Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kelpie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kelpie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 czerwca 2017

Od Kelpie C.D. Historii Aarona

-  Jeny.. Jakie powietrze.. - westchnęłam
- Jakie? - poczułam na sobie wzrok psa
- Inne. - uśmiechnęłam się lekko w jego stronę. Odczuwałam ogromną ulgę. Nie miałam w życiu zaplanowanych szczególnie wycieczek po górach, a tu proszę. Niemalże ponad moje siły. Czy psy mają zakwasy? Bynajmniej ja, nigdy nie miałam, a teraz chyba się ich nabawiłam..
- Ładnie tu. - rozejrzałam się dookoła.
- Zmęczona? - myślę, że Aaron raczej stwierdził, niż zapytał.
- Jeszcze się pytasz.. -zaśmiałam się padając na skałę jak mokry, bezwładny worek z mąką.
- Przynajmniej schudniemy.
- Czy ty sugerujesz mi, że jestem gruba? - uniosłam brew patrząc groźnie na jego roześmiane oblicze.
- Jesteś szczupła, Kelpie. I na dodatek krótkowłosa.
- Moje żebra są ok. Nic do nich nie mam. - przymknęłam na chwilę oczy.
Odpoczynek. Nareszcie tak długo wyczekiwany odpoczynek. Ludzie męczą się tak, jak ja w tym momencie, gdy robią... co to było.. zamba? zimba? zumba? Tak. Chyba zumba. Jeny.. Ci to nie mają co robić.. Tabaty jakieś... Brzmi jak tortury. To tak jak nazwać coś dobrego TOFU. No mądre. Pf.
Nawet nie pamiętam kiedy powieki zrobiły się na prawdę ciężkie i zasnęłam. Gdy się obudziłam, nie wiedziałam początkowo gdzie jestem.
- Aaron? - zawyłam ziewając, po czym mój łeb znów stał się ciężki i wylądował na przednich łapach. Podniosłam wzrok i ogarnęłam panoramę szczytu góry. Mój nos mówił mi, że najsilniejszy zapach psa znajduje się na północ ode mnie. W miejscu, gdzie widoczna była mgła, a oporócz niej.. właściwie nic.
- Aaroo.. Jesteś tam? - przeciągnęłam ostatnią sylabę imienia półwilka i zaczęłam iść w kierunku mgły, a widoczność zmniejszała się coraz bardziej. Mniej więcej metr w przód i coraz mniej. W pewnym momencie usłyszałam czyiś głos.
- Stój! Stoisz nad przepaścią!

Aaroo? :3

czwartek, 20 października 2016

Od Kelpie C.D. historii Aarona

Jak rakieta wbiegłam do sali w której zazwyczaj przebywają lekarze i gdy już miałam krzyknąć ''Przepraszam za spóźnienie!'', okazało się, że nikogo pokój był pusty. Odwiesiłam torbę i pobiegłam do sali konferencyjnej. Gdy tylko wpadłam na drzwi, moim oczom ukazał się Alex, Geris i Horizon.
Westchnęłam zapominając przez chwilę co miałam powiedzieć.
- Ja..  ja.. - wystękałam
- Hej, Kelpie. - mruknął z uśmiechem alfa siedzący już przy stole egzaminacyjnym.
- Ja przepraszam za spóźnienie. Szukałam was.. - westchnęłam
- Nic nie szkodzi. Usiądź. - zobaczyłam uśmiech na pyskach lekarzy i od razu zrobiło mi się lepiej.
- Więc.. Co mam robić? - zapytałam niepewnie siadając.€- Tutaj masz pytania. Odpisz na nie, lub odpowiedz ustnie. Jak wolisz.
Spojrzałam na litery. Były to pytania na prawdę.. randomowe.
- No.. a więc.. Pytanie pierwsze, to jak postępować w przypadku postrzelenia w udo. - przeczytałam, a następnie odpowiedziałam na nie godnie z tym czego mnie uczono. Dostałam opis sytuacji w jakiej kiedyś sama byłam. Postrzelenie.
Psy pokiwały z uznaniem łbami i zachęciły ro kontynuowania. Gdy tylko rzuciłam wzrokiem na kartkę, zamarłam. Było tam pytanie, na które nie znałam odpowiedzi. Błądziłam po moim pustym w tej chwili umyślle powoli panikując.
- Ja.. nie wiem. - wyznałam wbijając wzrok w swoje czekoladowe łapy.

________________________

Właśnie szłam korytarzem. Cieszyła mnie jedna rzecz. Przesłuchiwanie się skończyło. Kuknęłam na zewnątrz. Pod sosną leżał Aaron, a gdy mnie zobaczył, natychmiast wstał i podbiegł.
- I jak? - spojrzał mi w oczy.
- Zdałam. Jestem lekarzem. - wyszczerzyłam białe kły w uśmiechu.
Pies podniósł mnie i zakręcił mną w powietrzu.
- To świetnie! - krzyknął, a gdy znów stałam na czterech łapach, nagle tak jakby zwolnił się czas i poczułam ogromną ochotę... Nie. Nie zrobię tego.. ale.. Staliśmy bardzo blisko siebie czując swoje spowolnione oddechy i powoli zbliżając do siebie nasze pyski. Jeny. Miałam taką potrzebę to zrobić.. On jest kimś wyjątkowym. Dzieliły nas już tylko centymetry, gdy oboje się zatrzymaliśmy.
- Idziemy na spacer? - zapytałam niemalże od razu odbiegając od tematu.

Aaron? :3

poniedziałek, 3 października 2016

Od Kelpie C.D. historii Aarona

- Nie mam się na co gniewać. - uśmiechnęłam się lekko.
- Jak to?
- Aaron, byliśmy raptem na jednej randce! Zamy się od kilku dni, a Ty po prostu poszedłeś, bo miałeś takie prawo! - zaśmiałam się patrząc na zasmuconego psa.
- Królika? - spojrzał z nadzieją
- Doceniam Cię. Na prawdę. Już jadłam. Dzięki, ale musiałam się pozbierać i już jest dobrze. Dzisiaj mam sprawdzian na lekarza i zaraz wychodzę. - nie było mi łatwo tego powiedzieć. - Przestań robić taką minę, bo będę miała wyrzuty sumienia! No już. - podeszłam i przytuliłam go. - Wejdź do środka. - otworzyłam szerzej drzwi machając lekko ogonem.
- Więc dzisiaj zdajesz na lekarza?
- Tak. I ogromnie się stresuję. A co jeśli nie zdam?
-A masz powody, żeby się bać?
- No nie zbyt... - zwątpiłam siadając przy stole i wkładając róże do wazonu wypełnionego wodą. Były bardzo ładne.
- Co robiłeś przez ten czas? - zapytałam patrząc na mojego zimnego królika i patrząc, jak pół-wilk pożera swoją sztukę.
- Wiesz.. Poznałem kilka psów no i taką suczkę.. - zakończył wiedząc, że nie brzmi to zbyt dobrze.
- Nie no. Kontynuuj.
- No i ta suczka była więziona przez ludzi, więc ją uratowałem i potem szukałem..
- Ty.. Pogrążasz się. - uniosłam brew, chociaż w głębi ducha śmiałam się z jego sytuacji.

Aaron? :')

piątek, 16 września 2016

Od Kelpie C.D. historii Aarona

- Noup. - przeciągnęłam się na łóżku ziewając.
- Rozumiem, że nie czujesz się jeszcze zbyt dobrze? - uniósł brew podchodząc bliżej.
- Możesz przynieść mi jeszcze trochę tego czegoś do picia? Dzięki. - powiedziałam zanim zdążył cokolwiek bąknąć.
- .. Jasne. - zaśmiał się idąc do kuchni. Po chwili przyniósł napój, w którym z ulgą zamoczyłam pysk.
- Dziękuję Aaron. - zdobyłam się na uśmiech w jego kierunku. - Nie jesteś taki zły.
- Dzięki. Hah. - pochylił się w moją stronę, aby zabrać miskę.
Mając go na wyciągnięcie łapy, chwyciłam go delikatnie za ucho zmuszając by położył się blisko mnie.
- Czuję się jakby ktoś wbijał mi kołek w łeb. - mruknęłam zamykając oczy i wtulając się w jego futro na grzbiecie.
- Nie trzeba było tyle pić. - przekomarzał się ze mną, chociaż nie wstał, ani się nie odsunął. Wiedziałam, że mu się to podoba i zdając sobie z tego sprawę, uśmiechnęłam się szeroko.
Wtuliłam się mocniej. Trudno to przyznać ale było mi przy nim dobrze. Objęłam go niemal całego i zasnęłam.

Aaron :3 Sorrki, że dopiero teraz. Nie miałam siły :C

poniedziałek, 5 września 2016

Od Kelpie C.D. historii Aarona

Obudziłam się mlaskając pyskiem. Dlaczego mam w pysku.. Co ja mam w pysku? Wzrok zaczął mi się wyostrzać, a ja jak nie przytomna z bólem głowy zaczęłam wypluwać z pyszczka sierść. Tylko kogo to sierść? Chwila. Co robi obok mnie śpiący Aaron? Myśli kłębiły się w głowie i starałam się przypomnieć sobie co się działo zanim zasnęłam. Jedyne zdanie na jakie było mnie stać, to:
- Aaron.. Dlaczego mnie przytulasz? - jęknęłam w bardzo przedziwny sposób, przez co wilk się obudził. Z uśmiechem zbadał mnie wzrokiem. Dziwne było też to, że spaliśmy strasznie blisko siebie. Nadal nie byłam przytomna więc tylko zmrużyłam oczy patrząc na niego i starając się przekazać w ten sposób, żeby wyjaśnił o co chodzi, bo nie chciało mi się nic mówić.
- Dzień dobry. - uśmiechnął się szeroko.
- Aaron.. Co się.. - ziewnęłam. - stało?
- Wczoraj bardzo dużo wypiłaś.
Chwyciłam się za głowę z dwóch powodów. Po pierwsze: Jak mogłam tyle wypić? Przypominam sobie.. Jeden kieliszek..drugi..trzeci.. A po drugie dlatego, że strasznie bolała mnie głowa.
- Zaraz pęknie mi łeb. - wyznałam.
- Wiem. - wstał i poszedł do kuchni, a ja,  wydawało się że z hukiem, upadłam na posłanie.
Pięć minut później przyniósł mi miskę z wodą.
- Wypij to. Pomoże Ci.
- Co to? - mruknęłam nie podnosząc pyska.
- Woda z dużą ilością cytryny.
- Nie chcę. - mruknęłam. Ale ból był nie do zniesienia...
- Jeśli nie wypijesz, to nie poczujesz się lepiej.
- Eh.. - doczołgałam się do miski i łapczywie zaczęłam pić. To było tak niedobre, a tak pyszne... Nigdy wcześniej nie piłam wody z cytryną..
- Skąd wiesz, że trzeba takie coś wypić? - zapytałam wylizując pojemnik.

Aaronku? Przepraszam, że dopiero teraz...

środa, 31 sierpnia 2016

Od Kelpie C.D. historii Aarona

Skończyliśmy leżąc obok siebie i głośno się śmiejąc.
Nie jest zły. Jest.. dobry. ( odkrycie roku! ) Nawet bardzo. Zabawny, trochę pewny siebie, przyznaję, ale bije od niego pozytywna energia.
- Mam gdzieś lampkę wina. Chcesz się napić?
- Okay. - wzruszył ramionami, więc podeszłam do kuchni i z zakluczanego barku wyciągnęłam ciemną butelkę rocznika 2001. Mało ważne, skąd ją miałam.
- Wow. Skąd masz taki rocznik? - uniósł brew
- Podróżuje się tu i tam. Wcale nie dostałam od Horizona. Nieee. - prawie pisnęłam. - Tak. Dostałam ją, jak jeszcze nie był alfą, gdy organizował z Devo imprezę na początek ich samodzielnego.. mieszkania.
- I dlaczego jeszcze go nie wypiłaś?
- Nie miałam z kim i w czym. Poprawka.. Nadal nie mam w czym. Nie mam kieliszków.

Aaron? Sorrki za długość, telefon :c

Od Kelpie C.D. historii Aarona

- Eh. - poddałam się. - Mieszkam w pobliżu Wrzosowego Lasu. - uniosłam łapę tak jakby kreśląc nią kierunek. - Gdy wychodzisz z południowej jego części, to kierujesz się na wprost. Znajduje się tam tak jakby spora góra, porośnięta trawą. Jeśli na nią wejdziesz, to będzie to mój dach. Drzwi są u jej boku. Takie drewniane, okrągłe z tabliczką 'Kelpie'.
- Czyli mieszkasz w ziemiance?
- No tak jakby. Ale jednak jest to jaskinia.. Trudno to wytłumaczyć. Nie zmienia to faktu, że rzecz jasna posiadam okna. - zaśmiałam się.
- Czyli wygląda to mniej więcej, jakbyś mieszkała w górze..?
- Mniej więcej. - potwierdziłam.
- Więc chodźmy tam! - krzyknął.
- Ale, że teraz? - na moim pysku pojawił się grymas.
- Tak! Proszę.. - popatrzył na mnie oczyma szczeniaka.
- Jeśli nic mi nie zrobisz, to możemy się wybrać. - uniosłam brew wstając.

Jakież było zdziwienie psa, który zobaczył mój dom.
- Alejakto. - wydusił.
- Zamieszkałam w nim, gdy stał się opuszczony. Nie wiem, kto tu mieszkał, ale.. - wzruszyłam ramionami. - Nikt już tu nie przychodzi. - zakończyłam. - Zapraszam w moje skromne progi.
Całe wejście wyglądało jak posiadłość Bilba Bagginsa. Okrągłe, zielone drzwi i dwa małe okienka, jedno po każdej ich stronie.
Znalezione obrazy dla zapytania bilbo baggins dom

- Tu mieszkasz? - spojrzał na mnie. 
- Chciałeś wiedzieć. - uniosłam do góry ramiona. - To tu. 

Aaron? ;u;

piątek, 26 sierpnia 2016

Od Kelpie C.D. historii Aarona

- Jakoś od 20 minut niezmiennie. - mruknęłam.
- Od dwudziestu minut? - patrzył na mnie niezrozumiale.
- Od kiedy polizałeś mnie w pysk i dotarło do mnie, że to rzeczywiście coś jak randka. - wykonałam łapą okrągły, niekoniecznie sensowny ruch i przeciągłam się leniwie.
- Spać Ci się chce? -jakby zupełnie zignorował moją poprzednią wypowiedź.
- Nawet nie wiesz jak.
- Dlaczego?
- Nocna zmiana. Spałam płytko, a jeśli już udało mi się zasnąć to po chwili dzwonek od któregoś z pacjentów, albo obchód, żeby sprawdzić czy wszystko okay.
- Kiedy piszesz ten test na lekarza?
- Pojutrze. Jeszcze muszę się pouczyć.
- Przecież jesteś pewniakiem. Na pewno Cię przyjmą. Nadajesz się do tego.
- Pff. Boję się, że nie zdam. I co ja wtedy ze sobą zrobię? Nie mam innych kwalifikacji..
- Jak to nie? Będziesz kucharzem. - wymyślił i pokazał rybę, którą przed chwilą chciałam zjeść na surowo.
Nie wytrzymałam i wybuchnęłam śmiechem.
- Wszyscy, którzy by spróbowali moich dań, trafiliby do szpitala i wtedy z powodu wielu pacjentów, z powrotem by mnie przyjęli. Oddaliby mi stanowisko lekarza bez żadnych testów. - zamyśliłam się. - Masz łeb. - pochwaliłam go.
Łapą przejechał po pysku.
- Jeszcze mam. - wzruszył barkami.
Jakie ona ma poczucie humoru.. Znowu zaczęłam się śmiać.

Aaron?:3

czwartek, 25 sierpnia 2016

Od Kelpie C.D. historii Aarona

Moje oczy powiększyły się do wielkości spodków.
- Jaki piękny.. - byłam wpatrzona jak w obrazek.
- Fajnie by było, gdybyś tak patrzyła na mnie. - mruknął pod nosem.
- Chciałabym go zjeść. - otworzyłam pysk, zrobiłam psychicznie nieobecną minę i chwilę tak stałam. Zaczęłam się ślinić.
- Ym.. Kelpie..? Wszystko.. Wszystko okay? - kątem oka ujrzałam, że uniósł jedną brew.
Jeszcze bardzie się wyszczerzyłam i pochyliłam do przodu, po czym... od razu wróciłam do normalnej postawy i patrzyłam na niego z bananem wymalowanym na pysku.
- Żartowałam. - zaśmiałam się widząc jego przerażoną minę.
- To nie było śmieszne. - zmierzył ją wzrokiem dopiero po kilku sekundach, gdy zrozumiał, że to just kidding.
- Według mnie było. - dumnie wypięłam pierś idąc na przód. Koń był dziki. Lub uciekł, bo był piękny i zadbany.
- Nie chcesz go zjeść?
- Nie jestem głodna. Zwłaszcza, że nie miałabym serca zabijać takiego pięknego konia.

Aaron ? XD

Od Kelpie C.D. historii Aarona

Razem weszliśmy wzdłuż jednej z gór na miejsce widokowe. Była tam huśtawka. Podeszłam tam i zawołałam go.
- O jaa. - z zachwytem patrzył na widok z góry. - Jak tu pięknie! Myślałem, że takie widoki są tylko na obrazkach!
- Często tu przychodzę tylko po to, aby przyjrzeć się temu krajobrazowi. - mruknęłam patrząc na minę psa.. wilka.

Znalezione obrazy dla zapytania widok z gór

- Patrz! - wskazałam łapą poruszającą się w oddali brązową kropkę. - Wiesz co to jest?
- Gdzie? A.. widzę. Co to jest? - skrzywił się próbując z łap stworzyć lornetki.
- To jest koń. - zaakcentowała ostatnie słowo. 
- Co?! Ta mrówka? - zaśmiał się nie mogąc w to uwierzyć. 
- Jesteśmy teraz o wiele bliżej chmur. Widzisz to zbocze pokryte trawą? - wskazałam odcinek przed sobą. 
- Widzę.. - przytaknął podejrzliwie. 
- Więc kto pierwszy na dole! - krzyknęłam biegnąć w dół. Po tym zboczu szło się dosłownie sturlać i.. Wilk mnie dogonił, przewrócił i razem stoczyliśmy się na kolejną halę. Skończyło się na tym, że leżał na mnie. 
- Zazwyczaj na pierwszych randkach nie posuwam się tak daleko. - zmierzyłam go wzrokiem i przyłożyłam do pyska łapę w teatralnym zamyśleniu. 


Aaron? xD

wtorek, 23 sierpnia 2016

Od Kelpie C.D. historii Aarona

- Więc.. Gadaj wszystko co wiesz. - wypaliłam biorąc z szuflady latarkę i świecąc Aaronowi jej promieniem prosto w oczy.
Uniósł wysoko łapy.
- Okay! Okay! Powiem wszystko co chcesz! - krzyknął teatralnie
- Bardzo dobra gra aktorska. - kiwnęłam z uznaniem odkładając światełko.
- Twój też muszę wypisać.
- Co moje? - zapytał z ciekawością zaglądając mi w papiery. Szybko uniosłam kartki.
- Nie Twoja sprawa, tylko moja. Siedź spokojnie. - zaśmiałam się.
Udawał naburmuszonego.
- Robisz się czerwony, jak burak. - wskazałam ołówkiem jego policzki nie skupiając na nim zbytnio mojej uwagi. Zakrył je natychmiast podpierając się łapami o brzeg biurka.
- Co najbardziej lubisz jeść? - zapytał.
- Jedzenie.
- Coś ty taka skryta? - zrobił podkówkę.
- Królika. - odpowiedziałam już mniej na odczepnego. - Takiego w sosie własnym.
- Więc musimy taką potrawę kiedyś skosztować.
- Pewnie. - odłożyła dokumenty i podparłam się łapami tak samo jak on.

Aaronie?

Od Kelpie C.D. historii Aarona

Pies... wilk.. chciał już zeskoczyć z łózka, ale powstrzymałam go opierając łapę o jego klatkę piersiową.
- Nie tak prędko! - zaśmiałam się. - Jesteś chory, a ja nie wiem czy tak czy siak się od ciebie nie zarażę.
- Rzeczywiście. Trochę mi niedobrze. - przyznał opierając głowę na poduszkę
- A nie mówiłam? - spojrzałam na niego wymownym wzrokiem. - Zaraz wracam. Zaparzę Ci mięty.
- Ale ja nie lubięę.. - jęknął.
- Za bardzo mnie to nie obchodzi. - wzruszyłam ramionami i udałam się po herbatę.
Po dziesięciu minutach, gdy wróciłam i już miałam otworzyć drzwi, usłyszałam znajomy dźwięk.
Pomyślałam, że właśnie miska leżąca obok się zapełnia, ale nie ruszało mnie to. Jestem twardym psem. Gdy odgłosy jelitówki ucichły, weszłam do pokoju.
- Masz herbatkę.
- Ale ja nie lubię. - powtórzył.
- Jeśli chcesz być zdrowy, to musisz ją wypić.
- Kto powiedział, że chcę wyzdrowieć?
- A chcesz pójść ze mną na tę randkę? - zażartowałam
- Na co? - uniósł jedną brew.
- Więc pij zioła. - próbowałam mu przetłumaczyć, jak mama dziecku bojącemu się ohydnego lekarstwa. Zaczęłam podawać mu napar łyżeczką.

Aaron? :'))

sobota, 20 sierpnia 2016

Od Kelpie C.D. historii Aarona

Odsunęłam się od czołgającego się w moją stronę psa.
- Nie. Nie znam Cię, wenszu. - zaśmiałam się. - Ale wiem, że jesteśmy skazani na siebie tak długo, ile będziesz chory, a jeśli w tej chwili nie wrócisz na łóżko, to po raz kolejny wyleci ci igła. Tym razem będę ją zakładać bez rakietki. - ostatnie zdanie podziałało na niego, jak zaklęcie.
- W takim razie grzecznie siadam na łóżko.
Z niedowierzaniem kiwnęłam przecząco łbem.
- Dziecko. - parsknęłam.
- Jakie dziecko? - zapytał podnosząc głos o kilka tonów tak, że aż pisknął.
- Siedzące przede mną. Nie ma tu innego.
- Jesteś jeszcze ty.
- Myślę, że jestem jednak trochę starszym szczeniakiem. Przynajmniej umysłowo, bo nie wiem ile masz lat.
- a ty?
- Dwa. - zaśmiałam się.
- O ty dzieciaku!
- Ta? A ty ile masz, mądralo? - zapytałam podając mu rakietkę i sama poczęstowałam się przysmakiem.
- Nie powiem. - mruknął z chytrym uśmieszkiem. Nie pozostałam mu dłużna.
- O masz. Wiedziałam,że dziesiąć. - prychnęłam domyślając się jego reakcji. Nie myliłam się. Prawie zadławił się jedzeniem.

Aaron? :')

piątek, 19 sierpnia 2016

Od Kelpie C.D. historii Aarona

Westchnęłam nerwowo patrząc na zegarek.
- Dosłownie chwilkę.
- Przecież jesteś lekarzem. Sama decydujesz o tym, gdzie masz iść.
Parsknęłam.
- Jestem na razie tyko na stażu, ale dzięki. Poprawiłeś mi humor.
- Oh, myślałem..
- Wiem. Ale już niedługo. Za parę dni mam test i wtedy będę lekarzem.
Dziwnie się na mnie popatrzył.
- Ja już znam Twoją historię. A jaka jest Twoja?
- Eh. - westchnęłam kładąc się na podłodze. - Mieszkałam z mamą na wsi. Pewnego dnia, jak to dziecko, zgubiłam się idąc przed siebie. Jest to pierwsze wspomnienie jakie pamiętam. W dodatku przez mgłę. Zgarnął mnie hycel i trafiłam do schroniska. Było to jedno z tych, w których po kilku dniach psa usypiają. Jakimś trafem uratowała mnie Futura. Zaopiekowała się mną i.. właściwie to koniec. - wzruszyłam ramionami. - Ostatnio, gdy już dowiedziałam się kim są moi rodzice, okazało się, że nie żyją.
- Przykro mi...
- Nawet ich nie znałam. Nie pamiętam nawet jak wyglądali. Wiem, że byli rasowi, bo mam to. - odgarnęłam ucho pokazując tatuaż. - Ale jakoś specjalnie mnie to nie obchodzi.
- Rozumiem... Ej, pomocy. Coś mi się z łapą dzieje. - jego oczy bardzo się powiększyły.
- Przez upadek kroplówki, wypadł ci wenflon. - mruknęłam spokojnie
- Co?! Kelpie ratuj mnie, ja umrę! - krzyknął. - Łapa mi odpada!
- To tylko krew.
- No tak, ale nie chcę żeby ze mnie wyleciała!
- Daj. - przewróciłam oczyma. - Jak z dzieckiem. - zaśmiałam się.
Zaczęłam opatrywać jego ranę i zaraz miałam ponownie wbić mu igłę.

Aaron? :v

Od Kelpie C.D. historii Aarona

- Wolałabym Panno Kelpie. - uniosłam sarkastycznie brew.
- Okay. A więc, panno Kelpie. - przytaknął.
Przewróciłam oczyma bezgłośnie się śmiejąc.
- Będziesz pierwszą osobą, mówiącą do mnie inaczej niż Kelpie, lub NIE.
- Nie? - zgłupiał.
- Schroniskowe życie. Uwierzyłam wtedy, że na prawdę mam na imię NIE. Chociaż wtedy miałam... Aroma? - skrzywiłam się.
- Fuj. - zatrząsł się.
- No właśnie. Byś widział takiego czekoladowego szczeniaka z ogromnymi uszami, błękitnymi oczkami i przed klatką na tabliczce napis AROMA. To tak jakby shih-tzu nazwać... - myślałam chwilkę. - Borys.
Parsknął.
- Podasz mi tę zakrzywioną część? - podstawiłam mu łapę pod nos.


AARONIE? :3

Od Kelpie C.D. historii Aarona

- Więc, Aaronie; Potrzeba Ci czegoś?
- Chciałbym się czegoś napić. - westchnął.
- Zaraz przyjdę. - mruknęłam z uśmiechem i udałam się do szpitalnej kuchni. Nalałam świeżej, zimnej wody i wracałam korytarzem, gdy w sali chorego rozległ się huk. Pobiegłam, żeby zobaczyć co się dzieje.
Gdy stanęłam w drzwiach, moim oczom ukazał się jego niewinny wyraz pyska i rozwalony stojak na kroplówkę.
- Przysięgam, ja tylko..
- Sama się popsuła. - przerwałam i kiwnęłam głową. - Nie ma problemu. Muszę ją jeszcze tylko naprawić.
Jednak to nie było tak proste jak myślałam. Zapowiadała się co najmniej godzina siedzenia nad metalowymi rurkami.

Aaron? :')

wtorek, 16 lutego 2016

Kelpie dorasta!


Imię: Kelpie (czyt. Kelpi)
Płeć: Suczka
Wiek:  2 lata
Rasa: Owczarek Australijski Kelpie
Stanowisko: Jest na razie na stażu jako Opiekunka Chorych
Partner: szuka
Młode: Brak
Rodzina: 
• Babcia: Reven
• Dziadek: Ekler
• Druga babcia: Emnely
• Drugi dziadek: Hrun
• Matka: Kuna
• Ojciec: Zumo
• Bracia: Krakers, Mett
Urodziny: 6 dzień wiosny
Sektor: Avendeer
Cechy: Odważna o lwim sercu. Lubi się śmiać i wygłupiać. Poznawanie nowych ludzi jest dla niej bardzo ciekawym zajęciem.  Jest szalona i dzika. Często nazywana tą z AD/HD. Uwielbia zabawę i towarzystwo innych. Wie co w życiu najważniejsze. 
Historia: Niestety, po krótkim czasie spędzonym na wsi, wśród rodziny, zgubiła się na samotnym spacerze za kurczakiem. Złapali ją ludzie ze schroniska i wywieźli do Pyskowic. Tam została, sama w schronisku. Uratowana przez suczkę z SPG została pod jej opieką. Teraz jest już dorosła. 
Nick na howrse.pl i/lub mail: wercia1002

środa, 16 września 2015

Adoptowane~!

Kelpie i Futura zostają zaadoptowane przez Greenie (wercia1002) Czyli mnie. xd 

Imię: Kelpie (czyt. Kelpi)
Płeć: Suczka
Wiek: 3 miesiące
Rasa: Kelpie
Stanowisko: Za młoda
Partner: Za młoda...
Młode: Brak
Rodzina: 
• Babcia: Reven
• Dziadek: Ekler
• Druga babcia: Emnely
• Drugi dziadek: Hrun
• Matka: Kuna
• Ojciec: Zumo
• Bracia: Krakers, Mett
Urodziny: 6 dzień wiosny
Sektor: Avendeer
Cechy: Niepewna, odważna, inteligentna, mądra, szybka, zwinna fizycznie, ma cięty język, lubi mieć, nie lubi mówić o przeszłości
Historia: Niestety, po krótkim czasie spędzonym na wsi, wśród rodziny, zgubiła się na samotnym spacerze za kurczakiem. Złapali ją ludzie ze schroniska i wywieźli do Pyskowic. Tam została, sama w schronisku...
Nick na howrse.pl i/lub mail: wercia1002



Imię: Futura
Płeć: Suczka
Wiek: 3 lata
Rasa: Husky
Stanowisko: Wojownik
Partner: Szuka... Ma nadzieję, że znajdzie się ktoś wyjątkowy.
Młode: Brak.
Rodzina: Nie żyje. Jednak prawdopodobnie żyją jeszcze jej dwaj młodsi bracia – Imigo i Phire.
Urodziny: 9 dzień lata.
Sektor: Avendeer
Cechy: Dla przyjaźnie nastawionych jest miła i pomocna. Zawsze gotowa do zabawy, skakania i gonienia się. Wybuchowa i zabawna. Ma duże poczucie humoru. Jednak trochę zamknięta w sobie i nieśmiała. Dla agresywnie do niej nastawionych jest wredna i nieposłuszna. Zwykle patrzy na wszystko pozytywnie i stara się zrobić wszystko, żeby inni też tak robili. Może wyglądać na wystraszoną, ale jest bardzo odważna i bohaterska! Lepiej z nią nie zadzierać.
Historia: Urodziła się w hodowli husky. Razem z dwójką braci ledwo przeżyła atak nienormalnego właściciela ze strzelbą, który zastrzelił resztę jej i jego rodziny. Uciekli i rozeszli się. Po dwóch latach trafiła do tej sfory.

Nick na howrse.pl i/lub mail: wercia1002