W końcu spokój... Ale nie dadzą nam spokoju. Na to nie ma co liczyć. Do tego Ruda Wiedźma. J*bać to.
- Chrońcie nas, moce nadprzyrodzone! - Spojrzałam teatralne w górę i równie teatralnie upadłam.
Zamknęłam oczy i wywaliłam język na zewnątrz, równocześnie unosząc nogi do góry. Po chwili ciszy spojrzałam na Hockey'a, nie zmieniając pozycji. Gapili się na mnie.
- Ekhem - chrząknęłam. - Romeo, ratuj mnie.
- Aha - szybko się zrefleksował i przybrał dumną pozycję.
- Już...
Nie skończył. Pojawił się... Romeo.
- Ktoś mnie wołał? - Spytał, nieco zagubiony.
Spojrzeliśmy z Hockiem po sobie i wybuchliśmy śmiechem.
< Romeo? Obojętnie który :P >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz