środa, 19 sierpnia 2015

Od Freiheit - CD historii Rafaello

  Skrzywiła się, słysząc ostatnie dwa słowa. Córką Bet, pomyślała. Jak to dziwnie brzmi.
  Miała nadzieję, że to nie ona zostanie kiedyś zastępczynią. Ile z tym obowiązków! Nie starczyło by jej czasu na samotne wędrówki, nie ma szans.
  - Mhm. - mruknęła.
 - Nieźle. - Rafaello zagwizdał... z podziwem? Frei nie potrafiła tego zrozumieć. Zarówno ona, jak i jej siostry (bratu zazwyczaj udawało się to ukryć), często słyszeli pytanie wyrażające zdumienie i pewnego rodzaju dumę, że jest się z którymś z nich: 'Jesteś córką Bet?!'. Freiheit powoli miała tego dość. Co nie znaczy, że nie polubiła tego sympatycznego bordera. Był dla niej miły, więc ona też powinna...
  - Sama nie wiem. - westchnęła cicho.
  - Dlaczego? - zdziwił się.
  - Wiesz... - zaczęła. Nie chciała mu tłumaczyć, że przeraża ją przyszłość oraz fakt, że to ona mogła zostać przyszłą Betą. Wiedziała, że to nie dla niej. Wokół wszyscy oczekiwali, że będzie grzeczna i dobrze wychowana. To drugie może i się zgadzało, ale słowo 'grzeczna' z pewnością nie pasowało do Frei.
  - Tak? - spytał szczeniak, widząc, że suczka nie kontynuuje wypowiedzi.
  Młoda Beta nigdy nie lubiła się zwierzać. Próbowała wymyślić jakieś kłamstwo, lecz nic nie przychodziło jej do głowy. Zrezygnowana, w końcu zdecydowała się podać najmniejszy powód do zmartwień.
  - Bo... Nie jestem traktowana jak normalny szczeniak, który przecież jestem. Wierz mi, bycie młodą Betą to żadna frajda. - zaśmiała się gorzko, udając obojętność. - Zmieńmy temat.
  - Okay. - Rafaello wzruszył 'ramionami'. - O czym chcesz rozmawiać, Freiheit?
  - Frei. - poprawiła go. Nie przepadała za swoim pełnym imieniem, za to skrót bardzo jej się podobał. - Nie wiem... Lubisz lekcje walki? - spytała, gdyż najbliższą lekcją miała być właśnie nauka walki.
  - Tak. - pokiwał energicznie głową. - Kiedyś chciałbym zostać wojownkiem. - ozmajmił. Frei uśmiechnęła się słabo, nie potrafiła inaczej. Miała nadzieję, że Raf to zrozumie. - A ty?
  - Ja też lubię. - odrzekła.
  - Miałem na myślim kim chcesz kiedyś zostać. - sprecyzował z uśmiechem na pyszczku.
  - Mordercą. - Pies wzdrygnął się, słysząc jej odpowiedź. Nic dziwnego, Frei miała dosyć dziwne marzenie, jak na szczeniaka, więc reakcja Rafaello nie jej nie zdziwiła. Spodziewała się jej. - Tak, dobrze usłyszałeś.
  Rafaello jej nie odpowiedział.
  Nirvana rozpoczęła lekcję. Co jak co, ale ona potrafiła sprawić, że każdy jej się słuchał. Frei podziwiała ją za to. Młoda Beta potrafiła podporządkować sobie swoje rodzeństwo, lecz z jednym wyjątkiem - Missisipi.
  Suczka siedziała obok Rafa, słuchając tego, co mówi do nich nauczycielka walk.
  - Nie patrzcie długo tam, gdzie chcecie zaatakować. - Jej głos rozniósł się echem po jaskini. - To może was zdradzić.
  Podzieliła się z nimi tylko tą radą. Następnie zaczęła dobierać szczeniaki w pary do walki.

Rafaello? Wybacz długość, nie miałam pomysłu. ;/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz