Nie goniły mnie, ale maszerowały dalej, jakby mnie nie było. Na środku drogi zauważyłam Atlantee (znam ją tylko z widzenia, ale znam jej imię) Dziwne psy były daleko w tyle.
- Szybko, uciekaj! - Krzyknęłam do suczki i pociągnęłam ją za sobą.
- Co? Czemu?! - Mówiła biegnąc nadal ze mną, ze względu na ostrożność.
- Oni, to jej wojownicy! Idą tu! - Powiedziałam drżącym głosem (nadal biegłyśmy).
- Trzeba powiedzieć o tym Drinowi! - Atlantee zepchnęła mnie na bok, przez co zmienił się kierunek naszej ucieczki. Po chwili znalazłyśmy się w jaskini Drina.
- Drin! Drin! - Krzyknęła moja towarzyszka.
- Drin...Drin... - Szepnęłam cicho i nieśmiało. Z ciemności wyłonił się nasz poszukiwany.
- O co chodzi? - Powiedział pies.
- Ooo, oni... - Powiedziałam cicho.
- Atlantee o co chodzi?! - Krzyknął tym razem do Atlantee, bo wiedział, że ode mnie się wiele nie dowie. Suczka szybko wszystko powiedziała, a Drin zmrużył oczy i bez słowa wybiegł z jaskini.
- Szybko! Uwaga! - Krzyczał na zewnątrz coś w tym stylu.
- I... i co my mamy teraz zrobić! - Krzyknęłam tym razem prawie nie jąkając się.
- N... nie wiem...nie mam pojęcia! - Wyżyła się moja nowa znajoma.
- Musimy coś z tym zrobić. Ukryć się. Tylko, żeby nas te dziwne psy nie znalazły.
< Atlantee? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz