- Tak! Jest przecudny! Masz prawdziwy talent! - przytuliłam go
- No. To może chodzmy dalej, bo nas jesień zastanie.
- Dobrze - odparłam
W końcu dotarliśmy na miejsce. Oczekiwana chwile przez nas suczka, wydawała sie wiedziec, że tu jesteśmy.
- Cześc. My przyszliśmy z prozbą o remont. Mamy nawet pare pomysłow. - po wytłumaczeniu zaczeliśmy rysowac w ziemi patykiem.
- O. Tu byłby nasz pokój... jakby troche oddzielony od reszty... tu miejsce dla szczeniaków - mówiłam.
- Myślałem, że nasza sypialnia bedzie połączona ze szczeniakami...
- No, na początku tak. Ale potem i my i one chyba bedziemy potrzebowali prywatności!
- Ale z tym za dużo zachodu... po co kombinowac. To zajełoby troche miejsca! - zaczeliśmy sie spierac.
- A może o tak. Bedzie dużo miejsca, ale i prywatnośc. - Suczkak siedzieła naprzeciwko nas i umiejetnie rysowała w ziemi.
- Hmmm. Mi sie podoba. - powiedziałam stanowczo. - A tobie kochanie?
Cochise? (PS. sorki, że tak długo i, że nie pisze paru znaków. Chwilowo nie mam takiej możliwości)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neli. Pokaż wszystkie posty
środa, 25 marca 2015
wtorek, 17 lutego 2015
Od Neli - CD historii Cochisego
"Jest!" Pomyślałam sobie, ponieważ to w mojej jaskini będziemy mieszkać. Nazajutrz spotkaliśmy się na placu głównym. Omawialiśmy, czy lepiej już rozpocząć remont, czy może potem...
- Uważam, że już teraz ruszyć do Mayai i rozrysować plany...
- Właściwie lepiej byłoby zacząć wcześniej remont...
- A w jego czasie... o! Moglibyśmy mieszkać u ciebie! Ale tylko na czas budowy...!
- Dobry pomysł. To może już ruszajmy. A potem wyniesiemy twoje rzeczy do mojej jaskini.
- Ach... a potem budowa! Ach... i wracamy do mnie...! - westchnęłam
Ruszyliśmy powolnym spacerkiem. Podziwialiśmy las, łąki... Obserwowaliśmy przy okazji "domy" innych psów. Kto wie?! Dzięki temu mógł nam do głowy wpaść jakiś ciekawy pomysł. Słońce cudnie grzało lekko wyschniętą już glebę. Niebo było tak błękitne, że wyglądało jak kartka pomalowana jaskrawymi barwami. Było na nim parę puszystych, lekkich obłoków, przypominały one takie małe baranki pasące się beztrosko na łące pełnej barwnych kwiatów. Po bokach ścieżki widniały wysokie świerki, których gałęzie uginały się pod dużymi szyszkami. Trawa była zielona jak nigdy, kuła mnie delikatnie w łapki. Wokoło nas rosły pięknie pachnące stokrotki i niezapominajki. Wysoko nad nami szybowały ptaki i małe i duże, i kolorowe, jak i szare. Ćwierkały różne melodie, każdy inną, ale każda z nich była na swój sposób wyjątkowa i po prostu przepiękne... W powietrzu unosił się zapach kwiatów, kwitnących traw... Gdzieniegdzie przelatywał barwny motyl, który zapewne szukał nektaru... To był taki piękny dzień... gdy szliśmy dalej do Mayai, zatrzymaliśmy się przy strumyku, aby się napić wody. Cochise wyciągnął wiersz, który zapewne skończył pisać wczoraj późnym wieczorem, kiedy już spałam.
Cochise?
- Uważam, że już teraz ruszyć do Mayai i rozrysować plany...
- Właściwie lepiej byłoby zacząć wcześniej remont...
- A w jego czasie... o! Moglibyśmy mieszkać u ciebie! Ale tylko na czas budowy...!
- Dobry pomysł. To może już ruszajmy. A potem wyniesiemy twoje rzeczy do mojej jaskini.
- Ach... a potem budowa! Ach... i wracamy do mnie...! - westchnęłam
Ruszyliśmy powolnym spacerkiem. Podziwialiśmy las, łąki... Obserwowaliśmy przy okazji "domy" innych psów. Kto wie?! Dzięki temu mógł nam do głowy wpaść jakiś ciekawy pomysł. Słońce cudnie grzało lekko wyschniętą już glebę. Niebo było tak błękitne, że wyglądało jak kartka pomalowana jaskrawymi barwami. Było na nim parę puszystych, lekkich obłoków, przypominały one takie małe baranki pasące się beztrosko na łące pełnej barwnych kwiatów. Po bokach ścieżki widniały wysokie świerki, których gałęzie uginały się pod dużymi szyszkami. Trawa była zielona jak nigdy, kuła mnie delikatnie w łapki. Wokoło nas rosły pięknie pachnące stokrotki i niezapominajki. Wysoko nad nami szybowały ptaki i małe i duże, i kolorowe, jak i szare. Ćwierkały różne melodie, każdy inną, ale każda z nich była na swój sposób wyjątkowa i po prostu przepiękne... W powietrzu unosił się zapach kwiatów, kwitnących traw... Gdzieniegdzie przelatywał barwny motyl, który zapewne szukał nektaru... To był taki piękny dzień... gdy szliśmy dalej do Mayai, zatrzymaliśmy się przy strumyku, aby się napić wody. Cochise wyciągnął wiersz, który zapewne skończył pisać wczoraj późnym wieczorem, kiedy już spałam.
Cochise?
poniedziałek, 16 lutego 2015
Od Neli - CD hostorii Cochisego
Cochise pisał, a ja patrzyłam z uśmiechem to na niego to na zachód słońca... usiadłam bliżej niego.
- Cochi... właśnie sobie coś uświadomiłam... my jesteśmy partnerami tak?
- Tak... - powiedział ze zdziwieniem mój ukochany
- Jesteśmy partnerami, a nie mieszkamy razem! To... u ciebie czy u mnie mieszkamy? - powiedziałam z nadzeją, że u mnie... jednak może lepiej byłoby u niego...? Musiałam to omówić...
- No bo tak, u mnie jest bardzo ładny ogród...
- A moja jaskinia jest większa... - mruknął pod nosem... Zrozumiałam, że to może jeszcze trochę potrwać... bo jestem trochę uparta, ale kto wie może to on wygra ten targ? Nie żeby to była kłótnia.
Cochise?
- Cochi... właśnie sobie coś uświadomiłam... my jesteśmy partnerami tak?
- Tak... - powiedział ze zdziwieniem mój ukochany
- Jesteśmy partnerami, a nie mieszkamy razem! To... u ciebie czy u mnie mieszkamy? - powiedziałam z nadzeją, że u mnie... jednak może lepiej byłoby u niego...? Musiałam to omówić...
- No bo tak, u mnie jest bardzo ładny ogród...
- A moja jaskinia jest większa... - mruknął pod nosem... Zrozumiałam, że to może jeszcze trochę potrwać... bo jestem trochę uparta, ale kto wie może to on wygra ten targ? Nie żeby to była kłótnia.
Cochise?
niedziela, 8 lutego 2015
Od Neli - CD historii Cochisego
Odwróciłam głowę i spojrzałam na Cochisego.
- Pewnie, że tak! Och! Już sobie wyobrażam jak pełno malców biega wokoło nas! To będzie cudowne! Cochise, jeszcze nigdy nie była tak szczęśliwa!
Rzuciłam się w ramiona psa. Przytuliłam, po czym pocałowałam.
- Och Neli...
- Ale wiesz. Jak będę w ciąży mogę mieć humorki...
- Trudno, mnie to nie obchodzi.
- Kocham cię Cochise. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
Cochise? (sorki, że dopiero teraz... Mało czasu)
- Pewnie, że tak! Och! Już sobie wyobrażam jak pełno malców biega wokoło nas! To będzie cudowne! Cochise, jeszcze nigdy nie była tak szczęśliwa!
Rzuciłam się w ramiona psa. Przytuliłam, po czym pocałowałam.
- Och Neli...
- Ale wiesz. Jak będę w ciąży mogę mieć humorki...
- Trudno, mnie to nie obchodzi.
- Kocham cię Cochise. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
Cochise? (sorki, że dopiero teraz... Mało czasu)
wtorek, 27 stycznia 2015
Nowa para!
Czyli wojna sprzyja parom... A to ciekawe. :) Tym razem złączyli się
Neli & Cochise
Potomek Cour i członkini dawnej SPG! Jak fajno! <3
Od Neli - CD historii Cochisego
Gdy to usłyszałam... patrzyłam jeszcze chwilę na zachód słońca. Gdy ta wielka świecąca kula zakryta była do połowy wodą, niebo pokryło się cudnymi barwami. Słońce odbiło się w wodzie przypominając serce...
Moje serce, w tej właśnie chwili... wyglądało tak samo, jak piękny, barwny i radosny zachód słońca. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie czułam nie doznałam... Odwróciłam swoją głowę i spojrzałam na niego. Westchnęłam. W moich oczach pojawiły się łzy, to były łzy radości. Rzuciłam mu się w ramiona. To była najlepsza chwila w moim życiu. Uroniłam jedną łzę po z radością i, i właściwie sama nie wiem czym, bo jeszcze nigdy takiego czegoś nie czułam, powiedziałam:
- A jak myślisz...? Tak...!
Pocałowałam go i nadal przytuleni siedzieliśmy tak chwilkę.
Cochise?
sobota, 24 stycznia 2015
Od Neli - CD historii Cochisego
- Z wielką chęcią! - Podskoczyłam radosna - I wiesz... znam idealne miejsce.
Ruszyliśmy w drogę uśmeichnięci i milczący.
- Czasem oglądam tam wschody słońca... ta... właściwie codziennie. To przy wodospadzie, na półce skalnej... Widok na mostek wodospadowy i słońce... z każdej strony.
- To chyba tu.
- Tak.
- Ale trzeba się wdrapać...
- Spokojnie. Znam skrót. - Zaprowadziłam go na miejsce, usiedliśmy koło siebie w ciszy. Zdążyliśmy na chwilę przed zachodem. Miałam wrażenie, że Cochise czuje się dziwnie ze mną, taką małą...
Cochise?
Ruszyliśmy w drogę uśmeichnięci i milczący.
- Czasem oglądam tam wschody słońca... ta... właściwie codziennie. To przy wodospadzie, na półce skalnej... Widok na mostek wodospadowy i słońce... z każdej strony.
- To chyba tu.
- Tak.
- Ale trzeba się wdrapać...
- Spokojnie. Znam skrót. - Zaprowadziłam go na miejsce, usiedliśmy koło siebie w ciszy. Zdążyliśmy na chwilę przed zachodem. Miałam wrażenie, że Cochise czuje się dziwnie ze mną, taką małą...
Cochise?
środa, 21 stycznia 2015
Od Neli - CD historii Cochise'a
- Witaj Cochie! - powiedziałam, gdy zobaczyłam go w wejściu do mojej jaskini - Co cie do mnie sprowadza?
- A tak przyszedłem, pogadać i w ogóle.
- To może się przejdziemy?
- Dobra. - Ruszyliśmy na oślep przez las.
- Tooo... co tam u ciebie?
- A, wszystko dobrze... - zaśmialiśmy się - czy tylko ja nienawidzę tej niezręcznej ciszy?
- Chyba nie... - znów wybuchnęliśmy śmiechem
- Wiesz jesteś jedyną osobą z którą tak swobodnie rozmawiam... może opowiesz mi coś o sobie?
Chwilę szliśmy w ciszy (tej niezręcznej XD) po czym Cochise powiedział:
Cochise?
- A tak przyszedłem, pogadać i w ogóle.
- To może się przejdziemy?
- Dobra. - Ruszyliśmy na oślep przez las.
- Tooo... co tam u ciebie?
- A, wszystko dobrze... - zaśmialiśmy się - czy tylko ja nienawidzę tej niezręcznej ciszy?
- Chyba nie... - znów wybuchnęliśmy śmiechem
- Wiesz jesteś jedyną osobą z którą tak swobodnie rozmawiam... może opowiesz mi coś o sobie?
Chwilę szliśmy w ciszy (tej niezręcznej XD) po czym Cochise powiedział:
Cochise?
Od Neli
Właśnie byłam u Nixy. Rozmawiałyśmy o moim pechu.
- No, ale wiesz... to przychodzi z czasem...
- Tego mojego czasu już wiele było!
- Neli, nie denerwuj się tak...
- Tak! Tylko, że ty masz partnera i nie wiesz jak to jest zmarnować samotnie tyle lat!
- Słuchaj. To może przejmuj się tym ona sama przyjdzie... - powiedziała Nixa zajęta poprawianiem koca
- Ale...! Chwila masz rację... mogę korzystać z życia sama.... miłość w końcu sama przyjdzie...
- A potem trzeba ją tylko trochę popchać
I wtedy właśnie wszedł nieznajomy mi pies... po raz pierwszy w życiu poczułam coś takiego. Nie umiem tego opisać. Czy, czy to uczucie miłości? Ale przecież nawet go nie znam!
- Cześć Nixa!
- Cześć!
- Cześć... - powiedziałam nieśmiale
- Oh! To wy się jeszcze nie znacie! Neli, to jest Cochise. Cochise, to Neli.
Cochise?
- No, ale wiesz... to przychodzi z czasem...
- Tego mojego czasu już wiele było!
- Neli, nie denerwuj się tak...
- Tak! Tylko, że ty masz partnera i nie wiesz jak to jest zmarnować samotnie tyle lat!
- Słuchaj. To może przejmuj się tym ona sama przyjdzie... - powiedziała Nixa zajęta poprawianiem koca
- Ale...! Chwila masz rację... mogę korzystać z życia sama.... miłość w końcu sama przyjdzie...
- A potem trzeba ją tylko trochę popchać
I wtedy właśnie wszedł nieznajomy mi pies... po raz pierwszy w życiu poczułam coś takiego. Nie umiem tego opisać. Czy, czy to uczucie miłości? Ale przecież nawet go nie znam!
- Cześć Nixa!
- Cześć!
- Cześć... - powiedziałam nieśmiale
- Oh! To wy się jeszcze nie znacie! Neli, to jest Cochise. Cochise, to Neli.
Cochise?
sobota, 8 listopada 2014
Od Neli
Przechadzałam się spokojnie po Sforze po czym ujrzałam mego znajomego Carmena.
- Witaj Carmen. Dawno się nie widzieliśmy...
- Cześć Neli.
- Co tam u ciebie?
- Po staremu...
- Ta... u mnie też... - nastała cisza... w końcu Carmen odpowidział
- A... jak w pracy? - Domyśliłam się, że powiedział to z braku pomysłu
- Dobrze... - Poczęliśmy się śmiać - Wiesz co?
- Co?
- bo... - przerwałam na chwilę - Pracujesz już?
Carmen?
- Witaj Carmen. Dawno się nie widzieliśmy...
- Cześć Neli.
- Co tam u ciebie?
- Po staremu...
- Ta... u mnie też... - nastała cisza... w końcu Carmen odpowidział
- A... jak w pracy? - Domyśliłam się, że powiedział to z braku pomysłu
- Dobrze... - Poczęliśmy się śmiać - Wiesz co?
- Co?
- bo... - przerwałam na chwilę - Pracujesz już?
Carmen?
czwartek, 28 sierpnia 2014
Od Neli - CD historii Carmena
- No cóż, takie już są dzieci... i te ludzkie i psie, czasami też. - Zaśmiałam się.
- Tak...
- Wiesz też kiedyś miałam do czynienia z dziećmi, ale to nie dla tego w tedy uciekłam z hodowli. Po prostu chciałam... przeżyć przygodę, no sam wiesz...
- Rozumiem...
- Chyba jesteś tu nowy, bo pierwszy raz cię tu widzę... Oprowadzić cię?
Carmen?
- Tak...
- Wiesz też kiedyś miałam do czynienia z dziećmi, ale to nie dla tego w tedy uciekłam z hodowli. Po prostu chciałam... przeżyć przygodę, no sam wiesz...
- Rozumiem...
- Chyba jesteś tu nowy, bo pierwszy raz cię tu widzę... Oprowadzić cię?
Carmen?
środa, 27 sierpnia 2014
Od Neli
To był piękny poranek po deszczowej nocy. Powietrze było rześkie, wokół mnie unosił się miły zapach deszczu. Rozszerzyłam nozdrza i wzięłam głęboki wdech. Otworzyłam szerzej oczy i merdając ogonkiem ruszyłam na plac główny. Na miejscu ujrzałam piękną tęczę i pewną kolorową postać stojącą... jakby pod nią. Podbiegła truchtem.
- Cześć, jestem Neli. - Podałam mu łapę.
- Ja Carmen.
- Miło mi poznać. - Uśmiechnęłam się.
- Mi też, młody pies zamerdał ogonkiem.
- Coś się stało?
- Nie... o co masz na myśli?
- Nie chcę cię obrazić, ale chodzi o twój kolor...
- A... to, to długa historia, ludzkie dzieci i mazaki... - Carmen zmarszczył brwi i spuścił łeb.
- A, to wszystko jasne. - Zachichotałam. - Wiesz, ale tak na poważnie, to całkiem ci do twarzy...
Carmen?
- Cześć, jestem Neli. - Podałam mu łapę.
- Ja Carmen.
- Miło mi poznać. - Uśmiechnęłam się.
- Mi też, młody pies zamerdał ogonkiem.
- Coś się stało?
- Nie... o co masz na myśli?
- Nie chcę cię obrazić, ale chodzi o twój kolor...
- A... to, to długa historia, ludzkie dzieci i mazaki... - Carmen zmarszczył brwi i spuścił łeb.
- A, to wszystko jasne. - Zachichotałam. - Wiesz, ale tak na poważnie, to całkiem ci do twarzy...
Carmen?
Od Neli - CD historii Harysta
- Dobra. - Chwilę staliśmy w miejscu, aż w końcu powiedziałam: - To... ty prowadź.
- A tak jasne. - Chwilę szliśmy, aż w końcu dotarliśmy na miejsce, przynajmniej tak myślałam, ale się myliłam, burza rozpętała się. Ujrzeliśmy jaskinię, opuszczoną jaskinię, przynajmniej na taką wyglądała... Ruszyliśmy w jej stronę, a na miejscu... :
- W końcu jakieś suche miejsce. - Prychnęłam. Lecz nie zdążyłam nawet nic powiedzieć, gdy przed nami wyłoniła się olbrzymia ciemna postać.
- Haryst? Co to jest?
Haryst?
- A tak jasne. - Chwilę szliśmy, aż w końcu dotarliśmy na miejsce, przynajmniej tak myślałam, ale się myliłam, burza rozpętała się. Ujrzeliśmy jaskinię, opuszczoną jaskinię, przynajmniej na taką wyglądała... Ruszyliśmy w jej stronę, a na miejscu... :
- W końcu jakieś suche miejsce. - Prychnęłam. Lecz nie zdążyłam nawet nic powiedzieć, gdy przed nami wyłoniła się olbrzymia ciemna postać.
- Haryst? Co to jest?
Haryst?
wtorek, 12 sierpnia 2014
Od Neli - CD historii Harysta
Wykrzywiłam głowę i popatrzyłam na psa.
- Haryst?
- Tak!
- Jej! Nie poznałam cię! Faktycznie miło. No... oprócz Campera...
- On też tu jest?!
- Niestety tak. - Przymrużyłam oczy.
- To fajnie.
- Dla ciebie tak, no, ale jak, jak tu teraz jest? Z tego co widziałam to się tu dużo zmieniło, ale chyba dużo jeszcze nie widziałam. - Zaśmiałam się.
- A co widziałaś?
-Yyyy... Mostek Wodospadowy, Kwiatową Łąkę... Las, Księżycowe Pole, co jeszcze... Złote Pole... I to tyle.
Haryst?
- Haryst?
- Tak!
- Jej! Nie poznałam cię! Faktycznie miło. No... oprócz Campera...
- On też tu jest?!
- Niestety tak. - Przymrużyłam oczy.
- To fajnie.
- Dla ciebie tak, no, ale jak, jak tu teraz jest? Z tego co widziałam to się tu dużo zmieniło, ale chyba dużo jeszcze nie widziałam. - Zaśmiałam się.
- A co widziałaś?
-Yyyy... Mostek Wodospadowy, Kwiatową Łąkę... Las, Księżycowe Pole, co jeszcze... Złote Pole... I to tyle.
Haryst?
środa, 23 lipca 2014
Od Neli
To był mój pierwszy tydzień w SPG forever. Uwielbiałam tą sforę kiedyś i chyba już zawsze będę uwielbiać. Wracając... Był to dość chłodny poranek. Mgła pokrywała ziemię, przez co nie było widać horyzontu. Lekka mżawka moczyła me włosy, a łapki tonęły w kałuży. Stałam na skraju półki skalnej, która była pięć centymetrów oddalona od wodospadu (nie pytajcie jak tam wlazłam). Mieści się ona na samym czubku wodospadu. Przed sobą miałam przepiękny widok... Mostek Wodospadowy i piękny wschód słońca. Położyłam się (byłam wyczerpana, ponieważ mieszkam w Fallendeer), łapki zwisały mi z półki skalnej.
- Jak tu pięknie... - Westchnęłam, ponieważ jest to moje ulubione miejsce w SPG. Co dzień, przed wschodem słońca zjawiam się tam i po prostu spoglądam na ten przepiękny widok.
Słońce wzeszło. Wstałam i ruszyłam w drogę powrotną. Po drodze myślałam o Camperze.
- Czemu on tu znowu dołączył?! Jesteśmy na siebie skazani, czy co? Może chodzi o mnie? Czemu ja dołączyłam? Nie, nie tu na pewno nie chodzi o to... jak bym mogła nie dołączyć. A zresztą babcia mówiła żebym szła głosem serca, a ja naprawdę chciałam tu dołączyć! - Nagle poczułam gwałtowne odbicie się od czegoś. Gdy się podniosłam ujrzałam psa, nie był wiele większy ode mnie.
- Yyy... Przepraszam, j...ja nie chciałam. To było niechcący...
Haryst?
- Jak tu pięknie... - Westchnęłam, ponieważ jest to moje ulubione miejsce w SPG. Co dzień, przed wschodem słońca zjawiam się tam i po prostu spoglądam na ten przepiękny widok.
Słońce wzeszło. Wstałam i ruszyłam w drogę powrotną. Po drodze myślałam o Camperze.
- Czemu on tu znowu dołączył?! Jesteśmy na siebie skazani, czy co? Może chodzi o mnie? Czemu ja dołączyłam? Nie, nie tu na pewno nie chodzi o to... jak bym mogła nie dołączyć. A zresztą babcia mówiła żebym szła głosem serca, a ja naprawdę chciałam tu dołączyć! - Nagle poczułam gwałtowne odbicie się od czegoś. Gdy się podniosłam ujrzałam psa, nie był wiele większy ode mnie.
- Yyy... Przepraszam, j...ja nie chciałam. To było niechcący...
Haryst?
poniedziałek, 21 lipca 2014
Nowa suczka w Sforze - Neli!
WIELKI POWRÓT!
Cz.1
Powracają psy z poprzedniej Sfory Psiego Głosu! Neli odnalazła właściwą drogę i z powrotem można ją nazwać członkiem Sfory! Cieszmy się zatem i wyczekujmy następnych zagubionych wędrowców z SPG!
Imię: Neli
Płeć: Suczka
Wiek: 2 lata
Rasa: Yorkshire terrier
Głos: Anna Kendrick - When I'm Gone
Stanowisko: Zwiadowca Fallendeer
Partner: Szuka
Młode: Brak
Rodzina: Babcia: Neli (po niej odziedziczyła imię), matka: Miranda, ojciec: Fafik, rodzeństwo: Lucky, Fifi, Mika, Mia - wszyscy to yorkshire terriery przyrodni brat - Camper, ojczym - Joey
Urodziny: 6 dzień wiosny
Sektor: Fallendeer
Cechy: Neli to suczka o stalowych nerwach, jest cierpliwa, miła i delikatna. Mimo tego odważna, dość silna psychicznie. Gdy coś sobie postanowi będzie dążyła do celu, dopóki się nie uda. Neli szuka prawdziwej miloście, lecz chyba już nigdy jej nie znajdzie, choć nie traci nadziei. Jest sprawna fizycznie: szybka, dobrze się wspina, pływa...( nie jest silna ). Oprócz tego jest przyjazna.
Historia: Gdy była szczeniakiem wychowywała ją babcia. Mimo tego pamięta matkę. Neli marzyła by być wolna, przeżyć przygodę. Pewnego dnia (gdy nie była już małym szczeniakiem) postanowiła uciec. Gdy jej pani otworzyła bramkę, aby pójść na zakupy, jeszcze młoda Neli niezauważenie wyślizgnęła się. Jej babcia jej nie zatrzymywała, uważała, że jej wnuczka powinna ruszyć w pogoń za marzeniami. I tak się właśnie stało. Suczka wędrowała samotnie po lasach. Aż pewnego dnia napotkała na Sforę, Sforę Psiego Głosu. Dołączyła do niej, a tam spotkała swojego przyrodniego brata: Campera, on też do niej dołączył. Neli i Camper się nienawidzą. Jej matka i jego ojcioec się pokkochali. A, że mieli już dzieci: Neli, Campera, to zostali przyrodnimm rodzeństwem. Ale no cóż, żyła tam szczęśliwa, lecz nastał czas, gdy sfora została zamknięta. Neli musiała opóścić dm i znane jej tereny. Znów wędrowała. Po czasie spotkała swoją sforę tylkoże zupełnie inną: Sforę Psiego Głosu forever. I znów do niej dołączyła z nadzieją, że ta historia się nie powtórzy.
Nick na howrse.pl i/lub mail: Neli
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)