Było mi naprawdę szkoda Mayi. Ona i Prince byli przyjaciółmi, i to bardzo dobrymi przyjaciółmi. Zawsze zastanawiało mnie, dlaczego przyjaźnie tak często zawalają się z błahego powodu.
Położyłem partnerce łapę na "ramieniu".
- Niestety, przyjaźnie rzadko trwają wiecznie. Byłem świadkiem wielu przypadków, w których uczestniczyły znajome mi psy. Najczęściej sypały się, gdy pies i suczka darzyli się przyjaźnią. - westchnąłem.
Maya pokiwała głową ze zrozumieniem. Otworzyła pysk, aby coś powiedzieć, lecz się powstrzymała - nie wiedziałem, dlaczego to zrobiła. Objąłem ją jedną łapą. Później suczka poszła przynieść coś, co leżało za chatką niedaleko naszego miejsca zamieszkania.
Nagle zobaczyłem Gammę biegnącego w naszą stronę. Zdziwił mnie jego widok.
- Jest Maya? - zapytał niepewnie.
- Mhm. - przytaknąłem mruknięciem. - Maya! - zawołałem.
Maya, Prince? Brak pomysłu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz