poniedziałek, 20 lipca 2015

Od Green Day C.D. historii Alex'a

Śmialiśmy się wszyscy razem. Alfa nawet śmiała się z naszych wyczynów u niej w domu, kiedy to oglądaliśmy jej zdjęcia D: xd. Powoli zaczynało się robić ciemno..

~~2 tygodnie później~~

Przez ten czas miałam jeszcze kilka nawrotów skurczy jeśli chodzi o poród, ale wszystko było okay. Pewnego nieszczęsnego dnia Alex wyszedł do pracy obiecując, że wróci jak najwcześniej. Chciał żebym poszła z nim, ale stanowczo odmówiłam tłumacząc się porządkami w domu. Gdy tylko wyszedł, złapał mnie kolejny skurcz, najmocniejszy z nich wszystkich. Szybko położyłam się ciężko oddychając i próbując go zatrzymać - na próżno. Wszystko mnie rwało.
- Alex? - zawołałam żałośnie na samym początku, ale jego nigdzie nie było. Nie miałam też siły do niego pójść. - Miałeś przyjść wcześniej, gdzie jesteś? - zaskomlałam. Wiedziałam jedno - Dzieci już dłużej nie zostaną u mnie w brzuchu. Gdzie do cho**ry jest ten pies? Fala skurczy zaatakowała mnie dość szybko. Myślałam, że już zawsze będę cierpieć, że.. chyba umrę. Instynktownie zaczęłam przeć. Po jakimś czasie odetchnęłam z ulgą. Jedno ze szczeniąt ujrzało światło dnia. W sumie ujrzałoBY gdyby miało otwarte oczy. Odetchnęłam z ulgą widząc, że skurcze jak na razie się skończyły. Umyłam malucha i uśmiechnęłam się pobudzając w nim krążenie. To był Devo.

Po chwili gdy nawet nie zdążyłam się nacieszyć spokojem przyszedł czas na drugiego. Gdy go rodziłam, najbardziej skomlałam. Co chwile wołałam Alex'a. Gdzie był on i ten jego zastrzyk?! Po około piętnastu minutach bólu przyszła na świat Heaven. To dość długo. 
- Hah, to Ty sprawiłaś mi tyle bólu, co? - uśmiechnęłam się z ulgą patrząc na śliczną suczkę. Musiałam sobie radzić sama. Alex'a po prostu nie było. 



Kolejne skurcze przyniosły jeszcze dwa szczeniaki. Po godzinie było po wszystkim. Uśmiechnięta, po ogarnięciu podstawowych rzeczy takich jak czyszczenie dzieci, miejsca padłam jak kawka. Odpoczywałam przy czterech pociechach przykrywając je ogonem. Biorąc pod uwagę to, że większość suczek rodzi w ciągu kilku chwil - ja rodziłam kilka dni. Maluszki piły mleko. Muszę przyznać, że dziwne uczucie D:
Przez czas porodu chronologicznie wyszła Roxolanne, a na końcu mały Horizon. Horizon przypominał mi wyglądem małą krówkę. Moje dzieci..były śliczne. Po jakimś czasie przyszedł do domu tatuś. 
- Greenie? Przyniosłem te zastrzyki na jutro.- uśmiechnął się gdy mnie zobaczył -  Nie bój się. Wszystko będzie dobrze. - popatrzył na mnie leżącą na legowisku w tylnim pokoju. Rozumiał to. Od jakiegoś czasu niekiedy tam przychodziłam kłaść się, żeby się trochę przyzwyczaić. Pieski były na tyle małe i przykryte moim ogonem, że ich nie zauważył. Jak On mógł? xD 
- Chyba.. nie będą potrzebne. - uśmiechnęłam się. 
- Nie chcesz ich? Przecież.. - Alex spojrzał na mnie unosząc brew, a ja odchyliłam z brzucha puszysty ogon pokazując mu cztery małe kulki pijące mleko. 


Alex? ^^ :3 !


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz