poniedziałek, 17 marca 2014

Od Amicy

To był poranek w którym już wszyscy wiedzieli o nadejściu "Rudej Wiedźmy". Chodziłam tylko za drzewami, aby nikt mnie nie dostrzegł, lecz nie wiem czy to działało. Byłam przerażona, starałam się znaleźć sobie jakąś kryjówkę, ale nic dobrego nie znalazłam... Nagle zrobiło się cicho...za cicho... Przełknęłam ślinę i zrobiłam krok w tył, lecz  to był błąd... Poczułam dyszenie na moim karku, obróciłam się i ujrzałam wielką armię, dziwnych psów, które są stworzone z jakiegoś pyłu lub magicznych nici, były one czarno-brązowe, miały w sobie też trochę blondu. Ale na pewno nie miały dobrych zamiarów, były ode mnie o wiele większe i przede wszystkim było ich pełno, cała masa takich olbrzymów, nie miałam z nimi szans, więc zaczęłam uciekać.
 
Nie goniły mnie, ale maszerowały dalej, jakby mnie nie było. Na środku drogi zauważyłam Atlantee (znam ją tylko z widzenia, ale znam jej imię) Dziwne psy były daleko w tyle.
- Szybko, uciekaj! - Krzyknęłam do suczki i pociągnęłam ją za sobą.
- Co? Czemu?! - Mówiła biegnąc nadal ze mną, ze względu na ostrożność.
- Oni, to jej wojownicy! Idą tu! - Powiedziałam drżącym głosem (nadal biegłyśmy).
- Trzeba powiedzieć o tym Drinowi! - Atlantee zepchnęła mnie na bok, przez co zmienił się kierunek naszej ucieczki. Po chwili znalazłyśmy się w jaskini Drina.
- Drin! Drin! - Krzyknęła moja towarzyszka.
- Drin...Drin... - Szepnęłam cicho i nieśmiało. Z ciemności wyłonił się nasz poszukiwany.
- O co chodzi? - Powiedział pies.
- Ooo, oni... - Powiedziałam cicho.
- Atlantee o co chodzi?! - Krzyknął tym razem do Atlantee, bo wiedział, że ode mnie się wiele nie dowie. Suczka szybko wszystko powiedziała, a Drin zmrużył oczy i bez słowa wybiegł z jaskini.
- Szybko! Uwaga! - Krzyczał na zewnątrz coś w tym stylu.
- I... i co my mamy teraz zrobić! - Krzyknęłam tym razem prawie nie jąkając się.
- N... nie wiem...nie mam pojęcia! - Wyżyła się moja nowa znajoma.
- Musimy coś z tym zrobić. Ukryć się. Tylko, żeby nas te dziwne psy nie znalazły.

< Atlantee? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz