środa, 22 lipca 2015

Od Green Day C.D. historii Alex'a

Olimpijski spokój. Coś było nie tak.
- Greenie? Wszystko okay? - zapytał mnie ukochany widząc moją minę i nieobecność. 
- Nie wiem. Chyba tak. - uśmiechnęłam się. - ale boję się, że to cisza przed burzą. - odparłam goniąc szczeniaki wzrokiem.
- Nie bój się. - odpowiedział przytulając mnie. Przecież wiedział, że nie pomogą żadne wyjaśnienia. - Jestem tu. - dodał, a mi zrobiło się ciepło na duszy. Odwzajemniłam uśmiech całując go.
- Stop zabawie!! Fuuuj! Patrzcie! - skrzywiła się Roxolanne. Pozostałe szczeniaki patrząc na nas zrobiły to samo. - Fuuuj!
- Pewnie zrozumiem to, kiedy dorosnę. - powiedział Horizon i pobiegły. Z Alex'em zaśmialiśmy się.
- Chyba nigdy nie zapomnę naszego pierwszego spotkania. - zaczęłam.
- Tja. Ja też nie. Biegłem wtedy, nie zauważyłem Cię i wywróciliśmy się tak, że Ty leżałaś na plecach, a ja na Tobie. - zaśmiał się.
- Hah. Powiedziałam wtedy do Ciebie: "Ej! Uważaj! Matka Cię nie uczyła chodzić?!"
- a ja: "Sorry." - wzruszył ramionami. - "Nic Ci nie jest?"
- :"Nie"
- "No to fajnie" - Alex przedrzeźniał samego siebie.
- Odchodziłeś, ale Cię zatrzymałam. Wtedy zapytałam czy jesteś nowy, a Ty: "Nie, wyprany w Perwolu. O co Ci chodzi psychopatko? " - zacytowaliśmy razem śmieją się.
- Niebywałe, że aż tak to pamiętamy. - uśmiechnęłam się patrząc na psa.
- Jakbyś się wtedy czuła, gdyby ktoś do Ciebie podszedł i powiedział: "Ej, Ty! Ten który Cię nazwał psychopatką zostanie Twoim partnerem i ojcem Twoich dzieci! " ?
- Wyśmiałabym go. - skrzywiłam się. - W sumie.. Moglibyśmy mieć lepszy początek.
- Trochę. - odrzekł mój ukochany. Spojrzałam na szczeniaki. Jeden.. dwa..trzy..trzy..
- GDZIE JEST DEVO?!

Alex? wiem, nudne, ale się wyrobię :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz