niedziela, 9 sierpnia 2015

Od Setha - CD historii Brook

  Nie wiem, dlaczego pozwoliłem, by człowiek mnie pogłaskał. Wcale tego nie chciałem. Jeszcze nigdy nie zbliżyłem się do jednego z tych dziwnym stworzeń na odległość mniejszą niż pięć metrów. Obawiałem się tego, co mogą mi zrobić. Nigdy nie słyszałem dobrych rzeczy o ludziach, a gdy tylko podchodziłem do nich, próbowali mnie w jakiś sposób przegonić.
  Nie tym razem.
  Nie próbowała rzucać we mnie kamieniem. Nie krzyczała 'Wynoś się stąd!'. Nie uderzyła mnie. Nie wymachiwała kijem w moją stronę. Jej dotyk był inny, delikatny, lecz również dziwny (ciekawe, skąd ten brak sierści na łapie).
  I jeszcze ten koc! Oddała nam go od razu.
  Jednakże najbardziej zaskoczyła mnie jedna rzecz. Coś, czego się nie spodziewałem, co nawet nie przyszło mi do głowy i w ogóle nie potrafiłem tego zrozumieć.
  Brook zaufała człowiekowi.
  Ta myśl rozbrzmiewała echem w mojej głowie do końca tego dziwnego dnia.
***
  Następnego dnia ja i Brook wybraliśmy się na spacer po terenach Sfory.
  - To... - odezwała się moja partnerka. - Twoje marzenie już spełnione. - uśmiechnęła się do mnie.
  - Racja. - pokiwałem głową. - Teraz pora na kolejne twoje. - na moim pysku również zawitał uśmiech. Powiedziałem to, ponieważ nie wiedziałem, czego ja najbardziej chcę oprócz włamania i lotu na Księżyc.
  Wadera zastanowiła się.
  - Seth... - zaczęła. - A może pomyślimy o naszym wspólnym marzeniu? Znajdźmy coś, w czym będziemy oboje zgodni.
  Niezły pomysł, pomyślałem.
  - Brook... - Spojrzałem na nią z uznaniem. - Ty naprawdę potrafisz myśleć.
  Przewróciła oczami, ale nadal się uśmiechała.
  - Dzięki. To była najmilsza rzecz, jaką kiedykolwiek od ciebie usłyszałam. - powiedziała. - To jak z tym wspólnym marzeniem?
  Zastanowiłem się. Czego jeszcze mogliśmy pragnąć?
  Trudne początki naszej znajomości zakończyły się partnerstwem. Spełniliśmy marzenie Brook, czyli ognisko, na którym będą wszyscy członkowie Sfory, a także moje, dosyć specyficzne - włamanie do jednego z domów w Pyskowicach. Byliśmy szczęśliwi. Czy naprawdę zostało nam jeszcze coś, czego nie zrobiliśmy?
  Brook niecierpliwiła się, lecz wyraźnie starała się tego nie okazywać.
  - Jeśli znajdzie się coś, czego jeszcze nie zrobiliśmy, a oboje tego chcemy, to oczywiście, że tak. - odpowiedziałem.

Brook? Krótkie wyszło, brak weny...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz