Obudziłam się ,poczułam ciepło i po chwili zobaczyłam ogień. Rozejrzałam się, znajdowałam się w jakiejś jaskini, zastanawiałam się jak się tu znalazłam...no tak przecież znalazł mnie ktoś. Po chwili usłyszałam rozmowę. Z tej rozmowy wywnioskowałam ,że pies który mnie uratował to Horizon i rozmawia z suczką zwaną Roxo. Chwilę jeszcze leżałam, w końcu postanowiłam wstać, było to trudne. Powoli doszłam do drugiej części jaskini gdzie byli Horizon z Roxo. Zaraz gdy mnie ujrzeli przerwali rozmowę.
-Gdzie jestem?-zapytałam, wiadomo byłam trochę przestraszona, ale ciekawiło mnie chyba wszystko.
Horizon? Roxo?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aspe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aspe. Pokaż wszystkie posty
sobota, 14 maja 2016
Od Aspe
Leżałam i marzłam, nie wiedziałam co mam robić. Nie miałam sił iść dalej, nawet mnie nie obchodziło ,że jestem w nieznanym miejscu i ,że robi się już ciemno. Leżałam tak chyba długo ,sama nie wiem ile dokładnie. Cała byłam pokryta śniegiem, ledwo widziałam i bardzo ciężko było mi zrobić jakikolwiek ruch, czy łapą czy głową, po prostu nie dawałam rady..w końcu zamknęłam oczy i odpłynęłam w sen.
Ze snu wyrwał mnie czyjś głos, na początku myślałam ,że to mój ojciec Hazel, ale ten głos był inny.
-Hej mała, co ty tu robisz, zamarzniesz tu-powiedział podchodząc do mnie i odsypując ze mnie śnieg.
-Ja..-odparłam i nie wiedziałam co mówić dalej.
-Zabiorę cię- rzekł i wyciągnął mnie z gęstego śniegu. Ja tylko się trzęsłam z zimna, z innej perspektywy pewno wyglądało to tak jakby ten pies niósł w pysku martwe szczenie, tak właśnie byłam wycieńczona.
Ktoś?
Ze snu wyrwał mnie czyjś głos, na początku myślałam ,że to mój ojciec Hazel, ale ten głos był inny.
-Hej mała, co ty tu robisz, zamarzniesz tu-powiedział podchodząc do mnie i odsypując ze mnie śnieg.
-Ja..-odparłam i nie wiedziałam co mówić dalej.
-Zabiorę cię- rzekł i wyciągnął mnie z gęstego śniegu. Ja tylko się trzęsłam z zimna, z innej perspektywy pewno wyglądało to tak jakby ten pies niósł w pysku martwe szczenie, tak właśnie byłam wycieńczona.
Ktoś?
Aspe
Witamy nową suczkę! Czyż nie jest urocza? ♥
Imię: Aspe
Płeć: Suczka
Wiek: 2 tygodnie
Rasa: Groenendael
Głos: (gdy dorośnie)
Stanowisko: -
Partner: Aspe na razie nie rozgląda się za partnerem, jest na to za młoda.
Młode: brak
Rodzina:
*Matka- Layn
*Ojciec- Hazel
*Rodzeństwo- Sival, Ravaan, Inevra oraz Airil
Urodziny: 17 dzień Jesieni
Sektor: Avendeer. Miejsce zamieszkania: Wodospad Rożka
Cechy: Aspe to rządna przygód suczka, która nie boi się ryzyka. Jest ciekawa świata jak to szczeniak. Nie cierpi gdy się mówi do niej mała, w tedy udaje obrażoną. Jest przyjacielska i szczera. Jej wadą ,czy też zaletą jest to ,że jest zbyt ufna. Chyba jedyną rzeczą którą się boi jest woda oraz utrata bliskiej osoby.
Historia: Aspe tak jak i jej rodzeństwo urodziła się 17 dnia Jesieni. Odkąd przyszła na świat była nim bardzo zaciekawiona, chciała poznać wszystkie zapachy i widoki. Pewnego zimowego dnia przechadzała się obok rodzinnej jaskini, jednak udała się zbyt daleko. Napotkała na swej drodze zamarzniętą rzekę, jak to szczeniak chciała się pobawić i weszła na lód. Na początku bawiła się świetnie. Parę minut później zdarzyło się coś czego nie zapomni do końca życia. Ślizgała się na lodzie, z oddali zobaczyła swoją mamę Layn, wyglądała na przestraszoną i trochę wściekłą. Kiedy była blisko, nagle pękł lód a Aspe znalazła się w lodowatej wodzie, uderzyła głową o lód i straciła przytomność. Obudziła się na gałęzi tuż nad wodą. Mimo bólu z zimna i mimo wyczerpania szybko zeszłą z gałęzi i poszukiwała mamy, przecież tam była. Aspe chodziła przy rzece, nagle zobaczyła mamę która leżała na ziemi ,a od pasa w dół była zanurzona w wodzie. Aspe podbiegła do niej. -Mamo, nic mi nie jest ,możemy wracać-powiedziała.Jednak Layn nawet nie drgnęła. Aspe się przestraszyła, zaczęła krzyczeć i próbowała ją obudzić. Spędziła tam całą noc, była przemarznięta, jej sierść była pokryta lodem oraz śniegiem. Jej mama nie żyła, a Aspe wiedziała ,że to jej wina. Postanowiła odejść, przed odejściem zaciągnęła mamę obok drzewa mając nadzieję ,że może jeszcze się obudzi. Biegła ile sił w nogach, po paru godzinach już tylko szła.. Kilka dni później opadła całkowicie z sił, nic nie jadła ani nie piła przez cztery dni. Leżała na trawie pokrytej grubym śniegiem i czekała, sama nie wiedząc na co.
Nick na howrse.pl i/lub mail: Howrse- Jawa558
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
