Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lisa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lisa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 czerwca 2014

Od Lisy - CD historii Vexona

- A. Tak, jasne. Chcesz spróbować? - spytałam zachęcająco.
- Wygląda całkiem smacznie... - odparł Vexon i pochylił się nad moją rybą. W tym czasie ja podeszłam do jego zdobyczy.
- Pozwól, że też się poczęstuję - powiedziałam. Owczarek, zajęty jedzeniem, skinął głową, nie patrząc na mnie.
*********************
Po kilkunastu minutach z ryb nic już nie zostało, a my leżeliśmy leniwie na piasku.
- Pyszny obiad - stwierdziłam - Ale mam ochotę na deser. Zdawało mi się, że widziałam gdzieś małże...

Vexon?

środa, 25 czerwca 2014

Od Lisy - CD historii Vexona

Zanurzyłam się w zimnej wodzie. Przed oczami mignęło mi coś błyszczącego. Odruchowo kłapnęłam szczęką, ale złapałam tylko wodę. Pognałam za błyszczącym stworzeniem.
Złapałam wyjątkowo dużą rybę po kilku minutach. Wytargałam ją na brzeg. Vexon już tam na mnie czekał, siedząc przy kilku niewielkich okoniach. Spojrzał na moją zdobycz.


<Vexon?>

środa, 11 czerwca 2014

Od Lisy - CD historii Vexona

- Lisa? Okej. To ja was zostawiam. Zaczynajcie - powiedział Hock i Sfora się rozeszła.
Uśmiechnęłam się do Vexona.
- Cześć.
- Cześć.
- Na początku musisz wiedzieć, że nasze tereny dzielą się na trzy części: Avendeer, Fallendeer i Navydeer. Obecnie jesteśmy w Fallendeer...
************
Łaziliśmy już od ponad dwóch godzin. Opowiedziałam nowemu szczegółowo całą historię sfory i pokazałam większość terenów. Na pysku Vexona malowało się wyraźne znudzenie. Nie chciałam go zamęczać, ale w końcu to nie moja wina, że mamy tyle terytorium.
- Wydajesz się zmęczony... Nie wolisz dokończyć jutro? - spytałam w końcu.
- Nie, nie, lepiej to zrobić od razu - odpowiedział szybko. Na chwilę zamilkł, po czym powiedział:
- Wybacz, ale nie zapamiętałem twojego imienia...
- Lisa. Urodziłam się już w nowej SPG. Moi rodzice poznali się w starej - odparłam wyczerpująco. Vexon ziewnął bardzo dyskretnie - Jesteś całkowicie pewien, że nie wolisz dokończyć jutro? - zapytałam powoli i z przesadną dykcją, patrząc owczarkowi w oczy.

Vexon?

piątek, 30 maja 2014

Od Lisy - CD historii Farta


- ...musimy zebrać więcej psów - zakończyłam.
- Nie mamy czasu - zniecierpliwiła się mama.
- Lisa ma rację. W czwórkę... - zaczął Hockey.
- Piątkę - spojrzałam groźnie na Hock'a.
-... mamy niewielkie szanse. Nie wiadomo, ilu jest ludzi.
- Zabrało go dwóch - wtrąciłam.
- Tam może być więcej. May, zwołaj jeszcze parę psów...
Maybe odeszła, a my z niecierpliwością usiedliśmy w zaroślach.

Fart/Hockey?

czwartek, 22 maja 2014

Od Lisy - CD historii Chapsa

"Nie!" 
Bałam się odezwać, resztki rozsądku kazały mi znowu wsunąć się do dołka w ziemi. Przeklinałam w duszy moment, w którym Chaps zobaczył królika. Ten jego przeklęty instynkt łowiecki...
Biłam się z myślami, co powinnam zrobić. Próbować odbić Chapsa na własną rękę? Szanse mam żadne. Poinformować Sforzan, a przynajmniej rodzinę? Tak, już lepiej. "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego". Pozostaje mi wierzyć, że cała sfora wyznaje tę zasadę.
Gdy ludzie się oddalili tak, że nie mogli mnie już słyszeć, pobiegłam za nimi. Musiałam wiedzieć, gdzie potem szukać Chapsa.
Szli szybkim krokiem, wobec czego musiałam niemal biec. Po kilkunastu minutach dotarliśmy do obskurnego budynku. Zaczaiłam się za żywopłotem. Siatka z moim bratem zniknęła w drzwiach. 
Biegiem ruszyłam do sfory. Dość długo szukałam kogokolwiek, czegokolwiek, co pomogłoby mi odnaleźć drogę do domu. Tym kimś okazała się Maybe, której natychmiast opowiedziałam o schwytaniu Chapsa. Obiecała poinformować Hockey'a, a ja poszłam do domu.
- Złapali... Chapsa... Ludzie... - wydyszałam już od progu. 
- O nie... - szepnęła mama.

Fart?

niedziela, 18 maja 2014

Od Lisy - CD historii Chapsa

- No nie - jęknęłam - Wiedziałam, że to się tak skończy! Chaps! Słyszysz mnie?!
Nie słyszał. Tymczasem człowiek, który wbił Chapsowi strzykawkę, ukucnął. Zaczęłam warczeć. Cofnął się odrobinę, ale nie na tyle, żebym czuła się bezpieczniej. Chwyciłam brata za kark i zaczęłam ciągnąć w kierunku lasu. Niestety, był beznadziejnie ciężki, za ciężki. A ludzie otoczyli nas zwartym kółeczkiem. 'Było za nim nie iść! Teraz oboje jesteśmy w tarapatach, a tak to przynajmniej tylko on miałby przechlapane' - pomyślałam. Z pyskiem zapchanym sierścią Chapsa nie mogłam warczeć. Wlokłam go w kierunku lasu bardzo powoli. Krótki odcinek wydawał się nieskończenie długi... Wreszcie jednak dotarłam do zarośli i wepchnęłam brata w jakiś niewielki dół. Położyłam się obok i nakryłam gałęzią.

Chaps?

czwartek, 15 maja 2014

Od Lisy - CD historii Chapsa

- No świetnie - mruknęłam - Chaps! Jeszcze się napatrzysz ma ludzi! Jeszcze możesz ich mieć dosyć! Wracaj! - wrzasnęłam na brata. Nawet na mnie nie spojrzał. Wpadał i wypadał z różnych sklepów, plątał się ludziom pod nogami i w ogóle wszystkim przeszkadzał. Rozejrzałam się niepewnie.
- Chaps! - krzyknęłam - Ogarnij się... - dodałam zrezygnowana.
- Taka okazja może się nie powtórzyć! - odkrzyknął wesoło.
- Nie pamiętasz, czemu się zgubiłeś? Przez głupiego królika! Zacząłeś go gonić, tak? I teraz znowu!
Westchnęłam. Weź tu się dogadaj bez środków do przekupstwa...

 Chaps?

czwartek, 8 maja 2014

Od Lisy - CD historii Chapsa

- Nie myśl, że pobiegłam za tobą z powodu opiekuńczości - powiedziałam pogardliwie.
- Nie obchodzi mnie to w tym momencie. Zgubiliśmy się - starał się ściągnąć mnie na ziemię Chaps.
- Zauważyłam. Oto, co proponuję - idziemy przed siebie, dopóki nie napotkamy jakiegoś Sforzanina, który wskaże nam drogę do domu. Zadowolony?
- A jeśli po drodze oddalimy się od domu? Albo opuścimy Sforę? Przecież Pyskowe Przejście nie jest jedynym! Możemy nawet nie zauważyć, że jesteśmy na obcych terenach.
- A masz lepszy pomysł? Nie? Więc idziemy - zdecydowałam stanowczo.

< Chaps?>

niedziela, 27 kwietnia 2014

Od Lisy - CD historii Lorei

- Hej, Lorei, wiesz w ogóle, co się stało? - rzuciłam podekscytowana, wpadając za siostrą do jaskini. Nie czekając na odpowiedź, mówiłam dalej - Tam, kilkaset metrów za królikiem, był człowiek!
Lorei odwróciła się do mnie przestraszona.
- I...?
- Grave go nie zauważył i poleciał za tym królikiem!
Moja siostra zdradzała objawy zniecierpliwienia i strachu, czego kompletnie nie byłam w stanie zrozumieć.
- Mów dalej! - powiedziała poddenerwowana. 
- No i nie wiem, co dalej, bo poszłam za tobą!
- Nie uważasz, że warto by było sprawdzić, co się z nimi dzieje? - zirytowała się lekko.
- Poradzą sobie - odpowiedziałam beztrosko.
- Nic nie rozumiesz! - krzyknęła Lorei i wybiegła na dwór. Podążyłam za nią wzrokiem i wzruszyłam ramionami. Nerwowa jest, trzeba z tym coś zrobić. 
Na razie jednak nie miałam pomysłu, co trzeba by zrobić, wróciłam więc na miejsce, w którym Grave rzucił się za królikiem. 
- Cześć, Lisa. Gdzie cię wcięło, jak sobie poszłaś? - spytał tata.
- Byłam w jaskini. A co?
Obecni spojrzeli po sobie niepewnie. Policzyłam ich szybko. Kogoś nie było. 
Grave...!

< Rodzeństwo/rodzice? >