Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maybe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maybe. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 maja 2015

Od Maybe - CD historii Nathana

 Byłam miła, na ile mnie było stać. Na każde pytanie odpowiadałam z uśmiechem, cierpliwie udzielając odpowiedzi. Choć cały czas coś mówiliśmy, miałam wrażenie, że rozmowa zmierza do nikąd, ze w końcu tematy się skończą, dowiemy się o sobie wszystkiego, czego można się dowiedzieć w ciagu pierwszego spotkania, zanim zejdzie się na tematy prywatne.
 Opowiedziałam Nathanowi o dawniejszych dziejach SPG, o tym, że byłam Gammą... wtajemniczyłam go w wojnę, która toczy się w okolicach granic. W sumie spędziliśmy razem dużo czasu. Nawet bardzo dużo. Nie to, ze go nie polubiłam, ale dawno nie miałam kontaktu z żadnym psem... Trudno mi się odnaleźć w towarzystwie.
- Więc tak... - Zakończyłam w końcu swoją kolejną historie, kiwając powoli głową.
- Kurczę - westchnął nagle. - Ciemno już.
- No... Chyba pora na mnie... - Westchnęłam, starając się ukryć ulgę.
- Spotkamy się jutro?
 Trochę zdziwiło mnie to pytanie. Czy spotkamy..? Niestety, odmawiać nie wypada...
- Jasne - uśmiechnęłam się, starając się wypaść naturalnie.

Nathan? Nie zrażaj się Cx 

piątek, 19 grudnia 2014

Od Maybe - CD historii Johana

- Nie - odwróciłam ledwo zauważalnie pysk. - Masz tę okazję być pierwszy.
 Podniosłam się, aby powoli odejść.
- Dziękuję, nie będę ci więc przeszkadzać - uśmiechnęłam się. - W razie czego, kręcę się po okolicy, gdybys potrzebował pomocy, możesz się do mnie zgłosić.
- Zapamiętam - pies widocznie z trudem powstrzymał ziewnięcie. - Danke, Maybe.
 Chciałam spytać "za co?", ale widząc zmęczenie malejące się na pysku psa, stwierdziłam, że nie będę mu przeszkadzać. Kiwnęłam mu głową na pożegnanie i odeszłam. Nie miałam do końca, co robić, tak więc po prostu udałam się na spacer. W głowie ułożyłam sobie plan drogi tak, aby jak najdalej uniknąć wilki.
 Spojrzałam w niebo. Lekki wiatr szumiał wśród koron drzew, obrywając z nich co niektóre liście. Ich spora warstwa leżała już na ziemi, zamieniając cały las w paletę kolorów. Wyglądało to naprawdę pięknie. Żałowałam jedynie, że nie mogę udać się fo mojego ukochanego sektora, żeby tam nacieszyć się jesienią. Niestety, był w cudzych łapach. Jutro miało się to zmienić. Albo my mieliśmy pożegnać się z Navydeer i Fallendeer... Oby wszystko poszło gładko...
 Nagle myślami powróciłam do Johana. Nic mu nie wspomniałam o wojnie. Niby jako nowy członek nie ma nawet potrzeby walki z wrogami, ale nie zmienia to faktu, że mógłby chcieć wiedzieć takie rzeczy... Obiecałam sobie poinformować go przy najbliższej okazji.
 Nie wiedziałam, ile czasu upłynęło, ale zdąrzylam pokonać spory kawałek drogi. Zakręciłam lekkie kółko, nie chcąc opuszczać bezpiecznej strefy. W razie czego, znajdowałam się tez w okolicach, w których pozostawiłam nowego. Wiatr nieco się nasilił, lecz wciąż było przyjemnie. Nagle dobiegł mnie szelest zza pobliskich krzaków. Skierowałam szybko łeb w tym kierunku.

Johan? Czy to ty?

niedziela, 14 grudnia 2014

Od Maybe - CD historii Kyry

 Szłam kierunku miasteczka, miałam ochotę na coś ludzkiego. Tam tez nie było wilków i mogłam czuć się bezpieczniej. Do granicy zostało mi zaledwie pół kilometra, gdy do moich nozdrzy napłynął nowy, obcy zapach. Należał on wprawdzie do psa, ale zdecydowanie mi nieznanego. Zboczyłam więc nieco z drogi, aby się temu lepiej przyjrzeć. Za zapachem doszłam do niskiej skarpy, na której przystanęłam, by przyjrzeć się lepiej psom. Wychyliłam się. Pode mną szli sporawy Munsterlander i chyba mieszaniec. Już chciałam zagadać, gdy poślizgnęłam się, zrzucając kilka kamieni. Oba psy uniosły głowy. Chwilę patrzyliśmy na siebie w bezruchu, po czym zeskoczyłam do nich, stając przed nimi.
- Kim jesteście? - Zapytałam bez określonych uczuć.
- Przyszliśmy z daleka - odpowiedział większy pies. - Czyżbyśmy wkroczyli na czyjeś terytorium? - Dodał już z mniejszą pewnością.
- Tak, to prawda. To tereny Sfory Psiego Głosu, ale nie macie się czego obawiać. Chętnie was przyjmą. Chyba że nie chcecie zostac - dodałam szybko.
- Nie! - Odezwali się oboje.
- Oczywiście, że chcemy - dodała suczka.
- W takim razie świetnie. Chętnie bym was oprowadziła, ale chciałabym jeszcze załatwić parę spraw. Chodźcie za mną, zaraz kogoś wynajmę.
 Oboje poszli za mną na najbliższą łączkę. Tam zawsze przebywało sporo psów, zwłaszcza teraz, gdy trwała wojna i nie pozostało wiele przyjemnych miejsc. Tak i teraz, zastałam kilka.
- Poczekajcie, kogoś zawołam - obdarzyłam ich uśmiechem i potruchtałam do sforzan. Szybko popytałam kilku, ale większość była zajęta lub dopiero co wyszła ze szpitala.
- Maybe? - Zaskoczył mnie z tyłu Frets.
- Hm? - Obróciłam się.
- Kto to? - Wskazał głową nowych przybyszy.
- Są nowi. Może chciałbys oprowadzić?
- Chętnie zajmę się tą sunią.
- Ok. Nazywa się Kyra - jej imię usłyszałam, gdy ze sobą rozmawiali. Z tego wszystkiego nie spytałam ich o nie.
- Super.
- Udanego spaceru.
 Frets pobiegł do suczki, a ja doszłam do wniosku, że sama będę musiała zająć się munsterlanderem. Z jednej strony mi to zawadzało, ale z drugiej nie miałam nic przeciwko Poznaniu kogoś nowego. Zwłaszcza, że okazja bycia pierwszym znajomym nowego moze się nie powtórzyć.
 Poszłam do psa, który rozglądał się ciekawsko.
- No cóż, reszta widocznie jest zajęta - stwierdziłam. - Mogę przełożyć swoje plany, więc... Masz na coś specjalnego ochotę? Np. popływać w jeziorze, napić się, coś zjeść?

Johan?

piątek, 17 października 2014

Od Maybe - CD historii Macho

 Szłam z pochylonym łbem, co jest w zwyczaju borderów. Zastanawiałam się, co ze sobą począć. Navydeer, mój ukochany sektor już nie jest mój. Już nie jest w ogóle sfory. Byłam wszystkim zdesperowana, straciłam już wszystko. Nawet rozważałam wejście do mojego dawnego miejsca na ziemi, do mojego Deer'a... Chciałam pozwolić się zabić, wszystko było mi już jedno. Szczerze mówiąc, teraz, nadal nie do końca świadoma tego, co robię, kierowałam się w tamtym kierunku. Wtedy jednak podbiegł do mnie husky.
- Witam - powiedział, chciał coś jeszcze dodać, ale przerwałam mu szybko.
- Hej - zabrzmiał mój smutny ton. Sama siebie z początku nie poznałam, aż ze zdziwienia zastrzygłam uszami.
- Co się stało? - Zdziwił się. - Z natury jesteś taka pesymistyczna, czy może coś cię trapi? - Nie zapytał sarkastycznie. Potrafił wypowiedzieć zdanie brzmiące dziś tak ironicznie bez żadnej nuty tej ironii! Spojrzałam na niego.
- Ech, co chcesz wiedzieć?

Macho? May jest doprawdy zdesperowana, nie pogorsz tego! ;3

sobota, 2 sierpnia 2014

Od Maybe - CD historii Grave'a

 Obejrzałam się jeszcze, ale nie zauważyłam, kto nas uratował. Pobiegłam za Grave'm razem z Saszą.
- Wszystko z tobą w porządku? - Spytałam Saszę w biegu. - Nic ci nie zrobili?
- Em... - Powiedziała speszona. - Nic poważnego, ale chciałabym porozmawiać z Hockey'em...
- Mi możesz powiedzieć wszystko - uśmiechnęłam się najszczerzej, jak potrafiłam. 
- Wybacz, ale najpierw wolałabym coś powiedzieć Alfie...
- Ok, nie namawiam. Ale to zaraz, najpierw się stąd wydostańmy. 
 Po chwili Grave się zatrzymał. Spojrzał na mnie, potem na Saszę.
- Chciałaś do Alfy? - Powiedział do suczki. 
- Mhm. - Odpowiedziała krótko.
- Dobrze, Hockey jest naprzeciwko i gada z Elliotem. May, chodź.
 Posłusznie skierowałam się za Grave'm. Po drodze rzuciłam do Saszy jeszcze:
- Powodzenia! 

Sasza? Ewentualnie Hock lub Grave

sobota, 26 lipca 2014

Od Maybe - CD historii Saszy

Niebycie Gammą daje dużo nowych możliwości. Mogę się w spokoju pokazywać i nie udawać miłej, nie trzeba pomagać, mam więcej czasu na... Na... Na coś na pewno... Ech, tak właściwie nic mi nie przychodzi do głowy. W sumie od tamtego czasu wciąż się nudzę... Może warto spróbować się zaprzyjaźnić...? Nie, chyba nie... Psy potrafią być wredne.
 A mimo to weszłam do małej jaskini, którą ujrzałam i zapukałam. Od razu palnęłam się w głowę, bo po co to zrobiłam? Gdy nikt nie odpowiadał, odwróciłam się. I wtedy ktoś zapytał:
- Kto tam?
 Westchnęłam.
- Jestem Maybe - odwróciłam się spowrotem przodem do mieszkanka. - Mogę wejść?

Sasza?

niedziela, 29 czerwca 2014

Od Maybe - CD historii Light'a

- A ja Maybe - delikatnie "uścisnęłam jego łapę.
- Maybe... Coś mi mówi to imię...
- Możliwe, że powodem jest moje dawne stanowisko - Gamma. - Pies zrobił minę, która wyraźnie sugerowała jego ciekawość, jednak nic nie powiedział. Sama więc dodałam: To nie było dla mnie.
- Hm... A miałabyś ochotę na... spacer?
- Bardzo chętnie - uśmiechnęłam się delikatnie, co odwzajemnił pies. - Ale ty wybierasz trasę.

Light?

czwartek, 1 maja 2014

O Hockey'u i Maybe

Maybe siedziała w swojej norze, rozmyślając.
 Seth. Hockey. Seth. Hockey. Ktoś inny. Tyle tego jest, a ona jedna. Kto by w ogóle pomyślał, że ona, niewzruszona Maybe, rozmyślam o miłości?
- Puk, puk - rozległo się u wejścia.
- Proszę - odpowiedziała cicho.
 Pies ledwo usłyszał odpowiedź suczki. Wszedł do nory i spojrzał na nią niepewnie.
- May? Co jest?
- Ech... - Westchnęła. - Słuchaj, wiem, jak jest.
- Nie rozumiem... - Usiadł naprzeciw niej.
- Wszyscy nagle się na mnie uparli, a ja sama nie daję rady.
- Masz mnie - przypomniał i uśmiechnął się niepewnie.
 Tego się obawiali. On przyszedł tu z podobnymi przemyśleniami, ale musiał ją pocieszyć. A ona nie chciała, żeby to utrudniał.
- Właśnie... - Zdobyła się na odwagę. - O to chodzi - odsunęła się. - Jesteś moją pierwszą miłością. Wiesz jak często to ona jest też ostatnią?
 Nie odpowiedział.
- Prawie nigdy... - Ciągnęła Maybe. - A zresztą ja jestem Gammą, a ty Alfą. Hockey...
- Wiem - przerwał jej. - To nie wypali. Masz rację...
 Oboje uśmiechnęli się smutno.
- Takie życie. - Stwierdziła May. - Przyjaciele?
 "Nie ma szans" - Mruknął w myślach.
- Oczywiście - odpowiedział.
- Dzięki...
 Wstał i wyszedł, po drodze rzucając krótkie "pa".
- Żegnaj, Hockey - po sierści May zaczęły spływać pojedyńcze łzy.

 The End.


Jest to także nowy sposób pisania wspólnych opowiadań - więcej na PW.

czwartek, 17 kwietnia 2014

Od Maybe - CD historii Hockey'a

 Uśmiechnęłam się, gdy pies zażartował.
- Widocznie tak. - Spojrzałam na niego. Czy to on? Zawrócił mi  w głowie, ale czy możemy spodziewać się po tym czegoś więcej?
- Mh, na pewno - odwzajemnił uśmiech.
 Krótka chwila ciszy. I jej koniec. Została przerwana nagle, i nie przez żadne z nas.
 Gdy usłyszeliśmy huk, odwróciliśmy się momentalnie. Żółte światło w ciemności. Skądś to znam... No tak, z opowieści Hock'a! Zerwaliśmy się na równe nogi...
- Mam dość - warknął owczarek. - Muszę z tym skończyć raz na zawsze!
 Postawił krok w przód.
- Nie! - Krzyknęłam. - Hockey, za kilka dni wielka bitwa... Wstrzymajmy do tego czasu...
 Westchnął.
- Masz rację. Uciekajmy...

< Hockey? >

Od Maybe - CD historii Seth'a

 Nie mogłam tego przeciągać... Chociaż lubiłam Seth'a. Chyba nie bardziej niż Hockey'a, a raczej na pewno nie. Nie znałam go tak dobrze. I nie czułam się przy nim zupełnie "sobą". Chciałam dać mu szansę, tylko że jest jeszcze, jak już wspomniałam, Hock... Życie nie układa się po mojemu, bo jak na złość wszyscy do mnie lgną!
- Seth - przerwałam i odsunęłam się. - Ja nie mogę...
 Spojrzał na mnie niepewnie.
- Tak, Maybe?
- Wiesz... Ja sobie z tym nie radzę... Jesteście... No... Dwoje...
- Co.?
- Bo ja... Lubię cię i w ogóle... Ale... No... - Przerwałam na chwilę. - Kocham Hockey'a...
 Gdy to powiedziałam, ulżyło mi. Ale przecież pierwsza miłość nie zawsze jest ostatnią, tak...? Miałam nadzieję, że dobrze zrobiłam.

< Seth? >

Od Maybe - CD historii Amora

 Westchnęłam w myślach.
- Owszem, zgadzam, ale pod warunkiem, że będzie to przyjacielskie spotkanie.
Pokiwał głową i uśmiechnął się szarmancko.
- Jeśli wolisz...
- Nie, na serio, mam już kogoś.
 Widziałam w jego oczach lekkie zakłopotanie. No cóż, bywa...

< Amor? >

poniedziałek, 31 marca 2014

Od Maybe - CD historii Hockey'a

***Po odejściu Hokcey'a***
 Gdy zniknął, poczułam się wyjątkowo samotna. Nagle coś we mnie pękło. Wybuchłam płaczem. Po raz pierwszy w życiu. Po prostu płakałam. Bez opamiętania wbiegłam do sypialni i rzuciłam się na poduszkę. Nie potrafiłam się ogarnąć, wybuchłam. Po całych latach tłumienia tego w sobie, dziś naprawdę czułam się sama.
 Rano obudziłam się z głową wlepioną w poduchę. Sierść pod oczami miałam mokrą i zlepioną. Najlepsze wyjście - jezioro. Tam też się udałam. Nieświadoma, że ujrzę JEGO.
 Na miejscu zauważyłam, że akurat nurkował. Szybko przemyłam oczy i usadowiłam się na brzegu. 
 ***CD***
 Zachichotałam.
- Wyglądasz śmiesznie - przechyliłam głowę. - I chyba usypiasz na pływająco. Co robiłeś w nocy?
- Ech.. - Wahał się chwilę. - Sprzątałem. Zresztą nie mogłem spać, Wędrowcy strasznie się tłuką. - Dla każdego psa wydaje się mówić normalnie. Dla kogoś, kto go zna, widać od razu, że coś jest nie tak. Nie mówi tak pewnie, widocznie kombinuje.
 Wyszedł na brzeg i otrzepał się.
 - A tobie co? - Spojrzał na mnie niepewnie. - Wyglądasz... Jakoś nie tak.
- Długo nie spałam. Musiałam zająć się planami.. Nie ważne.

< Hockey? >

niedziela, 30 marca 2014

Od Maybe - CD historii Hockey'a

- Czyli gdzie jest? - Dopytywała.
- Oj no, poszedł gdzieś. Nie wiem - Hockey pokręcił głową.
 Julia odbiegła. Przed siebie. My się zaśmialiśmy.
- Hehe, dawno się tak dobrze nie bawiłam - zaśmiałam się.
- Ja też - Szturchnął mnie w bok. - Normalnie... Cię nie poznaję.
- Ja też - uśmiechnęłam się.
 Spojrzałam mu w oczy. Piękne, wyjątkowe... Ale się otrząsnęłam.

< Hockey? >

środa, 26 marca 2014

Od Maybe - CD historii Seth'a

 Spojrzałam na niego. Potem na wodospad. Potem na niego. I jeszcze raz na wodospad. Super... Co ja tam robiłam? Dałam się zaciągnąć. Ale teraz już w to weszłam, głupio będzie wyjść. Genialnie. Wprost genialnie.
- Seth... - Zaczęłam.
- Tak? - Spojrzał na mnie z niepewnym uśmiechem.
- Co... Co u ciebie?
 Moje pytanie zbiło go z tropu.
- No wiesz... Jakoś leci... A u ciebie?
- Wszystko dobrze - spojrzałam na wodospad.
 Słońce rozświetliło go niknącym, pomarańczowym światłem. Wyglądał cudownie... Jeszcze ta lekka bryza... "OGARNIJ SIĘ, MAYBE!", rozkazałam sobie. Otrzepałam się. Gdy spojrzałam na Seth'a, patrzył na mnie... Jakoś dziwnie...
- Em.. Seth? - Pomachałam łapą przed jego oczami.

< Seth? >

niedziela, 23 marca 2014

Od Maybe - CD historii Hockey'a

 W końcu spokój... Ale nie dadzą nam spokoju. Na to nie ma co liczyć. Do tego Ruda Wiedźma. J*bać to.
- Chrońcie nas, moce nadprzyrodzone! - Spojrzałam teatralne w górę i równie teatralnie upadłam.
 Zamknęłam oczy i wywaliłam język na zewnątrz, równocześnie unosząc nogi do góry. Po chwili ciszy spojrzałam na Hockey'a, nie zmieniając pozycji. Gapili się na mnie.
- Ekhem - chrząknęłam. - Romeo, ratuj mnie.
- Aha - szybko się zrefleksował i przybrał dumną pozycję.
- Już...
 Nie skończył. Pojawił się... Romeo.
- Ktoś mnie wołał? - Spytał, nieco zagubiony.
 Spojrzeliśmy z Hockiem po sobie i wybuchliśmy śmiechem.

< Romeo? Obojętnie który :P >

środa, 19 marca 2014

Od Maybe - CD historii Hockey'a

 Gdy wilki się do mnie zbliżyły, opanowała mnie furia i panika. Skoczyłam na najbliższego i zaczęłam go drapać w oczy. Nie jestem bardzo słaba w walce. Dobra też nie jestem. Mimo poważnych ran na jego pysku, zdołał mnie zrzucić. Gdybym myślała bardziej... Świadomie, to bym dawała radę, a takto leżałam na dole. Kopnęłam go w jedną z ran wywołując większy krwotok. Stanęłam na nogi, by prześlizgnąć się pod innym z wilków. Wtedy wbiłam się w gardło wilka, który się tego nie spodziewał. I wtedy... Jeden z nich przygniótł mnie do ziemi.
- Nie żyjesz, kotek - chuchnął mi w pysk.
 Mój oddech był płytki. Nie miałam sił. Byłam pewna śmierci. Nagle pojawił się czarny pies, który odepchnął wilka i pociągnął mnie za sobą. To Hockey, ale domyśliłam się dopiero po chwili. Szybkim pędem bieglismy na przełaj, byle na przód. Wilki nas goniły... Były blisko...

< Hockey? >

sobota, 15 marca 2014

Od Maybe - CD historii Hockey'a

 Od czasu do czasu spoglądałam na Betę przelotnie. Próbował mi pomóc nie wiedziąc nawet z czym. Przecież ja sama nie wiedziałam. Owszem, przy Hockey'u było mi lepiej. Cieszyłam się, że ze mną nie gada. Może nie wiedział, że nienawidzę towarzystwa rozgadanych psów, ale i tak nie mówił. Sam fakt, że znoszę jego towarzystwo jest prawdą bardzo nieodpowiadającą mojemu charakterowi. A jednak, nawet lubię go. Jest jedynym psem, który przyszedł mi z pomocą, gdy uciekałam przez nieznaną sforą. Być może był moim przyjacielem?
 Naczerpnęłam dużo powietrza. Czułam, że to "coś", czego szukam jest już dość blisko. Takie podświadome uczucie. Uśmiechnęłam się do siebie nieświadomie.
- Lepiej ci już? - Odezwał się owczarek.
 Spojrzałam na niego z wymuszoną uprzejmością.
- Dzięki - odpowiedziałam z trudem. - Już lepiej.
 Owszem, lubię Key'a, ale tak po prostu. Generalnie nadal nic dla mnie nie znaczy. Gdyby zniknął z mojego życia nic by się w nim nie zmieniło. Może odpuściłabym sobie jakąkolwiek wymianę zdań z kimkolwiek, ale nie zmieniliby to tak wiele.
- Cieszę się - Hoc wyszczerzył zęby.
 Przewróciłam oczami, ale tak żeby Hockey nie widział.
- Masz jakiś cel? - Spytałam. - W sensie dokądś idziemy?
- Niet. A ty masz ulubione miejsce, w które możemy się razem wybrać?
 Pokręciłam głową w odpowiedzi.

< Hockey? >

piątek, 14 marca 2014

Od Maybe

 W moim życiu brakowało czegoś. Nie wiedziałam czego. Generalnie było dobrze, ale jednak pusto. To okropne "coś" gnębiło mnie okrutnie.
 Szłam z głową spuszczoną w dół. Nie patrzyłam przed siebie, nie patrzyłam gdzie idę. Wystarczała mi krótka chwila samotności, by przemyśleć wszystko. Naprawdę? Aż tak bardzo chcę pełnej władzy? Nie wiem... Może...
Nagle pod moim pyskiem (może przed, wszytko jedno) pojawiły się czarne łapy. Dobrze mi znane.
- Halo? - Odezwał się lekko sarkastyczny niski głos. - Ziemia do Maybe!
 Uniosłam powoli łeb do góry. Hockey wbijał we mnie wzrok. Ja wpatrywałam się w niego tępym, znudzonym spojrzeniem bez wyrazu.
- Hm? - Mruknęłam.

< Hockey? Wiem, że chcesz... ^^ >

niedziela, 9 marca 2014

Od Maybe - CD historii Egona

- Jasne - uśmiechnęłam się w miarę realnie.
 Nie miałam ochoty go oprowadzać, w końcu dlaczegóż wszyscy się mnie czepiają? No ale nie miałam wyjścia, więc "chętnie" zabrałam psa na spacer po okolicach. Przedstawiłam mu wszystkie dzielnice, zwłaszcza nacisk kładąc na Navydeer. Opowiedziałam mu po krótkie historię, wytłumaczyłam sposób działania sfory, przedstawiłam członków. Zajęło mi to wiele czasu, gdyż skończyłam opowiadać już wieczorem. Zatrzymaliśmy się przy oceanie.
- Egonie - zaczęłam. - Coś jeszcze cię tutaj ciekawi?
 Pies odpowiedział szybko:

< Egon? >