Green Day odwróciła się radosna. Pobiegła do mnie, chciała mnie przytulić... ale ja się odsunąłem. Nie potrafiłem jej wybaczyć. Oczywiście, nie chodziło tu o stres. Tylko o piosenkę, przez którą poczułem się oczerniony... Z "twarzy" partnerki natychmiastowo zniknął uśmiech. Nie zrozumiała mojego zachowania, a ja się odwróciłem. Zacząłem biec, suczka za mną.
- Ze szczeniakami ci pomogę. Teraz możemy się zastanowić, kto się wyprowadzi z domku. - mówiłem.
- C-CO?! Alex, o co chodzi? - zapytała.
Odwróciłem wzrok prosto na nią. Miałem łzy w oczach. Wziąłem głęboki oddech i zacząłem mówić:
- Greenie, nie wiesz? Zraniłaś mnie...
- Tu chodzi o ten stres?
- NIE! O.. o piosenkę.
Green Day zaczęła się zastanawiać, o co chodzi. Po chwili wszystko zrozumiała.
- Alex, chcesz to zniszczyć przez jakąś głupią piosenkę?! - zapytała.
- TO TY ZNISZCZYŁAŚ! - krzyknąłem.
Łzy zaczęły mi lecieć po "policzkach", suczce tak samo. Patrzyliśmy jeszcze na siebie, aż w końcu ruszyłem do domku. Suczka za mną. Gdy przyszła, już mogła mnie zauważyć, jak pakuję swoje rzeczy.
Green Day? Przez Ciebie mam depresję... :< XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz