Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lastrada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lastrada. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 grudnia 2017

Od Lastrady do Rafaello

Wyszłam z domu na spacer. Upewniwszy się, że dokładnie zamknęłam dom(ze względu na nachalnego Wolfika, nie lubię niezapowiedzianych gości), ostatni raz spojrzałam w okno sypialni i ruszyłam. Podróż minęła mi bez większych przygód, no, może zapatrzyłam się kilka razy na ledwo zauważalnie, a jednak gustownie wysypane żwirem ścieżki i potknęłam się, ale bez obaw, otrzepałam się i natychmiast wróciłam do stylu „roztrzepana ale wciąż piękna, czyli niestety-kluczy-zapomniałam-i-biec-po-nie-musiałam”.
Dotarłam do miasta. Postanowiłam przełamać charakter i zagadywałam przyjaźnie do napotkanych psów. Niektóre patrzyły na mnie jak na zadżumioną, ale większość odpowiadała wesoło. Czuć było atmosferę zimy, wolnego, spokoju, tej niezwykłej zimowej magii, której nie da się opisać. Odprężyłam się, gdyby nie grube futro na pysku, byłabym pewnie radośnie zaróżowiona. Machałam uszami, mój nos raz po raz marszczył się, zdobywając nowe zapachy. Z różnych nor i grot Lasu, przez który przechodziłam, dochodził miły aromat zup, ciast i pierników. Dołączyłam do dzieciaków rzucających się śnieżkami i pomogłam innym ustawić bałwana. Słodkie szczeniaczki, zrobiły tak wielką kulę, że nawet ja miałam z nią kłopot. Gdyby nie pomoc jakiegoś przystojnego owczarka, nie dalibyśmy rady. Jeśli nie miałabym Marvela, chybabym się zakochała.
- Quantus. - uśmiechnął się przyjaźnie.
- Lastrada. - odwzajemniłam ten miły rodzaj uśmiechu.
- Ta Lastrada?
- Och, stanowisko jak stanowisko. Po prostu mam wpływ na nieco więcej rzeczy, ale nadal jestem psem. - mój uśmiech stał się nieco nerwowy.
- Lastrada? Szukałem cię. - usłyszałam.
- Rafaello? Powinieneś być w domu i pomagać Freiheit! - pogroziłam mu łapą żartobliwie.
- Ja też wyszłam. Witaj, Lastrado. - odezwała się Beta, wychylając się zza psa. Quantus zaczął się wycofywać. Chyba pomyślał, że nie pasuje, czy coś.
- Pewnie zmarzliście! Zapraszam na herbatkę. Quantus, wracaj tu, mam wystarczająco herbaty.
Freiheit dość długo się opierała, ale kiedy jej partner uznał, że czemu nie, nadspodziewanie szybko przychyliła się do tego pomysłu.
Drogę spędziliśmy, rzucając się śnieżkami. Przygotowałam w głowie kilka ewentualności, z czego najstraszniejsza brzmiała Nie dokupiłaś ciasteczek, więc ich zabralnie. Nie przewidziałam jednak jednego.
Marvela w kuchni...




Rafaello? Quantus? Marvel? Freiheit?

sobota, 14 października 2017

Od Lastrady CD historii Wolfika

Bezpiecznie ukryta za dużymi krzakami Lastrada odetchnęła z ulgą. Trzeba będzie zrobić tabliczkę ,,Wilkom zakaz wstępu".
- Może i jestem aspołeczna, ale on jest idiotą. - wymamrotała do siebie.
- Zgadzam się. A o kim mówimy? - koło niej usiadł Wolfik, merdając ogonem.
- O tobie! - Gamma poderwała się z miejsca i pogoniła przed siebie.
Pędziła przez las, potykając się w ciemności. W końcu usiadła i zastanowiła się, co ma robić. Po długim i niepomagającym w niczym myśleniu zwinęła się w kłębek i zasnęła.

**Timeskip**

- Lastrada? Lastrada? Halo, Lastrada! - z wysiłkiem otworzyła oczy.
- Żyję. - burknęła, nawet nie patrząc, z kim rozmawia.
- No ja myślę. Czyś ty oszalała? Nocne spacerki po terenach? Żeby cię wilki pożarły?! I żebym ja się martwił, tak?!
- Wolfik, odczep się. - syknęła, wstając.
- Wolfik, tak? - mruknął po chwili zastanowienia osobnik z którym rozmawiała.
- Marvel? Marvel! - przyjrzała się znajomemu pyskowi i z impetem rzuciła się na wilczaka.
- Shhh... - położył jej 'palec' na 'ustach', kiedy chciała coś powiedzieć. - Wracamy. Pomyśl o szczeniaczkach.
- Już myślę. - burknęła, nieco obrażona, jak dziecko. Przysunęła się do Marvela i ruszyła.
Pomyśl o szczeniaczkach. Od kiedy Marvel tak mówi? - zaniepokoiła się trochę.





<Wolfik?>

wtorek, 8 sierpnia 2017

Od Lastrady CD historii Wolfika

Suczka zamknęła drzwi i z westchnieniem ulgi oparła się o nie plecami.
Zakochał się czy co? - pomyślała ironicznie. Miała ochotę otworzyć drzwi i wrzasnąć w przestrzeń ,,Odwal się!", ale się powstrzymała. Gdyby tak stał tam Marvel? Nah, nah, nie mogła sobie na to pozwolić. Z jękiem ułożyła się na łóżku i zasnęła.

****Timeskip****

- Dzieńdoberek, księżniczko! - dobiegło radośnie od drzwi. Przerażona suczka nie wiedziała, czy biec po patelnię, zamknąć się w szafie czy otworzyć drzwi i udawać miłego psa.
Rozczochrała futro, nadała pyskowi rozespany wygląd i otworzyła drzwi.
Jezuuu... Znowu on? - pomyślała.
- Czego, hę? - warknęła nieprzyjaźnie.
- Obudzić. - uśmiechnął się głupkowato.
- Mam się śmiać, czy płakać?... - spytała mimo woli.
- Płakać ze śmiechu.
- To było pytanie retoryczne. - mruknęła.
- Aha. - kiwnął głową. Lastrada miała ochotę zrobić facepalma, ale się powstrzymała.
- I co ja mam teraz z tobą zrobić?
- Pójść na spacer, pogadać i otworzyć się na ludzi psy. - wyrecytował wesoło.
Przez moment stała, oszołomiona pobudkami. Więc... Ratował ją jak jakąś sierotę?
- Dość! - wrzasnęła z furią. - Załóż wegańską fundację wspierania króliczków, a mnie zostaw! Odczep się, jasne?!
Wbiegła do domu i zamknęła za sobą drzwi. Przekręciła klucz w zamku i pozamykała okna, po czym pobiegła do siebie.
- Czemu to zrobiłam? - spytała w przestrzeń.
- Bo się zirytowałaś. - przytłumiony głos Wolfika dobiegał od okna. Wilk stał z nosem przylepionym do szyby i nadal się uśmiechał.
- A jakbym się przebierała. pajacu? - wysyczała, zasuwając zasłonkę.





<Wolfik? Co z tą fundacją? c:>

wtorek, 1 sierpnia 2017

Od Lastrady CD historii Marvela

Uśmiechnęła się, nieco krzywo, ale uśmiechnęła się.
- Głodny jesteś? Mam coś w spiżarni... chyba. - mruknęła.
Zastanowił się.
- Coś bym zjadł... - orzekł po chwili.
- Cudownie! - ucieszyła się.
Zabrali się do gotowania. Lastrada wyrzuciła Marvela na szukanie przypraw, sama przygotowując mięso. Kiedy wszystko było już gotowe, a suczka powoli sączyła drugą szklankę wody, uznała, że musi iść go ratować. Wyruszyła w miejsce, gdzie sama go skierowała - do pobliskiego lasu.
Zastała go siedzącego naprzeciwko mrowiska i zacieszającego do mrówek. Pokręciła głową i wyrwała psa z transu.
- Gdzie moje przyprawy? - zmarszczyła groźnie brwi.
- Rosną. - odparł niepewnie.
- Zaraz zacznę płakać! - jęknęła z żałobnym wyrazem pyska. - Marvel, litości! Byłeś głodny, wysłałam cię po przyprawy do jedzenia, które miałeś zjeść. Czy może wolisz czerwone mrówki?
- Skąd. - uciszył ją. - Poza tym... mam je ze sobą. Rosną ich bracia i siostry.
Suczka powstrzymała się od zaprowadzenia go za ucho do domu i poszli.
Dokończyli przygotowywanie obiadu, po czym wyszli na dwór rozpalić ognisko. Wróciła się po mięso, które następnie upiekli.

**Półgodzinny Timeskip**

Ostatnie promienie słońca dawno zniknęły. Siedzieli blisko siebie, sennie wpatrując się w ogień.
- Marvel... - szepnęła cichutko.
- Tak... skarbie? - zapytał, z niepewnością wymawiając ostatni wyraz.
- Nie chcę być matką. - wymamrotała w jego szyję.
- Ja... ja... Ja chyba też, Lassie.
- Ale równocześnie chcę, żeby miały dobre dzieciństwo i kochanych rodziców. - kontynuowała. Marvel skinął niemo głową.





<Marvel? Błagam, wybacz, sądziłam że odpisałam :o>

sobota, 27 maja 2017

Od Lastrady do Wolfika

Lastrada czuła, że coraz bardziej zamyka się w sobie. Jedyną znaną jej osobą był Marvel, ale nie o to jej raczej chodziło. Musiała wyjść na świat.

**Timeskip**

- Do you like my cookies? They made just for you. A little bit of sugar, but lots of poison, too.*
Potknęła się o wystający korzeń, przy okazji orientując się, że się zgubiła. Zmemłała w ustach przekleństwo.
- Tego chciałaś, głupia krowo? - warknęła do siebie. Poczuła na sobie palący wzrok. Wstała natychmiast.
Zawarczała na pokaz, gdy kątem oka spostrzegła białe futro za jednym z drzew.
Mistrz maskowania. - pomyślała.
Zwróciła się w stronę felernego szpiega. Rzuciła się nań, przygważdżając go jednym susem do ziemi.
- Wol... fik... jes.. tem,.. - wydyszał.
- Fik? Fajne imię. Dla szpiega idealne. - Wykrzywiła się wrednie, szykując się do ostatniego ciosu.
- Stój! - nagle się podniósł, zwalając ją z nóg. Podniosła się, zabijając go wzrokiem.



<Wolfik? Chcesz, to masz. Znasz mnie, w każdej zabawie morduję, a wredna jestem na co dzień.>

Lastrada zmienia głos!

Powiedzmy, że Lassie przeszła grypę i zmienił jej się głos :P

Stary głos:
Monika Lewczuk - #TAM TAM

Nowy głos:
Melanie Martinez - Milk and cookies [nightcore]

piątek, 12 maja 2017

Lastrada jest w ciąży!

No to się doigrałam :3

Przysięgam na wszystkie świętości, że pierwsza wygenerowana liczba szczynów była 13, że rzut monetą pokazał 3 orły i 10 reszek, i że ja naprawdę nie ściemniam!

Matka: Lastrada
Ojciec: Marvel
Liczba szczeniąt: 13 (3 pieski i 10 suczek)
Rasa szczeniąt: Mieszanka mieszańca i wilczaka czechosłowackiego.
Data narodzin: 16-18 maja 2017
Lekarz prowadzący: Geris





Marvel, co my zrobimy? 

środa, 10 maja 2017

Od Lastrady CD Marvela

Otworzyła oczy, słysząc dźwięk gwałtownie otwieranych drzwi. Uzmysłowiła sobie, że tu idą. Niewiele(bądź też wcale) myśląc,wskoczyła do szafy.
- To chyba jej pokój. - usłyszała.
Kroki na wyłożonej skórą podłodze.
- Nie ma jej. - głos Gerisa dobudził ją do końca. W pierwszej chwili chciała wyleźć z szafy, ale jak wytłumaczyć jej pobyt w tym zacnym miejscu? Poruszyła się.
- Czy ona trzyma myszy, czy coś? Szafa szursza. - były Beta obrzucił bacznym spojrzeniem kryjówkę suczki.
- Możesz?... - nieomal widziała proszące spojrzenie Marvela.
- Och... Jasne.
Kroki psa. Coraz bliżej. Już. Zastukał w szafę.
- Lassie? Wyjdziesz?...
Niezgrabnie wysunęła się na podłogę, prosto pod jego łapy.
- Uhm...
- Ja... przepraszam. Przepraszam.
- To też moja wina. W tym sęk, że nie wiem, czym zawiniliśmy... - uśmiechnęła się lekko.
- To sprawdzi Geris. - mruknął.
W tym momencie wszedł lekarz.
- Dasz radę iść? - spytał krótko.
Obrzuciła go pełnym podziwu spojrzeniem. Żadnych wyrzutów, pytań... 
- Jasne. - z trudem zaczęła się podnosić.


*****Szpital*****

- Lastrada... Chcesz wiedzieć, czy mam to przekazać przez Marvela?
- Chcę wiedzieć. - nie zastanawiała się ani momentu.
- W twoim życiu pojawi się trochę nowych osób... - uśmiechnął się radośnie.
W tym momencie do sali zajrzał wilczak. Biegał spłoszonym spojrzeniem od ściany do ściany. Suczka wstała i najszybszym chodem, na jaki było ją stać, ruszyła w jego stronę.



<Marvel? Ja chcieć choćby i 15 szczynków :D>

piątek, 31 marca 2017

Od Lastrady CD Marvela

Obudziła się z bólem głowy. Przeciągnęła się, bezskutecznie usiłując przypomnieć sobie wydarzenia z wczorajszego wieczoru... Nie, z wczorajszej nocy. Film urwał się jej po wieczorze. Potoczyła wzrokiem po pokoju. Aha, czyli przenieśli się do jej sypialni... Zaraz, PRZENIEŚLI? Niepewnie obróciła się na drugą stronę, usiłując zlokalizować Marvela. Nie sprawiło jej to kłopotu - zetknęła się z miękkim futrem wilczaka, zanim zdążyła zastanowić się, co dalej.
A więc, co dalej? - pomyślała. - I co się później stało?
Westchnęła i szturchnęła śpiącego przy niej psa.
- Stać, w imię konnej policji! - krzyknął, nierozbudzony.
- Nie przeszło ci? - suczka, mimo 'kaca' i niepokoju, nie umiała się nie roześmiać.
- Stać! Stać! STAAAAAĆ!
- M-a-r-v-e-l.
- Jestem Bob, dowódca konnej policji.
- MARVEL! DO JASNEJ CHOL**Y! Teraz, to się wydurniasz. - wydarła się.
- No, to czemu mnie budzisz, Lassie? - przeciągnął się.
- Rusz tyłek, albo cię tu zamknę i przyjdę na gotową padlinę. - syknęła, wstając.
- Okej. - mruknął jeszcze niewyraźnie niedawny dowódca konnej policji.
Obróciwszy się w drzwiach, z zadowoleniem zarejestrowała jeszcze, że Marvel-Bob idzie za nią.
Wparowała do kuchni. Przy stole siedzieli spokojnie Raphael i jakaś mała suczka, na jej widok zamierający w bezruchu.
Nie wytrzymała.
Marvel znalazł ją, leżącą na podłodze kuchni. Powodu, dla którego ją tak zastał, od dłuższej chwili nie było.
- Lassie? Lasta? Lastrada? - coraz bardziej zaniepokojony wilczak przypominał sobie zasady sztucznego oddychania, kiedy czarnobiała otworzyła oczy.
- Głowa mnie boli. Wszystko mnie boli. Ja nie przeżyję.
- Chodź. - zdecydowanie ujął ją za łapę i ruszył do jej pokoju. - Połóż się. Idę już.
Zatkało ją.
- Tak po prostu idziesz?!
- Odpocznij, Lassie... Idę po pielęgniarkę.
- Nieeee! - krzyknęła resztkami sił. Pies właśnie zamykał drzwi jej klitki. Zamarła, po czym rzuciła się na łóżko.




<Marvel? Pogięta ja :')>

środa, 15 marca 2017

Od Lastrady CD Marvela

- W sumie, mi się przydało pobiegać. Szkoda mi tylko, że musiałam ciągnąć za sobą - albo to ty mnie ciągnąłeś? - osobę, którą zaprosiłam na gotowy obiad. - mruknęła suczka.
- Nie martw się. - łapa wilczaka spoczęła na jej łapie, po czym szybko poderwała się na swoje miejsce. W tym momencie suczka coś sobie przypomniała, a
- Chyba mam coś jeszcze...  - mruknęła. Po chwili wróciła z butelką czegoś czerwonobrunaatnego.
- A co to  jest? - spytał niepewnie Marvel.
- Wino. - z trudem rozcyfrowała literki na etykiecie. - Podobno jest dobre, ale nie można wypić za dużo.
- Czemu?
- Nie wiem. - westchnęła. - Poczekaj chwilkę...
Znów ruszyła w stronę spiżarni. Tym razem przyniosła kieliszki i zapaloną uprzednio świecę. Światło ładnie odbijało się w szkle.
Pies przekrzywił głowę. Lastrada nie zdążyła powstrzymać uśmiechu.
- Jest już późno. Nocujesz? - spytała. Od tego zależył dalszy przebieg wieczoru.
Widziała jego zamyśloną minę.





<Marvel?> Nie zawiedź mnie xd

czwartek, 23 lutego 2017

Od Lastrady do Marvela

Lastrada wolno otworzyła rozespane oczy. Potoczyła wzrokiem po sypialni. Wolno dźwignęła się na łapy, po czym wyszła z pokoju. Właściwie chciała iść do kuchni coś zjeść, ale nogi poniosły ją do Raphaela. Zapukała, po czym weszła. Malec spał. Przez chwilę chciała wyjść, ale nagle uśmiechnęła się diabelsko. Podeszła do szczeniaka, po czym lekko uszczypnęła go w kark. Ten podskoczył, wyrwany ze snu, a czarnobiała szybko uciekła z jego klitki, zanosząc się śmiechem.
- Pobudka! - wrzasnęła za siebie. - Radź sobie sam, ja wychodzę!
- Kiedy wrócisz?... - rozległo się.
- Późnym wieczorem. Nie radzę na mnie czekać. Jak wrócę, masz spać u siebie. I nie grzeb u mnie w pokoju! Możesz kogoś zaprosić, ale nie brojcie. W spiżarni masz mięso... I to tyle.
-  Pa pa! - usłyszała jeszcze, wybiegając z domu. Uśmiechnęła się i zwolniła.  Spojrzała na niebo, bezchmurne i niebieskie. Nie dane jednak było jej rozkoszować się niebem.
- Auuu! - krzyknęła.
- Jak tak wrzeszczysz, to można pomyśleć, że jednak jesteś wilkiem. Tak w ogóle, sorry. - usłyszała. Nagle uświadomiła sobie, że przecież zna ten głos. Przez ostatnie zmiany całkiem zapomniała o Marvelu!
- Ach, witaj. Piękne rozpoczęcie dnia. - zaśmiała się, ukazując zęby. Przewrócił oczami. - Gdzie idziesz?
- Przed siebie.
- A już myślałam, że na mnie. - uśmiechnęła się lekko. - A tak na serio?
- Zapolować. Zapasy diabli wzięli. - burknął.
- Czy dałbyś się zaprosić na obiad? Coś w spiżarni jest. - spojrzała nań prosząco, myśląc jednocześnie Jest, o ile ktoś tego jeszcze nie zeżarł. 




<Marvel? Haha, palma mi odbiła.>

środa, 15 lutego 2017

Lastrada zmienia wygląd... i coś jeszcze!


Lastrada zmienia wygląd i rasę.


Stary wygląd:
Nowy wygląd:




Do niedawna Lastrada była border collie, teraz zaś będzie mieszańcem.


 Nieważne, że ściągnęłam od Horizona :P

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Wyniki konkursu na gammę sfory!

Uwaga, uwaga!

Ogłaszamy wszem i wobec, że nową gammą Sfory Psiego Głosu (po długich przemyśleniach)

.
.
.
.
.
.
.
.
.
Nie był to łatwy wybór, ponieważ zarówno Delgado jak i Lastrada zrobili kawał pięknej roboty, ale....
.
.
.
.
.
.
Nową gammą zostaje...
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

Lastrada!

Gratulujemy Wam obu, dziewczyny ♥ spisałyście się, a wybór wcale nie był oczywisty. 
DZIĘKUJEMY WAM I PRZYWITAJMY NOWĄ SAMICĘ GAMMA!

Imię: Lastrada
Płeć: Suczka.
Wiek: 3 lata.
Rasa: Border Collie czarny.
Stanowisko: Lekarka.
Partner: Cóż, musisz ją bardzo zauroczyć.
Młode: ... - 
Rodzina: Ech... Zapomnijmy o tym.
Urodziny: 1 dzień zimy.
Sektor: Avendeer, Fioletowa Rzeczka.
Cechy: Lasta to bardzo zraniona suka. Pod rozpaczliwą maską wredoty kryje się smutna dusza, która jednak umie się bawić i żartować, ale tylko z osobami dobrze znajomymi. 
Historia: Urodzona... na ulicy. Matka miała w miocie faworyta - największego brata - i Lassie, krótko mówiąc, została wywalona na bruk. To zdarzenie wywarło na niej silny wpływ. Raz jadła ze śmietnika, to coś upolowała, czasem po prostu leżała. Miasto jednak nie było tym, czego szukała. 
Orzekła, że w Sforze Psiego Głosu może wyleczyć i na nowo rozwinąć skrzydła.
Nick na howrse.pl i/lub mail: Tajemnica*

środa, 21 grudnia 2016

Od Lastrady - Opowiadanie konkursowe

Niedawno spadł śnieg. W jej okolicy nie było wiele psów, więc większa część śniegu nie została jeszcze rozdeptana. Niedawno przygarnięty szczeniak, Raphael, mobilizował ją do polowań, więc można powiedzieć, że Lastrada wywiązywała się z nowych obowiązków. Od pewnego czasu pracowała też nad prezentem dla malca. Święta dawały o sobie znać, jednak suczka nie planowała hucznego przyjęcia. Była spokojna. Dni mijały tak rozkosznie przewidywalnie i bezpiecznie, że Lass czuła się czasem, jak otulona słodkim snem i ciepłym kocykiem.
Nagle, wszystko się zmieniło. Niewielki szczeniak, i wielki kłopot.
Raphael, jej małe słońce, zniknął.
Lastrada prosiła wielu o pomoc, jednak prawda była dobijająca - mały, szary szczeniak zniknął z terenów SPG. Suce nie pozostało nic poza szukaniem go dalej.
Zdecydowała się na Pyskowice. Czy to dobry strzał, nie wiedziała, ale wiedziała jedno. Że się nie podda.
Spakowanie się zajęło roztrzęsionej suni cały dzień. Następnego ranka była więc gotowa do drogi.
Doszła do jakiegoś zielonego prostokąta z białymi znakami. Tuż za nim zaczynało się miasto.
- Dla Raphaela. - mruknęła suczka bez przekonania, wchodząc dalej.
- Dla Raphuuuusia... - usłyszała cichy szept.
- To tylko przesłyszenia... Muszę iść dalej. Dla Rapha.
- Niezależnie, kogo szukasz, nikogo tu nie znajdziesz. Nieważne, z czym przychodzisz, możesz to tylko zgubić. Jeśli nie wyrwiesz się stąd szybko, stracisz nawet samą siebie... zwłaszcza samą siebie. - koło niej pojawił się wilk.
Z gardła Lassie wydobył się przerażony wrzask.
- Nie... Proszę... - szepnęła cicho.
- Nie martw się... Nic ci nie zrobię. Straciłem siebie i wszystkich, których kochałem. Z tego oceanu nie można wypłynąć. - westchnął smutno.
Suczka położyła mu łapę na barkach.
- Chodź ze mną. - wyszeptała. - Razem... Razem łatwiej.
Wilk spojrzał na nią z niedowierzaniem. Kiwnęła głową.
- D... Dobrze.
Uśmiechnęła się.

*Later*

- Okej... Rysopis twoich zaginionych.
- I tak ich nie znajdziemy. - burknął jej towarzysz.
- Cóż... - coś jej się przypomniało. - Jak masz na imię, pesymisto?
- Nikt go nie używa, ale brzmi Bruce.
Zastanowiła się chwilę. Bruce brzmiało wyjątkowo.
- Jest. Hm. Ciężko to określić...
- Powiedz od razu: beznadziejnie.
- Wstydziłbyś się! - ofuknęła go Lastrada. - Jest piękne.
- A ty? Twoje imię?
- Lastrada. - odparła. - To JEST dziwne.
- Piękniejsze niż moje.
- Nie zgadzam się.
- A ja się zgadzam! Zgadzam się ze wszystkim, co powiesz, ciociu! - zawołało coś cienkim głosikiem.
Suka uniosła głowę, nie mogąc w to uwierzyć.
- R... Ra... Raphael!
- Tak, ciociu! - zapiszczał szczeniak.
- To moja zguba. - Lass obróciła się do Bruce'a.
- Cóż... Więc ja, nie będę Ci przeszkadzał. - westchnął wilk.
- Przeszkadzać mi będzie, jak odejdziesz. - mruknęła suczka.
- Ciociu Lassie, kto to jest? - spytał szczeniak.
Psy spojrzały po sobie.
- Hm...
- Cóż...
- Pomagał mi cię szukać. - wymyśliła Lasta.
- Aha. - mruknął maluch.
Zapadła noc. Raphael szybko zasnął, jednak dorosłe psy tylko czekały na moment do rozmowy.
Okazja się nadarzyła.
- Bruce...
- Hę? - burknął pies. Od kiedy znaleźli szczenię, stawał się coraz bardziej oschły.
- Nie chcę, żeby osoba, która w trudnych chwilach mnie wspierała, po prostu odeszła.
- Więc co chcesz ze mną zrobić? Wstawić do domu jako ozdobę?
- Jesteś zbyt inteligentny. Bruce, proszę, zostań w pobliżu SPG.
- SPG? - zaciekawił się pies.
- Żyję na jej terenach. Jestem jej częścią. Czy też chcesz tam być?
- Ja? - wyśmiał pomysł wilk. - Nigdy. Ale zostać mogę, czemu nie...
- A więc... Dziękuję Ci, Bruce. - niegdyś tak bardzo silna suczka miała ochotę się popłakać.
- Żegnaj. - samiec gwałtownie się obrócił, i, nim zdążyła coś jeszcze powiedzieć, pognał przed siebie.
- BRUCE! - zawyła. - No ładnie, i co ja zrobiłam... - zalała się łzami.
- Co się stało? - spytał rzeczowo malec.
- I jeszcze ty. - westchnęła przez łzy.
- Ale co ja zrobiłem?
- Do domu. - warknęła. Wstała i z furią skierowała się prosto, przed siebie.
Na szczęście była to dobra strona, bo Lastrada zatrzymałaby się dość daleko. Weszła do domu.
Ochłonęła po kilku godzinach. Wtedy też przypomniała sobie o Raphie.
- Raph?
- Tu jestem... - dobiegło cichutko. Obróciła się. Malec siedział obok.
- Wybacz... - szepnęła i znów zaczęła płakać.
Na domiar złego rozległo się pukanie do drzwi.
- Kto tam. - burknęła.
Coś podszeptywało jej, że może to być Bruce, ale nie chciała słuchać tego cichego głosiku. Nie chciała robić sobie nadziei.



<Ktokolwiek...>

środa, 7 grudnia 2016

Od Lastrady

Wybiegła z niewielkiej, ale już przytulnej jaskini przy jej kochanej Rzeczce, chichocząc bez sensu. Po raz pierwszy od dawna poczuła się autentyczycznie szczęśliwa, nie bardzo wiedząc, czemu. Zeskoczyła prosto do wody. Zapomniała o zimie... to był błąd.
- Au. - mruknęła. Zetknięcie z lodem zabolało.
W pobliskich krzakach coś się poruszyło. Lassie odruchowo naprężyła grzbiet, jak się okazało, niepotrzebnie. Z krzaków wylazł jedynie mały, szary szczeniaczek, trzęsąc się.
- Hm... zimno ci? - mruknęła. Malec podskoczył.
- T-tak... I jeść mi sié chce. - wyznał tak szczerze, że i tak zakłopotana suczka przegryzła wargi. Miała jedzenia dla siebie na dwa dni, jeśli weźmie tego uroczego szaraczka, będzie to tylko jeden dzień. Ale już nie umiała go zostawić...
- Chodź. - rzuciła, mimo woli się uśmiechając. - A, i jak masz na imię?
- Raphael.
- Uroczo. - nawet nie zdołała powstrzymać tego słowa. Kurczę, tragedia. Co ten szczeniak z nią zrobi?...


<Marvel? Motaj się <.< >

czwartek, 10 listopada 2016

Od Lastrady - CD historii Marvela

Pokiwałam głową. Z tego, co widać, to prawda... Jezu, nie myślałam, że to takie trudne. Biegamy po Alfach, terenach i nie wiem, co jeszcze. ************************ Later **************************
 - Długo jeszcze? - niemal zawyłam, patrząc na Marvela.
- A mówiłem, żebyś wybrała tamto miejsce. - ziewnął.
 - Nie podobało mi się. - burknęłam.
- Znam pewne miejsce, ale jak to ci się nie spodoba... - zawiesił głos. Pokiwałam potulnie głową.
- No to idziemy!
- TU JEST CUUUDNIEEEEEE! - radośnie patrzyłam w kryształowo czystą wodę Fioletowej Rzeczki. Burknął coś pod nosem.
- Gb... ŁAAAAAA! - rozpaczliwie usiłowałam wdrapać się na skałę, gdzie, ironicznie się uśmiechając, stał mój gbur.
- I jak? - parsknął, tłumiąc śmiech. - Debilu, jest jesień! - warknęłam.
Otrząsnęłam się z wody. Pies stał, jakbym nic nie mówiła. Podążając za jego wzrokiem, odkryłam, że słońce zachodzi.
- Ech... Nie ma mowy, żebyś teraz kompletowała norkę. Pożyczę ci coś, a jutro zastanowimy się, co dalej... - szepnął.
Podążyłam za nim aż do jego mieszkania, gdzie pożyczono mi ładną, jelenią skórę. Samodzielnie pobiegłam do siebie, po czym zasnęłam.

 Marvel? Wybacz, iż tak późno...

czwartek, 3 listopada 2016

Od Lastrady - CD historii Marvela

W sumie, cóż mam do stracenia?
- Niestety, muszę powiedzieć, że... tak. I na razie to ty masz mnie na głowie. - zachichotałam.
Pokręcił głową, marszcząc nos. I dobrze mu tak!
- A... A co chcesz... e... robić? - wymamrotał.
- A co mogę?
- Hm. Czy chciałabyś być... Lekarką? - rzucił pomysłem, a mnie zadudniło w głowie.
- Cóż. Dobrze... - przypomniałam sobie, gdy opatrzyłam sobie rany. Rany Boskie, nie umiem! Ale nie Marvel temu winien.
- A gdzie jest ta... Sfora Psiego Głosu?
Parsknął, z trudem opanowując śmiech.
- Jesteśmy na jej terenach.






Marvel? Zapomniałam, jak się opka pisze :P

środa, 2 listopada 2016

Od Lastrady

Od kilku dni zastanawiałam się, czy dobrze zrobiłam, opuszczając miasto. Od kilku dni żywiłam się jakimiś paskudnymi jagodami... No dobra, znalazłam jakiegoś zdechłego gołębia. Jedno obrzydliwsze od drugiego.
Droga byłą bardzo długa. Zaraz, gdzie ja chciałam dotrzeć?...
- Auuu! - usłyszałam. Chwile, mnie też bolało.
- Emmmm... - wydusiłam. - Wilk!
- NIE. - wysyczał.
Przygryzłam wargę. Po stokroć przeklęte to podłe stworzenie, które mnie urodziło. Przez nią tu stoję jak głupia krowa.
- W-wybacz. Może... już... pójdę.
Obróciłam się. Po jakie licho zawracam?! Nie mam po co iść do miasta! Nikt na mnie nie czeka, mają mnie głęboko gdzieś.
Ale wciąż nie mogłam się zatrzymać. Tłumiąc łzy, szłam dalej.
- Poczekaj. - poczułam ciepły oddech przy uchu.
Obróciłam głowę, by spojrzeć w ciepłozłote oczy psa.







~Marvel? Ciepłozłote oczy... lol.

Nowa suczka w Sforze - Lastrada!

Tajmnica* powraca do SPG Forever! :D Tym razem z borderką o wdzięcznym imieniu Lastrada. Tej rasy nam tu nie brakuje, ale muszę przyznać, że jest śliczna. <3

Imię: Lastrada
Płeć: Suczka.
Wiek: 3 lata.
Rasa: Border Collie czarny.
Stanowisko: Lekarka.
Partner: Cóż, musisz ją bardzo zauroczyć.
Młode: ... - 
Rodzina: Ech... Zapomnijmy o tym.
Urodziny: 1 dzień zimy.
Sektor: Avendeer, Fioletowa Rzeczka.
Cechy: Lasta to bardzo zraniona suka. Pod rozpaczliwą maską wredoty kryje się smutna dusza, która jednak umie się bawić i żartować, ale tylko z osobami dobrze znajomymi. 
Historia: Urodzona... na ulicy. Matka miała w miocie faworyta - największego brata - i Lassie, krótko mówiąc, została wywalona na bruk. To zdarzenie wywarło na niej silny wpływ. Raz jadła ze śmietnika, to coś upolowała, czasem po prostu leżała. Miasto jednak nie było tym, czego szukała. 
Orzekła, że w Sforze Psiego Głosu może wyleczyć i na nowo rozwinąć skrzydła.
Nick na howrse.pl i/lub mail: Tajemnica*