Już praktycznie wszystko było białe, dało się zauważyć, że już nie długo będą prawdziwe przymrozki. Każdego ranka na ostatnich liściach pojawiał się szron, każda gałąź była pokryta połyskującą w słońcu szadzią. Cały świat dookoła był pokryty białym puszkiem, wyglądało to naprawdę niesamowicie. Nawet nie czułam zimna szczypiącego w łapy i uszy. Z warstwy chmur czasami wydostawało się parę ciepłych promieni słońca i dawało otuchę tutejszym zwierzętom. Powietrze pachniało świeżością i czuć też było zapach sosen. To zawsze była moja ulubiona pora roku, nie dlatego, że jest Boże Narodzenie i zawsze dostawałam miliony prezentów, bo tutaj raczej to się nie sprawdzi. Uwielbiam zimę bo nigdy nie jest mi gorąco, a biorąc pod uwagę moje futro i temperatury w lecie to można powiedzieć że wtedy gotuję się żywcem. Zima mogła by dla mnie trwać wiecznie, lecz nie mogę być taka egoistyczna, bo inni nie mają takiego wiecznego kożuszka jak ja i nosy im odmarzają. Postanowiłam się przejść i na chwilę odpocząć od wojny, chociaż na każdym kroku może czekać na mnie wróg, ale teraz o tym nie myślałam. Zależało mi tylko na chwili spokoju. Nie zwracałam sobie głowy myślami takimi jak „Czy ktoś mnie śledzi z chęcią zabicia ? ”. Gdy już tak przez chwilę szłam zobaczyłam jezioro, było pokryte jeszcze nie do końca zamarzniętą pokrywą lodową. Postanowiłam chwilę odpocząć na jego brzegu. Ostatnio spadło sporo śniegu przez co gdy się położyłam mój nos był już pod warstwą zimowego puchu. Wylegiwałam się już tak przez jakiś czas, zaczęłam się zastanawiać dlaczego nikt jeszcze mnie nie zauważył, przecież w czasie wojny mnóstwo psów spaceruje patrosząc tereny. Mogłam o ty nie myśleć, bo po chwili usłyszałam kroki. Nie chciało mi się podnosić, więc po prostu czekałam aż mnie zobaczy.
Kto odpowie ?
Ja.
OdpowiedzUsuń~ Robin