Brook odwzajemniła uśmiech.
Owczarek ujrzał coś leżącego na kanapie. Była to kwadratowa, duża poduszka w kratkę.
Podszedł bliżej i chwycił ją zębami. Była miękka w dotyku.
Nagle zapaliło się światło. Seth i Brook wymienili zaniepokojone spojrzenia. Na wszelki wypadek położyli się pod stołem, by zyskać przynajmniej niewielkie szanse na pozostanie niezauważonymi. Schody zatrzeszczały, gdy zeszła po nich około trzydziestoletnia kobieta. W ręku trzymała telefon.
Pies przyjrzał się jej dokładniej. Miała długą, brązową sierść, tylko na głowie, a poruszała się jedynie na tylnych łapach. Miała na sobie ciemnoniebieskie ubranie.
Seth widział człowieka tylko kilka razy w życiu, ale nie poza terenem Pyskowic. Zawsze trzymał się z dala od miast, lecz parę razy zjawił się tutaj.
Seth widział człowieka tylko kilka razy w życiu, ale nie poza terenem Pyskowic. Zawsze trzymał się z dala od miast, lecz parę razy zjawił się tutaj.
- John, mówiłam ci, masz nie dzwonić do mnie w środku nocy! - W jej głosie było słychać gniew oraz irytację. - Nie, nie obchodzą mnie ci ludzie! - krzyknęła. - NIE PRZYJDĘ TAM, ROZUMIESZ?! - wybuchła. Rzuciła komórką o ścianę.
A potem zobaczyła marmurkowego owczarka i szarą wilczycę. Wrzasnęła na ich widok.
Oboje wydostali się spod stołu, gotowi do ucieczki. Ruszyli w stronę nadal otwartego okna.
Brook? Co teraz?
A potem zobaczyła marmurkowego owczarka i szarą wilczycę. Wrzasnęła na ich widok.
Oboje wydostali się spod stołu, gotowi do ucieczki. Ruszyli w stronę nadal otwartego okna.
Brook? Co teraz?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz