Wróciliśmy na ostatnią lekcję przed obiadem. Przeminęła bardzo szybko. Lubiłem te lekcje, które były przed obiadem. Zawsze tak szybko mijały.
W końcu z nowu była przerwa. Klasę (jaskinię) opuściłem wraz z Irish.
- Idziesz na obiad? - zapytała uśmiechając się.
- A Ty idziesz? - spytałem.
- Tak. - potwierdziła.
- To ja też... - powiedziałem wyjmując z woreczka trochę sałaty.
- Po co Ci ta sałata? - zapytała.
- Nie lubię mięsa, wolę zielsko. - zaśmiałem się.
*Po lekcjach i obiedzie*
Dzisiaj po Irish i rodzeństwo przyszła mama.
- Irish, zapytaj się czy możesz do mnie przyjść się pobawić...- przypomniałem suczce, która w odpowiedzi uśmiechnęła się i poszła do mamy.
Irish? Totalny brak weny. -_-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz