- Jesteś kompozytorką? - Zapytałem w odpowiedzi.
- Zgadłeś - uśmiechnęła się.
- Naprawdę dobrze ci to wychodzi. Sfora powinna dowiedzieć się o twoim talencie - miałem nadzieję, że zabrzmi to szczerze. Naprawdę tak myslalem, ale tak dawno nie widziałem się z żadnym psem, że wyrażanie uczuć to dla mnie zapomniana umiejętność.
- Dzięki - odpowiedziała. - A ty? Czym się zajmujesz?
- Jestem i zawsze byłem wojownikiem. Takie stanowisko przydzieliła mi Alfa starej sfory... I jakoś mi podpasowało.
- Byłeś tam?
- Tak. Po Vivie, Alfie, byłem pierwszym członkiem. Niezwykłe wspomnienia... - zamyśliłem się i nastała cisza. Po chwili Rue znowu się odezwała:
Rue?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dry. Pokaż wszystkie posty
sobota, 28 marca 2015
piątek, 27 marca 2015
Od Dry'a - CD historii Rue
- Dry - odparłem pośpiesznie, nieco oschle. Szybko jednak się zorientowałem i zrobiło mi się głupio. - Ta piosenka to twoja? - Zapytałem, lekko merdając ogonem, żeby zakryć niemiły akcent.
Suczka już chciała odpowiedzieć, kiedy rozległ się głośny strzał. Całego mnie przeszył mocny dreszcz. Oba nasze pyski skierowały się w stronę, z której dobiegł dźwięk.
- Co jest? - Mruknąłem do siebie, mrużąc oczy.
- O nie... - zdążyła zacząć Rue, kiedy strzał rozdarł las po raz drugi. Na pewno nie była to duża odległość.
- Lepiej stąd chodźmy - odwróciłem się na pięcie i rzuciłem ku najbliższym krzakom. Obejrzałem się jeszcze szybko, czy suczka podąża za mną. Nie jestem przyzwyczajony do towarzystwa...
Biegliśmy przed siebie, a głos rozległ się ponownie jeszcze dwa razy. Po chwili oboje zatrzymalismy się zdyszani.
- Raczej nie będzie tyle biegł... - Wydyszałem.
- Oby - szepnęła Rue.
- Nie odpowiedziałaś mi na pytanie - z uśmiechem spojrzałem na sunię.
Rue?
Suczka już chciała odpowiedzieć, kiedy rozległ się głośny strzał. Całego mnie przeszył mocny dreszcz. Oba nasze pyski skierowały się w stronę, z której dobiegł dźwięk.
- Co jest? - Mruknąłem do siebie, mrużąc oczy.
- O nie... - zdążyła zacząć Rue, kiedy strzał rozdarł las po raz drugi. Na pewno nie była to duża odległość.
- Lepiej stąd chodźmy - odwróciłem się na pięcie i rzuciłem ku najbliższym krzakom. Obejrzałem się jeszcze szybko, czy suczka podąża za mną. Nie jestem przyzwyczajony do towarzystwa...
Biegliśmy przed siebie, a głos rozległ się ponownie jeszcze dwa razy. Po chwili oboje zatrzymalismy się zdyszani.
- Raczej nie będzie tyle biegł... - Wydyszałem.
- Oby - szepnęła Rue.
- Nie odpowiedziałaś mi na pytanie - z uśmiechem spojrzałem na sunię.
Rue?
czwartek, 22 stycznia 2015
Od Dry'a - CD historii Drina
Zerknąłem w stronę, z której dobiegł pisk. Potężny wilk zwalił się na jednego z nas. Z daleka nie widziałem dużo, zwłaszcza w blasku płomieni. Byłem zajęty walką. Zabijałem. Chciałem mieć to za sobą! Ach, jak bardzo miałem tego dość! A jednak walczyłem z wilkami, szarpałem kłami, gdzie popadnie! Szczeknąłem zębami jeszcze parę razy, kiedy usłyszałem czyjś krzyk:
- Drin!
Odwróciłem się, żeby zobaczyć, jak ten wielki wilk odrzuca Drina na bok. Spojrzałem tam dokładniej. Drin to przecież.. Nasz beta! Wilki przewróciły betę! Pobiegłem tam, ale nie mogłem się przedostać przez wilki. Widziałem inne sylwetki, kierujące się tam. Nagle poczułem ból na szyi. Zacząłem się zwijać, ale się nie przewróciłem. Szarpałem się, warczałem i w końcu odrzuciłem przeciwnika. Rzuciłem się na kolejnych. Wiedziałem, że jeśli się uda, to będzie koniec.
- Dry, za tobą! - odwróciłem się, ale za późno. Wilk przewrócił mnie, przygniótł. Na szczęście Katherine go odepchnęła z zaskoczenia. Dawno jej nie widziałem. Była naprawdę fajna. Ale i niezbyt silna. Zaczęła sama walczyć z tym wilkiem. Chciałem jej pomóc, ale pojawiły się kolejne, ledwo obudzone, ale zacięte. Odepchnęły mnie od Katherine, prawdopodobnie nieświadomie. Zaczęliśmy ze sobą walczyć.
- Katherine! - zawołałem. - Katherine!
- Dry! - Odpowiedział mi cichy już głos. Próbowałem walczyć. Dla siebie, dla sfory, dla Katherine! Przecież... jeszcze niedawno rozmawialiśmy. Na początku wojny. A teraz, los nas w ogóle rozdzielił. Była mimo wszystko silną suczką i wiedziałem, że za moment się zobaczymy. Jednak chciałem jej pomóc.
Walczyliśmy jeszcze chwilę, straciłem zupełnie orientację. Gdzie jest Katherine, a gdzie wyjście z kręgu ognia? Czułem powoli opuszczające mnie siły i krew. Wtedy ktoś mnie zawołał.
- O, Dry! - usłyszałem. Wołanie było przerywane walką - Jesteś! Słuchaj, musisz się przenieść!
Ktoś?
- Drin!
Odwróciłem się, żeby zobaczyć, jak ten wielki wilk odrzuca Drina na bok. Spojrzałem tam dokładniej. Drin to przecież.. Nasz beta! Wilki przewróciły betę! Pobiegłem tam, ale nie mogłem się przedostać przez wilki. Widziałem inne sylwetki, kierujące się tam. Nagle poczułem ból na szyi. Zacząłem się zwijać, ale się nie przewróciłem. Szarpałem się, warczałem i w końcu odrzuciłem przeciwnika. Rzuciłem się na kolejnych. Wiedziałem, że jeśli się uda, to będzie koniec.
- Dry, za tobą! - odwróciłem się, ale za późno. Wilk przewrócił mnie, przygniótł. Na szczęście Katherine go odepchnęła z zaskoczenia. Dawno jej nie widziałem. Była naprawdę fajna. Ale i niezbyt silna. Zaczęła sama walczyć z tym wilkiem. Chciałem jej pomóc, ale pojawiły się kolejne, ledwo obudzone, ale zacięte. Odepchnęły mnie od Katherine, prawdopodobnie nieświadomie. Zaczęliśmy ze sobą walczyć.
- Katherine! - zawołałem. - Katherine!
- Dry! - Odpowiedział mi cichy już głos. Próbowałem walczyć. Dla siebie, dla sfory, dla Katherine! Przecież... jeszcze niedawno rozmawialiśmy. Na początku wojny. A teraz, los nas w ogóle rozdzielił. Była mimo wszystko silną suczką i wiedziałem, że za moment się zobaczymy. Jednak chciałem jej pomóc.
Walczyliśmy jeszcze chwilę, straciłem zupełnie orientację. Gdzie jest Katherine, a gdzie wyjście z kręgu ognia? Czułem powoli opuszczające mnie siły i krew. Wtedy ktoś mnie zawołał.
- O, Dry! - usłyszałem. Wołanie było przerywane walką - Jesteś! Słuchaj, musisz się przenieść!
Ktoś?
piątek, 28 listopada 2014
Od Dry'a - CD historii Dark Star
Dziwnie się czułem. Trochę niepewnie. Dark z jednej strony się pośpieszyla, ale z drugiej, może rzeczywiście nie miała na myśli siebie? Była otwarta i szczera, jak na pierwszy rzut oka. A jej koleżanki nie znałem.
- Tak, mam - odparłem i nie spuszczając wzroku z suczki, nachyliłem się po kolejny kęs. - Może to głupio zabrzmi, ale mogę się pobawić w swata i pomóc ci znaleźć jej kogoś. Jedyne co, to nie możesz jej mówić, chyba że to typ "desperatki", która sama chętnie popodrywa psa, jakiego jej "podrzucimy".
- Nie nazwałabym jej desperatką...
- Ale?
- Nie wiem, może nawet chętnie by się zgodziła na pomoc...
- Ty ją najlepiej znasz, chcesz ją wtajemniczyć, zeswatać po cichu, czy w ogóle darujemy sobie akcję?
Z jednej strony miałem wrażenie, że mówi o sobie, ale pewnie się myliłem. Tak czy siak, chętnie zajął bym się czymś, może trochę odżyję.
- To jak? - Zapytałem, gdy na chwile się zamyśliła.
Dark Star?
Dark Star?
środa, 26 listopada 2014
Od Dry'a - CD historii Dark Star
Patrzyłem jak suczka oddala się. Powróciłem do posiłku.
"Ech. Nie, Dry, przesadzasz? Straciłeś partnerkę, ale kiedy to było, czas na użalanie się dawno minął. Nie bądź niemiły!". Trudno jest się podnieść po czymś takim, ale w sumie rzeczywiście powinienem był nie spławiac tak Dark Star...
- Ech, Dark? Gdzie idziesz? - Spróbowałem zdobyć się na milszy ton.
Suczka odwróciła łeb w moją stronę.
- Nie wyglądasz, jakbyś chciał spędzać ze mną czas...
- Bez przesady... Zresztą... i tak sam nie zjem - to było prawdą. Nauczyłem się już świetnie polować, a koni jest pod dostatkiem. I uwielbiam to robić, więc po co mam oszczędzać?
Dark uśmiechnęła się tylko. Podeszła do mnie w milczeniu i nagryzła kawałek konia. Spoglądała na mnie od czasu do czasu, bardzo wymownie. Musiałem jej odpowiedzieć, nie wypadało milczeć.
- Sfora była kiedyś inna, gdzie indziej - zacząłem, próbując nawiązać kontakt - ale tak samo się nazywała, funkcjonowała. Alfą była Viva, matka Drina, naszego bety. A Betą, ciocia Hockey'a i moja partnerka. Potem to się pozamieniało, ja miałem wypadek. Ponoć doszło do ataku ze strony ludzi, tamte tereny spłonęły. Ja w tym czasie mieszkałem z dala, w mieście, w innej sforze. Moi synowie zginęli. Biała chyba tez nie żyje, ale nie wiem. Biała to moja była partnerka. Masz jakieś pytania?
Dark Star?
"Ech. Nie, Dry, przesadzasz? Straciłeś partnerkę, ale kiedy to było, czas na użalanie się dawno minął. Nie bądź niemiły!". Trudno jest się podnieść po czymś takim, ale w sumie rzeczywiście powinienem był nie spławiac tak Dark Star...
- Ech, Dark? Gdzie idziesz? - Spróbowałem zdobyć się na milszy ton.
Suczka odwróciła łeb w moją stronę.
- Nie wyglądasz, jakbyś chciał spędzać ze mną czas...
- Bez przesady... Zresztą... i tak sam nie zjem - to było prawdą. Nauczyłem się już świetnie polować, a koni jest pod dostatkiem. I uwielbiam to robić, więc po co mam oszczędzać?
Dark uśmiechnęła się tylko. Podeszła do mnie w milczeniu i nagryzła kawałek konia. Spoglądała na mnie od czasu do czasu, bardzo wymownie. Musiałem jej odpowiedzieć, nie wypadało milczeć.
- Sfora była kiedyś inna, gdzie indziej - zacząłem, próbując nawiązać kontakt - ale tak samo się nazywała, funkcjonowała. Alfą była Viva, matka Drina, naszego bety. A Betą, ciocia Hockey'a i moja partnerka. Potem to się pozamieniało, ja miałem wypadek. Ponoć doszło do ataku ze strony ludzi, tamte tereny spłonęły. Ja w tym czasie mieszkałem z dala, w mieście, w innej sforze. Moi synowie zginęli. Biała chyba tez nie żyje, ale nie wiem. Biała to moja była partnerka. Masz jakieś pytania?
Dark Star?
czwartek, 13 listopada 2014
Od Dry'a
Nie wiem, czy w ogóle mogę tak mówić, ale nudzi mi się ta wojna. Nie jestem słabym wojownikiem, lubię nawet walczyć, ale ciągle zabijanie robi się męczące w różnych sensach. Potrzebowałem wypoczynku ale bałem się zostawić jakieś pole bitwy bez kogoś bardziej doświadczonego. Niby wielu z nas walczy, ale, nie chwaląc się, jestem tu jednym z tych lepszych w tej chwili. I jako jeden z nielicznych nie mam zbyt poważnych obrażeń. Owszem, mam pełno zadrapań i jestem praktycznie cały we krwi, ale jestem jednak cały - bez złamań, z oboma uszami i wszystkimi kończynami, a na dodatek bez jakichś trwałych obrażeń. Wykorzystałem jednak pewną myśl, jako argument - jesli się jeszcze pomęczę, zaraz przegram jakiś pojedynek i oberwę, a wtedy stracą mnie na zawsze. Więc odpuściłem na chwilę, wybierając się na spacer. Wybrałem północne obrzeża, blisko oceanu. Tam nie było pełno wilków, a szum wody uspokajał. Mogłem pobyć sam na sam ze sobą. Plus konie były kuszącą oferta po tak długim jedzeniu żylastych sarenek.
Szybko zdecydowałem się na upolowanie gniadego ogierka skubiącego trawkę z wydmy. Przy okazji uratuję tę stertę piachu. Raczej gdyby nie była potrzebna, natura by jej nie utworzyła, czyż nie? Tak więc rzuciłem się na zwierzę. Kątem oka zauważyłem, że jego stado tez się spłoszyło. Niby nic dziwnego, ale niedość że było dużo dalej, to biegło do mnie, a jakby uciekało. Dopiero gdy po ciężkiej walce z ogierem udało mi się po powalić, ustaliłem że stado spłoszyła ciemna suka, najwyraźniej też udająca się na polowanie. Była blisko, ale kopniak siwego konia ją zniechęcił. Wyglądała na nową w świecie dzikich psów. Gdy mnie zauważyła i zobaczyła mą ofiarę powoli się zbliżyła. Uniosłem pysk znad padliny, w ciszy obserwując co zrobi. Jednak liczyłem, że podejdzie i zacznie rozmowę. Chciałem trochę towarzystwa...
Dark Star?
Szybko zdecydowałem się na upolowanie gniadego ogierka skubiącego trawkę z wydmy. Przy okazji uratuję tę stertę piachu. Raczej gdyby nie była potrzebna, natura by jej nie utworzyła, czyż nie? Tak więc rzuciłem się na zwierzę. Kątem oka zauważyłem, że jego stado tez się spłoszyło. Niby nic dziwnego, ale niedość że było dużo dalej, to biegło do mnie, a jakby uciekało. Dopiero gdy po ciężkiej walce z ogierem udało mi się po powalić, ustaliłem że stado spłoszyła ciemna suka, najwyraźniej też udająca się na polowanie. Była blisko, ale kopniak siwego konia ją zniechęcił. Wyglądała na nową w świecie dzikich psów. Gdy mnie zauważyła i zobaczyła mą ofiarę powoli się zbliżyła. Uniosłem pysk znad padliny, w ciszy obserwując co zrobi. Jednak liczyłem, że podejdzie i zacznie rozmowę. Chciałem trochę towarzystwa...
Dark Star?
piątek, 17 października 2014
Dry kupuje Prochy Deiliany!
Tym samym husky zmienia swój wygląd. Decyzję tę podjął głównie z powodu problemów ze starym. Jednakże mi nowy Dry bardzo przypadł do gustu <3
Stary wygląd:
Nowy wygląd:

niedziela, 7 września 2014
Od Dry'a
Wojna trwała, była bardzo zacięta. Ciągła walka, w sumie dla nikogo... Po prostu walczyłem. Sfora wydawała mi się ważna. Tylko... Tak samemu było pusto. Niby pogodziłem się z utratą rodziny, starych terenów, ale coś z tego pozostało... To już nie było to samo.
- Dry, przenosimy się do Avendeer! - Krzyknął Drin.
- Już się robi! - Odkrzyknąłem, na chwilę przerywając walkę. Odepchnąłem wykończonego wilka i pobiegłem za Drinem.
Nie wiele potrzebowaliśmy, by tam dotrzeć. Od razu też zobaczyłem, po co tu przybyliśmy - te wojska nie miały szans. Szybko wybrałem najbardziej oblężonego psa, czyli... Vexona. Rzuciłem się mu na pomoc i razem zaczęliśmy walczyć z dużym szarym wilkiem.
Vexon?
- Dry, przenosimy się do Avendeer! - Krzyknął Drin.
- Już się robi! - Odkrzyknąłem, na chwilę przerywając walkę. Odepchnąłem wykończonego wilka i pobiegłem za Drinem.
Nie wiele potrzebowaliśmy, by tam dotrzeć. Od razu też zobaczyłem, po co tu przybyliśmy - te wojska nie miały szans. Szybko wybrałem najbardziej oblężonego psa, czyli... Vexona. Rzuciłem się mu na pomoc i razem zaczęliśmy walczyć z dużym szarym wilkiem.
Vexon?
niedziela, 17 sierpnia 2014
Od Dry'a
Szedłem wzdłuż brzegu oceanu, ciekawy co przyniesie dzień. Hockey gdzieś poszedł, wiec być może będzie jakaś awantura. Chętnie się przekonam. Zakręciłem więc w stronę centrum. Nadal szedłem ociężale. Ta wiosna była wyjątkowo ciepła. Nagle ujrzałem za krzakami postać. Miała białą sierść, posturą przypominała Biał... białego owczarka szwajcarskiego. Miała obcy mi zapach. Podszedłem. Poczuła mnie, bo się obróciła.
- Cześć - rzuciła.
- Cześć. Nazywam się Dry. Jesteś ze sfory?
- Tak, niedawno dołączyłam. Luna - uśmiechnęła się.
Luna?
- Cześć - rzuciła.
- Cześć. Nazywam się Dry. Jesteś ze sfory?
- Tak, niedawno dołączyłam. Luna - uśmiechnęła się.
Luna?
środa, 13 sierpnia 2014
Walka Farta i Dry'a
***Fart***
Stanąłem na przeciwko Dry'a. Uśmiechnąłem się do kumpla, pora sprawdzić, kto jest silniejszy...
***Dry***
Fart się do mnie uśmiechnął, ale ja już byłem pewien wygranej.
- Powodzenia - powiedziłem.
***Fart***
- Wzajemnie! - Rzuciłem kpiąco.
Drin odliczył i zaczęło się... Podeszłem do Dry'a, schylony.
***Dry***
Kiedy Fart się do mnie przyczaił, zacząłem go okrążać. Chodziliśmy w kółko, czekając na następny krok.
***Fart***
Obaj doświadczeni, obaj silni. Krążąc, trudno mi było stwierdzić, w którym momencie skoczyć. Ale zacząłem - rzuciłem się na szyję przeciwnika.
***Dry***
Zrobiłem sprawny unik, ale i tak zostałem powalony. Fart uderzył mnie w bok. Kopnąłem go.
***Fart***
Kopnięty z impetem, skuliłem się, co wykorzystał Dry i ugryzł mnie w kark. Zwinięty, próbowałem dosięgnąć jego szyi. W końcu złapałem za kawałek sierści i pociągnąłem.
**Dry***
Trochę to zabolało, ale dałem radę. Nie puściłem, choć wewnątrz krzyczałem. Za dużo walk przeżyłem...
***Fart***
Przewróciłem się tak, aby Dry'owi zmiażdżyć pysk. Puścił od razu. Odskoczyłem, w powietrzu odwracając się w jego stronę.
***Dry***
Nie zrezygnowałem, choć zakręciło mi się w głowie. Skoczyłem na Farta.
***Fart***
Za wcześnie skoczył, jeszcze nie zdążył się ocknąć. Odsunąłem się, skoczyłem i przygniotłem do ziemi. Zaczął się miotać.
***Dry***
Machnąłem łapą, pazurami jadąc mu po pysku. Pisnął.
***Fart***
Krew zalała mi oczy, zacząłem walczyć na ślepo. Chwyciłem Dry'a za szyję, ale wcześniej zdążył mnie ponownie drapnąć. Bolało jak cholera, ale nie mogłem się poddać. Wgryzłem się mocniej.
***Dry***
Zaczęło mi brakować powietrza. Uderzyłem łapą kilkakrotnie o ziemię, na znak przegranej. No cóż, nie chciałem zginąć, a Drin i tak zaraz by przerwał.
***Fart***
Puściłem, pomogłem psu wstać. Nadal nic nie widziałem, ale czułem.
- Dzięki za walkę - powiedziałem do Dry'a.
***Dry***
- Nie ma za co.
Fart otrzymuje 20 LDK z konta Dry'a
Stanąłem na przeciwko Dry'a. Uśmiechnąłem się do kumpla, pora sprawdzić, kto jest silniejszy...
***Dry***
Fart się do mnie uśmiechnął, ale ja już byłem pewien wygranej.
- Powodzenia - powiedziłem.
***Fart***
- Wzajemnie! - Rzuciłem kpiąco.
Drin odliczył i zaczęło się... Podeszłem do Dry'a, schylony.
***Dry***
Kiedy Fart się do mnie przyczaił, zacząłem go okrążać. Chodziliśmy w kółko, czekając na następny krok.
***Fart***
Obaj doświadczeni, obaj silni. Krążąc, trudno mi było stwierdzić, w którym momencie skoczyć. Ale zacząłem - rzuciłem się na szyję przeciwnika.
***Dry***
Zrobiłem sprawny unik, ale i tak zostałem powalony. Fart uderzył mnie w bok. Kopnąłem go.
***Fart***
Kopnięty z impetem, skuliłem się, co wykorzystał Dry i ugryzł mnie w kark. Zwinięty, próbowałem dosięgnąć jego szyi. W końcu złapałem za kawałek sierści i pociągnąłem.
**Dry***
Trochę to zabolało, ale dałem radę. Nie puściłem, choć wewnątrz krzyczałem. Za dużo walk przeżyłem...
***Fart***
Przewróciłem się tak, aby Dry'owi zmiażdżyć pysk. Puścił od razu. Odskoczyłem, w powietrzu odwracając się w jego stronę.
***Dry***
Nie zrezygnowałem, choć zakręciło mi się w głowie. Skoczyłem na Farta.
***Fart***
Za wcześnie skoczył, jeszcze nie zdążył się ocknąć. Odsunąłem się, skoczyłem i przygniotłem do ziemi. Zaczął się miotać.
***Dry***
Machnąłem łapą, pazurami jadąc mu po pysku. Pisnął.
***Fart***
Krew zalała mi oczy, zacząłem walczyć na ślepo. Chwyciłem Dry'a za szyję, ale wcześniej zdążył mnie ponownie drapnąć. Bolało jak cholera, ale nie mogłem się poddać. Wgryzłem się mocniej.
***Dry***
Zaczęło mi brakować powietrza. Uderzyłem łapą kilkakrotnie o ziemię, na znak przegranej. No cóż, nie chciałem zginąć, a Drin i tak zaraz by przerwał.
***Fart***
Puściłem, pomogłem psu wstać. Nadal nic nie widziałem, ale czułem.
- Dzięki za walkę - powiedziałem do Dry'a.
***Dry***
- Nie ma za co.
Fart otrzymuje 20 LDK z konta Dry'a
Walka!
No, i kolejna walka, znowu tego samego psa, tym razem z innym... Walczyć będą:
Fart VS Dry
niedziela, 6 lipca 2014
Od Dry'a - CD historii Farta
- Zanieśmy, nie jestem głodny... - Odpowiedziałem.
Wilk pokiwał głową i chwycił za róg zdobyczy. Ja za kark. Zaniesliśmy je do spiżarni sfory. Tam przywitała nas Sasza zbierająca ekipę na wyprawę po LDK.
- Cześć - uśmiechnęliśmy się.
- Witajcie! - Odpowiedziała entuzjastycznie.
- Może przyda wam się pomoc?
- Em... Nie trzeba...
- Ale my wiemy, gdzie jest stara SPG. Należeliśmy tam.
- No w sumie racja! Zresztą im większa ekipa, tym więcej liści. To lećcie po jakieś worki, bo ja mam tylko na nas i ruszamy!
Szybko pobiegłem do swojej jaskini, Fart też. Zabrałem jakiś worek i wróciłem. Ekipa już czekała.
Sasza? Fart?
Wilk pokiwał głową i chwycił za róg zdobyczy. Ja za kark. Zaniesliśmy je do spiżarni sfory. Tam przywitała nas Sasza zbierająca ekipę na wyprawę po LDK.
- Cześć - uśmiechnęliśmy się.
- Witajcie! - Odpowiedziała entuzjastycznie.
- Może przyda wam się pomoc?
- Em... Nie trzeba...
- Ale my wiemy, gdzie jest stara SPG. Należeliśmy tam.
- No w sumie racja! Zresztą im większa ekipa, tym więcej liści. To lećcie po jakieś worki, bo ja mam tylko na nas i ruszamy!
Szybko pobiegłem do swojej jaskini, Fart też. Zabrałem jakiś worek i wróciłem. Ekipa już czekała.
Sasza? Fart?
Od Dry'a - CD historii Vexona
- Jakbym się nie domyślił - zaśmiałem się. - Możesz mnie oświecić, dlaczego uciekaliśmy przed wilkami?
- No wiesz... - Spojrzał w dół. - To taka śmieszna historia, bo... pomyliłem grotę medyków z jakąś inną...
- Hah, więc następnym razem uważaj bardziej. Zostałeś już oprowadzony?
- Tak, tak. Miałem już okazję pozwiedzać.
- A może polowanko? - Rzuciłem, a pies chwilę się zastanowił.
Vexon?
- No wiesz... - Spojrzał w dół. - To taka śmieszna historia, bo... pomyliłem grotę medyków z jakąś inną...
- Hah, więc następnym razem uważaj bardziej. Zostałeś już oprowadzony?
- Tak, tak. Miałem już okazję pozwiedzać.
- A może polowanko? - Rzuciłem, a pies chwilę się zastanowił.
Vexon?
sobota, 28 czerwca 2014
Od Dry'a
Wygrzewałem się na słońcu, leżąc na sporej skale w górach. Miałem
ostatnio mało wolnego czasu, dlatego korzystałem z każdej możliwej
chwili, by nic nie robić.
- Hej - pojawił się obok mnie Fart. - Czyżbyśmy też nie miał co robić?
- To bardziej jest tak, że w końcu mogę nie mieć nic do roboty...
Wilk pokiwał głową.
- Rozumiem.
Położył się obok i przeciągnął.
- Pozwolisz, że się przyłączę?
- Mhm.
- Nudne to - mruknął po dłuższej chwili.
- Odezwał się - Spojrzałem na niego.
- No co? Chodźmy zapolować!
- Ach... No dobra...
Po pewnym czasie dotarliśmy nad jezioro, nad ktore zaprowadził nas trop jeleni. Przykucnęliśmy w krzakach, po czym ruszyliśmy, gdy zwierzyna zjawiła się tuż obok.
- Fart! - Krzyknąłem.
Wielki samiec pędził prosto w jego kierunku...
Fart?
- Hej - pojawił się obok mnie Fart. - Czyżbyśmy też nie miał co robić?
- To bardziej jest tak, że w końcu mogę nie mieć nic do roboty...
Wilk pokiwał głową.
- Rozumiem.
Położył się obok i przeciągnął.
- Pozwolisz, że się przyłączę?
- Mhm.
- Nudne to - mruknął po dłuższej chwili.
- Odezwał się - Spojrzałem na niego.
- No co? Chodźmy zapolować!
- Ach... No dobra...
Po pewnym czasie dotarliśmy nad jezioro, nad ktore zaprowadził nas trop jeleni. Przykucnęliśmy w krzakach, po czym ruszyliśmy, gdy zwierzyna zjawiła się tuż obok.
- Fart! - Krzyknąłem.
Wielki samiec pędził prosto w jego kierunku...
Fart?
czwartek, 26 czerwca 2014
Od Dry'a - CD hsitorii Fairchild
Biegłem przed siebie pomiędzy tunelami, zerkając tylko od czasu do czasu za siebie, by upewnić się, że Fairchild nadal za mną nadąża. Dążyłem do pewnego małego źródła, którym się tu dostałem. Byłbym tam na pewno szybciej, tyle że trochę zgubiłem drogę...
Po dłuższej chwili charakterystyczny odgłos szumiącego strumyka zdradził mi, gdzie jesteśmy, więc obrałem odpowiedni kurs. Wyhamowałem dopiero, gdy ukazało się przede mną małe jeziorko. Spanielka spojrzała na nie pytająco.
- I co teraz? - Spytała.
- Cicho - mruknąłem. - Wytłumaczę po drugiej stronie.
- P o d r u g i e j s t r o n i e?
- Mhm.
Widać było, że nie jest do końca przekonana, ale z jakichś powodów nie protestowała. Ostrożnie zanurzyłem się w jeziorze, a Fair poszła w moje ślady. Nabraliśmy dużo powietrza i małą szczeliną przepłynęliśmy na drugą stronę. Tam wynurzyliśmy się już na zewnątrz. Wyszedłem z wody i otrzepałem się.
- Ekhem - chrząknęła znacząco.
- Ach, masz rację - uśmiechnąłem się. - Jestem Dry.
- Fairchild.
- Wiem - wyszczerzyłem kły. Po krótkiej chwili milczenia z jej strony dodałem: Jestem wujkiem Hockey'a, Alfą poprzedniej SPG, więc generalnie się tu dobrze ogarniam.
- Jak mnie znalazłeś?
- Co to? Przesłuchanie?
- Jak chcesz. Nie odpowiedziałeś na pytanie - przechyliła głowę.
- Dobra, dobra, ale to długa historia.
- Ech... Opowiesz, gdy już opowiemy o wszystkim Alfie. Albo w ogóle wtedy opowiesz nam obu.
Fairchild?
Po dłuższej chwili charakterystyczny odgłos szumiącego strumyka zdradził mi, gdzie jesteśmy, więc obrałem odpowiedni kurs. Wyhamowałem dopiero, gdy ukazało się przede mną małe jeziorko. Spanielka spojrzała na nie pytająco.
- I co teraz? - Spytała.
- Cicho - mruknąłem. - Wytłumaczę po drugiej stronie.
- P o d r u g i e j s t r o n i e?
- Mhm.
Widać było, że nie jest do końca przekonana, ale z jakichś powodów nie protestowała. Ostrożnie zanurzyłem się w jeziorze, a Fair poszła w moje ślady. Nabraliśmy dużo powietrza i małą szczeliną przepłynęliśmy na drugą stronę. Tam wynurzyliśmy się już na zewnątrz. Wyszedłem z wody i otrzepałem się.
- Ekhem - chrząknęła znacząco.
- Ach, masz rację - uśmiechnąłem się. - Jestem Dry.
- Fairchild.
- Wiem - wyszczerzyłem kły. Po krótkiej chwili milczenia z jej strony dodałem: Jestem wujkiem Hockey'a, Alfą poprzedniej SPG, więc generalnie się tu dobrze ogarniam.
- Jak mnie znalazłeś?
- Co to? Przesłuchanie?
- Jak chcesz. Nie odpowiedziałeś na pytanie - przechyliła głowę.
- Dobra, dobra, ale to długa historia.
- Ech... Opowiesz, gdy już opowiemy o wszystkim Alfie. Albo w ogóle wtedy opowiesz nam obu.
Fairchild?
wtorek, 20 maja 2014
Od Dry'a - CD historii Katherine
- Nie do końca. Jedna właśnie się skończyła. Walczyliśmy z... No, magicznymi "wilkami" itp. zwierzętami. Jesli chodzi o wilki, to już raz z nimi walczyliśmy, potem umilkły na czas wojny i teraz powracają. Kilkoro naszych straciło przez nie...
- Szybko! - Zawołał ktoś, jakby płacząc. - Proszę, dacie radę!
Odwróciłem się. Dwa psy niosły border collie, ktoś biegł za nimi.
- Poczekaj - powiedziałem do Katherine i podszedłem bliżej tamtych. - Co jest?
- Wilki - odezwał się Egon. - Zagryzły Zulę...
- Ech... - Westchnąłem.
Katherine podeszła bliżej.
Katherine?
- Szybko! - Zawołał ktoś, jakby płacząc. - Proszę, dacie radę!
Odwróciłem się. Dwa psy niosły border collie, ktoś biegł za nimi.
- Poczekaj - powiedziałem do Katherine i podszedłem bliżej tamtych. - Co jest?
- Wilki - odezwał się Egon. - Zagryzły Zulę...
- Ech... - Westchnąłem.
Katherine podeszła bliżej.
Katherine?
niedziela, 18 maja 2014
Od Dry'a - CD historii Katherine
- Czyli nie stąd? - Spytałem suczki.
- Nie. - Pokręciła głową. - O jakiej sforze mówiłeś?
- Jesteś na terenach Sfory Psiego Głosu.
Uśmiechnęła się niepewnie.
- Nie wyrzucisz mnie?...
- Dlaczego? Potrzebujesz pomocy.
Jej mina stała się weselsza.
- Czy jest możliwość, że dołączę do was?
- Oczywiście, głupie pytanie - odpowiedziałem z uśmiechem. - A tak w ogóle, co się stało tam na górze?
Suczka opowiedziała mi w skrócie o wilkach. Czyli jeszcze sobie nie poszły... Może Wiedźma spowodowała, że zniknęły na pewien czas?
- Zobacz, to już niedaleko. W tej norze jest gabinet. Zostać z tobą?
Katherine?
- Nie. - Pokręciła głową. - O jakiej sforze mówiłeś?
- Jesteś na terenach Sfory Psiego Głosu.
Uśmiechnęła się niepewnie.
- Nie wyrzucisz mnie?...
- Dlaczego? Potrzebujesz pomocy.
Jej mina stała się weselsza.
- Czy jest możliwość, że dołączę do was?
- Oczywiście, głupie pytanie - odpowiedziałem z uśmiechem. - A tak w ogóle, co się stało tam na górze?
Suczka opowiedziała mi w skrócie o wilkach. Czyli jeszcze sobie nie poszły... Może Wiedźma spowodowała, że zniknęły na pewien czas?
- Zobacz, to już niedaleko. W tej norze jest gabinet. Zostać z tobą?
Katherine?
czwartek, 8 maja 2014
Od Dry'a - CD historii Casey
- Wiesz, że ja też? - Uśmiechnąłem się.
Powróciłem do jedzenia jagód. Były wyjątkowo soczyste.
- Łuu! - Krzyknął ktoś.
Odwróciliśmy się. Znikąd pojawiły się dwa psy. W ostatniej chwili odskoczyłem.
- Kim jesteście? - Mruknęła Casey.
Jeden z nich się wyszczerzył.
< Casey lub ktoś >
czwartek, 1 maja 2014
Od Dry'a - CD historii Casey
- I tak oddam ci do nich pierwszeństwo - postawiłem krok w tył i gestem pokazałem jej, by szła.
- Nah* - mruknęła, idąc przodem. - Zdążysz zgłodnieć.
- A to czemu? - Ruszyłem za nią.
- Bo nie zabijają od razu.
- Sprawdzimy.
Casey wzięła jedną i ją zjadła.
- I co? - Przekręciłem głową. - Nie masz zamiaru po niej zdechnąć?
- Hahaha, bardzo śmieszne. Możesz jeść. Chyba że się boisz.
- Bez żartów... - Zerwałem następną i ją zjadłem.
< Casey? >
*Musiałam to tym zastąpić ^^
- Nah* - mruknęła, idąc przodem. - Zdążysz zgłodnieć.
- A to czemu? - Ruszyłem za nią.
- Bo nie zabijają od razu.
- Sprawdzimy.
Casey wzięła jedną i ją zjadła.
- I co? - Przekręciłem głową. - Nie masz zamiaru po niej zdechnąć?
- Hahaha, bardzo śmieszne. Możesz jeść. Chyba że się boisz.
- Bez żartów... - Zerwałem następną i ją zjadłem.
< Casey? >
*Musiałam to tym zastąpić ^^
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Od Dry'a - CD historii Casey
- Ona tak potrafi? - Pomyślałem, ale wolałem nie mówić tego głośno.
Potem spojrzałem na ryby.
- Em... - Wymsknęło mi się.
- Co? - Podeszła bliżej i wzięła jedną.
- Połowę bym odrzucił.
- Dlaczego? - Zmrużyła oczy i zerknęła na stos.
Stanąłem obok i jedną odtrąciłem.
- Hej...
- Mintaj. Anemia i zmiana barwy sierści.
- Och... - Westchnęła.
< Casey? >
Potem spojrzałem na ryby.
- Em... - Wymsknęło mi się.
- Co? - Podeszła bliżej i wzięła jedną.
- Połowę bym odrzucił.
- Dlaczego? - Zmrużyła oczy i zerknęła na stos.
Stanąłem obok i jedną odtrąciłem.
- Hej...
- Mintaj. Anemia i zmiana barwy sierści.
- Och... - Westchnęła.
< Casey? >
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)