Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Susan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Susan. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 stycznia 2015

Od Susan - CD historii Liliany

- Pewnie są za daleko albo po prostu im się nie chce - odpowiedziałam i w tym samym momencie poczułam złość na myśl, że ktoś powinien i może nam pomóc, ale tego nie robi.
- Świetni sojusznicy - mruknęła Liliana.
Byłam zmęczona i chciałam tylko położyć się spać. Pożegnałam szybko swoją rozmówczynię i poszłam do jaskini. Zasnęłam praktycznie od razu.
Obudził mnie straszliwy huk. Wrzasnęłam i zerwałam się na równe nogi, nie do końca jeszcze przytomna.

Ktoś?

wtorek, 20 stycznia 2015

Od Susan

- Tędy! - krzyknęłam do grupy wojowników i morderców, którzy szli za mną wgłąb lasu. Wędrowaliśmy już od godziny, a zapach wilków był coraz intensywniejszy.
Zgodnie z rozkazem Hockey'a, mieliśmy za zadanie dotarcie do terenów Watahy Braterskiej Krwi.
A potem?
Kto wie.
- Susan, to tobie Hock objaśniał dokładnie plan działania. Co zrobimy, gdy odnajdziemy siedzibę wilków? - spytał jeden z wojowników, patrząc mi w oczy. Byłam tak zmęczona, że nie pamiętałam już nawet jego imienia. Spojrzałam na psa znużonym wzrokiem - To wy mi powiedzcie. Hock postanowił zdać się na nas, ale chyba nie zrobił dobrze. Są chętni, żeby przekonać mnie, że się mylę?
- Nie mamy szans - rzucił ktoś po chwili. Nawet na niego nie spojrzałam.
- Nie możemy tego tak zostawić! Walczymy za Sforę Psiego Głosu. Możecie poddać się, walcząc o siebie, ale musicie wytrwać do końca, gdy robicie to dla innych! - uniosłam się - Po prostu nie wolno wam teraz zrezygnować. Wymyślimy coś, ale nie z tym podejściem. Macie miny, jakbyście szli na własny pogrzeb - zakończyłam wzburzona.
- Wystarczy. Nie rozpędzaj się tak. Damy radę - powiedział jeden z psów bez przekonania.
- Chodźcie - mruknęłam.
Ruszyliśmy dalej. Po dwóch godzinach dotarliśmy na miejsce.
- Tu tutaj - szepnęłam - Róbcie, co uważacie.
Między drzewami leżały w nieładzie zapasy, pledy i tym podobne rzeczy. W krzakach kryły się wilczyce z młodymi. Gdy nas zobaczyły, nawet nie ruszyły się z miejsca. Nie spostrzegłam ani jednego samca.
- Są ranne - szepnęłam do siebie - Stop. Nie możecie nic im zrobić - zwróciłam się do wojowników.
- Bo?
- Bo nie kopie się leżącego. Trzeba je opatrzyć.
Popatrzyli na mnie jak na wariatkę.
- Do roboty! - krzyknęłam. Po chwili wrócił mi zdrowy rozsądek - I weźcie wszystko, co może nam się przydać. Koce, środki opatrunkowe, zioła. Wszystko.
***
Gdy po czterech godzinach wróciliśmy na tereny SPG, natychmiast skierowałam się do swojej jaskini. W połowie drogi zatrzymała mnie Verona.
- Macie coś przydatnego? 
- Dasco, Despero i Camper niosą do kliniki środki opatrunkowe, koce i zioła. A w każdym razie powinni nieść.
- Świetnie! - zawołała z ulgą - Ranni będą wam wdzięczni - dodała z uśmiechem.

Ktokolwiek?

sobota, 20 grudnia 2014

Mój powrót do SPG

Cześć,
z tej strony Wasza stara znajoma, Szyszka. (Mam nadzieję, że tęskniliście...) Jak widzicie, nie udało mi się wytrzymać bez Was zbyt długo - wracam do Sfory Psiego Głosu Forever razem z Ami, Cour, Leen, Susie, Hastem i Gerisem i rezygnuję z potomstwa Cour. Lisa, Napoleon i Rozie trafiają do adopcji. Nie będę tak aktywna, jak dawniej, to pewne, ale już się stęskniłam za pisaniem...
Bez obaw, nagły powrót moich psów szybko się wyjaśni.
Byłabym wdzięczna, gdyby ktoś z ZZSPG zajął się w jakiś sensowny sposób uporządkowaniem moich psów w zakładkach.

                                                                                                            ~Szyszka

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Od Susan - CD historii Darena

- Jasne. Chodźmy - odparłam.
Skierowaliśmy się w stronę Fallendeer. Po drodze opowiadałam Darenowi o różnych miejscach w SPG. Rozmawiało nam się całkiem przyjemnie. Pies nie zmienił się zbytnio.
Gdy dotarliśmy na miejsce, powiedziałam:
- Gdzieś tutaj mieszka Ellie. Miejmy tylko nadzieję, że jest akurat w domu.

Daren?

czwartek, 12 czerwca 2014

Od Susan - CD historii Darena

- Nie ma potrzeby. Mieszkam tuż obok, pobiegnę odłożyć - odparłam i poleciałam do jaskinii.
- Dobra, możemy iść - powiedziałam po powrocie.
- Świetnie.
Szliśmy przez las, rozmawiając o różnych błahych sprawach w rodzaju pogoda, a gdzie mieszkasz, a to ładna okolica, a często tam bywam, bo fajne widoczki i inne bzdety.
- Jesteśmy na miejscu - poinformowałam Darena, gdy byliśmy już pod Olimpusem.
Pies rozejrzał się.

Daren?

środa, 11 czerwca 2014

Od Susan

Z wiadrem na wodę, zasłaniającym mi cały widok, niezupełnie wiedziałam, dokąd idę.
- Oj, sory! - zawołałam, gdy wpadłam na jakiegoś psa. Postawiłam wiadro na ziemi - Wszystko do... - z oczami utkwionymi w psie nie byłam w stanie dokończyć zdania, zaczęłam więc nowe - Daren?! Co ty tu robisz?
Daren zmrużył oczy.
- Susan, tak? - spytał niepewnie.
- Tak! Skąd się tu wziąłeś? - wybuchłam entuzjastycznie.
- Fart mnie znalazł, kiedy odpoczywałem na waszych terenach - uśmiechnął się.
- Ellie jest pewna, że nie żyjesz - powiedziałam nieco poważniejszym głosem - Musisz ją możliwie szybko znaleźć.
- Tak, jasne. Wiesz, gdzie ona mieszka?
- Niestety nie. Musiałbyś iść do Hockey'a, on powinien wiedzieć - odparłam nieco zawiedziona, że przepada mi okazja do przyjemnej rozmowy i miłego spędzenia czasu. Daren, o ile się nie zmienił, jest psem, z którym naprawdę można się pośmiać. A ja lubię się śmiać.

Daren?

środa, 14 maja 2014

Od Susan - CD historii Drina

Rozległy się liczne szepty.
- Tak, wiem, że to dość... wstrząsające. Ale prawdziwe - pociągnęłam wypowiedź bety. Krótko i treściwie poinformowałam Sforzan o podsłuchanej przeze mnie rozmowie. 
- Czy wiemy, kiedy mają zamiar zacząć wyłapywać psy? - spytał rzeczowo Fart.
- Niestety nie - przyznałam się - Powiedziałam wszystko, co wiem. I... to tyle. Niech wszyscy strażnicy się w miarę ogarną i w ogóle... no, wiecie, co mam na myśli. Bądźcie zawsze w gotowości.
Odetchnęłam ciężko. Podszedł do mnie Lucky.
- No to chyba mamy przechlapane - mruknął - Historia kołem się toczy, nieprawdaż?
- Nie bądź takim wstrętnym pesymistą, Luck. 
- Dobra, tylko się potem nie dziw...
To mówiąc, pies odszedł. Sforzanie nie rozchodzili się jeszcze, zbyt wielkie wrażenie wywarły na nich moje zeznania. Część otoczyła zwartym kółeczkiem Hockey'a, część Drina, parę psów znalazło się również niedaleko May. Westchnęłam po raz drugi. Zapowiada się niezły cyrk. Albo raczej masakra.
Wróciłam do swojej jaskini i poszłam spać. A rano...
- Susan, wstawaj, zaczyna się! I obudź jak najwięcej Sforzan! - krzyknął Drin. Zerwałam się z miejsca.
- I jeszcze jedno... - zatrzymał się w pół drogi do drzwi i obejrzał w moją stronę.

Drin?

wtorek, 13 maja 2014

Od Susan


Nagle za mną rozlegają się strzały. Przerażona czmycham w najbliższy żywopłot, jednak jedna z kul rani mnie w nogę. Patrzę tęsknie na granicę sforowo-miastową. Tak blisko...!
Wtem do odgłosów dołączają się również wrażenia wizualne. Opustoszałym chodnikiem idzie dwóch mężczyzn. Toczę walkę z samą sobą - biec do sfory czy podsłuchać, czy i jakie mają plany względem psów? To hycle czy szaleńcy zabijający psy dla przyjemności? Druga opcja może pozbawić mnie wolności lub życia, ale także pomóc sforze. Decyduję się zostać.
- Dobra, odpuśćmy sobie. Jeśli trafiła ją chociaż jedna kula, to będzie miała poważne problemy z dotarciem do swoich. O ile nie jest sama... - powiedział jeden z mężczyzn.
- Racja. Trzeba by się zająć poważniejszą łapanką. Musimy wyszukać, ile jest w okolicy psów... Jeśli są rasowe, tym lepiej, więcej kasy można zarobić... - zgodził się drugi.
- Nie musimy szukać. Mamy już trop. Jest duża grupa tam, w lesie, około pięćdziesięciu sztuk...
W tym momencie nie wytrzymałam. Wyskoczyłam z krzaków i pognałam w kierunku sfory, poinformować ich o niebezpieczeństwie. Ach, ci ludzie, czy oni nie mogliby się raz na zawsze odwalić od Sfory Psiego Głosu?!
Po kilkunastu minutach byłam już pod Olimpusem.
- Hock, muszę z tobą pogadać - zaczęłam zdyszana.
- Hokey'a nie ma. Jestem ja. O co chodzi? - zza skały wyłonił się Drin.
- Byłam w mieście i właśnie miałam wracać, gdy zaczęli za mną strzelać ludzie... Podsłuchałam ich rozmowę. Mówili, że... Znaczy... Dobra, powiem wprost - wiedzą o naszym istnieniu. Wiedzą, ile nas jest i wiedzą, gdzie mieszkamy. I nie mają dobrych zamiarów.
Drin przez dłuższą chwilę analizował te okropne fakty.
- Czy oni nie mogliby w końcu dać nam spokoju...?! - mruknął wzburzony. A głośniej powiedział:

< Drin? >

niedziela, 16 marca 2014

Od Susan

Kopię z furią. Ze złością. Jak ktokolwiek śmie atakować nas zaraz po odrodzeniu się sfory?! Kim jest ta podła Ruda Wiedźma?! Tak być nie może! Kopiąc podziemny schron razem z Papim i Zulą, zastanawiam się, co ja, wybitna tropicielka, robię przy tak beznadziejnej robocie. No tak, nie było kogo wziąć. Ale w końcu lepiej przydać się SPG tak, niż wcale. Takie życie.
Nagle nasze niemal spokojne "wykopaliska" przerywa przybycie Setha.
- Słuchajcie... Wiecie, że Ruda Wiedźma jest już na naszym terytorium? - zaczyna niepewnie.
- Co?! - przerywam kopanie.
- Niemożliwe - stwierdza Zula.
- A jednak.
- No co tak stoicie?! Kopiemy szybciej, tak?! - wściekam się. Jestem praktycznie cała czarna od ziemi, ale przynajmniej mogę wyładować energię.
- Ale...
- Czego?!

< Seth, ew. Papi/Zula? >

piątek, 31 stycznia 2014

Od Susan - CD historii Dry'a


- Urodziłam się, gdy byłeś w schronisku. Susan, córka Ami i Seeve'a - przedstawiłam się. Moje pytanie, jakim cudem Dry żyje, zostało przewidziane przez samego zainteresowanego.
- Pomogła mi okoliczna sfora - padła odpowiedź.
- A o co kłóciłeś się z tą...no...
- Fire - podchwycił Dry.
- No właśnie. O co?

<Dry?>

niedziela, 26 stycznia 2014

Od Susan

Wciągnęłam w nozdrza orzeźwiające, świeże powietrze... Jesteśmy tak daleko od terenów dawnej SPG i już nic nam ich nie zastąpi. Ale wciąż wszystko obraca się jakby w jednej rodzinie. Drin, syn Vivy, Hockey, syn Dancera i Luny... Sami swoi. Sfora Psiego Głosu znów zaczyna ż y ć w pełnym tego słowa znaczeniu. Tak, to będzie nowe, piękne życie. To widać już na samym początku.
Zdecydowałam się na długi spacer po terenach sfory. Trzeba w końcu wiedzieć, gdzie ma się zamiar spędzić resztę życia. Idąc, rozmyślałam. Jak to możliwe? Byliśmy w różnych zakątkach globu, na różnych kontynentach, a przecież tyle widać tutaj dobrze znanych twarzy. Jak to możliwe, że nagle spotkaliśmy się w jednym miejscu? Psi instynkt? "Psi instynkt podpowiada mi, że właśnie w tą stronę trzeba biec. Nikt nie wie, jak to działa, ale tak po prostu jest" - czy jakoś tak, nie pamiętam już dokładnie. 
- Cześć, Susie - uśmiechnął się ktoś. Odwzajemniłam uśmiech i przyjrzałam się bliżej. No tak, Seda. Zmieniła się trochę przez te dwa lata... Odwzajemniłam uśmiech. Jestem u siebie, czuję to. Jeszcze będziemy szczęśliwi. Poczułam ciepło rozchodzącej się we mnie nadziei... To piękne.
Tego dnia obejrzałam sobie całe nasze tereny. Opłynęłam dookoła wyspę, wyszłam na brzeg, powylegiwałam się na ciepłym wiosenną porą piasku. Wykąpałam się w rzece, wybrałam na polowanie i z błogim zadowoleniem w sercu poszłam spać.
Rano, gdy znów wyruszyłam przed siebie, zobaczyłam dwa kłócące się psy. Podbiegłam do nich.
- No wiecie co?! Tak na dobry początek sfory, tak? - zawołałam z wyrzutem - Bo jesteście z SPG, prawda? - dodałam niepewnie.

<Ktoooś?>


PS Proszę osobę, która chce dokończyć opowiadanie o komentarz pod postem. Nie trzeba mieć konto, można to zrobić anonimowo. Chodzi tylko o to, abym nie dostała dwudziestu opowiadaniań będących dokończeniem tego.

piątek, 24 stycznia 2014

Nowa suczka w Sforze - Susan!

Szyszka postanowiła przybyć tu z wszystkimi swoimi psami... Powinnam się cieszyć :)
No to przywitajmy Susan! Szyszko, napisz mi, co chcesz napisać w punkcie "Partner".
Imię: Susan (zdrobniale: Susie)
Płeć: suczka
Wiek: 3 lata
Rasa: mieszaniec Parson Russell Terrier/Lapinporokoira
Stanowisko: tropicielka
Partner:
Rodzina: rodzice: Ami i Seeve, rodzeństwo
Urodziny: 6 dzień zimy
Charakter: spoważniała po rozpadzie dawnej SPG, ale wciąż jest trochę wścibska, sympatyczna, towarzyska, czasami trochę złośliwa i zbyt dociekliwa, pogodna, rzeczowa, praktyczna, wesoła, ma duże poczucie humoru, trudno ją zdenerwować, bo wszystko obraca w żart, zawsze się uśmiecha, "niepoprawna optymistka", gdy wyznaczy sobie cel, nic jej nie zniechęci do osiągnięcia go (uparta), z całego serca nienawidzi ludzi za to, co zrobili sforze, nie umie wybaczać, zaciekła, niechętnie słucha rad bardziej doświadczonych od siebie osób, kiedyś była infantylna, ale to już przeszłość...
Historia: Urodziła się w dawnej SPG.
Nick na howrse.pl: Szyszka