beta uprzedziła mnie oznajmiając, że mogę dołączyć. Zadowolona zaczęłam merdać ogonem.
- Teraz tylko musisz wybrać jakieś stanowisko i miejsce zamieszkania. - odezwał się po raz pierwszy Geris.
- Macie tu coś takiego jak szpieg? - spytałam. Na te stanowisko byłam trenowana w starej watasze. Nie musiałabym zaczynać wszystkiego od początku.
- Tak. - powiedział Geris.
- No to postanowione. Rafaello mógłbyś pokazać Grace tereny? - uśmiechnęła się Another.
Pies skinął głową na tak. W jego towarzystwie wyszłam z jaskini.
- O czym tak myślałeś? - spytałam, kiedy wyszliśmy na dwór. Pies spojrzał na mnie nie rozumiejącym wzrokiem.
- Halo? Żyjesz? O czym tak myślałeś? - ponowiłam pytanie.
Rafaello? Ockniesz się czy nie? xD
sobota, 14 listopada 2015
Od Grace
Moi rodzice mieszkali u pani której nazwiska nigdy nie potrafiłam spamiętać. Mówili, że była dobra i kochała psy. Nie wzięła ich dlatego, że jako psy rasowe wyglądali bardziej elegancko. Tata trafił do niej dzięki szczęśliwemu przypadkowi. Jej przyjaciółka miała do oddania setera, najsłabszego z miotu pieska z uszkodzonym uchem. Nikt go nie chciał. Tymczasowa właścicielka mojego taty nie wiedziała co zrobić, powiedziała o tym przyjaciółce, która wzięła pieska do siebie. Mimo, że miała coraz mniej sił wzięła na wychowanie pieska, który miał przecież wyrosnąć na dużego psa potrzebującego ruchu. Mój tata był szczęśliwy, ale samotny. Kiedy pani to zauważyła postanowiła wziąć jeszcze jednego psa dla towarzystwa mojego taty. Chciała, by pies był tej samej rasy. Wtedy narodził się problem. To ma być pies czy suczka? Zdecydowała się wziąć suczkę. Lilly i Tom – moi rodzice wychowywali się w swoim towarzystwie. Po dwóch latach ich pani umarła. Oni zostali wyrzuceni na ulicę. Moja mama niedługo miała urodzić. Ja i moje rodzeństwo urodziliśmy się więc na ulicy. Kiedy wystarczająco podrośliśmy wyruszyliśmy całą rodziną w podróż. Chcieliśmy znaleźć jakąś sforę, watahę, cokolwiek. Byle mieć schronienie daleko od ludzi. Nie wszyscy są tacy dobrzy. Nie raz przekonaliśmy się tego na własnej skórze. Po długim szukaniu znaleźliśmy jakąś watahę. Wychudzeni i wymęczeni dołączyliśmy do owej watahy. To był chyba największy błąd naszego życia. To nie było dobre miejsce dla psów. Wilki uważały, że skoro są naszymi przodkami mają nad nami władzę. Ja osobiście zawsze twierdziłam, że to my jesteśmy odrobinę lepsi, ze względu na taką różnicę w wyglądzie. Różnimy się nie tylko charakterem, ale też długością i kolorem sierści, kolorem oczu, kształtem uszu, wielkością, sylwetką i jeszcze innymi rzeczami. Oni uważali inaczej. Często atakowali mnie i moją rodzinę bez powodu. Tak o, dla rozrywki. Prawdopodobnie dlatego większość mojego rodzeństwa nie dożyła pierwszych urodzin. Kiedy do nich dzielił nas już tylko tydzień postanowiłam uciec. Z nikim się nie żegnając odeszłam w świat. Lepiej, żeby nie wiedzieli... Postanowiłam tym nie rozglądać się za byle czym tylko dołączyć do jakiejś sfory. Był jeden dzień po moich urodzinach, mijałam właśnie po raz nie wiadomo który drzewo, który otaczał mały balkonik. Zdałam sobie sprawę, że kręcę się w kółko. Usłyszałam dźwięk kładzenia łap na śniegu.
Obejrzałam się w stronę dźwięku. Z krzaków wyłaniał się jakiś pies. Nie byłam pewna czy był to samiec czy samica. Właśnie miałam się obrócić i zignorować psa, kiedy zdałam sobie sprawę, że mam okazję. Tak dawno nie widziałam żadnych psów...
- Hej! Kim jesteś? - zawołałam. Uszy psa wyłapały dźwięk mojego głosu. Ruszył w moim kierunku.
Objaw się postaci, proszę...
Obejrzałam się w stronę dźwięku. Z krzaków wyłaniał się jakiś pies. Nie byłam pewna czy był to samiec czy samica. Właśnie miałam się obrócić i zignorować psa, kiedy zdałam sobie sprawę, że mam okazję. Tak dawno nie widziałam żadnych psów...
- Hej! Kim jesteś? - zawołałam. Uszy psa wyłapały dźwięk mojego głosu. Ruszył w moim kierunku.
Objaw się postaci, proszę...
Nowa suczka w Sforze - Grace!
Do naszej Sfory ponownie dołączyła Tina017 z Grace! Mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na długo!
Imię: Grace
Płeć: Suczka
Wiek: 1 rok
Rasa: Seter Irlandzki
Stanowisko: Szpieg
Partner: Podoba jej się Rafaello
Młode: Może kiedyś...
Rodzina: Nawet nie wiem czy żyją... ~ Grace
Urodziny: 10 dzień zimy
Sektor: Avendeer (mieszka w okolicach Romantycznej Łąki)
Cechy: Grace to wadera mająca do siebie dystans. Śmieje się z własnych błędów. Lubi przebywać w towarzystwie innych. Najpierw robi potem myśli co często ma dla niej katastroficzne skutki. Zazwyczaj jednak daje radę wyplątać się z tarapatów. Jest wielką gadułą. Zawsze mówi szczerze to co myśli. Wyjątki są tylko wtedy kiedy ona sama gubi się własnych myślach co jest dla niej dość częstym zjawiskiem. Nie wstydzi się tego jaka jest. Każdy jest inny i to jest piękne w tym świecie. Zdarza jej się zadawać pytania „ni gruszki, ni pietruszki”. Potrafi wysłuchać innych, jednak w pocieszaniu nie jest dobra. Kiedy inni spieszą ze słowami współczucia ona woli cierpieć z pocieszaną osobą w ciszy. Grace to bardzo ufna suczka, jej ufność może zaprowadzić ją kiedyś do groby. Oczywiście jeśli jakimś cudem przestanie w wpadać w tarapaty. Suczka jest bardzo ciekawa życia i energiczna. Wilki darzy nienawiścią, którą okazuję bardzo często.
Historia: Grace dorastała w trudnych warunkach. Jej rodzice mieli dobry dom, kochającą właścicielkę, wspaniałe życie. Niestety, ale śmierć ich pani odmieniła ich życie o 180 stopni. Zostali porzuceni przez nowego właściciela. Na ulicy Lilly (matka Grace) wydała na świat swój pierwszy miot. Kiedy szczeniaki podrosły na tyle, by móc w miarę szybko chodzić Grace wraz z rodziną opuściła miasto, by żyć na wolności. Trafili do jakieś watahy. Byli traktowani jak gorsi, bo nie byli wilkami. Wilki rzucały się psią rodzinkę. Chyba nie trzeba mówić kto wygrywał. Bracia i siostry Grace ginęli w nieznanych okolicznościach. Kiedy Grace zbliżała się do swoich pierwszych urodzin postanowiła uciec. Dzień po urodzinach natknęła się na Sforę Psiego Głosu Forever.
Nick na howrse.pl i/lub mail: Tina017/aisak1300@op.pl
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
