Popatrzyłem spokojnie na Heaven.
- Wiesz, może i to, i to?- zapytałem.
- Co to znaczy?- spytała.
- Możemy odwidzić tatę, a potem spotkać się z Jonah'em i Irish.- zaproponowałem.
- Co robimy na początku?- zapytała.
- Tata, tylko...- zawiesiłem się.
- Idziesz?- zapytała.
- Czekaj! Musimy mieć dla niego prezent!- krzyknąłem.
- Masz rację, tylko co? Kwiaty?- zapytała niepewnie.
- Nie... coś od nas... może napiszemy piosenkę! Ja zajmę się tekstem, a Ty muzyką, ok?- zaproponowałem.
- Świetny pomysł.- Heaven zamerdała radośnie ogonem.
Wyszliśmy z nory i zaczęliśmy się zastanawiać. Wiersz, który chciałem napisać nie brzmiał jakby był do naszego taty, ale... strasznie mi się podobał tekst, który powoli wymyślałem. Po kilku minutach cały teks widniał na kawałku kartni. Heaven skończyła układać melodię. Piosenka wyszła wspaniale.
- Mamo, możemy odwiedzić tatę w szpitalu?- zapytaliśmy jednocześnie.
- Jasne! Roxo, Devo i Horizon na pewno się ucieszą.- powiedziała Green.
- Nie, bo mi chcemy iść sami...- westchnąłem.
- No dobrze, ale tylko na godzinę. Nie dłużej!- uśmiechnęła się mama.
- Dziękujemy!- krzyknęliśmy jednocześnie.
Wybiegliśmy z jaskini i już po chwili byliśmy w szpitalu. Weszliśmy do pokoiku, w którym zastaliśmy tatę. Podałem mu malą karteczkę z piosenką:
Cry
when she leaves ,
if you heart hurts,
it's much too early
although it can and with God's will.
Cry
because for crying
The sky is sometimes kinder
but let them believe believer,
he's not gone forever.
Cry
when she leaves,
shed a tear back and forth,
and - stop
the sun will rise,
because he was not gone for long.
(Heaven?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz