wtorek, 11 sierpnia 2015

Od Brook - CD historii Setha

Spodziewałam się innej odpowiedzi Setha. Myślałam, że da jakąś propozycję. I znowu zaczęłam się zastanawiać. Wzięłam pierwszy, duży liść, którego napotkałam i zaczęłam pisać. Owczarek uważnie przyglądał się. 
- Co piszesz? - zaciekawił się. 
- Listę naszych wspólnych marzeń. - odpowiedziałam, uśmiechając się. 
Przez kilkanaście minut pisałam. Kiedy liść był zapełniony moimi bazgrołami, zaczęłam czytać swojemu partnerowi: 
- Pierwsza rzecz: Noc na dachu naszego domku. 
Seth uśmiechnął się. Dla mnie był to świetny pomysł. Seth mógłby obejrzeć gwiazdy i księżyc, w ramach swojego marzenia o locie, a ja po prostu spędzić z nim czas na spokojnie. Ostatnio spędzamy dużo czasu, ale bez żadnej ciszy, której potrzebowałam. 
- A następna rzecz? - zapytał, spodziewając się jeszcze lepszych pomysłów. 
- Druga rzecz: Wyruszyć przed siebie. - uśmiechnęłam się. 
Seth lekko uniósł "brew", zastanawiając się, skąd przyszedł mi taki pomysł. Nic jednak nie odpowiedział. Tymczasem ja ze swoich snów wiedziałam... że to było też marzenie Mayi. Zginęła już dawno temu, jednak myśl o niej nie schodziła. Sethowi też nie. Znam go, więc wiem, że w głowie dalej ona siedzi. Nie jestem za to zła i nie będę. To normalne... Przynajmniej dla mnie. 
- Trzecia rzecz: Spełnić dziecięce marzenie. - czytałam dalej. 
- Dziecięce marzenie? - zdziwił się. 
- A w dzieciństwie nie miałeś marzenia? - zapytałam. 
- Miałem... - zaczął myśleć nad dawnymi marzeniami. 
- Ja na przykład marzyłam o pirackiej przygodzie. - zaśmiałam się, wspominając małego wilka, jakim byłam. 
Mój partner uśmiechnął się i znów zaczął czekać na następną propozycję. Ja odwróciłam liść. Było na nim dużo skreśleń. Nie miałam już pomysłów na czwartą i ostatnią rzecz. 
- Czwarta rzecz... Szczeniaki. - powiedziałam cicho. 
Nie dowierzałam, że to napisałam. Myślałam, że się boję... Cóż, czwartego marzenia Seth pewnie nie zaakceptuje, więc mogę o tym zapomnieć. 

Seth? Brak weny... Pieseł ją zjadł. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz