~~~~~
Obudziłam się gdy było późno w nocy. Zaczęło się tak jak w śnie. Potworny skurcz.
- Alex? - zawołałam. Nie przychodził. - Alex? - powtórzyłam niepewnie przechodząc do naszej sypialni. Nie było go tam. Scena niczym z horrorów. Wszędzie pusto. Nagle ktoś podszedł do mnie od tyłu.
- Tu jestem. - oznajmił znajomy głos przytulając mnie.
- Alex. - uśmiechnęłam się odwracając do niego. - Bałam się, że Cię nie ma.
- Nie mogę Cię zostawić. - uśmiechnął się.
- Chodźmy do szpitala. - poprosiłam patrząc na ukochanego.
- Co się dzieje? - zapytał z troską.
- Chodźmy, proszę. - załkałam.
- Greenie? - zapytał patrząc na mnie z niepokojem. Nic nie odpowiedziałam, tylko płakałam. Okay, idziemy. - pocałował mnie w "czoło". Śnił mi się zwykły poród. Jak będzie naprawdę?
Alex? Nie pisz jeszcze o porodzie. :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz