- Ja mogę! - uśmiechnąłem się do Heaven.
- To ja też. - powiedziała cicho Irish.
- Jonah? - zapytałem.
- Ok. - uśmiechnął się.
Zabawa trwała dość długo. Szczeniakom znudziła się już ta zabawa.
- Co teraz robimy? - zapytała Heaven.
- Może upolujemy coś? - zaproponował Jonah.
- Ale my nie umiemy. - przypomniała mu Irish.
- Coś jednak z lekcji pamiętam. - mruknął. - Kto jest ze mną?
- Ja!- krzyknęła Heaven.
- Ok, wy jesteście drugą drużyną, zgoda? - zapytał.
- Dobrze. Czyli ja i Irish... - zacząłem, ale Jonah mi przerwał.
- Wy polujecie na kaczki, a my na króliki. Ten kto pierwszy złapie zwierzę zanosi je do tamtej flagi i czeka na przegraną grupę.
- Start! - krzyknąłem widząc za krzakami stado kaczek, a raczej kaczki z młodymi.
Irish i ja pobiegliśmy w przeciwną stronę do stada, by zmylić szczeniaki, że nie wiemy gdzie szukać.
- Dlaczego tam biegniemy...? - zapytała suczka.
- Żeby ich zmylić. - szepnąłem.
- Jak? - zapytała ponownie.
- Oni widzieli kaczki dlatego nie będą się spieszyć... - uśmiechnąłem się.
- To teraz zawracamy, prawda? - spytała.
- Tak. Szybko w stronę krzaków! - cicho krzyknąłem. Po chwili staliśmy obserwójąc stadko zwierzaków.
-Ty stań z tamtej strony, a ja z drugiej odetnę drogę. Słyszałem, że małe kaczki nie potrafią latać, a matka ich nie zostawi samych. - szepnąłem.
- Na mój znak zaczynamy, ok? - zapytała.
- Ok. - odpowiedziałem.
- Już! - szybko szczeknęła. Chwilę potem staliśmy otaczając pisklęta i...
- Raf... ja nie chcę ich krzywdzić.- szepnęła suczka.
- Ja też nie. Mam pomysł! - zaśmiałem się z mojego planu. Irish tylko kiwnęła głową. Podszedłem blisko do kaczek.
- Nie bójcie się. Nie zrobimy wam krzywdy, jeżeli nam pomożecie... a mianowicie zagracie. Pani kaczko czy może pani udawać, że nie żyje? - zapytałem.
- Jeżeli to mnie i moje dzieci ochroni... - westchnęła.
- Ok, to już!- krzyknąłem i złapałem ją nie wbijając zębów. Kilka minut puźniej czekaliśmy już na Jonah'a i moją siostrę. Kaczka dalej udawała martwą...
Heaven?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz