niedziela, 28 grudnia 2014

Od Filipa

To była następna wizyta... mój tata rozmawiał z wujkiem Hockeyem o wojnie. Nie mówią tego nam szczeniakom, ale ja i tak wiem co się dzieje na świecie... Ja i moje rodzeństwo mieliśmy się bawić z Nageezi. To córka wujka... no tak jakby, to jest nasz daleki wujek, czy coś takiego, a Nageezi ponoć... że była adaptawana? No nie ważne. Ja nie bardzo ją lubię, ciągle sobie robimy psikusy. To całkiem zabawne, ale tylko, gdy ona "wpada". Dziś postanowiłem zrobić coś zmyślnego. A, ponieważ oni przyszli do nas to miałem uproszczone zadanie. Zwabiłem ją czymś co ponoć nazywa się szkłem, była ciekawa co to, właściwie sam nie wiem do końca czym jest, gdy to podniosła szarpnęła automatycznie za zamaskowany sznur, który zrzucił na nią błoto pomieszane ze śmieciami. Hockey był na nią trochę zły, że tak szybko się wybrudziła. Wiem, że to trochę oklepany żart, ale wyszedł dobrze. Ona jednak, gdy biegłem na wezwanie tatusia, podstawiła mi swoją długą nogę. Upadłem dość boleśnie, ale to nic.
- Wojna się jeszcze nie skończyła... - szepnąłem przechodząc koło suczki

Nageezi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz