- Nie.
Po wyrazie twarzy widać było, że oczekiwała zupełnie innej odpowiedzi.
- Albo kogoś kochasz, albo nie. Nie możesz od tak go ranić, leczyć i tak w kółko. Już kiedy kazałaś dać sobie jeden dzień, nie miałem ochoty na kontynuowanie związku. Przyszedłem po odpowiedź z nadzieją, że mi wszystko wytłumaczysz czy coś. Teraz, wszystko zniszczyłaś. Nie czuje się winny, ani trochę. Czuj się źle, należy Ci się. Nie będziemy nawet znajomymi, a o zwykłej wymianie zdań zapomnij. Jesteś dla mnie nijaka. Właściwie to nawet na minusie - wyrzuciłem wszystko z siebie - A, bo bym zapomniał. Obroża już dawno została zamieniona w popiół.
Zatkało ją, przez cały czas próbowała coś tłumaczyć, ale nie miałem na to ochoty. Po prostu odszedłem. Nadal coś do niej czuję, ale nigdy z nią nie będę. Na żadnej zasadzie.
- Prince! - wołała.
Łzy spływały mi po policzkach. Otarłem je i postanowiłem się nie załamywać. Nie przez kogoś takiego jak ona. Pójdę nad grób Mayi. Zawsze mnie rozumiała.
Kasumi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz