- Brzmi świetnie - uśmiechnęła się.
- W takim razie jutro po wschodzie słońca - pożegnałem się.
- Do jutra.
Skierowałem się w stronę domu. Byłem już zmęczony i szybko zasnąłem.
*Następnego dnia*
Wstałem szybko i punktualnie wstawiłem się u Brook. Nie wyglądała zbyt dobrze.
- Księżniczka się nie wyspała?
Spojrzała na mnie spode łba. Klepnąłem jak łapą w plecy. Rozweseliła się.
Z dala szumiała rzeka. Poszliśmy w tamtym kierunku. Stanęliśmy na brzegu.
- Przyjemnie tutaj o każdej porze roku - stwierdziła.
- A jeszcze przyjemniej w wodzie - odpowiedziałem i wrzuciłem ją do rzeki. Roześmiała się. Może trochę przeholowałem dlatego też wskoczyłem do wody.
- Długo już jesteś w sforze?
Brook?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz