Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grave. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grave. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 sierpnia 2014

Od Grave'a - CD historii Saszy

- Hm... Polować to jeszcze z tydzień, ale mogę zacząć uczyć ich teorii! Jakie zwierzęta itd. Też biegać i skutecznie skręcać!
- Dobrze, to może ty pierwszy. Najpierw biegi, potem skoki. Ale przed polowaniem zgłoś się do mnie!
- Dobrze!
 Zawołałem maluchy. Przyczłapały do mnie wesoło.
- To co? Gotowe na nową lekcję?

Wilhelm, Rand, Shopia?

środa, 13 sierpnia 2014

Od Saszy i Grave'a

Szczeniaki otworzyły oczy, znalazłam swoją miłość... Czy może być lepiej? Stanowisko Alfy mnie nie interesuje, więc po co zawracać głowę Hockey'owi?
****
Spojrzałem na leżącą obok Saszę. Naprawdę nie spodziewałem się, że znajdę kogoś jak ona... Ciekawe czy rodzice... Rodzice!
- Hej, Sasza, słuchaj, może powinienem cię przedstawić swoim rodzicom?...
****
Zdziwiłam się. Odpowiedziałam jednak:
- No tak... Idziemy?
****
- Mhm.
Poszliśmy w kierunku mojej rodzinnej nory. Po drodze zacząłem opowiadać:
- Moi rodzice nazywają się Fart i Courage. Ojciec był młodą Betą w poprzedniej SPG. Mam też 12 rodzeństwa, ale ich poznasz przy okazji. Rodzice są naprawdę mili.
*****
- Fart i Cour? Poznaję, chociaż za dobrze nie znam... O tak, wiem że rodzeństwa masz sporo...
******
- No więc teraz poznasz - uśmiechnąłem się. 
Już po chwili byliśmy przy norze. Podszedłem do wejścia i zapukałem.
- Mamo? Tato?
- Proszę! - Rozległo się ze środka.
*****
On czuł się pewnie, ja nie. Nie mówię żebym się bała, bo psy są miłe i grzeczne chyba że wnerwione. Powiedział:
******
- Nie obawiaj się - uśmiechnąłem się. Potem przyszli rodzice - Cześć, chciałbym wam kogoś przedstawić. To jest Sasza, jesteśmy razem.
****
Uśmiechnęłam się. Mruknęłam cichuteńko:
- Prawie.
A głośno powiedziałam:
- Są nawet szczeniaki, chociaż nie z Grave'a...
********
Matka uśmiechnęła się szczerze, miny ojca nie potrafiłem rozszyfrować. Ale raczej był szczęśliwy.
- Grave chciał zająć się szczeniakami? - Zaśmiała się mama. - Chyba musi cię na serio kochać...
****
Zaśmiałam się. wiedziałam już że jestem wśród przyjaciół. Zachichotałam:
- A ja wiem? Ja go kocham...
Gadaliśmy i gadaliśmy, aż w końcu zapytałam Grave'a:
- Może pójdźiemy do moich rodziców?...
*********
Zdziwiło mnie trochę to pytanie...
- Oni są w Sforze? - Zapytałem.
*****
- Nie, ale nie są niebezpieczni a i droga do nich nie jest długa jeśli wybierzemy się pociągiem, jak to już zostaw mnie.
*******
- Okay, ufam Ci. - Wstaliśmy, podziękowaliśmy moim rodzicom i poszliśmy...
****
Wpakowaliśmy się do towarowca na stacji którą zwiałam z farmy. Znalazłam kąt i wlazłam razem z Grave'jem. Wysiedliśmy w wiosce gdzie mieściła się rodzinna farma i ferma huskich. Odnalazłam rodziców i opowiedziałam w skrócie co robiłam i gdzie mieszkam. Tato zapytał:
- Co to za pies?
Odpowiedziałam, w duchu modląc się aby nie nazwał go ''typkiem'':
- Mój prawie partner...
Matka wrzasnęła z furią:
- CO?! Nic nie mówiłaś!
I zaczęła mnie okładać ogonem. Zastopował ją tati, mówiąc:
- Spokojnie, Sasza nie mogła nas odwiedzać co dzień...
Mama przestała. Spojrzała pytająco na mnie i Grave'a
*****
- Dzień dobry - przywitałem się. - Nazywam się Grave. 
****

Tata odpowiedział też za mamę:
- Ja jestem Starling, a mama Saszy- wskazał na mamę- to Jessica. Saszę już znasz.
*****
- Co fakt, to fakt. 
Zaczęliśmy rozmawiać...
*****
Wypytywali o różne rzeczy, jak to rodzice... Potem obiecałam, że jeszcze ich odwiedzę i pojechaliśmy do sfory. Stwierdziłam:

- Fajnie było.

niedziela, 10 sierpnia 2014

Od Grave'a - CD historii Saszy

- Nie spodziewałem się spotkać kogokolwiek, kto by mi tak zawrócił w głowie... Sasza, naprawdę dużo dla mnie znaczysz...
 Nagle jeden ze szczeniaków pisnął. Wilhelm.
- Ech, te maluchy... - Uśmiechnąłem się. - Już niedługo otworzą oczy...
- Może je nakarmię...
- Przed chwilą to zrobiłaś...
- Ale...
- Na szczęście za tydzień, dwa będziesz mogła je mi zostawić. Póki co odpocznij. Chociaż chwilę...

Sasza?

Od Grave'a - CD historii Saszy

- W sumie nie ma... Może być... Gray, tak na mnie wołali, gdy byłem mały. Albo Szary... Lub Ave... Jak chcesz. A teraz powracając do poprzedniej sprawy. Nie miałabyś nic przeciwko, gdybym się tu jutro zniósł ze swoimi rzeczami?

Sasza? Też się spieszę...

sobota, 9 sierpnia 2014

Od Grave'a - CD historii Saszy

- Ja... Ja ciebie też... bardzo polubiłem... - przerwałem na chwilę. - Tak, Sasza. Zostanę - zbliżyłem się, po czym szybko odsunąłem. Zmieszaliśmy się. Ale cieszyłem się, że Sasza mnie o to zapytała. Wiem, że coś dla niej znaczę, i że jest to odwzajemnione. Znamy się już chwilę, więc postanowiłem zdobyć się na jeszcze jeden krok:
- Może... Skoro jesteśmy razem i zajmuję się twoimi... naszymi szczeniakami, zamieszkamy razem? Gdzie wolisz - u mnie, przy Fioletowej Rzeczce, lub u ciebie, przy Kwiatowych Schodach. Chyba że nie chcesz...

Sasza?

Od Grave'a - CD historii Saszy

 Tego pytania się nie spodziewałem... Ojcem? W sumie... To od tych kilku dni czuję się, jakby to były moje szczeniaki, to dziwne, ale naprawdę tak bylo... A Sasza... To trudne, bo zgodziłem się jakby ze względu na nią, jednak czy... Rozmyślałem, podczas gdy od początku to wiedziałem... Wiedziałem, że powiem:
- Tak. Zgadzam się.
 Na pyszczku Saszy pojawił się nieśmiały uśmiech. Odwzajemniłem ten gest. Spojrzałem na maluchy. Od teraz jestem ich prawdziwym ojcem. Nie biologicznym, ale prawdziwym. Potem zerknąłem na Saszę. Wyszczerzyła zęby i powiedziała:

Sasza? Brak weny...

piątek, 8 sierpnia 2014

Od Grave'a - CD historii Saszy

- Ładnie - stwierdziłem. 
 Przyjrzałem się maluchom. Były cudowne. Jeszcze małe, bezbronne, bez zębów i ślepe... 
- Są przeurocze - powiedziała Sasza - ale nie wiem, jak sobie poradzę...
- Nie bój nic! Będę dla ciebie polował, załatwiał za ciebie różne sprawy, a jakby co sam się nimi zajmę! - Sam byłem zdziwiony tymi zapewnieniami. Ja zajmować się szczeniakami?..
- Dzięki, Grave... - Uśmiechnęła się nieśmiało.
 Zapanowała chwila niezręcznej ciszy, po której zaproponowałem:
- Może już mogę ci jakoś pomóc? Jesteś głodna, czy coś? 

Sasza?

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Od Grave'a - CD historii Saszy

 Ta informacja napradę mnie zadziwiła. Sasza jest młoda, za młoda na szczeniaki. Przez chwilę stałem w bezruchu, nie mając pojęcia, jak zareagować. Inne psy również były zaszokowane. Stali i patrzyli na Saszę i stojącego z tyłu Hockey'a. Alfa miał bardzo tajemniczy wyraz pyska. Stał z tyłu z "założonymi łapami". W końcu się zaczęło. Jakiś pies, którego nie kojarzylem (jak wielu psów) wyszedł na przód i ogłosił, że to zdrada stanu. Psy zaczęły się przekrzykiwać. Szybko się wycofałem, akurat, kiedy Hock zastąpił Saszę, która się cofnęła do tyłu. Podbiegłem do niej. Zbliżyłem się z podkulonym ogonem i uszami, w geście współczucia, ale ona odebrała to chyba bardziej jako przygotowanie do smutnej wiadomości, np. powinnaś odejść, bo skuliła się bardziej, a jej mina zrobiła się jeszcze bardziej smutna.
- To prawda? - Spytałem z niedowierzaniem. - To prawda z tą ciążą?
- Mhm - kiwnęła głową. - Ale... Nie chciałam...
 Uniosłem głowę. Czyli niespecjalnie. Oby Hock ogarnął towarzystwo.
- Jak chcesz... Mogę ci pomóc przy szczeniętach - uśmiechnąłem się. - Tylko mnie zawołaj, a przebiegnę. Nie znam się, ale... Zawsze chętnie...

Sasza?

sobota, 26 lipca 2014

Od Grave'a - CD historii Saszy

 Ostatnimi czasy nudzi mi się niemiłosiernie. Zrobiłem wszystko, co mogłem... Tym razem poszedłem pobiegać, bo co innego mogłem robić. Wtedy ujrzałem hienę, a za nią Maybe... Byli przerażeni i biegli chyba za czymś.
- Hej! - zawolalem. - O co chodzi!?
 May spojrzała na mnie szybko i rzuciła:
- Wilki porwały Saszę! 
 Szaszę? Nie kojarzyłem. Ale pewnie należała do sfory, więc pobiegłem za resztą. Biegliśmy za jakimś tropem, który doprowadził nas do małego tunelu...
- Pobiegnę po kogoś - powiedziałem, po ocenieniu tunelu. - Potrzebujemy większej grupy...
- Nie - zaprzeczyła borderka. - Elliot pójdzie - wskazała hienę - w końcu jesli coś mu się stanie, będzie źle, a więc niech on kogoś sprowadzi i sam zostanie u Hock'a. Grave, ty jesteś potrzebny. 
 Pokiwaliśmy głową. Hiena szybko pobiegła gdzieś, a my z May zaczęliśmy się skradać do tunelu. Już po chwili pojawiły się kolejne tunele. Czołgaliśmy się chwilę, aż w małej wnęce znaleźliśmy kogoś z naszych. Po reakcji May poznałem, że to Sasza. Suczka spojrzała na nas i zamerdała ogonem. Po cichu podeszliśmy do niej. Szybko odwiązaliśmy i wyszliśmy. Słońce się już ukazało, wszystko było dobrze, ale... 
- Uwaga! - Kojarzyłem ten głos, to ktoś ze sfory.
 Obejrzałem się. Wilk skoczył za nami, ale pojawił się też ktoś, kto go odepchnął.
- Szybko - szepnąłem i razem z May i Saszą rzuciliśmy się do biegu.

Sasza? May? Ktoś?