- Nakey! - krzyknąłem i dyskretnie wskazałem na Coffee'ego.
- No co? - spytała zdenerwowana - Będzie się wiecznie bał?
Coffee posmutniał.
- Nakey! - krzyknęła Kasumi - Szlaban! Żadnego wychodzenia przez tydzień.
- O! - przytaknąłem partnerce.
- Mamo? - spytała zaniepokojona - Tato?
Coffee pokazał język.
- Nie pozwalaj sobie - podniosłem ton.
- No dobrze - odpowiedział - Przepraszam.
- Ja... - zająknęła się córka - Też przepraszam.
Szczeniaki podbiegły do siebie i zaczęły się bawić. Wymieniliśmy się szczęśliwymi spojrzeniami z Kasumi. Podszedłem do Kasumi i szepnąłem do ucha:
- Mamy idealne dzieci. Nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba.
Kasumi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz