Nic nie zrozumiałam z tego, co powiedział mi Raf. Nie byłam zła na niego z powodu kaczki, tylko z tego jaką zabawę wymyślił. Nie chciałam się jednak z nim kłócić. Pobiegłam za nim i krzyknęłam cicho jego imię.
- Nie jestem potworem... - odpowiedział i cicho płacząc wybiegł z jaskini.
Wszystko słyszał tata. Spojrzał na mnie smutno i starając się mnie pocieszyć szepnął:
- Przejdzie mu, zobaczysz.
Wyroniłam łzę i również wybiegłam z jaskini. Zaczęłam szukać Rafaello. Nagle usłyszałam czyiś szybki oddech. Odwróciłam się. Przed sobą zobaczyłam wilka, uśmiechającego się tajemniczo. Przy sobie miał broń. Zorientowałam się, że jest on z wrogiej watahy. Zaczęłam uciekać przed nim, lecz i tak udało mu się szybko mnie złapać.
- Puszczaj mnie! Pomocy! - krzyczałam.
- Kochana, czy ty tutaj kogoś widzisz? - zaśmiał się.
Pociągnął mnie i walnął w drzewo. Pisnęłam z bólu. Wziął mnie ponownie. Myślałam, że to są moje ostatnie minuty życia. Wszędzie widoczna była moja krew. Widok z horroru.
Nagle zobaczyłam Rafa, był bardzo przestraszony.
- Raf... Pomocy... - mówiłam bardzo cicho.
W odpowiedzi on pobiegł. Zamknęłam oczy i czekałam na śmierć.
Otworzyłam swoje senne oczy. Rozejrzałam się. Nie byłam w moim pokoju, tylko w jakiejś dużej jaskini. Po kilku minutach zorientowałam się, że to szpital. To groty wszedł tata.
- Dziecko, żyjesz! - ucieszył się i przytulił mnie.
- Tato... Co się stało? - zapytałam.
- Wilk Cię zaatakował. Na szczęście Raf szybko pobiegł po pomoc.
A jednak nie uciekł. Tylko chciał mi pomóc. Poprosiłam tatę, by mój przyrodni brat wszedł.
Alex uśmiechnął się i zaprowadził Rafaello do mnie.
- Raf... Dziękuję. Nie jesteś potworem, nigdy tak nie myślałam. - uśmiechnęłam się do niego.
Dumny szczeniak odwzajemnił gest.
Raf? ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz