poniedziałek, 27 lipca 2015

Od Brook - CD historii Setha

- Nie uśmiechaj się sztucznie. - powiedziałam.
Owczarek spuścił lekko głowę, ponownie rozmyślając.
- O czym myślisz? - zaciekawiłam się, spoglądając swojemu partnerowi prosto w oczy.
- Wiesz... Nie miała miejsca żadna wielka bitwa od kilku tygodni... - pies zaczął się zwierzać.
- Tak...
- I zbliża się coś wielkiego. I... Ja nie chcę Cię wtedy stracić. - powiedział.
- Och, Seth... - przytuliłam go mocno.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że w każdej chwili może nadejść ostateczne starcie. Ja z Sethem możemy być ofiarami...
- Brook? - odezwał się Seth.
Zauważyłam, że od kilku minut myślałam o naszej prawdopodobnej śmierci w bitwie.
- Seth, ja nie chcę Cię stracić. Nie Ciebie. - wyroniłam kilka łez i wtuliłam się w niego.
Owczarek pewnie zaczął żałować, że zwierzył się ze swoich zmartwień. Otarłam szybko łzy i powiedziałam:
- Wiesz... Skoro prawdopodobnie zginiemy... To żyjmy chwilą.
- Co chcesz przez to powiedzieć...? - zapytał, unosząc lekko "brwi".
- Róbmy to, co zawsze chcieliśmy robić. Spełnijmy chociaż część swoich marzeń. - wytłumaczyłam.
Seth w odpowiedzi uśmiechnął się i potaknął. Ja odwzajemniłam jego gest.

********

Dziś postanowiliśmy spełnić moje marzenie, czyli zorganizować ognisko, na którym będą wszyscy członkowie SPG Forever. Na szczęście Seth zna ich trochę, ja mniej, ale udało nam się wszystkich zaprosić. Mój partner poszedł coś upolować, a ja przygotowałam miejsce, gdzie miało odbyć się to (mówiąc oficjalnie) wydarzenie towarzyskie. Pomogła mi Goura, ze swoimi maluchami. O dziwo, były niemalże aniołami. Aż sama bym chciała takie mieć... Emmm, wracając do rzeczy! Gdy wszystko było już gotowe przyszli goście. Green Day z Alex'em i ich szczeniętami, Alfa, Bety, Gamma ze swoimi dzieciakami... Atmosfera była bardzo przyjemna. Na szczęście dla wszystkich starczyło miejsca i jedzenia, co wydawało mi się kiedyś niemożliwe. Poznałam dużo sympatycznych członków, których wcześniej o dziwo nie znałam. Żartowałam nawet z jednymi z najważniejszych psów! Czułam się jak w bajce, w jakimś śnie. Niestety, wszystko co dobre kiedyś się kończy. Po kilku godzinach zrobiło się bardzo późno i wszyscy się rozeszli. Zaczęłam sprzątać, Seth mi pomagał. Pomimo tego, że była już noc, ja i owczarek nie czuliśmy zmęczenia.
- Wiesz... Jedno z moich marzeń zostało już spełnione. Pora na twoje! - powiedziałam.

Seth? Moje też za długie nie jest... :C

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz