środa, 19 sierpnia 2015

Od Easy - CD historii Devo

  - Dea z Devo! - zawołała Nirvana.
  Easy zauważyła, że na pysku Devo maluje się zniechęcenie. Nie znała dobrze Dei, z którą miał walczyć. Wiedziała jednak, że z jakiegoś powodu jej kolega nie chce być z nią w parze.
  Natomiast jej nauczycielka walk przydzieliła siostrę Devo.
  - Cześć. - Easy zwróciła się do suczki. - Mam na imię Easy.
  - Heaven. - podała jej łapę, a Młoda Beta nią potrząsnęła na powitanie.
  Następnie skoczyła na nią, w efekcie obie upadły. Natychmiast się podniosły. Heaven rzuciła się na Easy, przygniatając ją do ziemi. Suczka kłapnęła zębami w stronę przeciwniczki. Zrobiła unik, gdy Heaven próbowała ponownie zaatakować.
  - Hej, zaczynamy! - rozległ się głos jakiejś suczki. Easy i Heaven przestały walczyć, krzyżując spojrzenia pełne niepokoju i zdziwienia. To Dea krzyknęła, uderzając Devo łapą.
  - Ała! - Obrzucił ją nienawistnym wzrokiem.
  - Widzisz? Nie umiesz się bronić! - Triumfalny krzyk suczki przyciągnął uwagę pozostałych szczeniąt. Po chwili bili się już tylko Dea i Devo. Nirvana uważnie ich obserwowała. Easy nie potrafiła odczytać jej wyrazy 'twarzy'.
  Przyjrzała się walczącym. Przeciwniczka jej przyja... to znaczy kolegi, wyglądała już prawie jak dorosły pies. Nic dziwnego - miała już prawie rok, była od nich dużo starsza. Gdy przycisnęła Devo do ziemi, odsłaniając kły, ten uderzył ją z całej siły w brzuch. Suczka wrzasnęła, po czym jęknęła cicho i upadła na ziemię, głośno oddychając.
  Przyglądająca się całej scenie Nirvana podbiegła do niej.
  - Devo! - Po jej minie było widać, że słowo 'wściekła' nawet w najmniejszym stopniu nie opisuje tego, jak bardzo była zła na bordera, lecz ton pozostał taki sam, jak zwykle zwracała się do innych. - Za karę dostajesz uwagę i informuję o całym zajściu twoich rodziców!
  - Ale ja... - zaczął szczeniak, jednak nauczycielka uciszyła go groźnym warknięciem.
  Easy przez chwilę nie wiedziała, co zrobić. Nie chciała pozwolić, by Devo miał kłopoty, skoro nie tylko on zawinił w tej sprawie.
  - Ja wszystko widziałam! - wyrwało jej się. - Dea też nie jest niewinna!
  Spojrzenie Nirvany powędrowało w stronę Młodej Bety.
  - Co takiego widziałaś? - W jej głosie było słychać bijący od niej chłód.
  Easy na chwilę straciła pewność siebie. Przełknęła ślinę.
  - Bo... - szepnęła.
  - Hm? - Ku zdumieniu suczki, Nirvana nie wyglądała na znieciepliwioną.
  - To nie Devo zaczął, tylko Dea! - wykrzyknęła suczka. Wypuściła powietrze z płuc. Nauczycielka uniosła 'brwi' do góry, aczkolwiek nie przerwała jej. Ze stoickim spokojem wysłuchiwała jej wypowiedzi. - Ja wiem, że Devo nie jest bez winy, ale Dea również święta nie jest!
  Dea spojrzała morderczym wzrokiem na Easy, która postanowiła ją zignorować.
  Nirvana, słysząc, że mała suczka nie kontynuuje, zabrała głos:
  - Uwaga dla Devo zostaje. - mruknęła. - Dea, idziemy do szpitala, żeby sprawdzić, czy wszystko w porządku. Devo też. W międzyczasie będę musiała z wami porozmawiać. Reszta do domu, koniec lekcji.
  Nikt jej się nie sprzeciwił. Easy szła za swoim rodzeństwem, jednak głowę miała skierowaną w stronę nauczycielki i dwójki pokłóconych szczeniąt. We trójkę udali się w stronę jaskini, w której pracowali lekarze. Odwróciła się dopiero wtedy, gdy zniknęli za drzewami. Ona, Missisipi, Frei, Abyss i Niger zostali odprowadzeni przez Ross'a aż nad Fioletową Rzeczkę, gdzie czekała na nich opiekunka szczeniąt. Dziś Bona miała się nimi zająć, gdyż ich rodzice, Another i Geris, ze względu na obecne stanowiska nie mieli dla nich czasu.
  Easy przez godzinę bawiła się w berka z bratem, lecz dzisiaj po raz pierwszy nie sprawiało jej to takiej radości jak zwykle. Martwiła się o Devo.
  - Easy, wszystko w porządku? - spytał Niger, zaniepokojony dziwnym zachowaniem siostry.
  Błysnęła zębami w uśmiechu.
  - Oczywiście. - skłamała. Nienawidziła kłamać. Postanowiła tłumaczyć się przed sobą, że w tym przypadku nie miała wyjścia, nie chciała się zwierzać, chociaż zazwyczaj nie robiła tego niechętnie.
  Pies wzruszył ramionami. Później dalej się bawili.
  Tego wieczoru Easy już nie zobaczyła Devo. Musiała czekać do następnego dnia.
***
  Obudziła ją kłótnia Frei i Missisipi. Nic nowego.
  Otworzyła oczy i ziewnęła. Wstała, po czym podeszła do Black Abyss.
  - Która godzina? - zapytała niewyspana. Energia miała do niej wrócić dopiero za parę minut.
  - Nie wiem. - odrzekła Abyss. - Ale jest już późno.
  Easy kiwnęła głową. Wyszła na zewnątrz i usiadła na jednej ze skał w okolicy. Dzisiaj znowu miała być nauka walki. Po wczorajszym incydencie suczka przestała ją lubić tak jak dawniej.
  Bona zaprowadziła całą czwórkę na Kwiatową Łąkę. Brak śniegu w tym miejscu nie był zaskoczeniem. Easy zauważyła szczeniaki Alexa i Green Day parę metrów dalej. Wśród nich był Devo. Suczka pobiegła w jego stronę, uśmiechając się serdecznie.

Devo?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz