Brat zaczął niezmiernie długi i nudny wykład na temat terenu, na którym mogę się znaleźć podczas walki. Co trzeba robić, czego nie. Jak wykorzystać naturę przeciw wrogowi.
- Lorei, kiedy zostaniesz odcięta od reszty, musisz natychmiast postarać się wrócić. Jeśli jednak wróg za tobą przybędzie, musisz mu uciec. Lepiej nie walczyć na zapas. Nie uda się, to wykorzystaj naturę. Na przykład bagna, świetne miejsce by zwabić wroga - nudy mam go dość. - Pokrzywy są parzące i... - bujałam w obłokach zupełnie ignorując brata.
Napoleon?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lorei. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lorei. Pokaż wszystkie posty
sobota, 23 maja 2015
czwartek, 12 marca 2015
Od Lorei - CD historii Ramzesa
Ostatanie co ujrzałam było to jak Ramzes wskakuje do wody krzycząc coś.
Zamknęłam oczy. Olbrzymia fala wciągnęła mnie pod wodę. Uderzyłam głową o kamienne dno. Poczułam przeszywający ból. Po tem nie czułam już nic...
***
Obudziłam się w dziwnym miejscu. Była to łąka, ale nie zwykła tylko wszystko wydawało się takie wielkie, a ja wielkości owada. Olbrzymie maki i rumianki były niczym drzewa.
To było takie śliczne i do tego ta śliczna woń nektaru. Jeden z kwiatów kwitł tuż nad ziemią.
Wspiełam się po gientkiej łodudze na płatki. Nie mogłam się oprzeć pokusie. Zanurzyłam pysk, nektar był taki dobry i słodki. Nagle światwm, w którym się znalazłam wstrząsnął potęrzny wiatr. Chciałam ustslić co to takiego. Okazało się że w moją stronę frunie Rusałka.
Gdy się zbliżyła okazało się, że jie jest nastawioja przyjaźnie. Wielki motyl zaczął mnie gonić.
Biegłam ile sił, ale i tak nie dałam rady. Zapędzona przez motyla nad rów nie pozostało mi nic innego jak skoczyć...
***
Obudziłam się w jaskini u lekarza. Dwie postaciemstały nade mną bacznie się przyglądając.
To był Saturn i Verona. Po chwili przyszedł Ramzez.
- Ramzez... - odezwałam się.
- Lorei ty żyjesz! Jak się czujesz?
- Idź po Napoleona...
Zamknęłam oczy i nie słyszałam już nic.
Ramzes?
Zamknęłam oczy. Olbrzymia fala wciągnęła mnie pod wodę. Uderzyłam głową o kamienne dno. Poczułam przeszywający ból. Po tem nie czułam już nic...
***
Obudziłam się w dziwnym miejscu. Była to łąka, ale nie zwykła tylko wszystko wydawało się takie wielkie, a ja wielkości owada. Olbrzymie maki i rumianki były niczym drzewa.
To było takie śliczne i do tego ta śliczna woń nektaru. Jeden z kwiatów kwitł tuż nad ziemią.
Wspiełam się po gientkiej łodudze na płatki. Nie mogłam się oprzeć pokusie. Zanurzyłam pysk, nektar był taki dobry i słodki. Nagle światwm, w którym się znalazłam wstrząsnął potęrzny wiatr. Chciałam ustslić co to takiego. Okazało się że w moją stronę frunie Rusałka.
Gdy się zbliżyła okazało się, że jie jest nastawioja przyjaźnie. Wielki motyl zaczął mnie gonić.
Biegłam ile sił, ale i tak nie dałam rady. Zapędzona przez motyla nad rów nie pozostało mi nic innego jak skoczyć...
***
Obudziłam się w jaskini u lekarza. Dwie postaciemstały nade mną bacznie się przyglądając.
To był Saturn i Verona. Po chwili przyszedł Ramzez.
- Ramzez... - odezwałam się.
- Lorei ty żyjesz! Jak się czujesz?
- Idź po Napoleona...
Zamknęłam oczy i nie słyszałam już nic.
Ramzes?
wtorek, 10 marca 2015
Od Lorei - CD historii Ramzesa
- Masz dar przekonywania.
Weszłam jeszcze raz do wody. To trochę straszne, ale warto spróbować.
Odpychałam się łapami, a Ramzes płynął tuż obok. Nieźle mi szło.
Na horyzoncie pojawiło się parę szarych chmurek. To nic groźnego.
Zaczęłam szybciej sunąć. Pływanie jest całkiem fajne, ale lepsze w towarzystwie kogoś takiego jak mój towarzysz. Zaczęła się zabawa. Bawiliśmy się jak szczeniaki. Nagle obok Ramzesa spadła kropla. W górze zagrzmiało. Nagle lunęło. Zaczął się wyścig z czasem.
Fale były coraz większe. Nie dawałam rady. Fale miotały mną na wszystkie strony. Czułam jak moje ciało zamarza.
- Ramzes, na pomoc!
Ramzes?
Weszłam jeszcze raz do wody. To trochę straszne, ale warto spróbować.
Odpychałam się łapami, a Ramzes płynął tuż obok. Nieźle mi szło.
Na horyzoncie pojawiło się parę szarych chmurek. To nic groźnego.
Zaczęłam szybciej sunąć. Pływanie jest całkiem fajne, ale lepsze w towarzystwie kogoś takiego jak mój towarzysz. Zaczęła się zabawa. Bawiliśmy się jak szczeniaki. Nagle obok Ramzesa spadła kropla. W górze zagrzmiało. Nagle lunęło. Zaczął się wyścig z czasem.
Fale były coraz większe. Nie dawałam rady. Fale miotały mną na wszystkie strony. Czułam jak moje ciało zamarza.
- Ramzes, na pomoc!
Ramzes?
Od Lorei - CD historii Ramzesa
- Trochę lepiej. dziękuję ci, że próbujesz mnie nauczyć pływać.
- Nie ma za co.
Stanęłam na małej wysepce piasku. Ramzez pływał w koło popisując się sztuczkami.
Patrzyłam na popisy z zachwytem, myśląc, że nigdy nie odważę się na coś takiego. Ja i ocean już to widzę.
- To co może spróbujesz? Lorei.
- Czemu nie.
Zanurzyłam przednie łapy następnie tylne i usiadłam przy brzegu. Maleńkie fale co chwila rozbijały się o moje futro. Woda nie jest aż taka zła.
Ramzes?
- Nie ma za co.
Stanęłam na małej wysepce piasku. Ramzez pływał w koło popisując się sztuczkami.
Patrzyłam na popisy z zachwytem, myśląc, że nigdy nie odważę się na coś takiego. Ja i ocean już to widzę.
- To co może spróbujesz? Lorei.
- Czemu nie.
Zanurzyłam przednie łapy następnie tylne i usiadłam przy brzegu. Maleńkie fale co chwila rozbijały się o moje futro. Woda nie jest aż taka zła.
Ramzes?
niedziela, 8 marca 2015
Od Lorei - CD historii Ramzesa
Cała się trzęsłam. Morze, morze wszędzie woda. nie umiem pływać i na widok wody strasznie dziwnie się zachowuję. Ramzes pomaga mi pokonać strach, ale ja nie wiem czy to się uda.
- Taaaaak, trrroochhęę sssiię bbbooojjęę.
- To nic strasznego, pomogę ci.
Patrzyłam jak Ramzes pokonuje fale. Ja nigdy nie odważyłabym się wejść tak daleko.
- Trochę dalej jest mielizna, tam nauczę cię pływać.
- Ddobbrzze.
Stanęłam na piaszczystym dnie i od razu panika. Zaczęłam rzucać się w wodzie i rozchlapywać ją na wszystkie strony.
Ramzes?
- Taaaaak, trrroochhęę sssiię bbbooojjęę.
- To nic strasznego, pomogę ci.
Patrzyłam jak Ramzes pokonuje fale. Ja nigdy nie odważyłabym się wejść tak daleko.
- Trochę dalej jest mielizna, tam nauczę cię pływać.
- Ddobbrzze.
Stanęłam na piaszczystym dnie i od razu panika. Zaczęłam rzucać się w wodzie i rozchlapywać ją na wszystkie strony.
Ramzes?
Od Lorei - CD historii Ramzesa
- Nic, biedny konik trochę mi go szkoda. ale przynajmniej dużo jedzenia będzie.
- Szykuje się niezła uczta!
Usiedliśmy razem na piasku. Konie nie są takie złe w smaku coś trochę jak jeleń.
Najedliśmy się do syta. Było już koło południa słońce lekko przygrzewało. Niebo bez ani jednej chmurki czyste niczym łza. Morze było spokojne, bardzo ładnie szumiało.
nagle Ramzes zaproponował:
- Może popływamy w wodzie?
Woda, tylko nie to. Mam wielki lęk przed morzem. Nie powinnam mu odmówić.
- Dobrze już idę.
Ramzes?
- Szykuje się niezła uczta!
Usiedliśmy razem na piasku. Konie nie są takie złe w smaku coś trochę jak jeleń.
Najedliśmy się do syta. Było już koło południa słońce lekko przygrzewało. Niebo bez ani jednej chmurki czyste niczym łza. Morze było spokojne, bardzo ładnie szumiało.
nagle Ramzes zaproponował:
- Może popływamy w wodzie?
Woda, tylko nie to. Mam wielki lęk przed morzem. Nie powinnam mu odmówić.
- Dobrze już idę.
Ramzes?
Od Lorei - CD historii Ramzesa
- Jestem Lorei, nie nie mieszkam tutaj tylko przybyłam tutaj na plażę by zapolować i ukryć się przed bratem. Tak się składa że jak mnie znajdzie to źle ze mną będzie.
Pies chwilę bacznie mi się przyglądał, a potem dodał:
- Może zapolujemy razem.
- Z miłą chęcią nie jestem najleprzym łowcą. Na co zapolujemy?
- Na te stado. Tam na wydmach.
- Ok.
Ramzes?
piątek, 6 lutego 2015
Od Lorei
Pewnego razu miałam ochotę na przechadzanie się po lesie. Wybrałam się czyprędzej bo nadchodziła burza. Mały deszcz mi nie zaszkodzi. Wybiegłam. Po godzinie marszu dotarłam na polanę pod górą. Chmury zbierały się na drugim końcu nieba. Biegałam pośród kwiatów. Motyle odfrówały spod moich łap. Tarzałam się w wysokiej trawie słuchając ptasiego śpiewu. Po chwili zagrzmiało. Ptaki nie śpiewały, a na mój nos spadła kropla. Nie jeste z cukru to myśląc bawiłam się dalej. Mżawka zmieniła się w ulewę. Uciekłam do pobliskiej jaskini. No super teraz ztąd nie wyjdę.
Nagle ze środka odezwał się głos:
- No to teraz mam towarzysza w tym więzieniu. Jestem Asesino. A ty?
- Lorei. A ty co tu robisz? Skąd się wziełeś?
Asesino? Wybacz że takie krótkie.
Nagle ze środka odezwał się głos:
- No to teraz mam towarzysza w tym więzieniu. Jestem Asesino. A ty?
- Lorei. A ty co tu robisz? Skąd się wziełeś?
Asesino? Wybacz że takie krótkie.
czwartek, 5 lutego 2015
Od Lorei - CD historii Mayi
Jak na niego. Wpierw muszę znaleźć przebranie. Drepcząc po miękkiej leśnej ściółce rozglądałam się co chwila. Z oddali dobiegły mnie powarkiwania napoleona. Kurcze już tu idzie. Znalazłam jakąś płachtę. Trochę ubrudzona, z dziurami i o wiele za duża, ale się nada. Doczołgałam się pod płachtę. Zakrywała mi kompletnie oczy. Ciemność widzę ciemność. Biegnąc na przełaj przez gęsty las otarłam sobie łapę. Trochę piekło, ale nie zwolniłam. Widziałam już jakąś jaskinię wydawała się znajoma trudno zaryzykuję i wparuję do środka.
Wbiegłam tam czym prędzej do środka. Wyczułam jakieś psy.
Zdjęłam kaptur i powiedziałam:
– Jak dobrze was widzieć. Czy mogę się u was schronić.
Maya i Seth mieli zdziwione miny. Chyba się mnie nie spodziewali.
Maya? Seth? Napoleon?
Wbiegłam tam czym prędzej do środka. Wyczułam jakieś psy.
Zdjęłam kaptur i powiedziałam:
– Jak dobrze was widzieć. Czy mogę się u was schronić.
Maya i Seth mieli zdziwione miny. Chyba się mnie nie spodziewali.
Maya? Seth? Napoleon?
niedziela, 1 lutego 2015
Lorei zostaje zaadoptowana!
kleo13 zaadoptowała Lorei!
Imię: Lorei
Płeć: Suczka
Wiek: 2 lata
Rasa: Mieszaniec chinook'a, setera irlandzkiego i wilka
Głos: Pardon Me - He Is We Płeć: Suczka
Wiek: 2 lata
Rasa: Mieszaniec chinook'a, setera irlandzkiego i wilka
Stanowisko: Rekrut
Partner: Raczej nie
Młode: Brak
Rodzina: Rodzice: Courage i Fart, rodzeństwo: Frets, Grave, Kir, Jared, Chaps, wujkowie: Silver, Daren, ciocia: Aria, babcia: Lauren, dziadek: Fritz
Urodziny: 7 dzień lata
Sektor: Avendeer
Cechy: Czasami się zamyka. Ma swój własny świat, w którym nikt jej nie jest potrzebny. Nie ma dobrych kontaktów z innymi, co jej oczywiście nie przeszkadza. Słucha tych, których musi, innych wręcz olewa. Wbrew pozorom ma cięty język. Ogólnie jej charakter uchodzi za irytujący. Ma mnóstwo energii, którą wyczerpuje na uprzykrzaniu życia innych i robienia głupich żartów.
Historia: Urodziła się w SPG Forever.
Nick na howrse.pl i/lub mail: kleo13
czwartek, 28 sierpnia 2014
Od Lorei - CD historii Campera
- Szczerze? Myślałam, że w ogóle byliście partnerami. W ogóle nie o to mi chodziło, podałam przykład. Wiesz ile jest rozwodów? Chodzi mi o to samo uczucie. Oboje byliście zakochani, tak? Nie mówię przecież, że ona ciebie nie lubiła, tak? Sami się zaręczyliście, nie to uczucie, więc byliście sobą zaślepieni. Nie mówię też, że to źle. Ale jeszcze spotkasz nie jedną. Kto wie?
- Ja... -
- E! - Przerwałam. - Nie będzie! Nie wiesz, masz kupę czasu przed sobą. Zmieńmy temat. Po prostu będzie dobrze.
- Lore...
- O jaka piękna pogoda, czyż nie?
Camper?
- Ja... -
- E! - Przerwałam. - Nie będzie! Nie wiesz, masz kupę czasu przed sobą. Zmieńmy temat. Po prostu będzie dobrze.
- Lore...
- O jaka piękna pogoda, czyż nie?
Camper?
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Od Lorei - CD historii Campera
- Ach... - Spuściłam łeb. - Miłość?
- Layla - szepnął, spuszczając łeb. - W starej sforze.
- Nie przejmuj się tym! - Uśmiechnęłam się czule. - Życie biegnie dalej. Wiem, że nie umiem wyrażać moich myśli tak dobrze, jakbym chciała, więc spróbuj nie zrozumieć źle tego, co teraz powiem.
Pies spojrzał na mnie ciekawsko, nadal smutny.
- Życie biegnie dalej. Albo ona wróci...
- To nie takie proste. Nie wróci...
- Rozumiem... Wybacz. Ale tym bardziej - skoro nie wróci, zajmij się czymś innym. Czy to jedyna suczka, jaką kochałeś? Rodzina się nie liczy.
- Tak. Tylko ją ko...
- Właśnie! Pierwsza, nie znaczy ostatnia. Może mówię to ja, Lorei, która nikogo nie pokochała, ale wiem, że nie zawsze kończy się na jednej. Często ktoś spotyka jedną, myśli, że to ta, a potem tamta odchodzi, zazwyczaj zanim zdąży coś zaistnieć! Więc głowa w górę i szukaj dalej!
Camper spojrzał na mnie z niezidentyfikowaną miną.
- Prawdę mówię - szepnęłam.
Camper? :P
- Layla - szepnął, spuszczając łeb. - W starej sforze.
- Nie przejmuj się tym! - Uśmiechnęłam się czule. - Życie biegnie dalej. Wiem, że nie umiem wyrażać moich myśli tak dobrze, jakbym chciała, więc spróbuj nie zrozumieć źle tego, co teraz powiem.
Pies spojrzał na mnie ciekawsko, nadal smutny.
- Życie biegnie dalej. Albo ona wróci...
- To nie takie proste. Nie wróci...
- Rozumiem... Wybacz. Ale tym bardziej - skoro nie wróci, zajmij się czymś innym. Czy to jedyna suczka, jaką kochałeś? Rodzina się nie liczy.
- Tak. Tylko ją ko...
- Właśnie! Pierwsza, nie znaczy ostatnia. Może mówię to ja, Lorei, która nikogo nie pokochała, ale wiem, że nie zawsze kończy się na jednej. Często ktoś spotyka jedną, myśli, że to ta, a potem tamta odchodzi, zazwyczaj zanim zdąży coś zaistnieć! Więc głowa w górę i szukaj dalej!
Camper spojrzał na mnie z niezidentyfikowaną miną.
- Prawdę mówię - szepnęłam.
Camper? :P
Od Lorei - CD historii Campera
- No, chyba nie... Stara SPG leży ponoć daleko stąd...
- Rozumiem... - pokiwał głową.
- A co do psów ze starej SPG... Kojarzysz Dancera? Albo Lunę?
- Dancer był bodajże bratem Białej... Chyba tak, coś kojarzę.
- No właśnie, Hockey jest ich synem. A Drin synem Vivy. Tyle wiem. A! I jest też Dry. I ktoś jeszcze na pewno... Albo nie... Dobra, jak mi się przypomni, powiem.
- Dzięki. Przynajmniej tyle się dowiem... A co z walutą?
- Ta też jest ze starej SPG. LDK. Co jakiś czas wysyłamy tam ekipę i przynoszą nam liście - uśmiechnęłam się.
Camper? Brak weny...
- Rozumiem... - pokiwał głową.
- A co do psów ze starej SPG... Kojarzysz Dancera? Albo Lunę?
- Dancer był bodajże bratem Białej... Chyba tak, coś kojarzę.
- No właśnie, Hockey jest ich synem. A Drin synem Vivy. Tyle wiem. A! I jest też Dry. I ktoś jeszcze na pewno... Albo nie... Dobra, jak mi się przypomni, powiem.
- Dzięki. Przynajmniej tyle się dowiem... A co z walutą?
- Ta też jest ze starej SPG. LDK. Co jakiś czas wysyłamy tam ekipę i przynoszą nam liście - uśmiechnęłam się.
Camper? Brak weny...
niedziela, 10 sierpnia 2014
Od Lorei - CD historii Campera
- Hm... - Zastanowiłam się. - Na pewno mogę ci dać dobrą radę na przyszłość - uważaj na wilki. Są naszymi wrogami. Często dochodzi do bitew i w ogóle.
- Doprawdy?
- Mhm. Nie miałam z nimi do czynienia, ale wiem, że są...
- W poprzedniej SPG głównym wrogiem byli ludzie...
- Należałeś do poprzedniej...? Tak jak moi rodzice!
- Serio? Którzy to? Może ich znam?
- Courage i Fart. Fart był młoda Betą - unioslam dumnie głowę.
Camper?
- Doprawdy?
- Mhm. Nie miałam z nimi do czynienia, ale wiem, że są...
- W poprzedniej SPG głównym wrogiem byli ludzie...
- Należałeś do poprzedniej...? Tak jak moi rodzice!
- Serio? Którzy to? Może ich znam?
- Courage i Fart. Fart był młoda Betą - unioslam dumnie głowę.
Camper?
sobota, 9 sierpnia 2014
Od Lorei - CD historii Campera
Raz-dwa-trzy-raz-dwa-trzy-raz-dwa-trzy - bieganie galopem po Sforze robi się w końcu męczące. W takich momentach należy wziąć się w garść i przyspieszyć. Tak też zrobiłam. Wbiegającego na płac rozejrzałam się, czy nie ma zbyt wielu psów, po czym zamknęłam oczy. Wydawało mi się, że uda mi się przebiec, ale pojawiła się przeszkoda.
- Ups, przepraszam - powiedziałam, otwierając oczy, gdy wpadłam na jakiegoś psa. Wycofałam się, wpadając na innego, tym razem z przewrotką. Wylądowałam na górze. Podniosłam się, przepraszając. Pomogłam przybyszowi wstać.
- Nic się nie stało - uśmiechnął się collie. - Nazywam się Camper.
- A ja Lorei. Nowy, czy po prostu nieznajomy?
- Należałem do starej SPG, ale tu jestem nowy.
- Ach, rozumiem. Znasz już tereny, inne psy..?
- Em, mniej więcej. Poznałem Jasona i trochę okolice.
- Może cię oprowadzę?
- Nie, nie będę przeszkadzał.
- A gdzież! Ja bardzo chętnie.
- Nie, nie...
- A może chcesz się napić?
- Ale..
- No to zjeść?
- No dobrze...
- Świetnie. Pokażę ci kilka fajnych miejsc... Wolisz konie, czy lamy?
- Nigdy nie jadłem żadnego...
- Ale żeś stracił! Chodź!
Zaprowadziłam psa na Końską Plażę. Zatrzymaliśmy się przy granicy piasku z trawą i przyczailiśmy. Camper patrzył na mnie z wyczekiwaniem.
- Polować jak na sarny, czy jest jakaś różnica?
- Rób co ja, tylko z drugiej strony. I nie skacz w to samo miejsce... I omijaj przeszkody i...
- Dobra, nie jestem głupi.
- A więc do dzieła!
Ruszylismy na jednego z koni, dużego srokacza. Po dość śmiesznym polowaniu, udało się go upolować i zjeść.
- I co? Lepsze od leśnej zwierzyny, nie?
Camper?
środa, 16 kwietnia 2014
Od Lorei
Uśmiechnęłam się do taty. Powoli stawałam się mądrzejsza, a i w szkółce byłam lubiana. Tylko polowanie niezbyt mi wychodziło... Tata próbował mnie nauczyć, ale niezbyt mu to wychodziło... Ale wiedziałam, o co chodzi. Tylko niestety jedynie w teorii.
Rodzice zabrali nas w teren. Goście byli na wycieczce, więc znowu poświęcali nam czas. Dumnie szłam na przedzie, chociaż nie byłam w tym najlepsza. Nagle zobaczyłam królika. Wszyscy się zatrzymali. Tata zaczął nam coś tłumaczyć, a Grave nagle rzucił się za zwierzakiem. Inne szczeniaki pobiegły za nim.
- Nie! - Zawołała mama. - Polować będziecie jutro, na lekcji...
I wtedy coś się pojawiło. Rodzice zamarli. Tata szybko się ocknął i pobiegł za rodzeństwem. Mama za nim. Ja zdezorientowana ruszyłam do jaskini...
< Mama? Rodzeństwo? >
Rodzice zabrali nas w teren. Goście byli na wycieczce, więc znowu poświęcali nam czas. Dumnie szłam na przedzie, chociaż nie byłam w tym najlepsza. Nagle zobaczyłam królika. Wszyscy się zatrzymali. Tata zaczął nam coś tłumaczyć, a Grave nagle rzucił się za zwierzakiem. Inne szczeniaki pobiegły za nim.
- Nie! - Zawołała mama. - Polować będziecie jutro, na lekcji...
I wtedy coś się pojawiło. Rodzice zamarli. Tata szybko się ocknął i pobiegł za rodzeństwem. Mama za nim. Ja zdezorientowana ruszyłam do jaskini...
< Mama? Rodzeństwo? >
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)