Szłam razem z Rambo, Flamą, Umą i Snickersem. Nagle zza drzew wyskoczyły wilki.
– Zostawcie nas - popłakała się Flama.
– My przybyliśmy w pokoju. I do tego nie jesteśmy źli odpowiedział jeden.
– Uff… – ułożyło mi.
– Musicie z nami pójść powiedział drugi.
– Dlaczego mamy wam ufać! – warknął Rambo.
– Dzięki temu skończy się wojna! – odpowiedział.
– Ale jak?! – zapytała Uma.
– Powiemy, że jesteście ostatnimi psami, a reszta psów przeniesie się na inne tereny odpowiedział.
– Dobrze - odpowiedziałam stanowczo.
Po 2 godzinach Rambo i Flama oraz mały Snickers pożegnali się z bliskimi.
– To dobry wybór… – mówiłam sama do siebie.
– Tak… – odpowiedziała mi Uma.
Potem wszyscy popędziliśmy za wilkami.
– Biedna Liliana… – popłakał się Rambo.
– Rambo, ja będę przy tobie – pocałowałam go.
– No faktycznie… – stanął i popatrzył na granice sfory.
– Już tam nigdy nie wrócimy? – zapytał Snickers.
– Tak… – odpowiedziała mu Flama.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz